loading
Proszę czekać...
41. rocznica założenia KOR-u
Opublikowano dnia 23.09.2017 08:00
Opozycjoniści jeżdżący na rozprawy robotników w Radomiu i Ursusie byli zatrzymywani na dworcach, bici na komisariatach czy korytarzach sądowych. Niszczono im samochody, wyrzucano z pracy czy szantażowali ich rodziny. Dziś przypada 41. Rocznica powstania Komitetu Obrony Robotników.

youtube.com
24 lipca 1976 roku hucznie obchodzono imieniny Jana Józefa Lipskiego- byłego żołnierza Armii Karjowej, mentora warszawskich środowisk opozycyjnych. Wówczas zebrała się większość dawnych Komandosów, czyli inicjatorów strajku studenckiego na Uniwersytecie Warszawskim w 1968 roku. Jednym z tematów, które były poruszone tego wieczoru była drastyczna podwyżka cen, zapowiedziana tego dnia w Sejmie przez premiera Piotra Jaroszewicza. Większość gości uważała, że polskie społeczeństwo zniesie wszystko. Tylko Jacek Kuroń uświadomił sobie jakie skutki może przynieść takie działanie. Przekonywał biesiadników, że nastroje wśród robotników są fatalne z powodu obecnej sytuacji gospodarczej, a taka kolejna decyzja może doprowadzić do wybuchu buntu i niezadowolenia. Zapowiadane ceny były wysokie. Szczególnie podrożały prodkuty pierwszej potrzeby, czyli jedzenie. Cena cukru wzrosła dwukrotnie, a mięsa podrożały nawet o 69%.

Władze były zaskoczone gwałtownością protestów, ale mimo wszystko były na to przygotowane. W pierwszych godzinach obowiązywania nowych cen, pracować przestało 112 zakładów pracy w 24 województwach. W kilku miejscowościach, m.in. Płocku doszło do ulicznych demonstracji. Największe demonstracje odbywały się w Radomiu, gdzie do robotinków dołączyli mieszkańcy miasta. Tłum ruszył pod siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR, domagając się przywrócenia starych cen. Kiedy zauważyli, że władze partyjne jedynie pozorują prowadzenie negocjacji, manifestanci sprądrowali i spalili gmach.

Ostatecznie wycofano wcześniej podjętą decyzję o powyżce cen obawiając się rozlania fali prostestów w całym kraju. Przy czym wobec uczestników strajów zastosowano represje, m.in. zatrzymano blisko tysiąc osób, kilkuset wytoczono sprawy sądowe, a jeszcze innych wyrzucono z pracy z wilczym biletem. Milicja i Służba Bezpieczeństwa z niebywałym okrucieństwem mściły się na protestujących. Informacje o represjach szybko zaczęły się rozprzestrzeniać po kraju za sprawą Wolnej Europy. Największe poruszenie wywołane zostało w Warszawie, gdzie od kilku lat krystalizowało się środowisko opozycyjne wobec władz. W jego skład wchodzili między innymi: Jacek Kuroń, Adam Michnik, Seweryn Blumsztajn, Jan Lityński, instruktorzy harcerscy związani z drużyną Czarna Jedynka, studenci Uniwersytetu Warszawskiego organizujący w prywatnych mieszkaniach spotkania dyskusyjne czy działacze Klubu Inteligencji Katolickiej.

