loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
[video] Kazimierz Nowaczyk [Podkomisja d/s Smoleńska]: Dlaczego jeszcze nie ma raportu?
Opublikowano dnia 14.12.2017 17:20
[Zwykle - przyp. red.] Zaczyna się od tego: "Dlaczego jeszcze nie ma raportu?". Pracujemy od dwudziestu miesięcy i prawie od samego początku ono jest powtarzane. Drugim notorycznie stawianym pytaniem i notorycznie stawianym nam zarzutem jest to "jak my możemy wirtualnie badać katastrofę, bo nie byliśmy w Smoleńsku". Trzeba w końcu wyraźnie powiedzieć, że ten sposób badania katastrofy, którego myśmy się podjęli, nie jest z naszej winy. Gdyby badania tej katastrofy, zaraz w pierwszych dniach, w pierwszych godzinach, a to są najważniejsze godziny, były przeprowadzone w sposób prawidłowy, mielibyśmy materiał na którym moglibyśmy się oprzeć i pracować. Dlatego, że nie zrobiono nic w Smoleńsku, dlatego my musimy podjąć się i pracować zupełnie inna metodą niż pracują typowe komisje badania wypadków lotniczych - mówił dr Kazimierz Nowaczyk szef podkomisji d/s ponownego zbadania katastrofy w Smoleńsku. Jako ilustrację braku działań swoich poprzedników przedstawił notatkę ze spotkania z osobami, które były w Smoleńsku w pierwszych dniach po katastrofie. Pytani po kolei odpowiadali przecząco na pytania o kolejne czynności, które należało przeprowadzić, a których nie przeprowadzono

screen YouTube
Dr Kazimierz Nowaczyk zaprezentował również nagranie z posiedzenia tzw. Komisji Millera, podczas której fałszowano zapisy ekspertyzy firmy SmallGis, zmieniając opis "prawdopodobne strefy wybuchów" na "prawdopodobne strefy pożarów"

- Tutaj mamy znowu z ekspertyzy wykonanej przez firmę SmallGis zanzczone prawdopodobne strfy wybuchów o średnicy 14 i 9 metrów, czyli tu i tu. Nieładnie napisane wybuchów (...) Możemy twórczo dokonać korekty od razu? (...) A tutaj wstawimy strefy pożarów


- słychać na nagraniu z Komisji Millera

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Były prominentny polityk śląskiej lewicy jest zbyt chory na więzienie, ale miał siły na rozrywkę
Być może to już jutro Sąd Rejonowy w Zabrzu zdecyduje ostatecznie o losach byłego wiceprezydenta Zabrza Jerzego W., prawomocnie skazanego na karę więzienia za udział w aferze korupcyjnej. Ten były samorządowiec i wpływowy onegdaj działacz lewicy na Śląsku w zasadzie powinien był już trafić za kraty, lecz próbuje od pewnego czasu udowodnić przed zabrzańskim sądem, iż po orzeczeniu wyroku tak poważnie podupadł na zdrowiu, że nie może trafić do więzienia. Tymczasem jak ustalił lokalny Głos Zabrza i Rudy Śl., Jerzy W. jeszcze do późnej jesieni ub.r., a nawet wiosną br. pojawiał się na meczach Górnika Zabrze i to pomimo tęgiego chłodu i zimowych wręcz warunków atmosferycznych. Zaś po nastaniu nowego roku brał udział nie tylko w opłatku środowisk biznesowych Zabrza, ale wręcz uczestniczył w zabawie karnawałowej. Jest też i inna kluczowa wątpliwość – czy Jerzy W. powinien być opiniowany przez miejscowych biegłych lekarzy sądowych m.in. pod kątem zaburzeń sercowych, skoro zarówno on, jak i jego małżonka – Anna powszechnie znani są ze ścisłych kontaktów ze światem śląskiej kardiologii medycznej?
avatar
Elżbieta
Połomska

Elżbieta Połomska: Marność nad marnościami
Przedkładanie jednego życia ludzkiego nad drugie jest okrutnym precedensem, a usprawiedliwianie tego „realiami polityki społecznej” brzmi jak molochowy żart. Można mieć tylko nadzieję, że postawa p. poseł nie jest reprezentatywna dla całego ugrupowania PiS, które wyniosło panią na szczyty władzy. Chociaż opór tego obozu w procedowaniu tej i podobnych obywatelskich propozycji jest zaskakujący i głęboko niepokojący nas, wyborców.
avatar
Przemysław
Jarasz

64 mln zł strat i 641 pokrzywdzonych. Surowe wyroki dla twórców piramidy finansowej
Wyrządzona szkoda w wielkich rozmiarach o łącznej wysokości prawie 64 milionów złotych oraz 641 osób pokrzywdzonych – to efekt działania piramidy finansowej stworzonej przez dwóch mężczyzn z Kalisza i okolic. Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał 47-latka na karę 12 lat pozbawienia wolności, 700 tysięcy złotych grzywny, a także orzekł obowiązek częściowego naprawienia szkody i pokrycia kosztów postępowania w wysokości 250 tysięcy złotych. Drugi z mężczyzn usłyszał wyrok 3 lat pozbawienia wolności, obowiązek zapłaty 250 tys. złotych grzywny oraz zobowiązano go do uiszczenia 160 tysięcy złotych kosztów sądowych.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.