loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Aleksandra Jakubiak: Przyjemności dla zaawansowanych
Opublikowano dnia 12.08.2017 15:00
Istnieje powiedzenie, że prostota jest najwyższą formą wyrafinowania i jest to w jakimś sensie prawda, ponieważ im mniejsza potrzeba stymulowania odczucia przyjemności, „ulepszania” rzeczywistości, tym głębiej dociera do nas złożoność otaczającego świata. Szmer traw, promienie słońca na twarzy, zapach iglaków, widok nieba, dotyk drewna ławki na plecach i ziemi pod bosymi stopami, posmak soli z powietrza na języku, wspomnienie przypraw dodanych do obiadu, płuca pełne tlenu, to mieszanka dla prawdziwego konesera. Kiedy zaczynamy gustować w czymś bardziej wysublimowanym niż to, co proponują reklamy okazuje się, że kobieta nie musi być umalowana, by była piękna, muzyka nie musi posiadać megabassów, by docierać do serca, zapach nie musi pochodzić z drogiej perfumerii, by budzić wspomnienia pełne ciepłych uczuć, romans nie musi optować w rwane emocje i pruć flaków, by przejmować i angażować duszę. Aby jednak tego wszystkiego doświadczać trzeba być nie lada maniakiem przyjemności. Droga do tego jest wymagająca, konieczne przewietrzenie głowy, zmycie z siebie lat doświadczeń w karmieniu się karykaturą rzeczywistości krzyczącej z telewizora, pubu, czy sklepowej witryny, żeby obudzić w sobie potrzebę czegoś więcej niż kupowana za duże pieniądze imitacja piękna i ekscytacji.

morguefile.com

 

Jedną z charakterystycznych cech rozkoszy sławionych przez ludzkość jest gonitwa za coraz silniejszymi bodźcami. Mówię to, ponieważ strawiłam wiele sił na osiąganie swoistego mistrzostwa w tej pogoni. Potrzebowałam dla przykładu, coraz bardziej ekskluzywnych kosmetyków i prestiżowych marek ubrań, coraz większego poklasku, coraz bardziej ekstremalnych przeżyć, większych ilości, lepszej jakości, głośniejszego zapewniania, silniejszego pobudzania danego zmysłu lub emocji, by w ogóle cokolwiek poczuć. Z naturalną przyjemnością jest dokładnie na odwrót, im dłużej jej doświadczam, tym dotyka mnie głębiej. Ile zapachów składa się na mieszankę, którą oddycham, ile jest różnych tonów dźwięków wydawanych przez wiatr, kiedy styka się on z rozmaitymi przeszkodami: liśćmi brzozy, koronami sosen, dywanem traw, moją skórą i ubraniem, dachem domu, szybą, krzakiem hortensji, flagą, włosami? Efektem przeżycia pozytywnej stymulacji proponowanej przez billboardy lub szacowne gremia smakoszy jest zawsze pustka i poszukiwanie dalszego zaspokojenia. Delektowanie się tym, co dane nam wokół, bardzo często za darmo, rodzi odprężenie i pobudza siły. Uważam, że różnica między tymi dwoma rodzajami przyjemności zasadza się na osi wokół której się one kręcą, pierwsze na pożądaniu, drugie na zachwycie i wdzięczności. Zachwyt zakłada wyjście poza siebie i skupienie się na czymś zewnętrznym od nas, pożądanie jest z kolei upychaniem w siebie tego, czego w naszym pojęciu brakuje nam do satysfakcji. Jest to jednak tylko zapychanie wewnętrznych dziur, które po zadanych ranach bronią się przed wpuszczeniem w nie życia… A wszędzie dookoła jest tak nieprawdopodobnie olbrzymia ilość pozytywnych impulsów, tyle tylko, że w naszych czasach stanowią one, niestety, level expert.
 

