loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Cezary Krysztopa dla "TS": Germanische Wirtschaft
Opublikowano dnia 11.05.2017 09:47
Żona kupiła mi w pewnej niemieckiej drogerii elektryczną szczoteczkę do zębów. Nie tam jakąś super firmową, lecz nieznanej marki, chyba drogeryjnej. Dla mnie, dzikusa z Podlasia czy też, jak mnie nazywa Żona, „leśnego dziadka”, to był kopernikański przewrót.

Pixabay.com/CC0
Na początku, jak do większości nowinek, podszedłem do sprawy jak pies do jeża. Szczoteczka elektryczna? Żeby mi język pokręciło? Ale w końcu ten niemiecki wynalazek wypróbowałem. No i muszę powiedzieć, że zmieniłem zdanie. Wprawdzie na początku wydawało mi się, że wszystkie plomby mi z zębów powyłażą, ale jednak efekt był bardziej niż zadowalający. I tak, muszę przyznać, to teutońskie ustrojstwo polubiłem.

Dość szybko zużywały mi się końcówki z włosiem, zapewne z powodu mojego nieumiejętnego podlaskiego używania. Szedłem sobie do drogerii i kupowałem nowe. Czasem były dostępne, czasem nie, ale nie bądźmy drobiazgowi.

Problemy zaczęły się, gdy któreś z kolei zakupione końcówki, tej samej marki i na pierwszy rzut oka podobnie wyglądające, nie pasowały do mojej szczoteczki. Żona się pomyliła, pomyślałem, (gdyby nie Żona, prawdopodobnie umarłbym z głodu albo z brudu), ale mniejsza z tym, trzeba pojechać do niemieckiej drogerii i kupić właściwe końcówki. Jak pomyślałem, tak uczyniłem. Z głębokim przekonaniem, że legendarna niemiecka solidność nie pozwoli mi z moim problemem zginąć. Gdybym dał sobie za to rękę uciąć, to już nie miałbym ręki.

Okazało się bowiem, że moje końcówki do mojej szczoteczki nie są już produkowane. Teraz produkowane są zupełnie inne. Niby zwykła rzecz, postęp, niemiecka technologia, wiadomo. Ale co by się takiego stało, gdyby te nowe końcówki pasowały też do starej szczoteczki? Przecież „interfejs” to tylko plastikowa rurka z metalowym pręcikiem. Kiedyś Niemcy były również ojczyzną standaryzacji...

No ale dobra, skoro mam już nowe końcówki, to dokupię sobie nową szczoteczkę i będzie O.K. – To ja poproszę ten nowy model szczoteczki – mówię do pani w sterylnie białym, jak przystało na niemiecką drogerię, kitlu. Nie, proszę pana – ta odpowiada – ale nowych szczoteczek nie ma, są tylko nowe końcówki. – Ale bywają też nowe szczoteczki? - upewniam się, choć wydaje mi się oczywistym, że skoro są nowe końcówki, to muszą być i nowe szczoteczki. – Jak dotąd jeszcze nie było, ale proszę sprawdzać – odpowiada.

No i tak sprawdzam od kilku miesięcy. I tak, będąc coraz bardziej zirytowanym posiadaczem szczoteczki, do której nie ma końcówek, oraz końcówek, do których nie mam szczoteczki, po każdej wizycie w niemieckiej drogerii mielę tylko pod nosem przekleństwo, które gdyby nie było po podlasku, mogłoby brzmieć: „germanische wirtschaft” (tak, wiem, że to niepoprawna wersja, ale słabo znam niemiecki)...

Cezary Krysztopa

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (19/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj.

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

Obywatelu, ratuj się sam
Z wielu opracowywanych przez ostatnie lata dokumentów wynika, że obrona cywilna działa w Polsce tylko na papierze. Miejsce w schronach znajdzie w razie potrzeby tylko 1,37 proc. Polaków. Co co możemy liczyć w sytuacji zagrożenia? Obrona cywilna to Temat Tygodnia 46 nr TS.

Przybyli, zobaczyli, nic nie zrozumieli
Pracodawcy w Polsce nie chcą układów branżowych, nie widzą potrzeby ich negocjowania, nie dostrzegają korzyści wynikających z istnienia PUZP. Co gorsza, nie tylko oni tych korzyści nie widzą lub nie znają – gdyż problem dotyczy również polskich ministrów. Mirosław Miara

Wirtualny świat, rzeczywista wojna
W XXI w. do pokonania przeciwnika wcale nie potrzeba wielkich armii, nowoczesnych czołgów lub samolotów. Wojnę można wygrać, operując klawiaturą i myszką komputerową w komfortowym biurze. Łukasz Piotrowski
Najnowsze wydanie Tygodnika Solidarność nr 46/2017 już dostępne

Pobierz darmową aplikację do cyfrowego wydania Tygodnika Solidarność
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl odwiedza miasteczko namiotowe pod SN im. Miernika
Blogi
avatar
Marcin
Kacprzak

Marcin Kacprzak: Murem za Beatą
Gdy tylko Prawo i Sprawiedliwość zdobyło władzę, to niemal od pierwszego dnia ich rządów najbardziej bałem się wielce prawdopodobnego momentu, w którym ktoś z tego obozu, nie mając nic ciekawszego do roboty, złapie za młotek i przychrzani sobie nim prosto w duży palec u stopy. Udawało się uniknąć tego scenariusza, lepiej lub gorzej, równo dwa lata. Młotek jednak wisi wciąż na ścianie i widzę, że pokusa by go użyć jest w PiS-ie bardzo, bardzo wysoka.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Polska nie wykupi Zułowa
Wypowiedź wicepremiera kładzie chyba kres nadziejom litewskich Polaków.
avatar
Przemysław
Jarasz

[Ujawniamy] Poznaj Poznań... Jak samorządowe fundusze trafiały do Agory/AMS
Z kasy miast zarządzanych przez liberalnych polityków płyną szerokim - przynajmniej z punktu widzenia przeciętnego człowieka - strumieniem fundusze przeznaczone na akcje reklamowe (i inne) w liberalnych mediach. Odkryliśmy, że przez ostatnie 2-3 lata, grupa Agora S.A./AMS S.A. w Poznaniu zarządzanym przez - związanego z Platformą Obywatelską - prezydenta Jacka Jaśkowiaka otrzymała zlecenia na ponad 1,07 miliona złotych!
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.