loading
Proszę czekać...
Sukces pierwszej wolnej niedzieli. Zdecydowana większość sklepów dostosowała się do nowych przepisów
Opublikowano dnia 20.03.2018 14:15
Pierwsza wolna niedziela okazała się sukcesem. Pracownicy handlu spędzili czas z rodzinami, tak jak miliony Polaków. Zdecydowana większość sklepów dostosowała się do nowych przepisów.  

pixabay.com
Barbara Michałowska   

W ubiegłym tygodniu Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek i wiceminister rodziny pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed przestawili efekty kontroli PIP z niedzieli 11 marca. 

- Jesteśmy zadowoleni z wyników – zadeklarował Główny Inspektor Pracy. W pierwszą niedzielę bez handlu większość placówek dostosowała się do nowych przepisów. Sklepy wielkopowierzchniowe były zamknięte. W małych placówkach, które zdecydowały się prowadzić handel, pracowali przeważnie właściciele lub członkowie ich najbliższej rodziny. 

Przestrzegają prawa 
Inspektorzy sprawdzili 7 tys. placówek. Zdecydowana większość z nich była zamknięta. Kontrole przeprowadzono w 2,5 tys. otwartych sklepach. Placówki te typowali sami inspektorzy lub sprawdzali miejsca, odnośnie których otrzymali zgłoszenia  od klientów, pracowników bądź odpowiednich służb za pomocą specjalnie uruchomionej linii telefonicznej (było ponad 300). Jedna czwarta sygnałów okazała się mieć uzasadnienie.  - Zdarzało się, że odbieraliśmy kilka telefonów dotyczących tej samej placówki – mówił Łyszczek. W sytuacji, gdy inspektorzy wykazali, że sklepy działały niezgodnie z prawem, wystawiano mandaty lub przekazywano sprawę do prokuratury. Dokładne dane dotyczące działań tego dnia będą znane, gdy zakończą się wszystkie czynności kontrolne.  - Nie sprawdziły się obawy przeciwników wolnych niedziel, że sklepikarze będą masowo łamać nowe prawo. Przypadków nie dostosowania się do wymogów ustawy było niewiele – podkreślał Stanisław Szwed. 
 
Sklep zamiast wypożyczalni
Zdarzały się jednak przypadki naginania prawa. Zakopane. W witrynie sklepu ze sprzętem sportowym umieszczono szyld z napisem „Usługi”. Pod pozorem wypożyczalni sprzętu prowadzono handel...



 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Dariusz
Łaszyca

Dariusz Łaszyca: Prymas przyjął nagrodę Tygodnika Powszechnego. Wielka szkoda
Wczoraj prymas Polski abp Wojciech Polak został laureatem „Tygodnika Powszechnego”, otrzymał medal św. Jerzego. Jak opublikowano na stronach tygodnika, otrzymał go „za walkę ze smokiem podziałów, które oddaliły od siebie Polaków. Za to, że jest siłą spokoju naszego Kościoła. Za to, że jednoczy wspólnotę swoim opanowaniem i pokorą – w naszych czasach cechami unikalnymi”.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: "Bawaria: tradycja, nowoczesność, tożsamość"
Jeżeli miałoby dojść – drugi raz w historii Bawarii – do podzielenia się przez CSU władzą z koalicjantem to będzie to dla Seehofera, Soedera i reszty liderów twardy orzech do zgryzienia. Najbardziej oczywista koalicja z liberałami – przynajmniej według sondaży – nie dawałaby większości rządowej w monachijskim Landtagu. Również odtworzenie ze szczebla centralnego, szereg razy ćwiczonej w całych Niemczech i kilku innych landach, choć w Bawarii nie praktykowanej – „Grosse Koalizion” czyli „Wielkiej Koalicji”, czarno-czerwonego rządu CSU-SPD – jest trudne ze względów nawet nie politycznych a … matematycznych. Po prostu może nie starczyć nie tyle woli, co szabel w lokalnym parlamencie. Teoretycznie − i arytmetycznie − jest możliwa egzotyczna, nigdy nie stosowana na terenie RFN koalicja CSU z „Alternatywą dla Niemiec”. Tyle, że jest ona politycznie wykluczona. Po pierwsze dlatego, że obie partie niesłychanie ostro rywalizują o przynajmniej częściowo podobny elektorat. Po drugie, że taki polityczny mezalians wywołałby wściekłość w Berlinie i pewnie osłabiłby pozycję Horsta Seehofera w niemieckim rządzie. Najbardziej więc prawdopodobny scenariusz to, jak mówił mi mój wysoko postawiony w CDU znajomy, koalicja „schwarz-gruen” czyli CSU z Zielonymi. A więc taka, która była już praktykowana w niektórych niemieckich landach. Ba, CDU i CSU rozważały ją również na szczeblu centralnym przed ostatnimi wyborami do Bundestagu.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: "Ostre wyrazy w walce politycznej nie są nieparlamentarne"
Słowo „parlamentum” znaczyło pierwotnie tyle, co „sklep z gadaniną” i dlatego nawet bardzo ostre potyczki werbalne w nim nie powinny razić, ani wywoływać zgorszenia.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.