loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Dr Kozyrski: Walka o Polskę była nierozerwalnie związana ze staraniami o kultywowanie wiary katolickiej
Opublikowano dnia 09.11.2018 18:59
– W 1987 r. uczestniczyłem w pielgrzymce Jana Pawła II do Polski i doskonale pamiętam atmosferę tamtych dni. Widziałem te przemycane, mimo szczegółowych milicyjnych kontroli, transparenty Solidarności. Nikt ze strony władzy komunistycznej nie odważył się nawet podejść do osób je trzymających. Polacy już wtedy byli przekonani, że ten nieludzki system niedługo runie – opowiada dr hab. Robert Kozyrski z KUL w rozmowie z Marcinem Koziestańskim.

Fot. T. Gutry. Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski (1979 r.)

Jeśli spojrzymy na historię Polski, zwłaszcza jej ostatnie 200-300 lat, to okaże się, że walka o polski charakter narodu była nierozerwalnie związana ze staraniami o kultywowanie wiary katolickiej. Kościół od zawsze odgrywał ogromną rolę wśród Polaków


- opowiada dr Kozyrski dla "Tygodnika Solidarność". Wskazuje, że przez 123 lata rozbiorów duchowni udzielali ważnego wsparcia wszelkim ruchom niepodległościowym w walce z rusyfikacją i germanizacją, oraz brali udział we wszystkich powstaniach narodowych. Z tego powodu też byli represjonowani przez władze zaborcze. 
 

To nie przypadek, że polska pieśń patriotyczno-religijna „Boże, coś Polskę”, już po odzyskaniu przez naszą ojczyznę niepodległości w 1918 r. konkurowała z „Mazurkiem Dąbrowskiego” o miano hymnu narodowego


- wskazuje historyk, choć dodaje także, iż w momencie odrodzenia się państwa polskiego jego mieszkańcy nie stanowili monolitu wyznaniowego. 
 

Już od drugiej połowy XIX w. bardzo silnie rozwijał się ruch socjalistyczny, zwłaszcza związany z Socjaldemokracją Królestwa Polskiego i Litwy, który wręcz negował obecność jakiejkolwiek religii i Kościoła w przestrzeni publicznej. Antyklerykalizm był także silnie reprezentowany w polskim politycznym ruchu chłopskim. Duchowieństwo i Kościół znalazło natomiast oparcie w konserwatywnej prawicy


- mówi dr Kozyrski. Podczas rozmowy przybliżył także, jaki wpływ miał Kościół katolicki na odzyskanie niepodległości w 1918 r.
 

Kościół kultywował tradycję polskości. Nawet jeśli nie działo to się na forum państwowym, to w kościołach i rodzinach kultura polska związana z Kościołem była zawsze obecna. Warto też pamiętać, że to właśnie duchowny abp metropolita warszawski Aleksander Kakowski wszedł w skład działającej w latach 1917-1918 Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego – organu polskiej władzy zwierzchniej, która 11 listopada 1918 r. przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę wojskową i naczelne dowództwo nad wojskami polskimi, a kilka dni później – 14 listopada, rozwiązując się, całość władzy zwierzchniej nad odradzającą się ojczyzną


- czytamy w tekście. Okazuje się, że szeregowi duchowni obecni byli też w każdej niemal organizacji patriotycznej, wspierając je nie tylko posługą duszpasterską, ale przede wszystkim umacniając polskość i czynnie angażując się w walkę niepodległościową, która nie skończyła się w 1918 r. Wiele ofiar wśród duchownych przyniosły zmagania o granice, a zwłaszcza wojna polsko-bolszewicka z lat 1919-1921. 
 

W tym stuleciu wyróżniłbym 10 kluczowych momentów, przez które historia Kościoła nierozerwalnie łączy się z historią Polski. Nie ma właściwie takiej dziedziny życia państwowego, w której Kościół by nie uczestniczył


- opowiada historyk. Wskazuje lata 1918-1920, gdy powstawała cała struktura Kościoła w niepodległej Polsce, podpisanie konkordatu w 1925 r., II wojnę światową, podczas której zginęło wielu duchownych, ale niektórzy, jak o. Maksymilian Maria Kolbe, weszli do panteonu męczenników czy świętych. Przypomina lata lata 50. XX w., gdy doszło do otwartej wojny państwa z Kościołem w Polsce. 
 

