loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Mieczysław Gil dla "TS': Koniec dyktatury!
Opublikowano dnia 16.03.2017 09:54
Kobiety różnej płci (proszę nie poprawiać, to nie jest błąd!) ogłosiły ze śmiertelną powagą: „8. 03. 2017 to pierwszy w dziejach ludzkości Międzynarodowy Strajk Kobiet. Tworzymy historię!”. Chodzi, wyjaśniły, o protesty przeciwko wszelkiej przemocy: instytucjonalnej, systemowej, ekonomicznej, fizycznej, seksualnej, psychicznej. Także o protest przeciwko przemocy symbolicznej, cokolwiek to oznacza. Instrukcja brzmiała jednoznacznie: „Nie idź do pracy, nie rób zakupów, ubierz się na czarno”.

T. Gutry - Tygodnik Solidarność
W przededniu w sklepach było nieco tłoczniej, bo strajk strajkiem, a rodzinie trzeba przygotować jedzenie. Bojowe nastroje dały się zauważyć już wcześniej. gwiazda Nowoczesnej plotącemu trzy po trzy wyrwanemu z europarlamentarnego snu Korwin-Mikkemu zabroniła patrzenia na swój biust. I bynajmniej nie o Korwina chodziło, bo wszyscy, jak jeden mąż, odwrócili wzrok od oczu nowoczesnej posłanki. Wszystkie media to pokazały, a partyjne koleżanki skręciło z zazdrości. Popierający kobiety różnej płci panowie wkuwali nowe pojęcia, do znajomości których zmusił ich niejaki Radziwiłł, minister zresztą.

Mój dobry znajomy jeszcze z czasów przedgrodzkich, emeryt i szczęśliwy dziadek, od 25. X. 2015 nie marnuje czasu na spacery z wnuczkiem. Chodzi dużo (co chwalebne, bo to samo zdrowie), ale... na protesty.
Wszystkie jak leci, to i z wigorem walczy o prawa kobiet. Szczególnie spać mu nie daje pigułka ellaOne, czyli nakazana przed dwoma laty przez Komisję Europejską jako dostępna bez recepty – antykoncepcja awaryjna. Koledzy trochę się dziwią, trochę zazdroszczą. Ale po staremu używają parasola (nie parasolki), a metalowe wieszaki z pralni wyrzucają do kosza na śmieci. Tylko ktoś całkowicie pozbawiony empatii nie dostrzeże, jak bardzo prawdziwe kobiety, nie te Szydłopodobne, poświęcają się dla sprawy.

Magdalena Jethon nie kalkulowała, czy opłaca jej się stanąć w szranki z Robertem Mazurkiem. Klęskę Jethon nieco zneutralizowała Ewa Wanat, też prominentna dziennikarka minionej epoki. To na tym polega wiekopomny przełom: żaden analityk nigdy by nie ogłosił, że Tajlandia dawno już by zbankrutowała, gdyby nie prostytucja, która jest zawodem jak każdy inny. Dla Wanat to żaden problem. Przy okazji udowodniła, że nie wszystkie damy są jak posłanka Scheuring-Wielgus. Wiedzą co nieco o Dalekim Wschodzie... I na koniec crème de la crème, Kazimiera Szczuka, weteranka. O tym, że przerażająca w skutkach polityka PiS prowadzi do „uformowania pokolenia gotowego powrócić do ról w patriarchacie”. I jak tu krzyczeć razem z panią Scheuring-Wielgus: „Dość dyktatury kobiet”? No jak?

Mieczysław Gil

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (11/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Arturem Wosztylem
Blogi
avatar
Marcin
Kacprzak

O wyjątkowo magicznych Świętach.
Coroczne narzekania na komercjalizację i laicyzację Świąt Bożego Narodzenia są tak samo zaskakujące jak karp na wigilijnym stole. Wydaje się, że wszyscyśmy się już z tym faktem pogodzili i nikt nie chce już słuchać ponownie narzekań na "świąteczne" promocje pokazujące się już na rynku nim spadną liście z drzew. No, skoro nikt nie chce słuchać, to wrodzona złośliwość każe mi jednak o tym trochę popisać. Tym bardziej, że widać pewien nowy "świąteczny" trend. Trend magiczny.
avatar
Andrzej
Fajda

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Andrzeja Fajdy: "...każdy demonstrować może..."
...trochę lepiej lub trochę gorzej...
avatar
Przemysław
Jarasz

Jarasz: senator Misiołek opuścił PO, bo po skrytykowaniu Budki stracił na Śląsku partyjne wpływy?
Znacznie szerszy kontekst – niż mogłoby się to wydawać – ma wczorajsza decyzja śląskiego senatora Andrzeja Misiołka o wystąpieniu ze struktur Platformy Obywatelskiej. Mógł to być raczej ruch wyprzedzający ze strony parlamentarzysty po tym, jak zaczął być w ostatnich tygodniach marginalizowany w strukturach śląskiej PO. Jak ustaliliśmy, najpierw pod koniec listopada Misiołek pożegnał się z piastowanym przez lata fotelem szefa zabrzańskiego koła partii. Zaś w miniony poniedziałek nie tylko nie mógł ubiegać się o stanowisko szefa władz regionalnych PO, do którego aspirował, ale nawet nie wszedł do zarządu regionalnego, w którym dotąd zasiadał. Zresztą czując pismo nosem, w ogóle nie pojawił się w Katowicach na wyborach. Tajemnicą poliszynela jest, iż taka utrata wpływów to „zapłata” za publiczne i wręcz pisemne skrytykowanie pochodzącego z Zabrza wiceszeprzewodniczącego władz krajowych PO – Borysa Budki za jego nieszczęsny wywiad dla niemieckiej prasy.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.