loading
Proszę czekać...
dr Piotr Łysakowski: Powstanie Warszawskie to dla Niemców mentalna przepaść
Opublikowano dnia 17.08.2018 19:24
– Niemcom trudno pojąć fenomen Powstania, ponieważ niewiele wiedzą o okupacji Polski w czasie II wojny światowej. Po drugie ze względu na system wychowania nie rozumieją np. słowa „patriotyzm”. Dla nich, wychowanych przez pokolenie '68, obchody Powstania to odradzanie się nacjonalizmu – mówi w rozmowie z Jakubem Pacanem historyk, ekspert ds. stosunków polsko-niemieckich, dr Piotr Łysakowski.

fot. Marcin Żegliński, Tygodnik Solidarność

[Niemcy] mało wiedzą nt. Powstania, odwołam się od razu do wizyty prezydenta Romana Herzoga w Warszawie w 1994 roku, kiedy pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego czcił powstańców, ale nie wiedział jakich. Podkreślę – prezydent Niemiec, człowiek wykształcony, z doktoratem, prawnik, a tu taki lapsus. To jest mniej więcej miara ogólnoniemieckiej wiedzy na temat tego, co działo się w Warszawie w 1944 roku


- powiedział dr Piotr Łysakowski w rozmowie z Jakubem Pacanem. W jego opinii historia Powstania Warszawskiego, nawet dla wykształconych Niemców to „terra incognita”.
 

Co do osobistych spotkań z powstańcami, to często reakcją była ucieczka, która w wielu przypadkach kończyła się histerią. – Jak to możliwe, że takie coś mogło się wydarzyć? – pytali samych siebie


- mówił historyk. Wskazał, że nauczanie historii w Niemczech koncentruje się na historii lokalnej, ucieka się od wielkiej historii, ponieważ w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ta niemiecka – to krwawy dramat. Z tego względu niemiecka metodyka nauczania ucieka w historię lokalną, do hodowców wina, Gutenberga itp.
 

I to też jest pociągające i ciekawe, ale co ważniejsze chroni przed traumą, która gdzieś z tyłu niemieckiej głowy jest. I nic dziwnego, że jest


- stwierdził Łysakowski. Jego zdaniem profesorowie historii wiedzą o zbrodniach Wermachtu. Problem w tym, że oni z tą wiedzą nie docierają do społeczeństwa, bo albo nie chcą, albo nie mogą, albo nie potrafią.
 

Kiedy w niemieckich mediach pojawi się hasło „polskie obozy zagłady” i polska strona się oburza, to ze strony Niemiec jest tłumaczenie, „każdy normalny człowiek wie, że to nie były polskie obozy, więc się tym nie przejmujcie”. Po czym mija trochę czasu i znowu słychać „o pomocnikach Hitlera” itp. Tłumaczenie jest takie samo jak poprzednio. Naprawdę tego nie rozumiem


- mówił. 
 

Przez pokolenie '68 roku Niemcy niekoniecznie są w stanie zrozumieć to, co się obecnie dzieje w Polsce wokół Powstania. To ogromna przepaść mentalna i trzeba wysiłku, by pojąć „modę” na Powstanie w Polsce. Niemcy ze względu na system wychowania nie rozumieją np. słowa patriotyzm 


- kontynuował. Opowiedział także historię, gdy przy niemieckich nauczycielach wspomniał o patriotyzmie w sposób pozytywny i nastąpiła wtedy konsternacja. 
 

Wszyscy nagle zaniemówili i trzeba było wyjaśniać, że patriotyzm nie oznacza ganiania z kijem po ulicach Polski obcokrajowców, tylko szacunek dla własnej tradycji


- powiedział. Dodał, że przez lata uczestniczył w budowaniu polsko-niemieckich stosunków i "ze smutkiem stwierdził", że z niewielkimi wyjątkami polska strona nie ma ludzi przygotowanych do tej pracy. 
 

W wielu przypadkach państwo polskie nie bardzo wie, co chce zrobić. Jeśli się nie ma siły na arenie międzynarodowej porównywalnej do strony żydowskiej – a my tej siły nie mamy – to wszystko musi być bardzo dobrze przygotowane. To zaś wymaga czasu. My tego nie robimy, miotamy się od ściany do ściany. Piękne oświadczenie o Powstaniu Warszawskim pierwszego sierpnia wydał ambasador Niemiec Rolf Nikel. Bardzo fajnie, ale równocześnie pojawiło się oświadczenie cenionego dziennikarza, że to dyplomatyczna paplanina. Po co takie słowa? My powinniśmy umieć wykorzystać takie oświadczenia


- stwierdził Piotr Łysakowski. Zwrócił także uwagę, że ostatnio w Niemczech odbywa się szeroka dyskusja o stworzeniu w Berlinie pomnika polskich ofiar wojny. 
 

U nas w prasie się o tym nie mówi, a tam na ten temat jest duża debata. Generalnie przeważają głosy za jego powstaniem, ale są też zdania mówiące, że polska ofiara i w ogóle jakakolwiek inna poza żydowską jest nieistotna, stąd i sam pomnik jest niepotrzebny. Szkoda, że do tej debaty toczonej w samych Niemczech nie dołącza strona polska


- podsumował. Wspomniał także o swojej pracy przy Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży. Niemiecka młodzież ma obowiązek odwiedzania miejsc ludobójstwa. 
 

W tym nie ma nic złego, problem polega na tym, że są to Auschwitz, Birkenau itp. i pojawia się taka narracja, że my wszyscy jesteśmy winni. Ja ze strony polskiej próbowałem stworzyć analogiczną sytuację u nas, czyli obowiązkowe oprowadzanie grup niemieckich po miejscach martyrologii polskiej, np. w Warszawie Muzeum Powstania Warszawskiego, Pawiak, Palmiry i wtedy napotykałem na ogromny opór ze strony polskiego ministerstwa edukacji, zupełnie niezrozumiały. Tak nie da się budować prawdy o polskich ofiarach II wojny światowej


- powiedział dr Piotr Łysakowski.



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo Prof. Romuald Szeremietiew: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Jak zjeść lokalne konfitury polityczne i nie wylecieć z partii?
Liderzy, a także szefowie wojewódzkich struktur Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego muszą nieustannie przypominać działaczom terenowym, że wykluczone są jakiekolwiek alianse z politycznym wrogiem.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Źdźbło w polskim oku – belka w…
W dniu gdy niemieccy politycy zaczynają drążyć temat reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce w kontekście sporu Bruksela (czy Luksemburg) – Warszawa, jestem zmuszony przypomnieć, że właśnie jedne z liderów frakcji CDU w Bundestagu, a więc urzędujący polityk został wybrany na wiceszefa Trybunału Konstytucyjnego RFN – już wiadomo, że za rok ma zastąpić prezesa tegoż Trybunału w Karlsruhe, gdy ten przejdzie na emeryturę. Zatem akurat u naszego zachodniego sąsiada ta ingerencja polityków w wymiar sprawiedliwości jest dużo większa niż u nas.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Tusk w roli Pytii
Od tygodnia dogłębnej analizie podlega przemówienie, które wygłosił przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk na Łódzkich Igrzyskach Wolności.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.