To wtedy wielu duchownych doznało licznych represji ze strony państwa komunistycznego, komuniści ośmielili się nawet aresztować i internować Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego. Ogromne poruszenie w całym świecie chrześcijańskim miało miejsce w 1966 r., w którym w Polsce obchodzone było Millenium Chrztu księcia Mieszka I, a zarazem uroczystości 1000-lecia powstania państwa polskiego. Jak wiemy, władze PRL i Kościół zorganizowały osobne uroczystości, w których zamierzał wziąć udział sam papież Paweł VI. Nie został on jednak wpuszczony do kraju przez władze komunistyczne


- czytamy w tekście. Rozmowa dotyczyła także obecnego stopnia religijności Polaków. Zdaniem red. Koziestańskiego, po 2005 roku religijność Polaków "regularnie malała", a nasz kraj coraz bardziej skłania się w stronę laicyzacji. Jak skomentował tę tezę nasz rozmówca?
 

Pamiętajmy, że 2005 był pierwszym rokiem naszego funkcjonowania w Unii Europejskiej. Od kilku lat do Polski napływały już spore środki finansowe, które wydatnie przyczyniły się do poprawy poziomu życia Polaków. Jestem historykiem, a nie socjologiem, więc trudno mi jest wypowiadać się, dlaczego wraz z tym zjawiskiem maleje poziom religijności w Polsce


- odpowiada dr Kozyrski. Dodaje, że postępująca laicyzacja to problem powszechny wszystkich Kościołów europejskich, a tendencję tę obserwuje podczas pobytów naukowych na zachodzie Europy, we Francji, szczególnie zaś w Belgii.
 

Nie rozumiem aż takiej siły oddziaływania innych wspólnot wyznaniowych, na przykład islamskiej. I nie chodzi tu wcale o emigrantów, ale o rdzennych Europejczyków. Mówi się, że w Belgii więcej osób przechodzi na islam, niż otrzymuje sakrament chrztu


- wskazuje historyk. W jego opinii jesteśmy bardzo zapracowanym narodem, który przez nadmiar obowiązków na pójście do kościoła nie ma już po prostu siły.
 

Jako osoba wierząca i praktykująca, a przy tym obserwator tego, co się w nim dzieje, mam wrażenie, że za spadek religijności Polaków nie odpowiada laicyzacja, ale ogólne przemęczenie pracą i wydarzeniami życiowymi. Oczywiście jest to specyfika polska, według mnie na zachodzie Europy ludzie żyją znacznie spokojniej. Ten obraz byłby jednak jednostronny, gdybym nie dostrzegał także fantastycznej wręcz pracy Kościoła. (...) Wszystko zależy od samych duchownych, zwłaszcza tych, którzy na co dzień w parafiach spotykają się z wiernymi. Budowane we właściwy sposób bliskie relacje zawsze przynoszą doskonałe efekty


- konkluduje dr Robert Kozyrski.



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Chora miłość do okupantów
Zadaję to pytanie wszystkim, którzy nadal bronią dalszego istnienia w Polsce Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie oraz pomników Armii Czerwonej w przestrzeni publicznej III RP.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: "Neofaszyści", "Prawicowi ekstremiści" czyli niemiecka prasa o Marszu Niepodległości 2018
Zapraszamy na przegląd niemieckiej prasy autorstwa Mariana Panica.
avatar
Adrian
Wachowiak

Adrian Wachowiak: Wprowadzanie równości na siłę zawsze kończy się rzeką krwi
Dzień po 229. rocznicy obalenia Bastylii, które zapoczątkowało Rewolucję Francuską, mistrzem świata w piłce nożnej została reprezentacja Trójkolorowych. Trzy kolory francuskiej flagi oznaczają kolejno: króla (biały), szlachtę (niebieski) i lud (czerwony). Umieszczenie ich razem na fladze Republiki ma symbolizować równość. Rewolucja wprowadziła w życie to piękne hasło za pomocą wynalazku Antoniego Louisa, rozpropagowanego przez Józefa Ignacego Guillotina. Tak jak skośne ostrze gilotyny poprzez ścięcie głowy równało wszystkich przeciwników Rewolucji, włączając w to samego króla Ludwika XVI, tak współczesna lewica od dziesięcioleci, wbrew logice i biologii, stara się równać wszystkich coraz bardziej absurdalnymi przepisami. Zainfekowani utopijną wizją równości lewicowi aktywiści nie cofną się przed niczym.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.