loading
Proszę czekać...
60. rocznica węgierskiej rewolucji 1956 roku. Jej skutki były widoczne przez dziesięciolecia
Opublikowano dnia 27.10.2016 10:05
60 lat temu, 23 października 1956 roku, budapesztańscy studenci rozpoczęli antykomunistyczną rewolucję. Trwała zaledwie kilkanaście dni – została krwawo stłumiona przez Armię Radziecką. Lecz jej skutki były widoczne przez dziesięciolecia, a pamięć o niej trwa do dziś.

By The American Hungarian Federation - - http://www.hungary1956.com/photos.htm, Attribution, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1302761
Powstałe po zakończeniu I wojny światowej Królestwo Węgierskie było jedynie niewielkim skrawkiem ziem, które pod tą samą nazwą należały do habsburskiej C i K monarchii. Na mocy traktatu pokojowego z Ententą z 1919 roku Węgry straciły 72 procent terytorium i ponad 60 procent ludności. Przeżyły też krótki pucz komunistyczny w 1919 roku, zwany później Węgierską Republiką Rad. Właśnie zmycie „hańby z Tranon” i antykomunizm były głównymi hasłami rządzących Węgrami przez całe dwudziestolecie międzywojenne oraz w czasie drugiej wojny światowej.

Kraj płonnych nadziei

Do połowy lat 30. Węgry podlegały międzynarodowej kontroli zbrojeń. Królestwo (rządzone przez regenta, admirała Miklosa Horthy’ego) aktywnie rozpoczęło realizację swoich ambicji w 1939 roku – wtedy, na mocy arbitrażu wiedeńskiego, zaanektowało Ruś Zakarpacką – będącą wcześniej pod władzą Czechosłowacji, oraz spore fragmenty ziem słowackich. W ten sposób Węgry zyskały granicę z Polską, co dla wielu polskich żołnierzy i cywilów okazało się po wrześniu tegoż roku zbawienne. W sierpniu 1940 roku, na mocy drugiego arbitrażu wiedeńskiego, w granice Węgier wszedł rumuński do tej pory Siedmiogród, zaś po ataku Niemiec na Jugosławię (w którym wziął udział węgierski korpus szybki, spadochroniarze i lotnictwo) do Królestwa przyłączono niewielkie okręgi chorwackie i serbskie. Logiczną kontynuacją tej polityki była współpraca z III Rzeszą w ataku na ZSRR. W operacji „Barbarossa” udział wzięło 90 tysięcy madziarskich żołnierzy – Karpacka Grupa Armijna oraz Korpus Szybki. Zajęły one między innymi południowo-wschodnie województwa II Rzeczpospolitej (stanisławowskie i tarnopolskie). Zachowało się sporo przekazów, mówiących o witaniu węgierskich żołnierzy jak wyzwolicieli. Sporo madziarskich oddziałów pełniło podczas niemal całej wojny służbę okupacyjną na ziemiach polskich.
Na froncie Węgrom nie wiodło się zbyt dobrze – na przełomie 1942 i 1943 roku w bitwie nad Donem rozbita została niemal całkowicie 2 Armia węgierska – poległo blisko 30 tysięcy żołnierzy, do niewoli trafiło ponad 40 tysięcy. W kolejnych miesiącach Armia Czerwona coraz bardziej zbliżała się do węgierskich granic – przekroczyła je latem 1944. Widząc nadchodzącą klęskę Osi, admirał Horthy spróbował odwrócenia przymierzy – jednak Niemcy zadziałali bardzo szybko. Specjalny oddział komandosów, dowodzony przez Otto Skorzenego (tego samego oficera, który uwolnił Benito Mussoliniego), porwał jedynego syna regenta, który zmuszony został do wydania rozkazu o niestawianiu oporu Wehrmachtowi. Władzę przejął „wódz” miejscowych faszystów Ferenc Szalasi, część armii węgierskiej złożyła broń, pozostali bili się u boku Niemców aż do wiosny 1945 roku – między innymi w obronie Budapesztu, który zdobywany był przez Rosjan przez trzy i pół miesiąca. Do końca kwietnia 1945 całe terytorium Węgier zostało opanowane przez Rosjan, Rumunów i Jugosłowian.
Koszta wojny były bardzo duże – zginął co dziewiąty obywatel Węgier z granic z roku 1938. Potwornie ucierpiała stolica – osiemdziesiąt procent Budapesztu legło w gruzach.

