loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
"Żegota" - jedyna w Europie organizacja państwowa, która pomagała Żydom w czasie II wojny światowej
Opublikowano dnia 29.09.2017 08:00
Polskie Państwo Podziemne nie zapominało o współobywatelach niezwykle ciężko prześladowanych przez niemieckiego okupanta. Choć za pomoc Żydom groziła kara śmierci, wsparcia dla ukrywających się obywateli RP żydowskiego pochodzenia udzielali nie tylko Sprawiedliwi, lecz także specjalnie powołana agenda przy Delegacie Rządu na Kraj, znana jako „Żegota”.

Pomnik Żegoty w Parku Ocalałych w Łodzi
Leszek Masierak

Los polskich Żydów od jesieni 1939 roku pogarszał się z miesiąca na miesiąc, lecz najtragiczniejszy dla nich czas rozpoczął się od lata 1942 roku, kiedy zaczęły się masowe akcje likwidacji gett i wywózki Żydów do hitlerowskich obozów zagłady.

Protest
Społeczność polska obserwowała te wydarzenia z coraz większym niepokojem – pojawiły się inicjatywy zmierzające do bardziej zinstytucjonalizowanej formy pomocy uciekinierom z obozów i gett. W sierpniu 1942 roku znana pisarka konserwatywno–katolicka Zofia Kossak-Szczucka opublikowała tekst po wymowną nazwą „Protest”. Wydrukowany w konspiracyjnej drukarni w dużym, pięciotysięcznym nakładzie rozstał rozklejony na warszawskich ulicach. Był wielkim oskarżeniem Niemców o masową zbrodnię i jednocześnie wyrazem niezgody na milczenie wobec dramatu bliźnich. „Świat patrzy na tę zbrodnię, straszliwszą niż wszystko, co widziały dzieje – i milczy. Rzeź milionów bezbronnych ludzi dokonywa się wśród powszechnego, złowrogiego milczenia. (…) Ginący Żydzi otoczeni są przez samych umywających ręce Piłatów”. Miesiąc później, 27 września 1942 roku, powołano Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom im. Konrada Żegoty. Na jego czele stanęła właśnie Zofia Kossak-Szczucka oraz znana przed wojną działaczka socjalistyczna Wanda Krahelska-Filipowicz. Bardzo rychło okazało się, że pomoc ukrywającym się Żydom wymaga współpracy z konspiracyjnymi strukturami państwa podziemnego. 4 grudnia 1942 roku utworzono więc Radę Pomocy Żydom „Żegota”, jako agendę przy Delegacie Rządu na Kraj.



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Dariusz
Łaszyca

Dariusz Łaszyca: Prymas przyjął nagrodę Tygodnika Powszechnego. Wielka szkoda
Wczoraj prymas Polski abp Wojciech Polak został laureatem „Tygodnika Powszechnego”, otrzymał medal św. Jerzego. Jak opublikowano na stronach tygodnika, otrzymał go „za walkę ze smokiem podziałów, które oddaliły od siebie Polaków. Za to, że jest siłą spokoju naszego Kościoła. Za to, że jednoczy wspólnotę swoim opanowaniem i pokorą – w naszych czasach cechami unikalnymi”.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: "Bawaria: tradycja, nowoczesność, tożsamość"
Jeżeli miałoby dojść – drugi raz w historii Bawarii – do podzielenia się przez CSU władzą z koalicjantem to będzie to dla Seehofera, Soedera i reszty liderów twardy orzech do zgryzienia. Najbardziej oczywista koalicja z liberałami – przynajmniej według sondaży – nie dawałaby większości rządowej w monachijskim Landtagu. Również odtworzenie ze szczebla centralnego, szereg razy ćwiczonej w całych Niemczech i kilku innych landach, choć w Bawarii nie praktykowanej – „Grosse Koalizion” czyli „Wielkiej Koalicji”, czarno-czerwonego rządu CSU-SPD – jest trudne ze względów nawet nie politycznych a … matematycznych. Po prostu może nie starczyć nie tyle woli, co szabel w lokalnym parlamencie. Teoretycznie − i arytmetycznie − jest możliwa egzotyczna, nigdy nie stosowana na terenie RFN koalicja CSU z „Alternatywą dla Niemiec”. Tyle, że jest ona politycznie wykluczona. Po pierwsze dlatego, że obie partie niesłychanie ostro rywalizują o przynajmniej częściowo podobny elektorat. Po drugie, że taki polityczny mezalians wywołałby wściekłość w Berlinie i pewnie osłabiłby pozycję Horsta Seehofera w niemieckim rządzie. Najbardziej więc prawdopodobny scenariusz to, jak mówił mi mój wysoko postawiony w CDU znajomy, koalicja „schwarz-gruen” czyli CSU z Zielonymi. A więc taka, która była już praktykowana w niektórych niemieckich landach. Ba, CDU i CSU rozważały ją również na szczeblu centralnym przed ostatnimi wyborami do Bundestagu.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: "Ostre wyrazy w walce politycznej nie są nieparlamentarne"
Słowo „parlamentum” znaczyło pierwotnie tyle, co „sklep z gadaniną” i dlatego nawet bardzo ostre potyczki werbalne w nim nie powinny razić, ani wywoływać zgorszenia.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.