loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Jerzy Bukowski: Dzielni żołnierze zamiast sowieckich formacji
Opublikowano dnia 11.11.2017 11:10
Wiele razy zabierałem publicznie głos w dyskusjach na temat potrzeby oddzielenia bohaterstwa żołnierzy, którzy znaleźli się w szeregach podporządkowanych Moskwie ugrupowań zbrojnych od zdrady jej dowódców.

Wikipedia CC BY-SA 3.0 Kekator
            Z bardzo dużym opóźnieniem w stosunku do innych polskich miast Warszawa pozbyła się wreszcie większości (bo jeszcze nie wszystkich) kompromitujących stolicę niepodległego państwa patronów ulic. Ponieważ nie kwapiły się do tego władze samorządowe, decyzję podjął - na mocy ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego - wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera.
            Najbardziej spektakularną zmianą jest z pewnością zastąpienie Armii Ludowej Lechem Kaczyńskim. Swoją ulicę utracił m.in. Leon Kruczkowski na rzecz Zbigniewa Herberta, Małego Franka (Zubrzyckiego) zastąpiła Danuta Siedzikówna-„Inka”, Stanisława Wrońskiego - Anna Walentynowicz, Wincentego Rzymowskiego - Przemysław Gintrowski, Sylwestra Bartosika - Grzegorz Przemyk, Zygmunta Modzelewskiego - Jacek Kaczmarski,  Antoniego Kacpurę - Stefan Melak, 17 Stycznia - Komitet Obrony Robotników, Związek Walki Młodych - Andrzej Romocki-„Morro”, Stanisława Kulczyńskiego - Rodzina Uhlmów, Teodora Duracza - Zbigniew Romaszewski.
            W trzech przypadkach formację zbrojną, której dowództwo było zaprzedane Sowietom zastąpili jej żołnierze. Mamy więc teraz w stolicy ulice Platerówek, Żołnierzy 1. Praskiego Pułku Wojska Polskiego i Żołnierzy II Armii Wojska Polskiego. Utraciła też ulicę - o czym wspomniałem wyżej - Armia Ludowa.
            Właśnie te zmiany są dla mnie najbardziej interesujące. Wiele razy zabierałem publicznie głos w dyskusjach na temat potrzeby oddzielenia bohaterstwa żołnierzy, którzy znaleźli się w szeregach podporządkowanych Moskwie ugrupowań zbrojnych od zdrady jej dowódców. Nie było przecież winą tych, którzy nie zdążyli do armii generała Władysława Andersa, że bili się potem z Wehrmachtem pod komendą gen. Zygmunta Berlinga, ani wstępujących do Gwardii czy Armii Ludowej, aby walczyć z niemieckim okupantem, iż zostali podporządkowani sowieckiemu.
            Każdego z tych kombatantów należy oceniać nie tylko za udział w podporządkowanych obcej władzy formacjach podczas II wojny światowej, ale także za to, co robili później, kiedy już zorientowali się, że służą złej sprawie. Jedni uciekali do lasu (zdarzyło się to nawet całemu 31. pułkowi piechoty z większością oficerów), drudzy wracali do cywila, nie brakło też jednak takich, którzy z własnej woli pozostawali w wojsku bądź przechodzili do milicji i urzędów bezpieczeństwa.
            Pierwsi kontynuując patriotyczną działalność stali się głównymi wrogami Polski Ludowej, która prześladowała ich, represjonowała, więziła, torturowała i mordowała, losy drugich toczyły się w zależności od tego, czy byli po 1945 roku lojalnymi obywatelami, czy też zasilali szeregi opozycji, ostatni pełnili niechlubną rolę pretorianów komunizmu we własnej Ojczyźnie.
            Dlatego bardzo podoba mi się decyzja wojewody mazowieckiego o zachowaniu w pamięci wojennego trudu (często bohaterstwa) żołnierzy 1. Praskiego Pułku Wojska Polskiego i II Armii Wojska Polskiego, a także dzielnych Platerówek. Z pewnością należą im się ulice, tak jak na pewno trzeba je odbierać sowieckim z ducha formacjom militarnym i ich dowódcom - zdrajcom polskiej racji stanu.
           
 
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
reklama_pionowaNajnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Bukowski: Apel o apolityczność ZHP
Wzywam Was do opamiętania, druhny i druhowie ze Związku, w którym spędziłem wiele lat harcerskiej oraz instruktorskiej służby.
avatar
.
Rosemann

Rosemann: „La Pasionarie” i „Pistolety” czyli jeszcze bardziej totalna
Irracjonalna jest radość polityków i zwolenników rządzącej prawicy, że obdarowani zostali przeciwnikiem.którego działania właśnie obserwujemy. To owszem, na pierwszy rzut oka jest śmieszne. Jest też mało skuteczne bo dla większości społeczeństwa a także (co widać z komentarzy w mediach społecznościowych) dla całkiem twardej opozycji wobec władzy po prostu niestrawne i nie akceptowalne. Tyle, że efektem nieskutecznego radykalizmu zazwyczaj jest jeszcze większy radykalizm.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Wątpliwa sława Szkieletora
Ranking otwiera przesławne dzieło Antoni Gaudiego - barcelońska świątynia Sagrada Familia.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.