Taktyka salami i noc terroru

Pierwsze powojenne wybory na Węgrzech (o dziwo – demokratyczne) wygrała jesienią 1945 roku centrowa Partia Drobnych Rolników, uzyskując 57 procent głosów. Jej przywódca Zoltan Tildy został pierwszym premierem. Rychło jednak do głosu zaczęli dochodzić wspierani przez Rosjan komuniści – ich lider Matyas Rakosi był twórcą „idei salami” – konsekwentnego obcinania po kawałku władzy przeciwnika, metodami absolutnie bezwzględnymi – obmową, szantażem, brutalnym terrorem. Taktyka okazała się skuteczna – w sierpniu 1947 roku komuniści wygrali kolejne wybory i objęli pełnię władzy.
Na Węgrzech zapanował powszechny terror, w pełni wykorzystujący wszystkie znane z ZSRR metody. Rolnictwo zostało skolektywizowane, przemysł i handel w całości przejęte przez państwo. Tamtejszy odpowiednik UB – nazwany AVO (od 1948 roku - AVH) siał strach już samą swoją nazwą. Masowe aresztowania, obozy pracy przymusowej, bezwzględna cenzura, siłowe upartyjnianie wszystkich instytucji przypominały czasy sowieckiej „wielkiej czystki” z lat trzydziestych. Nie obyło się bez wewnętrznych porachunków w łonie partii komunistycznej – w 1949 roku po pokazowym procesie na śmierć skazano (i wykonano wyrok) Laszlo Rajka – twórcę AVO i jej pierwszego szefa (ironią losu, w czasie rewolucji imię owego oprawcy stało się symbolem oporu przeciwko stalinizmowi). Do więzienia trafił również były minister spraw wewnętrznych Janos Kadar, który w dniach rewolucji odegrał bardzo złowrogą rolę. Liczba aresztowanych przez „awoszy” obywateli Węgier przekroczyła liczbę więźniów politycznych w Polsce tego okresu – a przecież Madziarów było trzykrotnie mniej niż Polaków.
Pozycja Rakosiego zaczęła słabnąć tuż po śmierci Stalina. Ławrentij Beria, członek rządzącego wówczas ZSRR triumwiratu, miał powiedzieć, że Węgrzy mieli wielu cudzoziemców na tronie, lecz żydowskiego króla tolerować nie będą. W lipcu 1953 roku nowym premierem został Imre Nagay. Trzy lata później Rakosi został odwołany ze stanowiska sekretarza generalnego partii komunistycznej – jego miejsce zajął jednak inny konsekwentny stalinista – Erno Gero. W 1954 roku pośmiertnie zrehabilitowano Rajka, z więzienia wypuszczono Kadara. Podobnie jak w całym „bloku demokracji ludowej” na Węgrzech zaczynała się ujawniać rosnąca niechęć do komunistycznych rządów.

Polska iskra

Iskrą podłożoną pod węgierskie prochy okazały się wydarzenia w Polsce. Najpierw krwawo stłumione protesty robotnicze w Poznaniu, zaś kilka miesięcy później bezkrwawa wymiana ekipy rządzącej i głoszone przez Władysława Gomułkę hasła destalinizacji i „polskiej drogi do socjalizmu”. Spora część Węgrów uwierzyła, że do podobnego przełomu można dojść i nad Dunajem. Podobnego zdania była też całkiem liczna grupa wewnątrz partii komunistycznej. Jak zwykle w takich wypadkach, najbardziej radykalni okazali się ludzie młodzi – studenci budapesztańskich uczelni oraz młodzi robotnicy z fabryk w dzielnicy Csapel.