Wśród opozycji żywa była pamięć robotniczych wystąpień na Wybrzeżu w 1970 roku. Te właśnie wydarzenia zdeterminowały środowisko opozycyjne do działania, które nie pozwalały na pozostawienie robotników na pastwę losu. Pierwszym krokiem było wystosowanie kolejnego zbiorowego prostestu. Z inicjatywy Adama Michnika urządzono spotkanie w podwarszawskich Laskach, podczas którego ułożono projekt listu otwartego wyrażającego solidarność z prześladowanymi robotnikami. Pismo zostało odczytane przez Wolną Europę obok potępienia milicyjnych represji. Ponadto opozycjności uznali, że czas pisania takich listów minął i takie działanie nie wystarczy. Kolejne pismo nie zrobi na władzy wrażenia. Okazją do podjęcia konkretniejszych działań stały się procesy sądowe uczestników czerwcowych demonstracji. Pierwsza rozprawa odbyła się 17 lipca w Ursusie. O zdarzeniu poinformował adwokat Jan Olszewski. Oskarżeni mieli odpowiadać za sabotaż zagrożony nawet karą śmierci. Wszystko odbywało się za zamkniętymi drzwiami Sali rozpraw. Jednak solidaryzując się inni gromadzili się na korytarzach sądu. Oskarżeni w pierwszej kolejności potrzebowali dobrych adwokatów.  Początkowo głównym koordynatorem pomocy był Antoni Macierewicz. Oprócz znajdowania prawników i udzielania porad prawnych, kluczową sprawą było wsparcie pieniężne, możliwe dzięki zbiórkom organizowanym przez opozycję wśród warszawskiej inteligencji. Aresztowani i osądzani robotnicy byli często jedynymi żywicielami rodziny, którym należało się dostarczyć środków na życie, opłat na sprawy sądowe czy honoraria  obrońców, choć większość z nich rezygnowała ze swojego wynagrodzenia. Konieczne było wówczas stworzenie specjalnej kartoteki, która zawierała opisy poszczególnych rodzin i ich sytuacji, charakter represji czy przebieg spraw sądowych. Takie archiwum znajdowało się w warszawskim mieszkaniu Zofii i Zbigniewa Romaszewskich. Kolejnym etapen było rozszerzenie akcji pomocowej na robotników w Radomiu. Jak się okazało oni byli jeszcze bardziej represjonowani niż w Ursusie. Akcja nie uszła uwadze Służby Bezpieczeństwa. Takie represje spadły wówczas również na inteligencję. Opozycjoniści jeżdżący do Radomia byli zatrzymywani na dworcachm bici na komisariatach czy korytarzach sądu, a także niszczono ich samochody i straszno „że rodzinie zdarzy się coś złego”.

Nasilenie szykan przyśpieszyło prace nad powołanie instytucji, która mogłaby bronić opozycjonistów, a także stanowiłaby swoisty znak firmowy akcji pomocowej rozpoznawalny przez robotników i budzący wśród nich zaufanie. W tych okolicznościach 23 września 1976 roku gorno kilkunastu osób ze środowiska warszawskiej opozycji powołało Komiitet Obrony Robotników. 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

Chcemy pracowniczej konstytucji!
Na Zachodzie układy zbiorowe pracy to chleb powszedni. U nas wciąż uważane są za archaizm, rozwiązanie niepotrzebne i niepraktyczne. Niesłusznie – i dlatego Solidarność będzie o nie walczyć. O tym w Temacie Tygodnia 43. numeru „TS”, poświęconym właśnie układom zbiorowym.
Nauczyciele potrzebni od zaraz
Od początku wprowadzania zmian w oświacie straszono, że wielu nauczycieli
straci pracę. Tymczasem w niektórych szkołach nawet kilka tygodni
po rozpoczęciu roku szkolnego brakowało dydaktyków. Jak to w końcu jest ze zwolnieniami nauczycieli po reformie? Barbara Michałowska.
Grupa Wyszehradzka – więcej pragmatyzmu, mniej romantyzmu
Chociaż pozornie zgadzamy się we wszystkim, nie można zapominać, że w politycznych sojuszach każdy z partnerów ma swoje interesy. Nie inaczej jest w przypadku Grupy Wyszehradzkiej. O tym, czy rzeczywiście tak bardzo po drodze Węgrom i Polakom – dla „TS” pisze Dominik Héjj.
Najnowsze wydanie Tygodnika Solidarność nr 43/2017 już dostępne

Pobierz darmową aplikację do cyfrowego wydania Tygodnika Solidarność
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Dr Waldemar Kozioł Udomowienie nie polonizacja banków
Blogi
avatar
europoseł Zbigniew
Kuźmiuk

Zbigniew Kuźmiuk: Wielkie inwestycje w Polsce ukazują prorosyjskość i proniemieckość partii opozycyjnych
Pod koniec poprzedniego tygodnia na sesji rady miejskiej w Elblągu, minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk przedstawił lokalizację kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną, która znacząco skróci drogę morską do portu przeładunkowego zlokalizowanego w tym mieście.
avatar
Barbara
Piela

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowe plastusie Barbary Pieli: Grodzka, HGW i Kijowski
"Trzeba być sobą", plastelina, skala 1:10
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Oryginalna walka ze stresem
A może reakcja przełożonych była zbyt pochopna?
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.