loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Zdrowy karp i drapieżnik ze światłowstrętem
Opublikowano dnia 23.12.2016 09:23
To starożytni Rzymianie wprowadzili karpie, poławiane w Dunaju, do rzek, jezior i stawów na terenie Europy. Co robili z sandaczami, nie wiadomo, wiadomo natomiast, że każdy, kto przyglądał się choć raz tej żywej rybie, zauważył jego nienaturalnie fosforyzujący wzrok. Dzisiejszy szybko rosnący i mocno wygrzbiecony karp hodowlany jest wynikiem wielowiekowej selekcji.

autor
Karp po czesku

Kolebką współczesnego karpia europejskiego (hodowlanego) są Czechy, w których od XII w. istniały już specjalistyczne hodowle tej ryby. Największe ośrodki hodowli karpia stały się szybko bardzo dobrze prosperującą i kwitnącą dziedziną ówczesnego przemysłu. W tworzenie stawów hodowlanych zaangażował się osobiście Karol IV Luksemburski.
Poza najbardziej rozpowszechnioną w Europie pełnołuską odmianą karpia udało się również wyselekcjonować odmiany całkowicie pozbawione łusek oraz formy z tylko jednym szeregiem olbrzymich łusek wzdłuż linii bocznej i małych w okolicy grzbietu. Z czasem także wyhodowano karpie, u których pojedyncze duże łuski występują jedynie poniżej płetwy grzbietowej lub u nasady innych płetw. Wśród tych odmian istnieje oczywiście wiele form pośrednich, których doskonałym przykładem może być karp lustrzeń.
 
Karp na dziko

Natomiast w Azji, w zlewni Morza Kaspijskiego, Azowskiego i Aralskiego, oraz w Europie – zlewni Morza Czarnego, żyje dzika forma karpia – sazan, który przed 8 tys. lat, kiedy klimat był cieplejszy, zamieszkiwał wody górnego Dunaju. Dzisiaj granicą występowania tej ryby w Europie jest odcinek Dunaju pomiędzy Austrią i Węgrami.
Dziko żyjące karpie mają wydłużone, nieznacznie bocznie spłaszczone ciało pokryte w całości dużymi łuskami, charakterystyczną długa płetwę grzbietową i dwie pary krótkich wąsików. Formy hodowlane są dla odmiany wysoko wygrzbiecone, zaokrąglone, często ze zredukowaną pokrywą łuskową na ciele.
Karpie żyją w głębokich, płytkich, wolno płynących lub stojących wodach. Nie stronią również od silnego nurtu rzeki, ale najczęściej preferują spokojne odnogi, starorzecza i rozlewiska. Często przebywają w głębszych partiach zbiorników, trzymając się blisko dna, gdzie szukają pożywienia (głównie larw owadów wodnych, mięczaków, skorupiaków, robaków, roślin i innych organizmów bentonicznych) w mule.
W Polsce w warunkach naturalnych ryby tego gatunku niestety nie rozmnażają się. Karpie są długowieczne, mogą żyć nawet do 50 lat. Karp dziki należy do ryb dużych, ponieważ dorasta do 1,2 m i ponad 33 kg wagi.

Karp po polsku
 
Od 1987 r. w kraju prowadzone są intensywne badania monitorujące, których celem jest określenie dopuszczalnego stężenia następujących związków: pestycydów chloroorganicznych, polichlorowanych bifenyli (PCB), metali ciężkich oraz substancji toksycznych w mięsie karpi.
W pracach laboratoryjnych przebadano sto różnych (z różnych części kraju) próbek tkanki mięśniowej karpi. Pozostałości PCB w przeliczeniu na masę mięśni badanych ryb wyniosły średnio 0,001 mg/kg, a stężenie w mięsie karpi należy zaklasyfikować i określić jako bardzo małe – zdecydowanie niższe aniżeli normy obowiązujące w Unii Europejskiej. Zawartość metali ciężkich (kadm, rtęć, ołów i arsen) oscylowała wokół tzw. granicy oznaczalności tj. 0,01 mg/kg. Natomiast średnie stężenie cynku – 4,24 mg/kg i miedzi – 0,26 mg/kg w tkance mięśniowej badanych ryb było znacznie poniżej dopuszczalnych norm.