23 października 1956 roku studenci uniwersytetu technicznego zwołali wielki wiec na placu imienia Józefa Bema – wspólnego bohatera obu naszych narodów. Miała być to demonstracja poparcia dla polskich przemian, jednak rychło gęstniejący z każdą chwilą tłum zaczął domagać się rozwiązania własnych, krajowych spraw. Demonstracja rozlała się na wiele ulic – część ruszyła pod budynek parlamentu, jednak większość pomaszerowała pod siedzibę ogólnokrajowego radia. Grupa studentów przedarła się nawet przez straże i zażądała od dyżurnych spikerów odczytania komunikatu nawołującego do przemian nad Dunajem. Spikerzy jednak odmówili, studenci zostali wypchnięci za drzwi, po czym powiadomili protestantów o fiasku swojej misji. Nie ustalono do dziś, kiedy i z której strony padły pierwsze strzały – najbardziej prawdopodobna jest wersja o prowokacji ze strony ukrytych w tłumie agentów AVH. Pewne jest, że strzelano i ze strony strażników radia, i spośród demonstrantów, wśród których byli również żołnierze i milicjanci. Wieczorem budynek radia został opanowany przez protestujących – w tym samym czasie obalono ustawiony kilka lat wcześniej na placu Bohaterów wielki pomnik Stalina – obcięto go palnikami, z postumentu wystawały jedynie buty Wodza Narodów…
Pierwsze strzały zaalarmowały zarówno zwolenników, jak i przeciwników starego reżimu. W nocy przed budynkiem parlamentu zgromadził się trzystutysięczny tłum. Władze postanowiły pójść na taktyczny kompromis – ze stanowiska premiera ustąpił Andras Hegedus, jego miejsce zajął popierany przez demonstrantów Imre Nagy. Wcześniej jednak cała wierchuszka partii i rządu (wraz z Nagym) poprosiła Związek Radziecki o interwencję zbrojną „w obliczu kontrrewolucji”.

Pięć minut Imre Nagya

Nowy premier nie był postacią nieznaną. Urodzony w 1896 roku w Kaposvar pochodził z chłopskiej rodziny, pracował jako ślusarz. Zmobilizowany do armii austro-węgierskiej, w 1915 roku trafił do rosyjskiej niewoli – tam właśnie związał się z i komunistami. Pewne jest, że służył w Armii Czerwonej, niektórzy z historyków przypisują mu nawet udział w egzekucji rodziny cara Mikołaja II, w lipcu 1918 roku w Jekaterynburgu. Aktywny działacz w czasach Węgierskiej Republiki Rad, w 1929 roku uciekł do ZSRR, gdzie wstąpił do NKWD. Po wojnie pracował w aparacie partyjnym, w 1953 roku po raz pierwszy został premierem, szybko jednak zmuszono go do rezygnacji – dał się wtedy poznać jako zwolennik reform. Teraz miał swoje decydujące pięć minut.
24 października Nagy ogłosił rozwiązanie AVH. Powstanie rozszerzyło się na inne miasta kraju, wciąż trwały zbrojne starcia. Tymczasem Rosjanie nie próżnowali – ambasador ZSRR Jurij Andropow (późniejszy szef KGB i sekretarz generalny KC KPZR) wezwał na pomoc oddziały Armii Radzieckiej, stacjonujące na Węgrzech już od roku 1945. Do Budapesztu wkroczyło sześć tysięcy żołnierzy, wspieranych przez blisko dwieście czołgów i dział samobieżnych. Andropow dostał też innego rodzaju wsparcie – na budapesztańskie lotnisko przylecieli dwaj „nadzorcy polityczni” – Anastas Mikojan i Michaił Susłow, oraz szczególnie złowroga postać – generał KGB Iwan Sierow. To właśnie on dziesięć lat wcześniej dowodził tłumieniem antykomunistycznej partyzantki w Polsce, bezpośrednio doprowadził do aresztowania szesnastu najwybitniejszych działaczy Polski Podziemnej, sądzonych później w Moskwie.

