loading
Proszę czekać...
Kierowcy tirów dostają dziś do kieszeni 7-9 tysięcy. Na emeryturze - 854 zł
Opublikowano dnia 15.03.2018 13:21
Kierowcy tirów dostają miesięcznie od 7 do 9 tys. Ale jako podstawę zarabiają najniższą krajową. Reszta to diety, premia za przejechane kilometry, od frachtu. Od lat sekcja transportowców „S” domaga się zmian w systemie pracy kierowców, w tym wprowadzenia branżowej płacy minimalnej i świadczenia kompensacyjnego. O tym z przewodniczącym sekcji Tadeuszem Kucharskim rozmawia Andrzej Berezowski.

fot. Tomasz Gutry, Tygodnik Solidarność
- Kierowca wyrusza w trasę...
- Pytanie, czy będzie jeździł po Polsce, czy po Europie.

- Skupmy się na tych, którzy jeżdżą po Europie.
- Mali przewoźnicy często wysyłają kierowców z towarem na przykład do Hiszpanii. Gdy kierowca już jedzie, szukają towaru, który mógłby wziąć w drodze powrotnej. Dopóki czegoś nie znajdą, każą kierowcy czekać na przykład na parkingu pod Madrytem. Duzi przewoźnicy są lepiej zorganizowani.

- Co się dzieje z takimi kierowcami?
- Kabinę traktują jak mieszkanie i miejsce pracy. Ma ona wymiary 2 na 2 metry. Nazywam ją trumną, bo kierowca ma w niej niewiele więcej miejsca niż zmarły w grobie. 90 procent pojazdów nie posiada klimatyzacji postojowej. Powoduje to, że gdy jest plus 40 stopni na dworze, kierowcy pocą się. W czasie snu kierowca szczelnie zamyka kabinę, aby go nie napadli. W kabinie kierowca stołuje się. Na kuchence gazowej podgrzewa sobie krupnik czy grochówkę. Tapicerka przesiąka zapachami związanymi z gotowaniem. Kierowca myje się, pierze swoją odzież i pościel, potem przynosi ją do kabiny, aby ją wysuszyć. Do tego dochodzi kwestia higieny osobistej. W lato pół biedy, ale zimą? Kierowca umyje włosy na stacji, a potem z mokrą głową przy minusowej temperaturze musi biec do samochodu. Kierowca po wyjeździe z Polski musi też za wszystko płacić.

- Za co na przykład?
- W Niemczech ostatnio wprowadzono opłaty za wodę pitną. Wszędzie płaci się za prysznice, za pranie (od 2 do 5 euro), posiłki, toalety.

- Czy problem spania w kabinie dotyczy tylko kierowców oczekujących na towar?
- Dotyczy każdego polskiego kierowcy. Nie wchodząc w szczegóły, kierowca ma prawo do dobowych skróconych odpoczynków, które muszą trwać nieprzerwanie 9 godzin, skróconych tygodniowych, które trwają 24 godziny, i regularnych tygodniowych wypoczynków, które powinny trwać minimum 45 godzin...



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów
Blogi
avatar
Dariusz
Łaszyca

Dariusz Łaszyca: Prymas przyjął nagrodę Tygodnika Powszechnego. Wielka szkoda
Wczoraj prymas Polski abp Wojciech Polak został laureatem „Tygodnika Powszechnego”, otrzymał medal św. Jerzego. Jak opublikowano na stronach tygodnika, otrzymał go „za walkę ze smokiem podziałów, które oddaliły od siebie Polaków. Za to, że jest siłą spokoju naszego Kościoła. Za to, że jednoczy wspólnotę swoim opanowaniem i pokorą – w naszych czasach cechami unikalnymi”.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: "Bawaria: tradycja, nowoczesność, tożsamość"
Jeżeli miałoby dojść – drugi raz w historii Bawarii – do podzielenia się przez CSU władzą z koalicjantem to będzie to dla Seehofera, Soedera i reszty liderów twardy orzech do zgryzienia. Najbardziej oczywista koalicja z liberałami – przynajmniej według sondaży – nie dawałaby większości rządowej w monachijskim Landtagu. Również odtworzenie ze szczebla centralnego, szereg razy ćwiczonej w całych Niemczech i kilku innych landach, choć w Bawarii nie praktykowanej – „Grosse Koalizion” czyli „Wielkiej Koalicji”, czarno-czerwonego rządu CSU-SPD – jest trudne ze względów nawet nie politycznych a … matematycznych. Po prostu może nie starczyć nie tyle woli, co szabel w lokalnym parlamencie. Teoretycznie − i arytmetycznie − jest możliwa egzotyczna, nigdy nie stosowana na terenie RFN koalicja CSU z „Alternatywą dla Niemiec”. Tyle, że jest ona politycznie wykluczona. Po pierwsze dlatego, że obie partie niesłychanie ostro rywalizują o przynajmniej częściowo podobny elektorat. Po drugie, że taki polityczny mezalians wywołałby wściekłość w Berlinie i pewnie osłabiłby pozycję Horsta Seehofera w niemieckim rządzie. Najbardziej więc prawdopodobny scenariusz to, jak mówił mi mój wysoko postawiony w CDU znajomy, koalicja „schwarz-gruen” czyli CSU z Zielonymi. A więc taka, która była już praktykowana w niektórych niemieckich landach. Ba, CDU i CSU rozważały ją również na szczeblu centralnym przed ostatnimi wyborami do Bundestagu.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: "Ostre wyrazy w walce politycznej nie są nieparlamentarne"
Słowo „parlamentum” znaczyło pierwotnie tyle, co „sklep z gadaniną” i dlatego nawet bardzo ostre potyczki werbalne w nim nie powinny razić, ani wywoływać zgorszenia.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.