Im ciemniej, tym lepiej

Sandacz to typowy nocny myśliwy. W siatkówce jego oczu znajdują się doskonałe, niezwykle czułe komórki receptorowe: pręciki i czopki. Mało tego, receptory wzrokowe sandacza są drażnione podwójnie. Raz w sposób normalny, przechodzącymi przez nie promieniami światła, a drugim razem na skutek jego odbicia od rozmieszczonych w nabłonku barwnikowym kryształków guaniny, jednego z ważniejszych składników kwasów nukleinowych i nukleotydów. Kryształki te kosztem ostrości odbieranego obrazu zwiększają wrażliwość wzroku sandacza, umożliwiając mu doskonałe widzenie niemal w zupełniej ciemności.
Wpływ światła na intensywność żerowania tego gatunku jest niezmiernie istotny. Przekonał się o tym niemiecki przyrodnik Reinhardt Wiese, który postanowił dokładnie zbadać, jak zachowują się sandacze w różnych warunkach oświetlenia. W tym celu po kilkudniowej adaptacji umieścił w ogromnym, 400-litrowym akwarium sześć młodych drapieżników. Rolę słońca w tych badaniach odgrywała 1000-watowa lampa.
Eksperymenty
Pierwszy eksperyment imitował typowe skwarne, słoneczne popołudnie. Lampa została umieszczona idealnie nad środkiem akwarium w taki sposób, że jej promienie padały pod kątem 90° na wodę. Dwa osobniki natychmiast schowały się do swoich kryjówek zbudowanych z korzeni drzew. Pozostałe, które się tam nie zmieściły, postanowiły się ukryć, przywierając mocno do dna, tak że tylko po lekkim falowaniu płetwy ogonowej można było poznać, że żyją. Wiadomo oczywiście, że w takich warunkach nigdy nie zainteresowałyby się nawet najbardziej łowną przynętą. W drugim eksperymencie do akwarium docierało jedynie słabe, rozproszone oświetlenie. W wodzie panował idealny półmrok. Po upływie ok. 15-20 minut od wyłączenia oświetlenia ryby stały się bardzo aktywne. Zaczęły przemieszczać się po całym akwarium, penetrując wszystkie głębokości wody i wcale nie starały się być przy tym w strefie dna. Doświadczenie to Wiese powtarzał wielokrotnie i wynik był zawsze taki sam. Ustalono ponad wszelką wątpliwość, że sandacz unika ostrego światła. Szuka przed nim skutecznej kryjówki lub stara się przenieść w głębiny, gdzie zawsze panuje półmrok. Niemniej oprócz komfortu egzystencji potrzebne jest mu również pożywienie. Głębiny zazwyczaj nie oferują go zbyt wiele. Co innego przypowierzchniowe warstwy wody, gdzie zawsze przebywają stada uklei oraz małych płoci, jazgarzy i okoni. I właśnie reakcja na różny stopień oświetlenia wody daje pełną odpowiedź, jaką strategię spinningową należy wybrać, żeby odnosić sukcesy przy połowie tego drapieżnika.
Gdzie łowić sandacza
Na ilość światła w wodzie wpływa w ogólnym stopniu wysokość słońca nad horyzontem. Gdy jest ono nisko, większość promieni słonecznych padających na powierzchnię wody odbija się od niej i w głębi panuje nadal półmrok. Natomiast gdy słońce jest w zenicie, woda jest mocno naświetlona. Rzecz jasna efekty wywołane przez słońce są różne w wodach przejrzystych, a zupełnie inne w mętnych lub pokrytych kożuchem glonów lub roślinności pływającej. Duża ilość zawiesin lub fitoplanktonu zawsze dużo szybciej pochłania i rozprasza promienie słoneczne. Dlatego w takich wodach łatwiej jest znaleźć sandaczowi preferowaną ciemność. W wodzie przejrzystej optymalne dla żerowania oświetlenie występuje tylko przed świtem lub o zmierzchu. Drapieżniki w poszukiwaniu pokarmu przenoszą się wtedy z głębin w płytsze, przybrzeżne partie wody, w pobliże podwodnych górek i innych miejsc, gdzie gromadzi się dużo drobnicy. W ciągu dnia intensywność światła wzrasta, sandacze powracają w głębsze partie wody i ich aktywność w poszukiwaniu ulubionego pokarmu maleje. Nie oznacza to jednak, że nie zaatakują przepływającej im koło pyska ryby lub sztucznej przynęty. Ale nie będą na pewno polowały aktywnie. Nieco inaczej przedstawia się sprawa w wodach mało przejrzystych, ciemnych i mętnych. Tu w nocy nawet dla cieniolubnych sandaczy ilość światła może okazać się za mała. W związku z tym licznie przybywają w strefy położone blisko brzegu, ale aktywnie nie żerują. Czekają, aż warunki do rozpoczęcia polowania staną się optymalne. A w mętnych i ciemnych wodach następuje to we wczesnych godzinach rannych i popołudniowych. Co do rzek, to intensywność oświetlenia zależy od wielu czynników atmosferycznych. Duże zachmurzenie powoduje, że nawet w południe istnieją w wodzie dogodne warunki do żerowania sandaczy. Ponadto każde zacienione miejsce: most, drzewa, wykroty, skarpy, nawisy, powalone do wody drzewo stwarza doskonałą możliwość intensywnego żerowania nawet w środku słonecznego dnia.