Dzień później Gero odwołany został ze stanowiska – nowym sekretarzem generalnym ogłoszono Janosa Kadara. Koczujący pod parlamentem tłum demonstrantów przyjął te decyzje z zadowoleniem, lecz nie spodobała się ona z pewnością „awoszom” – zaczęli strzelać do demonstrantów, zginęło ponad sto osób. Odejście Gero dodało pewności siebie Nagy’emu. Odwołał swoją zgodę na radziecką interwencję zbrojną i rozpoczął negocjacje z Andropowem. 27 października oficjalnie ogłoszono rewolucję – ostatnie oddziały armii węgierskiej przestały zwalczać demonstrantów, potwierdzono rozwiązanie AVH. Na scenie politycznej pojawiła się kolejna postać o wielkim znaczeniu – nowy minister obrony pułkownik Pal Meleter. Absolwent królewskiej akademii wojskowej, w trakcie wojny dostał się do radzieckiej niewoli i zadeklarował chęć walki z Niemcami. Przerzucono go do Siedmiogrodu, gdzie zorganizował oddział partyzancki. Po wojnie dosłużył się stopnia pułkownika – był pierwszym wyższym oficerem, który przeszedł na stronę powstańców, obejmując dowodzenie garnizonem Budapesztu. Teraz miał komenderować całą węgierską armią. 28 października Rosjanie zgodzili się na wstrzymanie działań i stopniowe wycofywanie swoich czołgów z Budapesztu – do 31 października faktycznie odeszli na odległość 20 kilometrów od stolicy. Wydawało się, że sukces jest bardzo bliski. Ośmielony tym Nagy 30 października ogłosił utworzenie systemu wielopartyjnego, rozkazał uwolnić kardynała Józefa Midszentego – prymasa Węgier, uwięzionego wcześniej przez AVH. 1 listopada Węgry wycofały się z Układu Warszawskiego i ogłosiły neutralność. Poproszono rząd radziecki o całkowite wycofanie jego armii z węgierskiej ziemi. Rozwiązano dotychczasową partię komunistyczną – w jej miejsce powstała Węgierska Socjalistyczna Partia Robotnicza, z Kadarem na czele.

Zduszona wolność

Rosjanie naturalnie nie zamierzali wypuszczać Węgier ze swoich rąk. W nocy z 1 na 2 listopada KC KPZR podjęło decyzję o interwencji zbrojnej. Oficerowie KGB wywieźli z Budapesztu Kadara. 3 listopada wieczorem rozpoczęto otwarte działania – delegacja węgierskich wojskowych na czele z Meleterem, która miała negocjować warunki wycofania się Rosjan, została aresztowana (nadzorował to osobiście Sierow). W tym samym czasie w Szolnoku ogłoszono powstanie nowego rządu: Węgierskiego Rewolucyjnego Rządu Robotniczo-Chłopskiego na czele z Kadarem. Rząd ten miał tylko jedno zadanie – wezwać na pomoc Armię Radziecką.

Przed świtem 4 listopada Rosjanie uderzyli potężnymi siłami – ponad 50 tysięcy żołnierzy, wspartych sprzętem pancernym i lotnictwem. Desanty spadochronowe opanowały lotniska, rychło komandosi dostali wsparcie czołgów i piechoty. Opanowano bez walki parlament i ministerstwo obrony. Armia węgierska poszła w rozsypkę – jej oficerowie przeszli na stronę Rosjan lub zostali aresztowani. Nieliczne grupki żołnierzy podjęły walkę, lecz nie miały wielkich szans. Opór stawili też uzbrojeni rewolucjoniści – zwłaszcza w robotniczych dzielnicach Budapesztu. Rosjanie rozbijali jednak barykady czołgami, wobec których Węgrzy byli bezbronni. Imre Nagy próbował jeszcze odwoływać się do sumienia zachodniego świata. Przez cały czas trwania rewolucji zachodnie radiostacje nawoływały przecież do oporu i obiecywały pomoc. W eter poszedł dramatyczny apel:

– Tu mówi Imre Nagy, prezes Rady Ministrów Węgierskiej Republiki Ludowej. Dziś we wczesnych godzinach rannych wojska radzieckie rozpoczęły atak na naszą stolicę, chcąc obalić legalny, demokratyczny rząd Węgier. Na pomoc! Na pomoc!

