loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Aleksandra Jakubiak: O Miłości, która kocha słabych
Opublikowano dnia 31.03.2018 12:31
"... umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł  już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydał, WIEDZĄC, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce i że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął im umywać nogi".
(J 13 1b-3)

Jezus zaś rzekł do niego: "Co chcesz czynić, czyń prędzej!". Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: "Zakup, czego nam potrzeba na święto", albo żeby dał coś ubogim. A on po spożyciu kawałka [chleba] zaraz wyszedł. A była noc. Po jego wyjściu rzekł Jezus: "Syn Człowieczy został TERAZ otoczony chwałą..."".
(J 13, 28-31)

pexels.com


WIEDZĄC - obmył nogi, uczynił kapłanem, udzielił Eucharystii i... dał wolność, by poszedł w noc, w mrok, z sercem oddanym złemu i właśnie TERAZ został otoczony chwałą, bo do końca umiłował. 

Co to za miłość, Boże? Jak tak można? Wystarczyło go zatrzymać, było Was dwunastu, dalibyście radę. Nie ucierpiałaby krew niewinna. Kiedy ja spotykam zdrajcę, moje serce oburza się niesprawiedliwością, walczy o dobre imię, broni siebie i słabych. Twoja miłość to skandal. Więcej niż skandal. Twoja miłość to słabość. Więcej niż słabość. Twoja miłość to słabość chciana.

Czy jest inna miłość? Skrojona bardziej na miarę tego świata? Bardziej po naszemu? Są dobrzy i są źli i dobrych się broni a złych karze. A Ty mówisz - kochajcie nieprzyjaciół, dobrem za zło odpłacajcie. Tzn., że co? Ja chcę tylko bronić honoru, życia, sprawiedliwości. Chcę rozwiązać problem. Chcę pokonać zdradę. Pokonać zdrajcę. Chcę, by przegrał. Chcę...

Kiedyś jeden mądry człowiek powiedział mi - walczącej o dobrą sprawę, walczącej z zaangażowaniem godnym walkirii: Jeśli nie będziesz potrafiła pochylić się nad tymi, z którymi walczysz, jeżeli gniew nie przestanie cię spalać, to będziesz musiała przestać to robić, bo to cię niszczy. Zapałałam oburzeniem, to była naprawdę walka z oceanem złych ludzkich czynów dla dobra innych, nie tylko dla ich dobra, to było zmaganie o życie. Wtedy nie rozumiałam.

Bardzo ekploatowany jest ostatnio temat głośnych medialnie protestów spod znaku czerni - czarnych marszy, czarnych piątków, czarnych protestów etc. Już żałobna oprawa tych eventów mówi sama za siebie, bo i jest po kim odbywać żałobę. To, co wyziera z tych wydarzeń ma  dość koszmarne oblicze. Upiorne jest już żądanie możliwości zabijania kogokolwiek, ale jeszcze bardziej upiorne jest zaślepienie z jakim zwolennicy tego zabijania powołują się na rzekomą naukę, na tolerancję, na prawa, zaprzeczając jednocześnie wszystkim tym wartościom. Amok i brak umiejętności rozsądnego przyjrzenia się bardzo prostemu przecież zagadnieniu ma w sobie coś, co każe mi spoglądać w te twarze z niepokojem. To przecież dość często ludzie, którzy posiadają zdolność logicznego wyciągania wniosków, a jednak podczas rozmowy na ten temat zmieniają się w rzucające utartymi i co tu dużo mówić - po prostu idiotycznymi argumentami, ideologiczne zombie, to czyni ich postawę podobną osobom zahipnotyzowanym. 

"I raz i dwa, aborcję miałam ja. I raz, dwa, trzy, aborcję miałaś ty" - śpiewały słodkimi głosikami młode dziewczęta na aborcyjnym wiecu. Zdaje się, że kreują się one na bojowniczki wolności. Rzeczywistość, niczym kadr z najbardziej przerażającego horroru, w którym miłej dziewczynce wyrastają kły i w kilka sekund sielankowy obrazek zamienia się w makabreskę z miazgą tkanek fruwającą po ekranie.

Trudno, żeby po takim doświadczeniu nie podniosło się człowiekowi ciśnienie. Czasem wręcz chciałoby się, zależnie od osoby i sytuacji, zgnieść albo argumentem albo ręką. Złe czyny i cierpiący niewinni. A ja chcę bronić najsłabszych. 

Kim są najsłabsi, Boże? Czy najsłabsi są ci bezbronni dla świata czy ci, których życie wieczne jest zagrożone? Kim są najsłabsi dla Ciebie? 

On patrzy i widzi twarze wszędzie tam, gdzie ja nie umiem. Gdzie dostrzegam tylko zbrodnię, On widzi dzieci, które właśnie traci. Nie te najmniejsze, ich wieczne życie nie jest zagrożone, te starsze, zarażone koszmarnym wirusem. Zmanipulowane, chcące taplać się w cudzej krwi, nie mające świadomości, że ryzykują własną. Zobaczyć to, co On widzi nie jest na ludzką miarę. O to można tylko prosić Miłość. 

Kiedyś inny mądry człowiek powiedział mi: Dlaczego strzelasz nabojami, które ma także twój przeciwnik, skoro masz takie, których on nie posiada i których kompletnie nie zna? Strzelaj nabojami z miłosierdziem, przeciwnik nie rozumie tej broni. 

