loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Cezary Krysztopa dla "TS": Goła d.
Opublikowano dnia 17.10.2017 20:00
Jednym z niezgłębionych dla mnie fenomenów celebryctwa, na widok którego zwykle doznaję wstrząsów anafilaktycznych, jest fenomen Doroty Wellman. Pani Dorota prowadzi różne programy w telewizji i chyba z racji tego, że je prowadzi, jest często uważana za rodzaj feministycznego autorytetu. Proszę mi wybaczyć, jeśli coś pokręciłem.

zrzut ekranu - Youtube.com
Cezary Krysztopa

Trzeba jej oddać, że nie są to jedyne formy jej aktywności. W odróżnieniu od większości celebrytów zajmuje się też rzeczami pożytecznymi, pisze na przykład felietony w „Wysokich Obcasach” (o ile można „Wysokie Obcasy” uznać za coś pożytecznego), co z pewnością dowodzi, że pisać umie. W jednym z felietonów napisała: „Dlaczego kobiety z takim upodobaniem pokazują d...py? (…) Na Facebooku, Instagramie króluje wypięta pupa. W stringach. Goła, przysłonięta tiulem. Umięśniona w legginsach. Wyeksponowana na łożu. Opalona na leżaku. (...) Czemu nie pokazujemy głowy? I tego, co w głowie? Może tam jest tak pusto, że dudni jak w cembrowanej studni...” – Yyyy – pomyślałem – nie wiem, o co tu chodzi, ale szykuje mi się temat na felieton.

W sukurs memu męskiemu brakowi zrozumienia pospieszyła Ewa Chodakowska, trenerka maltretująca kobiety, która poczuła się odpowiedzialna za wyżej wymienione umięśnione pupy w legginsach oraz poprawę jakości życia ich nosicielek. – Czy opona na brzuchu jest oznaką oleju w głowie? Jakiejś szczególnej wybitności? – napisała. Przemknęła mi wtedy przez głowę niebezpieczna myśl, że to, co piszę, mogłoby się okazać felietonem na temat odwiecznej dyskusji pomiędzy kobietami identyfikującymi się bardziej jako mądre i tymi identyfikującymi się bardziej jako ładne. Nie mogłem się jednak tej idei pozwolić zagnieździć w głowie, bo, po pierwsze, życie mi miłe, po drugie – natura kobiecych wojen znacznie przekracza możliwości percepcji męskiego mózgu, a po trzecie – to nieprawdziwy stereotyp.

Na szczęście znacznie ciekawszej odpowiedzi udzielili Dorocie Wellman internauci, którzy przypomnieli zdjęcie, na którym pani Dorota wdzięcznie zadziera fioletową kieckę i wypina tylną część ciała, drugim końcem spoglądając jakby triumfalnie ku widowni, w kierunku bodaj Szymona Majewskiego, który z uwagą studiuje wyeksponowane publicznie wdzięki. A nawet, o zgrozo, jakby sięga po coś szowinistycznie męską ręką – nie da się tego inaczej ująć – po coś znajdującego się pod tą zadartą kiecką! Trudno sobie w tej sytuacji – oraz mając w pamięci zawarte w felietonie oburzenie Doroty Wellman – nie zadać pytania, co tak naprawdę w tej pozycji pani Dorota próbuje ukryć?

Czas jakiś byłem w ogólnym szoku. A kiedy szok minął, zrozumiałem, o czym ma być ten felieton. Otóż ten felieton ma być o tym, że ludzie naprawdę nie robią się mądrzejsi od tego, że częściej pokazuje się ich w telewizji, czasem nawet wręcz przeciwnie. Co, rzecz jasna, dotyczy również mnie.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (42/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.



 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Kosmonauta bez stopnia generalskiego?
Mirosław Hermaszewski może stracić swój stopień.
avatar
Przemysław
Jarasz

Przemysław Jarasz: CBA rozbiło kolejną szajkę. Wyłudzili 30 mln zł zwrotu VAT, wyprali 161 mln zł
Prezes i wiceprezes dużej warszawskiej agencji pracy tymczasowej zostali zatrzymani przez agentów CBA z Łodzi oraz wspierających ich żołnierzy Żandarmerii Wojskowej. Do tej samej sprawy policjanci z komendy wojewódzkiej zatrzymali członka zarządu spółki zajmującej się pośrednictwem pracy. Wszyscy wpadli w ręce agentów i policji w Warszawie. Sprawa dotyczy działania grupy przestępczej, która w latach 2014 - 2016 wyłudziła zwrot podatku VAT na kwotę ponad 30 mln zł i wyprała ponad 161 mln zł pochodzących z przestępstw.
avatar
Przemysław
Jarasz

Przemysław Jarasz: "Radni w Zabrzu głowią się, jak obejść ustawę dekomunizacyjną"
Miał być cudowny plan – fortel na uratowanie pomnika zabrzańskiego górnika – przodownika pracy PRL-u Wincentego Pstrowskiego przed dekomunizacją, a tymczasem może skończyć się spektakularną przegraną samorządu. W miniony poniedziałek Rada Miasta w Zabrzu niemal jednogłośnie podjęła uchwałę „w sprawie wzniesienia pomnika Braci Górniczej” z wykorzystaniem doskonale znanej zabrzanom rzeźby Pstrowskiego autorstwa profesora-artysty Mariana Koniecznego. Z dokumentów wynika, że nowy pomnik miałby stanąć w miejscu starego. Tymczasem jak się okazuje, gmina tak naprawdę nie zamierza niczego burzyć, ani stawiać od nowa. W praktyce owo „wzniesienie pomnika” oznaczać ma po prostu zmianę oficjalnej nazwy monumentu. Wielce wątpliwe wydaje się jednak, by wojewoda zaakceptował takie rozwiązanie, gdyż ustawa dekomunizacyjna nie przewiduje zmian nazwy pomników gloryfikujących ustrój totalitarny tylko ich wyburzanie.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.