loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Piłkoholik. Życie Adama Nawałki to kilka spektakularnych upadków i nauka, jak się po nich podnieść
Opublikowano dnia 12.06.2018 19:47
To nie jest prosta historia o budowanej stopniowo karierze profesjonalisty. Życie Adama Nawałki to kilka spektakularnych upadków i nauka, jak się po nich podnieść. A wszystko z miłości do piłki.

fot. Tomasz Gutry, Tygodnik Solidarność
Barbara Michałowska

Urodził się 23 października. Jak Kazimierz Deyna, tylko dziesięć lat później. Koledzy z boiska mówią, że miał też podobny talent.

Pedancik
Podobno było tak, że nauczyciel WF-u nie radził sobie z prowadzeniem reprezentacji szkoły podstawowej, w której uczył się młody Adam Nawałka. Uczeń zaproponował więc, że to on poprowadzi drużynę. Nauczyciel chętnie się zgodził. „Wziąłem to w swoje ręce, cieszyła mnie selekcja graczy, strategia, układanie taktyki” – opowiadał wiele lat później w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej”. 

Wtedy jednak bardziej interesowała go gra. Adam już jako dziewięciolatek pokonywał sam 20 km z rodzinnej Rudawy do Krakowa na treningi Wisły. Miłością do piłki zaraził go ojciec, który amatorsko grał w Orlętach Rudawa, i – jak wspominano – był lokalną piłkarską gwiazdą. 

Po kilku latach w Wiśle, w 1975 roku zaczął występować w pierwszym składzie. Młodzi wiślacy szybko stali się lokalnymi gwiazdami. W 1978 roku po 28 latach przerwy zdobyli tytuł Mistrza Polski.

Koledzy z drużyny bywali też gośćmi w domu Nawałków. „Ojciec przygotowywał kociołek z jedzeniem, a oni siedzieli przed domem, sączyli piwo i snuli plany na przyszłość. Jak grupa przyjaciół ze studiów, z tą różnicą, że następnego dnia zamiast na wykłady szli na trening” – wspominał Łukasz Olkowicz w książce opisującej życie Nawałki. Koło domu wspólnymi siłami wybudowali też kort. Gra w tenisa miała być w ocenie Nawałki treningiem na zwrotność. 

Większość wiślaków była zatrudniona w milicji. Przez chwilę miał tam też etat Nawałka. Często chroniło ich to przed konsekwencjami młodzieńczych wybryków. 

Nawałka nigdy nie sprawiał jednak problemów wychowawczych. Olkowicz opisuje go jako zawodnika, który jako jeden z pierwszych w Polsce zaczął przywiązywać wagę do zdrowego jedzenia, regeneracji, odpowiedniego dbania o ciało. Nie palił. Pił też mniej niż inni. Za to na jeden z obozów zawiózł 30 kg pomarańczy, marchwi i jabłek i namówił Piotra Skrobowskiego do wzięcia sokowirówki. W ten sposób zadbał o dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości witamin. 

Dbał też zawsze o swój wygląd. W czasie zagranicznych wyjazdów kupował sobie modne stroje. – Adam to był elegancik. Wszyscy chodziliśmy w dresie, starych koszulkach. A Adam zawsze dobrze ubrany, niezależnie, czy pojawiał się na treningach, czy na meczu, czy na śniadaniu podczas zgrupowania. Wszędzie. Włoski zawsze dobrze ułożone. Po prostu pedancik – mówi nam jego kolega z reprezentacji, Jan Tomaszewski. Zawsze był zadbany. Ale koledzy zapamiętali go też jako serdeczną, pomocną osobę. W Wiśle stał się jednym z liderów zespołu. Dziennikarze „Piłki Nożnej” w 1977 roku uznali go za odkrycie. Złożyły się na to świetne występy z Wisłą i debiut w reprezentacji.

Bożyszcze
W reprezentacji zagrał w 1977 roku. Pierwszy gol w debiutanckim meczu z Węgrami okazał się jego jedynym w zespole narodowym. Rok później trener Jacek Gmoch powołał go do reprezentacji jadącej na mistrzostwa świata w Argentynie. – Oni tam z Bońkiem pojechali jako rezerwowi. I okazało się, że to nie żaden ze starych wyjadaczy, a właśnie oni zostali wybrani do jedenastki turnieju – wspomina Tomaszewski. 

Nawałka w Polsce stał się gwiazdą. W nagrodę za dobre występy krótko po mistrzostwach pojechał na Kubę na XI Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów w Hawanie. Oprócz niego kraj reprezentowali m.in. Maryla Rodowicz, Czesław Niemen i Mirosław Hermaszewski. „Nawałka był wtedy bożyszczem. Młody, piękny, utalentowany” – wspominał po latach jego przyjaciel Andrzej Iwan. Miał wówczas niecałe 21 lat i świat stał przed nim otworem. Na Kubie spędził miesiąc. Gdy wrócił, jego kariera właściwie się skończyła.

Z wysoka
Nie wiadomo, czy zawiniła wada postawy, to, że od lat trenował zbyt ciężko (bo o dobieraniu odpowiedniego obciążenia do poszczególnych zawodników można było wówczas pomarzyć), czy zbyt duże rozprężenie podczas wyjazdu na Kubę i potem zderzenie z intensywnym graniem. Fakt, że Nawałce zaczęły doskwierać kontuzje. Niedomagał staw biodrowy i kolana. Mimo kilku operacji, godzin ćwiczeń i zabiegów, nie udało mu się wrócić do formy. W kadrze przestał grać w 1980 roku. W biało-czerwonych barwach wystąpił łącznie 34 razy. O zakończeniu kariery piłkarskiej w Wiśle zdecydował pięć lat później, po zapalczywych, ale bezskutecznych próbach powrotu na dobre na boisko. Miał niecałe 28 lat i jedyne, co potrafił, to grać w piłkę. Szczęścia postanowił poszukać w Stanach Zjednoczonych...



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów
Blogi
avatar
ks. Marek
Radomski

Ks. Marek Radomski: Ojciec to ten, co rodzi do wartości
Kilka refleksji wokół gali wyboru Nauczyciela Roku
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Górale i prawosławie
Jan Paweł II dał najkrótszy wykład na temat hierarchii ważności spraw, jaka ma obowiązywać w Kościele rzymskokatolickim.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Kolejny przedstawiciel naszej "elyty" na skargach w niemieckich mediach...
W rozmowie ze "Spiegel Online" autor scenariuszy fimowych, Maciej Karpiński mówi o "obawach (strachach) twórców kina w swoim kraju i o próbach wpływania rządu na produkcję filmową".
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.