loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Jadwiga Wiśniewska dla Tysol.pl: Czas na eurorealizm. Europosłowie zamykają oczy
Opublikowano dnia 15.12.2016 11:49
Debatę w Parlamencie Europejskim nad sytuacją w Polsce, przemilczane unijne problem oraz działania Komisji Europejskiej komentuje europoseł Jadwiga Wiśniewska:

arch. Jadwigi Wiśniewskiej

Unia Europejska nie ma pomysłu na to, jak poradzić sobie z trwającym kryzysem zaufania. Kolejna debata o demokracji w Polsce pokazuje, że brakuje jej też pomysłów na tematy zastępcze. Tymczasem tematów do dyskusji nie brakuje - zamiast zbywać je milczeniem, europosłowie powinni zastanowić się nad rządami prawa… w unijnych instytucjach.

Lewicowo-liberalny lament nad Polską

14 grudnia PE kolejny raz zajął się stanem demokracji w Polsce. Deputowani, których zadaniem jest budowanie ponadnarodowego porozumienia co do przyszłości Europy, zamiast dyskutować o stanie Unii Europejskiej, wylewają żale nad demokratycznie wybranym rządem. Okazuje się bowiem, że eurokraci, którzy przez lata opracowali niezliczone teorie wzmocnienia Unii Europejskiej, dziś - gdy wszystkie ich mądrości zawiodły - nie mają nic do powiedzenia na temat kryzysu europejskiej integracji. Tym bardziej nie mają pomysłu na to, jak z niego wyjść. Wobec braku lepszych pomysłów na pokazanie światu swojej rzekomej troski o losy Europy, lewicowi i liberalni europosłowie pohukują na rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Przemilczane problemy

Tymczasem tematów, o których PE mógłby rozmawiać nie brakuje - podobnie, jak nie brakuje realnych problemów, które coraz dotkliwiej trawią Unię Europejską. Europa ma się o co martwić: tragedia, do jakiej dochodzi w syryjskim Aleppo czy też nieustannie narastające zagrożenie terroryzmem w UE. Zagrożenie, które we Francji doprowadziło do przedłużania stanu wyjątkowego do 15 lipca 2017 r. Problemem jest również działalność Komisji Europejskiej, która przekracza kolejne granice swoich kompetencji, tym samym ostentacyjnie pokazując jak niewiele znaczy dla niej opinia państw członkowskich. Niedawno mogliśmy to obserwować podczas prac nad zmianą dyrektywy o pracownikach delegowanych. Pomimo uruchomienia przez parlamenty 11 państw członkowskich wyjątkowej procedury tzw. żółtej kartki, która wyraża sprzeciw wobec zamiarów KE, brukselscy urzędnicy kontynuują prace nad zmianą przepisów, które szczególnie mocno uderzą m.in. w polskie firmy transportowe.Wszystkie powyższe przykłady to tylko wycinek podstawowego problemu UE, jakim jest jej odejście od idei partnerstwa, na której została zbudowana - problemu, o którym wszyscy milczą.

Komisja ponad traktatami

Opublikowany niedawno przez Komisję Europejską „Pakiet na rzecz czystej energii dla wszystkich” to kolejny przykład na to, że w Brukseli szacunek dla państw członkowskich kończy się tam, gdzie zaczyna się konflikt z pomysłami eurokratów. Opublikowane propozycje dotyczą kształtu rynku energii w UE - kluczowego obszaru w pracach tej kadencji. Propozycje Komisji mają jeden cel - wykluczyć elektrownie węglowe z udziału w tzw. rynku mocy. Jest on mechanizmem kluczowym dla państw, w których występują niedobory energii, i pozwala z wyprzedzeniem zapewnić ilość mocy potrzebnej do ich pokrycia. Tymczasem limity emisyjności, które KE wskazała na niezwykle restrykcyjnym poziomie, w praktyce eliminują wykorzystanie w takich elektrowniach węgla. Oznacza to bezprawną ingerencję w miks energetyczny państw członkowskich, który zgodnie z traktatami należy do kompetencji krajowych. To zresztą nie jedyne nadużycie prawa, jakiego KE dopuściła się przy tej okazji. Choć decyzje kierunkowe co do kształtu polityki klimatycznej należą do głów państw członkowskich, czyli Rady Europejskiej, KE zignorowała je i postanowiła zaostrzyć dotychczasowe - i tak już drakońskie - cele klimatyczne na okres do 2030 r. W efekcie propozycje KE nie tylko zmieniają charakter celu zmniejszającego zużycie energii w UE - z politycznego na prawnie wiążący - lecz także istotnie podnoszą tę poprzeczkę - z 27 do 30 proc. Trudno nazwać to inaczej niż rażącym przekroczeniem kompetencji.

Koniec z przywilejami

Oczywiście, warto zwrócić też uwagę na to, że nowe propozycje Komisji do pewnego stopnia reagują na błędy, do jakich dotychczas doprowadziła polityka klimatyczna UE. Być może nareszcie skończy się uprzywilejowanie odnawialnych źródeł energii, które na rynku będą podlegały tym samym zasadom co pozostałe elektrownie. Daje to szansę na to, że w centrum zainteresowania unijnego prawa stanie zwykły odbiorca energii, którego rachunek do tej pory był obciążany kosztami eksperymentu polegającego na preferencyjnym traktowaniu energetyki odnawialnej. Doprowadziło to do sytuacji, w której wielu osób po prostu nie stać na opłacenie rachunków za energię, tzw. zjawiska wykluczenia energetycznego. Dobrym posunięciem jest także skupienie się przez KE na rozwoju wytwarzania energii odnawialnej na własne potrzeby (tzw. energetyki prosumenckiej). Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych działaniach KE uniknie popełniania błędów, za które obywatele państw członkowskich UE płacić muszą z własnej kieszeni.

