loading
Proszę czekać...
Chronić chroniących
Opublikowano dnia 11.01.2017 09:02
Horrendalna błazenada w polityce. Szef Nowoczesnej wraz ze swoją zastępczynią balował na Maderze.
Posłanka z tejże Nowoczesnej kłamała w żywe oczy, że Rysiu do Hiszpanii to przecież służbowo w sprawach partyjnych. Przywódca KOD-u bezrobotny alimenciarz „przygarnął” 90 tys. zł. Umęczeni rotacyjnymi dyżurami „puczyści” świętowali Wigilię przy nagrobnym zniczu i pasztecie. Upadły Rzepliński sięgnął bez oporów po 150 tys. zł za niewykorzystany urlop. Młode wilczyce i wilczki z PO walczą o koryto ze starym Schetyną itd., itp. Słowem żenada!

screen YouTube
Chronić chroniących
Horrendalna błazenada w polityce. Szef Nowoczesnej wraz ze swoją zastępczynią balował na Maderze.
Posłanka z tejże Nowoczesnej kłamała w żywe oczy, że Rysiu do Hiszpanii to przecież służbowo w sprawach partyjnych. Przywódca KOD-u bezrobotny alimenciarz „przygarnął” 90 tys. zł. Umęczeni rotacyjnymi dyżurami „puczyści” świętowali Wigilię przy nagrobnym zniczu i pasztecie. Upadły Rzepliński sięgnął bez oporów po 150 tys. zł za niewykorzystany urlop. Młode wilczyce i wilczki z PO walczą o koryto ze starym Schetyną itd., itp. Słowem żenada!
Natomiast w pierwszych dniach 2017 roku pewien mój znajomy usilnie starał się zainteresować mnie ciekawym - jego zdaniem – tematem, działalnością firm ochroniarskich w Polsce. No i faktycznie temat okazał się bardzo ciekawy. 
Firmy zajmujące się ochrona mienia i ludzi powstawały w III RP, już w latach dziewięćdziesiątych, jak przysłowiowe grzyby po deszczu.
Kiedy zamykano masowo zakłady pracy i pozostawały po nich często całkiem okazałe budynki, parcele, magazyny, całe, na klucz zamknięte, linie produkcyjne, zjawiały się firmy ochroniarskie, które strzegły tego upadłego, zaprzepaszczonego majątku. Kiedy powstawały wielkie super i hiper markety, to oczywiście również było sporo roboty dla firm ochroniarskich. A zatem hossa, czy bessa i tak firmy te miewały się zawsze dobrze. Zarabiały na powodzeniu gospodarki i na jej klęskach. Żyć, nie umierać, można powiedzieć. Powstawały małe, lokalne firmy ochroniarskie, jak i ogólnopolskie, zatrudniające dziś po kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Wyjątkowo intratne były i są usługi ochroniarskie, polegające na zabezpieczaniu konkretnych osób, vipów, milionerów itd.
Firmy ochroniarskie, dzięki zręcznemu lobbingowi zyskały sobie też szybko sporo uprawnień. Pracownik kwalifikowany ochrony może dziś dokonywać tymczasowych zatrzymań, używać przymusu bezpośredniego, a w określonych okolicznościach nawet używać broni palnej. Takich uprawnień na przykład nie ma w pełni straż miejska.
Tajemnicą Poliszynela jest to, że wiodące w Polsce firmy ochroniarskie stworzyli byli esbecy i funkcjonariusze milicji. I rynek w zakresie usług ochroniarskich zdominowali właśnie owi byli funkcjonariusze. Z upływem czasu zjawili się w tych firmach ludzie już całkiem niezwiązani z byłym aparatem przymusu i prześladowań politycznych. Legitymowali się i legitymują życiorysami już nie z komuny, ale z III RP. Ten historyczny proces deubekizacji firm ochroniarskich sprzyja wzrostowi ich wiarygodności. I dobrze!
Źle się natomiast dzieje w tych firmach w sprawach pracowniczych. Szczególnie w sprawach tyczących pracowników niekwalifikowanych, czyli niemających uprawnień ochroniarskich, licencji itd. Ci pracownicy, to prawdziwa mierzwa owych firm ochroniarskich. To zazwyczaj starsi i wręcz starzy ludzie, na lichych emeryturach lub rentach, którzy zarabiają nędzne pieniądze za ochronę niewymagającą uprawnień. Nie zobaczycie ich Państwo w supermarketach, czy też przywożących do banku „utarg” jakiejś dużej firmy. Oni pracują w rozpadających się magazynach, albo nieznajdujących nabywców budynkach biurowych. Płaci się im po 3 – 7 złotych za godzinę. Zatrudnieni na umowę zlecenie, pracują po 12 godzin. Zdarza się, że mają dyżury 24-godzninne.
I właśnie z jednym z takich pracowników, 63-letnim, rencistą z pewnej firmy, (której nazwy świadomie nie wymieniam) rozmawiam i pytam o owe dyżury i wynagrodzenia. Prosi o zachowanie anonimowości, bo gdyby się szefowie dowiedzieli, to starci i tę lichą, bo lichą, ale jednak pracę, a ma kredyty, chorą żonę… Mówi: - Zdarzają się dyżury nawet 36-godzinne. Tak bywa. Tu jest dużo ludzi chorych. Naprawdę chorych. Ktoś zachoruje, to trzeba go zastąpić. Taka praca… Dopytuję o wynagrodzenia. Mówię, że 3 czy 3.50 złotych za godzinę, to mało, licho… - Ludzie często się dziwią, że dostajemy takie małe stawki. Nie mamy jednak wyjścia, bierzemy co dają, bo jak się nie podoba, to won!... – A co na to związki zawodowe? – pytam. Śmieje się. Tu nie ma związków zawodowych. Jest zakaz ich zakładania…
Przypomnę, że utrudnianie działalności związkom zawodowym w Polsce jest objęte Kodeksem Karnym. Tropienie takich przypadków naruszania praw pracowniczych, utrudniania pracy czy wręcz powstawania związków zawodowych jest dziś ważnym zadaniem, które stoi przed „Solidarnością”. Związkowcy nie powinni odpuszczać! Mniej, bądź bardziej formalne, zakazy tworzenia i działalności związków zawodowych istnieją w wielkich korporacjach, w sieciach supermarketów.
I taki to mało świąteczny i mało noworoczny mój tekst pewnie się ukaże w pierwszym numerze „Wolnej Drogi” w roku 2017.  Mimo wszystko życzę sobie i nam wszystkim optymizmu na cały 2017 rok.
(mr)
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
reklama_pionowaNajnowszy numer
Milcz, płać, wynoś się!
„System prawny w Polsce sprowadza ojców do roli bankomatów. Po rozwodzie odbiera im się prawo do decydowania o dziecku, kontaktów z nim i wpływu na jego życie.” - O dyskryminacji ojców – Maciek Chudkiewicz
 
