loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
A. Berezowski: Nauka to nie biznes
Opublikowano dnia 01.12.2016 21:54
Nie wiadomo kiedy się narodził system grantów na naukę. Niektórzy twierdza, że istniał od zawsze, Egipscy władcy płacili astronomom, aby wykonywali dla nich określone badania. Wiadomo za to, że jego wpływ na wielkie odkrycia naukowe jest co najmniej dyskusyjny.

pixabay.com
Badacz wielorybów i delfinów dr Michael Moore z USA skarżył się w 2012 roku, że z każdych trzech dolarów, które zdobywa na badania jego macierzysty Instytut zabiera mi dwa. Z jednej strony można się zżymać na zachłanność ośrodka naukowego z drugiej na fakt, że badacz musi niczym handlowiec zarabiać na siebie i na własną uczelnie. Zamiast zajmować się badaniami zajmuje się szukaniem na nie pieniędzy. Taka sytuacja ma miejsce na wielu amerykańskich uczelniach. Ośrodki badawcze przyjmują młodych naukowców, aby wspomogły je w uzyskiwaniu pieniędzy z tzw. grantów naukowych.  Waldemar Zerda, który od lat 80.  wykłada na uniwersytetach amerykańskich wskazuje, że  na prowadzone przez niego badania uczelnia nie tylko nie tylko nie daje pieniędzy ale ponadto dodatkowo liczy, że sam je zdobędzie. Oczywiście część zdobytych przez profesora pieniędzy trafi do budżetu ogólnego uczelni. Jeśli nie zdobędę pieniędzy zwolnią mnie – mówi profesor. Zdaniem wielu system permanentnej rywalizacji, w którym uczeni biją się o pieniądze na badania jest brutalny ale działa. USA ma największą ilość  noblistów na  świecie – wskazują.

System grantów, wzorowanych na amerykańskie wkroczył do polski w 1991 roku. Miał sprawić, że polska nauka stanie się jedną z najlepszych na świecie. Mimo, że działa od 15 lat nic takiego się nie stało. Jest też coraz częściej krytykowany. Prof. dr hab. Jan Mostowski już w 2002 roku wskazywał, że system zamiast zachęcać do podejmowania nowych badań, petryfikuje istniejącą i starzejącą się tematykę. Sumaryczne nakłady na „zwykłe” granty są niewielkie. Ponadto globalna suma pieniędzy przeznaczana na granty zmniejsza się z roku na rok. Przy bardzo małych sumach globalnych, poszczególne granty też są wobec tego niskie. - W mojej dziedzinie, czyli w fizyce, za pieniądze ze „zwykłych” grantów nie można prowadzić badań doświadczalnych na przyzwoitym poziomie. Koszt zakupu niezbędnej w takich pracach aparatury wykracza bowiem poza przyznawane limity finansowe. Pieniądze granatowe mogą wystarczyć jedynie na podtrzymanie istniejących już układów doświadczalnych. Tak więc, zamiast zachęcać do podejmowania nowych badań, system grantów petryfikuje istniejącą i starzejącą się tematykę – argumentuje profesor.

Historyk prof. Karol Modzelewski wskazał dziesięć lat później, że konkursy nie są  miarą naukowej wartości. Pisane wniosku o dofinansowanie jest robotą administracyjną i wymaga szczególnych kwalifikacji administracyjnych i nie jest związane z prowadzeniem badań naukowych.
Modzelewski podkreślał również, że produkcja książki jest takim samym biznesem jak produkcja gwoździ. Historyk zanegował również sens oceny jakości pracy naukowej humanistów liczbą artykułów pisanych w języku angielskim w czasopismach należących do tzw Listy Filadelfiskiej.

Niech sobie piszą po angielsku fizycy albo medycy, bo to nie szkodzi ich dyscyplinie. Humanistyce szkodzi, bo to jest cios wymierzony w jej najważniejszą misję, jaką jest komunikacja z wykształconą, ambitną intelektualnie publicznością własnego kraju – mówił w jednym z wywiadów.
 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
reklama_pionowaNajnowszy numer

Wroga grabież: Polska albo odzyska, co jej się należy od Niemiec, albo już zawsze będzie biedniejsza od Berlina.
W dziale historia o twarzach warszawskiej Syreny: „Maj, rok 1937. Na I Ogólnopolskim Salonie Rzeźby w Warszawie Ludwika Kraskowska-Nitschowa przedstawia projekt pomnika „Syrena – godło Warszawy”
W dziale związek o założeniu organizacji zakładowej w Mokate:
Od niedawna w spółce tej działa Solidarność. Mokate i Solidarność – co wyniknie z takiego związku? 
a także o górniczym krwiodawstwie:

„Krew, składniki krwi i produkty krwiopochodne należą do najczęściej stosowanych środków leczniczych. Choć od wielu lat trwają zaawansowane badania nad pozyskaniem sztucznej krwi, jej produkcja jest jeszcze w powijakach. Dlatego tak ważne jest honorowe dawstwo” - pisze Dariusz Piechowicz

Najnowsze wydanie Tygodnika Solidarność nr 32/2017 już dostępne

Pobierz darmową aplikację do cyfrowego wydania Tygodnika Solidarność
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo Tysol.pl Agnieszka Kutyłowska: "Nie jesteśmy "antyszczepionkowcami""
Blogi
avatar
Waldemar
Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz: Trawa z metra, czyli organizowana spontaniczność
Kiedyś: wsie potiomkinowskie i przed ważną wizytą malowanie na zielono trawników. Dziś: piękna murawa z metra, inscenizowane bunty społeczne. We wszystkich tych zjawiskach występuje mocny pierwiastek teatralny. Naprawdę jednak ważne jest to, co je różni.
avatar
Maciej
Michalski

[Kliknij aby zobaczyć całość] nowy rysunek Michalskiego: wstydzę się Polski
Ten i więcej rysunków w "Tygodniku Solidarność", dostępnym również w aplikacji mobilnej.
avatar
Barbara
Piela

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowe plastusie Barbary Pieli: Jean-Claude Juncker
„Wstawiony”, plastelina, skala 1:6
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.