Czas na debatę o realnych problemach

Patrząc na kształt dyskusji o obecnych problemach Unii Europejskiej - dokładniej: na jej brak - trudno nie odnieść wrażenia, że kolejne debaty o stanie demokracji w Polsce są po prostu ucieczką od bolesnej prawdy, że UE w dotychczasowym kształcie jest wypalona. Obserwujemy widowisko, które ma pokazać, że unijne instytucje są głównymi graczami na europejskiej scenie politycznej. Niestety - ostatnie wydarzenia mówią coś zupełnie innego pokazując, że UE potrzebuje głębokiej reformy. Siła Europy tkwi w sile jej państw. Czas, aby ta prawda dotarła do debatujących w Strasburgu polityków - czas na debatę o realnych problemach UE.

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Nadobywatel polityk
Każda partia polityczna dążąc do władzy obiecywała ukrócenie nadmiernych przywilejów polityków . Żadna tego nie zrobiła.  A im wyżej na szczeblu władzy, tym jawności mniej.

Biały człowiek odchodzi
Trzy czwarte wyznawców Chrystusa nie mieszka na Zachodzie. Statystyczny chrześcijanin jest kobietą z Brazylii lub Nigerii albo młodym człowiekiem z Chin.

Mają finansować zdychającą spółkę
200 pracowników Praktiker Polska z powodu braku pensji przez 2 miesiące zwolniło się z firmy. Teraz zarządca masy sanacyjnej żąda od nich odszkodowania na rzecz spółki.
 
Okręt laurowego wieńca
Historia HMS „Garland” , pierwszego okrętu Polskiej Marynarki Wojennej który w  czasie II wojny zawinął do radzieckiego portu, udowadniając, że Polska wciąż istnieje, bo ich pokłady są wolnym terytorium Rzeczpospolitej.

e-Wydanie Tygodnika Solidarność nr 25 / 2017 już dostępne
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl o. Jacek Norkowski Czy pobieramy narządy od żywych ludzi?
Blogi
avatar
Rafał
Górski

Rafał Górski: Las sobie poradzi
"Warto sprostować dwie kwestie. Po pierwsze, Puszcza Białowieska została wpisana na listę światowego dziedzictwa ludzkości już w 1979 i ten wpis obejmował park narodowy. W 1992 r. wpis rozszerzono o białoruską część Puszczy, a w 2014 r. objęto także całą polską część. Wpisano ją nie jako las dziewiczy (czyli nietknięty ręką ludzką), jak sugeruje to min. Szyszko, ale na podstawie dwóch kryteriów: (1) jako wyjątkowy przykład procesów ekologicznych i biologicznych istotnych w ewolucji i rozwoju ekosystemów oraz zespołów zwierzęcych i roślinnych oraz (2) z uwagi na obecność siedlisk naturalnych najbardziej reprezentatywnych i najważniejszych dla ochrony in situ różnorodności biologicznej, włączając te, w których występują zagrożone gatunki o wyjątkowej uniwersalnej wartości z punktu widzenia nauki lub ochrony przyrody. Po drugie, nie ma konfliktu między wymogami UNESCO a dyrektywą siedliskową UE w kwestii Puszczy – zarówno UNESCO (o czym można przeczytać w opublikowanym na stronie MŚ raporcie), jak i Komisja Europejska uważają, że obecna wycinka Puszczy zagraża jej walorom przyrodniczym.”
avatar
Andrzej
Fajda

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Andrzeja Fajdy: Cisowianka zaczyna zbierać swe żniwo...
...niebezpieczeństwa współczesnego świata mogą nadejść nagle i z najmniej spodziewanej strony...
avatar
prof. Romuald
Szeremietiew

Romuald Szeremietiew: Dmowskiego realizm nierealistyczny
W przyszłym roku będziemy obchodzić setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. W 1918 roku, po 123 latach niewoli, Polacy odzyskali wolność. Zaledwie cztery lata wcześniej, w 1914 roku w Europie każdemu „myślącemu rozsądnie” nie przychodziło do głowy, że niepodległa Polska wróci na polityczną mapę Europy. Myślały o tym ówczesne polskie „oszołomy” z konspirującym Józefem Piłsudskim, ale każdy tzw. normalny człowiek wiedział, że to są rojenia sprzeczne z realizmem. Za myślącego realnie, stąpającego mocno po ziemi uchodził wówczas poseł do rosyjskiej Dumy i przywódca Narodowej Demokracji Roman Dmowski. W 1907 roku Dmowski ogłosił książkę „Niemcy, Rosja i kwestia polska”. Przekonywał w niej, że w zbliżającej się wojnie (siedem lat później wybuchła I wojna światowa) należy podjąć współpracę z Rosją bowiem „rozwiązanie kwestii polskiej leży w rękach Rosji”. Twierdził, że Polacy powinni zrezygnować z ziem zabużańskich starając się o zgodę Rosji na utworzenie polskiej autonomii ograniczonej do terenu byłego Królestwa Kongresowego.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.