loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Cezary Krysztopa dla "TS": Krupnik, kartoflanka i patriarchalny model tradycyjnej rodziny
Opublikowano dnia 16.03.2017 10:24
Kiedy Mama pytała mnie, jaką ma ugotować zupę, możliwe odpowiedzi były tylko dwie: krupnik albo kartoflankę. Krupnik musiał być na kurzych podrobach, które akurat były łatwiej dostępne niż inne rodzaje mięsa, a być może to Mamie, jako położnej, udawało się je jakoś załatwić. Z kolei kartoflanka musiała być na kościach, chyba wołowych, ale pewności nie mam, mogło mi się już coś w dobrej, ale krótkiej pamięci poprzestawiać.

Pixabay.com/CC0
Ta dychotomia prowadziła do tego, że Mama po to, żeby nieco urozmaicić rodzinną dietę, nie zawsze chciała moich próśb wysłuchać, w związku z czym z czasem nauczyłem się szaleć również za fasolową, najlepiej ze skwarkami ze słoniny, ale jednak co kartoflanka i krupnik to kartoflanka i krupnik. Niestety maminej kartoflanki nikt dziś nie potrafi już zrobić. W ogóle rzadko się dziś chyba robi kartoflankę, w każdym razie ja jej dawno nie jadłem, ani nawet nie widziałem.

Nie oznacza to jednak, że wszystko stracone. Od czego mamy tradycyjny model rodziny? Tak się bowiem szczęśliwie składa, że od dłuższego czasu, w związku z tym, że oboje z Żoną pracujemy i trochę trudno nam połapać wszystkie sznurki, bardzo pomaga nam przy dzieciach Teściowa, która pośród licznych innych talentów również doskonale gotuje. I wiecie co? Ugotowała mi krupnik. A żeby być sprawiedliwym, dodam, że Żona z kolei ugotowała mi fasolkę po bretońsku, za którą przepadam nie mniej niż za fasolową na boczku. No dobrze, ugotowały nam wszystkim, ale mojej przyjemności to nie umniejsza.

Czy ty, Krysztopa, nie mógłbyś też czegoś ugotować? – ktoś zapyta. – A mógłbym – odpowiem. – Kiedyś nawet sporo gotowałem, ale dziś pracę kończę czasem o trzeciej w nocy i nie bardzo mam kiedy. No i tak się jakoś podzieliliśmy obowiązkami, że chociaż wcale niekoniecznie taki mieliśmy zamiar, to wyszedł nam całkiem tradycyjny model Rodziny, wielopokoleniowej i z podziałem na role (ja w każdym razie nie miałem takiego zamiaru, o co mnie być może niektóre czujne pani posądzą, nie należę do tych, którzy uciekają od sprzątania łazienki, no może trochę, ale w efekcie sprzątam nawet kuwetę kota, którą miała sprzątać Żona). I działa.

W każdym razie działa na tyle dobrze, że dostałem ulubione dania. Kusi mnie też, by napisać – szczególnie po to, żeby zirytować tych, którym wydaje się, że Rodzina to przeżytek – że w zasadzie, to nam ten model wyszedł trochę taki patriarchalny, ale oczywiście nie napiszę, bo przy okazji mogą się też wkurzyć Żona i Teściowa, a to stanowiłoby poważne zagrożenie dla krupniku i fasolki.

Cezary Krysztopa

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (11/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Marcin
Brixen

Nowoczesny, niebezpieczny zakład fryzjerski
Mama Łukaszka stwierdziła, że najwyższy czas.\n- Nie może być! - tata Łukaszka aż się zakrztusił. Czyżbyś zmieniła zapatrywania polityczne?\n- Najwyższy czas aby nasz syn poszedł do fryzjera! - dokończyła poirytowana mama Łukaszka.
avatar
dr Piotr
Łysakowski

Dr Piotr Łysakowski: Dezinformacja. Wierni uczniowie tajnych służb PRL
Dezinformacja była jedną z metod działania tajnych służb w PRL (i całym "obozie" państw demokracji ludowej - niestety jeszcze dzisiaj widać, że wspomniane służby mają wiernych uczniów.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Co niepełnosprawni sądzą o wczorajszym proteście pod Sejmem?
Przebywające od wielu dni w Sejmie osoby niepełnosprawne oraz ich opiekunowie mają znakomitą okazję, aby jednoznacznie przekonać opinię publiczną, że ich protest ma całkowicie i wyłącznie apolityczny charakter.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.