Wystrzelić pocisk z miłosierdziem jest trudno, ale to jakby wyjść z tej karuzeli, w której biega chomik, kiedy inne chomiki ciąglę się w niej kręcą. Miłosierdzie nie jest zabawką dla mięczaków, czasem uniesienie go jest podobne do dźwignięcia skały, czasem uderzenie nim potrafi ogłuszyć, bo wbrew wypaczonemu współczesnemu wizerunkowi ono ma na celu dobro wieczne tego, do którego się "strzela", nie jego dobre samopoczucie. Ale! - strzelam nie dlatego, żeby wygrać lub postawić na swoim, nie po to, by zaprowadzić własny porządek, nie, by sprawiedliwości stało się zadość - bo to przecież ja wiem, co jest dobre i sprawiedliwe. "Strzelam", ponieważ Bóg uzdolnił mnie do kochania, żeby uratować czyjeś życie. A co jeśli moje pociski nie odniosą skutku? Nie jestem Bogiem, nie mam mocy uwalniania. Nie wybieram za innych. 

Ciemność, ogród, cisza, śpiący przyjaciele, strach i nadzieja, że zdrajca się opamiętał. I miłość do niego, która światu wydaje się słaba i głupia. Nie opamiętał się. A miłość zmieniła historię, przepaliła doczesność, śmierć zostawiła z rozdziawioną gębą i wrzaskiem bezsilności. Była bronią, której nie znał świat. Jest błyskiem, który rozrywa kajdany i kruszy głaz u wejścia do grobu.

W toczącej się na naszych oczach cywilizacyjnej wojnie dotyczącej takich pryncypiów, jak prawo do życia dla nienarodzonych, przegrana może oznaczać koniec nadziei na człowieczeństwo dla ludzkości. Mogłoby być jednak dużo gorzej - należący do Chrystusa mogliby wygrać, ale spostrzec, że kochali tylko wyobrażenie o Nim, że tak naprawdę Go nie znali i nie chcieli, że dawno wyrzucili Go na śmietnik i został im po Nim tylko symbol na tarczy. A mieli w ręku supermoce... Niestety, nigdy ich nie użyli, bo skupieni byli na obsłudze maczugi. Wygrywajmy Jego metodami - prawdą i miłością. 
 
Boże, dziękuję Ci, że mogąc być, jakim tylko chcesz, Ty pragniesz być dobry. Dziękuję, że tyle razy we mnie widziałeś najsłabszą dla Królestwa Niebieskiego i miłością ustrzegłeś od śmierci.

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Były prominentny polityk śląskiej lewicy jest zbyt chory na więzienie, ale miał siły na rozrywkę
Być może to już jutro Sąd Rejonowy w Zabrzu zdecyduje ostatecznie o losach byłego wiceprezydenta Zabrza Jerzego W., prawomocnie skazanego na karę więzienia za udział w aferze korupcyjnej. Ten były samorządowiec i wpływowy onegdaj działacz lewicy na Śląsku w zasadzie powinien był już trafić za kraty, lecz próbuje od pewnego czasu udowodnić przed zabrzańskim sądem, iż po orzeczeniu wyroku tak poważnie podupadł na zdrowiu, że nie może trafić do więzienia. Tymczasem jak ustalił lokalny Głos Zabrza i Rudy Śl., Jerzy W. jeszcze do późnej jesieni ub.r., a nawet wiosną br. pojawiał się na meczach Górnika Zabrze i to pomimo tęgiego chłodu i zimowych wręcz warunków atmosferycznych. Zaś po nastaniu nowego roku brał udział nie tylko w opłatku środowisk biznesowych Zabrza, ale wręcz uczestniczył w zabawie karnawałowej. Jest też i inna kluczowa wątpliwość – czy Jerzy W. powinien być opiniowany przez miejscowych biegłych lekarzy sądowych m.in. pod kątem zaburzeń sercowych, skoro zarówno on, jak i jego małżonka – Anna powszechnie znani są ze ścisłych kontaktów ze światem śląskiej kardiologii medycznej?
avatar
Elżbieta
Połomska

Elżbieta Połomska: Marność nad marnościami
Przedkładanie jednego życia ludzkiego nad drugie jest okrutnym precedensem, a usprawiedliwianie tego „realiami polityki społecznej” brzmi jak molochowy żart. Można mieć tylko nadzieję, że postawa p. poseł nie jest reprezentatywna dla całego ugrupowania PiS, które wyniosło panią na szczyty władzy. Chociaż opór tego obozu w procedowaniu tej i podobnych obywatelskich propozycji jest zaskakujący i głęboko niepokojący nas, wyborców.
avatar
Przemysław
Jarasz

64 mln zł strat i 641 pokrzywdzonych. Surowe wyroki dla twórców piramidy finansowej
Wyrządzona szkoda w wielkich rozmiarach o łącznej wysokości prawie 64 milionów złotych oraz 641 osób pokrzywdzonych – to efekt działania piramidy finansowej stworzonej przez dwóch mężczyzn z Kalisza i okolic. Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał 47-latka na karę 12 lat pozbawienia wolności, 700 tysięcy złotych grzywny, a także orzekł obowiązek częściowego naprawienia szkody i pokrycia kosztów postępowania w wysokości 250 tysięcy złotych. Drugi z mężczyzn usłyszał wyrok 3 lat pozbawienia wolności, obowiązek zapłaty 250 tys. złotych grzywny oraz zobowiązano go do uiszczenia 160 tysięcy złotych kosztów sądowych.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.