loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Ludwika Maria Gonzaga de Nevers - królowa wielkich planów
Opublikowano dnia 14.09.2017 13:00
Była pierwszą Francuzką na polskim tronie, spokrewnioną między innymi z ostatnimi władcami Bizancjum. Jako jedyna w naszej historii była po kolei żoną dwóch królów Polski. Miała wielkie plany reform, nie udało się jej jednak ich zrealizować. Miała za to duże zasługi w dziedzinie mody i upowszechniania prasy. Ludwika Maria Gonzaga de Nevers z pewnością była nietuzinkową osobowością.

Wikimedia Commons
Leszek Masierak

Maria Ludwika przyszła na świat 8 lub 18 sierpnia 1611 roku w rodzinie niezwykle szacownej i bogatej. Jej ojciec, Karol I Gonzaga, pochodził z książąt Mantui, od stulecia z hakiem osiadłych we Francji. Po kądzieli był potomkiem ostatniego cesarza Bizancjum (przez co uważał się za spadkobiercę praw do konstantynopolskiego tronu). Matka – Katarzyna de Guise, książna de Longueville, była z kolei potomkinią książąt lotaryńskich. Maria urodziła się jako trzecie dziecko tej pary – wcześniej przyszli na świat dwaj bracia, a po niej jeszcze jeden brat i dwie siostry. Symbolem znaczenia rodu Gonzagów może być to, iż rodzicami chrzestnymi małej Marii byli: król Francji Ludwik XIII i jego matka Maria Medycejska – choć per procura. Zastępowali ich na uroczystości Henryk Lotaryński i Katarzyna de Longueville.

Dzieciństwo w oczekiwaniu na męża

Rodzice szczegółowo zaplanowali życie swoich dzieci. Bracia Marii mieli objąć w przyszłości księstwo Mantui, samą Marię zaś planowano natomiast jak najlepiej wydać za mąż. Aby nie wystąpiły kłopoty z posagiem, jej dwie młodsze siostry już w dzieciństwie wysłano do klasztoru. A księżniczka mantuańska (tytułu tego używała od roku 1629, kiedy jej ojciec i brat rzeczywiście objęli władzę we włoskim dziedzictwie Gonzagów) otrzymała staranną edukację.



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Niech szkoły zaopiekują się miejscami pamięci
Umiejętna praca wychowawcza nauczycieli przyniosłaby znakomite rezultaty w tej materii.
avatar
Przemysław
Jarasz

Koniec psychozy strachu wśród kobiet w Zabrzu. Policja wytropiła zboczeńca
Koniec horroru i życia w strachu kobiet w śródmieściu Zabrza. Mężczyzna, który w okolicy podziemnego przejścia pod torami kolejowymi przy ul. Damrota (nieopodal stadionu Górnika Zabrze) napadał na kobiety, został wytropiony i zatrzymany przez zabrzańskich policjantów. Na wniosek prokuratury sąd wysłał go za kraty na co najmniej trzy miesiące. Jednakże za usiłowanie zgwałcenia trzech kobiet i doprowadzenia ich do tzw. innej czynności seksualnej, mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia. Kara ta może zostać zwiększona o połowę, gdyż podejrzany działał w warunkach recydywy. Zaledwie w 2015 roku opuścił mury więzienia, gdzie odsiadywał wyrok również za przestępstwa na tle seksualnym.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Michael Bartsch [TAZ]: "..."Różaniec do granic" został Euroregionowi Nysa oszczędzony"
Straszna, po prostu straszna jest ta niemiecka propaganda. Jest tak nieznośna, tak nachalna, że nawet gdyby się człowiek bronił przed tym rękami i nogami, to jednak trudno nie doszukiwać się analogii do propagandy z tamtych najbardziej mrocznych czasów. Kiedyś miałem w ręku numer wychodzącej przed wojną (i w czasie wojny) bardzo popularnej na Śląsku gazety „Der Oberschlesische Wanderer" (Górnośląski wędrowiec) poświęconej w dużym stopniu tematyce polsko-niemieckiego pogranicza (w latach dwudziestych i wcześnej pojawiały się tam nawet teksty w języku polskim). Wierzcie mi, ale ta dzisiejsza Polen-Hetze bardzo przypomina i w niczym nie ustępuje - przynajmniej pod względem nachalności - tamtej antypolskiej nagonce z lat poprzedzających wojnę, choć oczywiście jej charakter jest nieco inny.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.