loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Jerzy Bukowski: Krakowski Europejczyk (pożegnanie dyrektora MCK)
Opublikowano dnia 14.12.2017 00:09
To właśnie On wprowadzał podwawelski gród na europejskie salony.

screen YouTube
          Jestem pewien, że wiele osób na tej sali, które dobrze znają profesora Jacka Purchlę, podzieli ze mną to przekonanie: gdyby w Polsce dobierano ludzi na ważne stanowiska państwowe nie wedle klucza partyjnego, ale indywidualnych kompetencji, dawno już powinien On pełnić funkcję ministra kultury i dziedzictwa narodowego lub ambasadora RP w którymś z krajów Europy środkowej, na której dziejach tak znakomicie się zna.
          Oczywiście można też spojrzeć na tę sprawę z drugiej strony: dzięki temu, że odradzająca się po 1989 roku Polska nie umiała do tej pory zaoferować Mu żadnej stosownej do wykazywanych przezeń od wielu lat niepospolitych zdolności funkcji państwowej, możemy cieszyć się Jego obecnością wśród nas i być dumni, że właśnie w Krakowie rozwija swoje talenty.
          Dla mnie prof. Purchla to nie tylko przyjaciel z lat nauki w I Liceum Ogólnokształcącym im. Bartłomieja Nowodworskiego, a potem kolega z pracy na Uniwersytecie Ekonomicznym, ale przede wszystkim najwybitniejszy z grona krakowskich uczonych, których można określić mianem Europejczyków. Jak mało kto rozumie, czym był, jest i winien być w przyszłości Stary Kontynent, którego jedną z pereł stanowi - także dzięki Niemu - Kraków.
          To właśnie On wprowadzał podwawelski gród na europejskie salony jako wiceprezydent miasta na początku lat 90., współorganizator pamiętnej konferencji KBWE poświęconej dziedzictwu kulturowemu odbywającej się w 1991 roku w świeżo wyremontowanym Teatrze im. Juliusza Słowackiego, niestrudzony dyrektor Międzynarodowego Centrum Kultury, które zbudował, uformował i nadał mu światową rangę, prezes Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa oraz Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO. Uhonorowaniem tych i wielu innych zasług było przyznanie Mu w 2011 roku Nagrody Środkowoeuropejskiej (Mitteleuropapreis).
          Nie mam zamiaru wymieniać wszystkich funkcji, które pełnił i nadal wykonuje prof. Purchla, ponieważ już samo ich spamiętanie przekracza możliwości przeciętnego człowieka, a jednodniówka ma swoje prawa. Ograniczę się więc do osobistego wspomnienia z wczesnych lat 70., kiedy ukochany przez Niego Kraków był jeszcze zdołowanym przez komunistyczny reżim siermiężnym, zapyziałym miastem nie marzącym o pretendowaniu do bycia Europejską Stolicą Kultury, którą stał się w 2000 roku.
          Byliśmy wtedy (jako jedyni pierwszoklasiści) członkami kółka historycznego prowadzonego przez dyrektora „Nowodworka” Henryka Sędziwego. Wracaliśmy z tych spotkań wieczorami, śledząc nocne życie Krakowa od placu na Groblach do ulicy Szpitalnej, przy której Jacek wówczas mieszkał. I właśnie podczas tych spacerów nauczyłem się od Niego bardzo wiele o historii mijanych budynków, którą już wówczas rzetelnie zgłębiał. Widać było, jak kocha dawną stolicę Rzeczypospolitej i jak wspaniale potrafi opowiadać o jej dziejach.
          Jacku, nasz drogi Europejczyku, Kraków też Cię kocha i ceni za to, co dla niego zrobiłeś, prosząc zarazem, abyś w tym szlachetnym dziele nie ustawał, nawet gdybyś poszedł „w ministry” czy „w ambasadory”, czego Ci życzę nie tylko w uznaniu Twoich ogromnych zasług, ale także dla dobra Polski.
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo "Konstytucja dla obywateli, nie dla elit". Wywiad z Ewą Tomaszewską
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Wychowawcza misja Chelsea
Zamiast karać swoich kibiców zakazami stadionowymi Chelsea będzie im organizować wycieczki edukacyjne do byłego niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Szczyt UE czyli 0 do 3…
Trzy wyzwania − i trzy razy Unia podejmuje najgorsze z możliwych rozwiązań. A potem establiszment dziwi się, że ludzie głosują, jak głosują, a UE nie ma już praktycznie żadnego autorytetu.
avatar
Marek
Budzisz

Marek Budzisz: Putin w Soczi – „My pójdziemy do raju a oni po prostu zdechną”
Wczoraj zakończyło się w Soczi jubileuszowe, bo 15-te, spotkanie Klubu Wałdajskiego. Jego zwieńczeniem było publiczne wystąpienie prezydenta Putina, co nie jest szczególnie oryginalne, bo Putin, będący jednym z twórców tego klubu zrzeszającego najwybitniejszych rosyjskich i międzynarodowych specjalistów spraw międzynarodowych, występuje na spotkaniach Wałdaju, regularnie, co rok. Gdybym wystąpienie rosyjskiego prezydenta miał określić jednym zdaniem, to powiedziałbym, że mamy do czynienia z deklaracją wyczekiwania na ruch rywali.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.