Wyimek
Największy karp w Polsce został złowiony 7 marca 2016 r. w Jeziorze Rybnickim, ważył 34,5 kg. Największy okaz karpia o wadze 98 kg zamieszkuje wody filipińskiego jeziora Pinatubo na Wyspie Luzon.
 
wyimek
Instynkt podpowiada sandaczom, że w warunkach, kiedy potencjalne ofiary też widzą dobrze, polowanie nie ma żadnego sensu. Lepiej poczekać na zmierzch i wykorzystać przewagę w postaci efektu zaskoczenia i doskonałego wzroku.  

Przemysław Miller

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (52/2016) dostępnego też w wersji cyfrowej tutaj
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Zasłona dymna Tuska
Gdy w końcu wymiar sprawiedliwości zapukał do drzwi byłego premiera, ten z miejsca ostrzega – ani kroku dalej, mam immunitet! Tyle że jego pistolet nabity jest ślepakami… Dlaczego? To wyjaśnia nam Maciek Chudkiewicz.
 
Śmierć w pracy
Co tydzień w Polsce przy pracy ginie 4-5 osób. Tylko w ciągu jednego dnia dochodzi w kraju do 244 wypadków przy pracy. A na dodatek te statystyki są zaniżone, ponieważ nie uwzględniają wypadków osób zatrudnionych na tzw. śmieciówkach…
 
Trzeba rozbić ten monopol
– W żadnym cywilizowanym kraju, poza Polską, nie ma sytuacji, w której właścicielami 90 proc. mediów lokalnych są spółki z jednego, obcego kraju: Niemiec – mówi Jarosław Sellin, wiceminister kultury w rozmowie z Andrzejem Berezowskim.


e-Wydanie Tygodnika Solidarność nr 17 / 2017 już dostępne
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Dr Waldemar Kozioł Udomowienie nie polonizacja banków
Blogi
avatar
Jacek
Jarecki

Jacek Jarecki: Wielka krzyżacka majówka
W Malborku nastało wielkie poruszenie, odkąd rozniosło się na mieście, że w najbliższych dniach Krzyżacy po raz kolejny staną w zwartym szyku na polach Grunwaldu. Narzekaniom nie było końca.
avatar
Rafał
Górski

Rafał Górski: Prezydent Łodzi likwiduje tramwaje. Powiedz NIE!
Czy wiecie Państwo z czego słynie Łódź? Wg rankingu „TomTom Traffic Index” Łódź jest najbardziej zakorkowanym miastem do 800 tysięcy mieszkańców w Europie. Co na to Pani Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska? 31 marca b. r. prezydent wysłała do samorządów Łódzkiego Obszaru Metropolitalnego list, w którym złożyła im propozycję likwidacji komunikacji tramwajowej.
avatar
Zbig
Wie

ZbigWie: Lisowczycy nad oceanem Lodowatym.Opowieść o św.Hiobie Mazowskim - część II
O Mezeni w pobliżu oceanu Lodowatego na pewno nie słyszałeś. I nic nie wiesz o tym, jak tam polski szlachcic zabił innego Polaka i szlachcica, a który został świętym Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej! Przeczytaj drugą część w Polsce nieznanej historii sprzed prawie 400 lat związanej z Lisowczykami.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.