Po wygłoszeniu radiowego przemówienia Nagy wraz z kilkoma ministrami schronił się w ambasadzie jugosłowiańskiej. Kardynał Midszenty, nauczony smutnymi doświadczeniami, wybrał azyl w ambasadzie amerykańskiej. Miał w niej spędzić 15 lat.

Pomoc jednak nie nadeszła. Już 30 października ambasador USA w Moskwie Charles E. Bohlen powiadomił włodarzy na Kremlu, że rząd amerykański nie jest zainteresowany sytuacją na Węgrzech i kraj ten nie jest uznawany za amerykańskiego sojusznika. Prezydenta Eisenhowera znacznie bardziej interesowały wypadki w Egipcie. Ostatnie zorganizowane ogniska oporu w Budapeszcie padły 10 listopada, do końca roku na prowincji działały jeszcze grupki partyzanckie. W boju zginęło około 2 i pół tysiąca powstańców. Aresztowano dwadzieścia tysięcy – 230 osób skazano później na śmierć. Na emigrację ruszyło blisko ćwierć miliona Węgrów. Już 7 listopada rząd Kadara urzędował w Budapeszcie – rychło uznały go wszystkie stolice świata.

Imre Nagy, Pal Meleter i kilku innych ministrów dostali się w ręce nowych władz. Niespełna rok po wybuchu rewolucji zostali skazani na śmierć i powieszeni. Doczekali się rehabilitacji i oficjalnego pogrzebu dopiero w 1989 roku, kiedy nad Dunaj powróciła demokracja. Dziś mają status bohaterów.

Leszek Masierak

Wersja cyfrowa artykułu, który ukazał się w najnowszym numerze "TS" (44/2016). Cały numer do kupienia tutaj
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

Chcemy pracowniczej konstytucji!
Na Zachodzie układy zbiorowe pracy to chleb powszedni. U nas wciąż uważane są za archaizm, rozwiązanie niepotrzebne i niepraktyczne. Niesłusznie – i dlatego Solidarność będzie o nie walczyć. O tym w Temacie Tygodnia 43. numeru „TS”, poświęconym właśnie układom zbiorowym.
Nauczyciele potrzebni od zaraz
Od początku wprowadzania zmian w oświacie straszono, że wielu nauczycieli
straci pracę. Tymczasem w niektórych szkołach nawet kilka tygodni
po rozpoczęciu roku szkolnego brakowało dydaktyków. Jak to w końcu jest ze zwolnieniami nauczycieli po reformie? Barbara Michałowska.
Grupa Wyszehradzka – więcej pragmatyzmu, mniej romantyzmu
Chociaż pozornie zgadzamy się we wszystkim, nie można zapominać, że w politycznych sojuszach każdy z partnerów ma swoje interesy. Nie inaczej jest w przypadku Grupy Wyszehradzkiej. O tym, czy rzeczywiście tak bardzo po drodze Węgrom i Polakom – dla „TS” pisze Dominik Héjj.
Najnowsze wydanie Tygodnika Solidarność nr 43/2017 już dostępne

Pobierz darmową aplikację do cyfrowego wydania Tygodnika Solidarność
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z prof. Kamilem Zaradkiewiczem
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Oryginalna walka ze stresem
A może reakcja przełożonych była zbyt pochopna?
avatar
prof. Romuald
Szeremietiew

Romuald Szeremietiew: Kto dowodzi Siłami Zbrojnymi RP?
Konstytucja: „Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych”. Najwyższy Zwierzchnik „mianuje Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych” i odwołuje go , a każdym razem na wniosek premiera rządu. Mianowanie odbywa się wyłącznie „na czas wojny”. Uchwałę o wprowadzeniu stanu wojny podejmuje Sejm RP, a jeśli nie może zebrać się na posiedzenie, o stanie wojny postanawia Prezydent RP. Uchwała taka może być podjęta jedynie w przypadku zbrojnej agresji na terytorium Rzeczypospolitej lub gdy z umów międzynarodowych wynika zobowiązanie do wspólnej obrony przed agresją. 
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Powrót opozycyjnego samca alfa
Schetyna chciał jednoznacznie udowodnić, że nadal jest niekwestionowanym liderem nie tylko PO, ale całej opozycji.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.