Quo vadis, polska emeryturo
10 000 zł za pozostanie 2 lata dłużej na rynku pracy, mimo wejścia w wiek emerytalny – taki prezent szykuje nam Ministerstwo Rozwoju. O pytaniach i wątpliwościach związanych z tym pomysłem – Anna Grabowska.
 
Sześćdziesięciolecie wspólnoty
Legenda głosi, że Traktaty rzymskie zostały podpisane in blanco – przedstawiciele sześciu krajów złożyli podpisy na pustych kartkach. O prawnych
podwalinach UE – Leszek Masierak.


e-Wydanie Tygodnika Solidarność nr 13 / 2017 już dostępne
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Arturem Wosztylem
Blogi
avatar
Rafał
Górski

Rada pracowników… i nie kombinuj!
Zachęceni sukcesami akcji „13 zł… i nie kombinuj!” realizowanej przez NSZZ „Solidarność”, Państwową Inspekcję Pracy i Tygodnik Solidarność wystosowaliśmy apel do szefa PIP, Romana Giedrojcia. Zwróciliśmy się w nim z prośbą o przeprowadzenia przez PIP celowej kontroli przestrzegania przez pracodawców ustawy o informowaniu i konsultowaniu pracowników.
avatar
poseł Janusz
Szewczak

Janusz Szewczak: Ostrzegali, że "reżimowi" PiS nic się nie uda, że agencje ratingowe nas zmasakrują
Nie jest to żadna sensacja, że jakiś polityk, nawet z rządzącego ugrupowania coś tam powiedział bez głębszego zastanowienia. Z tego powodu Polacy nie będą ani biedniejsi ani bogatsi.
avatar
Alexander
Degrejt

Alexander Degrejt: Podróż w czasie i przestrzeni
Zanim na Śląsku zatruły powietrze hutnicze kominy, zanim zalano ziemię betonem, postawiono pierwsze familoki i klocki z wielkiej płyty, zanim wreszcie kopalnie ryjąc pod  miastami zaczęły powodować szkody górnicze ludzie żyli sobie tutaj sielsko, anielsko i ekologicznie. Ptaszki za oknami ćwierkały, drzewa szumiały a człowiek rano wychodził przed chałupę z miejsca oddychając powietrzem świeżym jak sok jednodniowy. Nie wierzycie? To spakujcie plecak i wpadajcie do chorzowskiego skansenu czyli Górnośląskiego Parku Etnograficznego.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.