Wspaniałość nieba: synchronizacja lotu ptaków; różne typy i siły wichrów w zależności od wysokości, na których się znajdują, pchające setki rozmaitych rodzajów chmur-oceanów nad naszymi głowami; rozłożone w czasie opady deszczu lub śniegu, które spadając na  ziemię za jednym zamachem zmiażdżyłyby mieszkańców planety, a lecąc kroplami podtrzymują świat przy życiu; różnica w odbiorze temperatury promieni słonecznych w zależności od tego, czy są one przesłonięte kilkoma cienkimi liśćmi zanim zetkną się z naszą skórą. Wszystko to tworzy obraz nieogarnionej ludzkim rozumem koordynacji. Tyle i o ileż więcej zabiegów koniecznych jest, abyśmy w ogóle mogli istnieć. I cały ten przepych jest na wyciagnięcie ręki, na podniesienie wzroku dla każdego z nas z osobna.
 

Kim jest Istota, która za to wszystko odpowiada i obdarza nas tymi „himalajami” bodźców? Jak powiedział człowiek, który absolutnie zachwycił mnie swoim postrzeganiem działania Bożego w codzienności: „Wchodzę na śniadanie, a tu tyle gatunków sera na stole, taki kolor, taki smak… Co to za Bóg, który daje mi aż tyle? Nooo, to naprawdę super Bóg”.
 

Nasze wyjście poza siebie i zachwyt nad tym, co tworzone jest specjalnie dla nas na ogół popycha obserwację i chłonięcie dalej, ku wpatrywaniu się prosto w oblicze Dawcy, ta przyjemność jest zatem nieskończona. To już jednak ekstaza z najwyższej półki, „trudno dostępna”, ponieważ dzisiejszy człowiek świat rozczłonkowuje, ale na niego nie patrzy.


Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

Opiekun – więzień bez wyboru
Osoby, które opiekują się niepełnosprawnymi dziećmi pobierają świadczenie w wysokości 1406 zł miesięcznie. Opiekunowie niepełnosprawnych dorosłych – zaledwie 520 zł. Prawo zabrania im pracować, jeśli chcą zachować uprawnienia do świadczenia. W Temacie Tygodnia 52 nr TS piszemy o walce opiekunów o zmianę tego prawa i podwyżkę świadczeń, której wciąż się nie doczekali, mimo obietnic Beaty Szydło.
 
Chcemy konstytucji dla pracowników
– W zachodniej Europie układy zbiorowe pracy to standard. Tylko u nas pracodawcy uważają, że to XIX-wieczny archaizm – mówi przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda w rozmowie z Maciejem Chudkiewiczem.
 
Władza w rękach naukowców
Uczelnie czeka rewolucja. Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym i nauce przewiduje m.in. zwiększenie ich autonomii. Teoretycznie – to dobrze, ale zmiana ta niesie za sobą również wiele zagrożeń. Barbara Michałowska.

Najnowsze wydanie Tygodnika Solidarność nr 42/2017 już dostępne

Pobierz darmową aplikację do cyfrowego wydania Tygodnika Solidarność
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z prof. Kamilem Zaradkiewiczem
Blogi
avatar
Andrzej
Fajda

Artyście wolno więcej...
...a celebrycie gentelmenelowi to w zasadzie wszystko
avatar
Paweł
Janowski

Paweł Janowski dla "TS": Detektyw Gronkiewicz kontra Organ
Pani detektyw stanęła w świetle jupiterów, spojrzała w twarze rozemocjonowanych dziennikarzy i pewnym głosem powiedziała: „W Ratuszu działała grupa przestępcza”. Każde słowo w tonacji nieodżałowanej Beaty Sawickiej, tylko łez mniej popłynęło. Grzegorz w zaciszu ryknął ze śmiechu, Donald spocił się w kolanie, a Ewa zapłakała ze wzruszenia. Słowa pani detektyw Gronkiewicz o Ratuszu stołecznym wywołały poruszenie w szajce i okolicach. Słupki poparcia skurczyły się z radości.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Upolitycznieni aktorzy
Nie dajcie się podpuszczać sprytnie używającym was do własnych celów mediom, nie pchajcie się też do nich sami z ad hoc wymyślonymi politycznymi tezami.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.