loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Polski dzień na Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków
Opublikowano dnia 29.06.2017 10:46
Polscy kolarze wygrali pierwsze dwa etapy 28. Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. Liderem po pierwszym dniu jest Alan Banaszek z grupy CCC Sprandi Polkowice.

fot.M.Żegliński

Dwudziesta ósma edycja Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków rozpoczęła się pod blaskiem słońca, choć przez całą poprzedzającą inaugurację noc w Łodzi mocno padało. Na reprezentacyjnej ulicy Piotrkowskiej rano już było całkiem sucho – nic nie przeszkadzało kolarzom w rozpoczęciu rywalizacji. Oczywiście – nie zabrakło części oficjalnej, podczas której można było zobaczyć i usłyszeć nie tylko przedstawicieli oficjalnych władz i instytucji wspierających wyścig. Nie zabrakło bowiem wielkich polskiego sportu, medalistów olimpijskich – i to nie tylko kolarskich, jak Mieczysław Nowicki, czy Marek Leśniewski, byli także między innymi lekkoatleta Artur Partyka, piłkarz Jan Tomaszewski, czy siatkarz Edward Skorek, a nieco starsze pokolenie reprezentował kolarz Jan Kudra. Wszyscy oni zagrzewali do boju kolarzy ruszających na trasę pierwszego etapu – z Łodzi do Zduńskiej Woli. Start ostry z ulicy Pielęgniarek w Łodzi nastąpił dokładnie o godzinie 10.11.

 Jeszcze na trasie przejazdu ze startu honorowego na ostry zaczęły prace wozy techniczne poszczególnych ekip – dostarczano kolarzom zapomniane bidony, poprawiano sprzęt. Tuż po starcie zaatakowała kilkuosobowa grupka, lecz peleton nie pozwolił jej odjechać, osiągając bardzo dobre tempo, prawie pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. Pierwszym wirtualnym liderem wyścigu został Jacek Morajko z grupy Vibatech, który wygrał lotną premię w Pabianicach i zyskał dzięki temu trzy sekundy bonifikaty.

W pierwszej części krótkiego, bo liczącego zaledwie 86 kilometrów etapu odnotowaliśmy kilka ataków, pojedynczy kolarze lub duety zyskiwali jednak zaledwie kilka sekund przewagi i rychło byli doganiani. Na 37 kilometrze trasy wszyscy już jednak jechali razem – i tak było przez kilkanaście następnych minut. Na 55 kilometrze ruszył atak jedenastoosobowej grupy kolarzy, do których rychło dołączyło dwóch kolejnych. Ich przewaga nad grupą zasadniczą osiągnęła nawet 25 sekund, ale przed wjazdem na finiszowe rundy w Zduńskiej Woli rozpędzony peleton bez problemów „połknął” ucieczkę. Walkę o etapowe zwycięstwo rozstrzygnęli więc między soba sprinterzy – a najszybszy okazał się Grzegorz Stępniak z Vibatechu, wyprzedzając Alana Banaszka (CCC Sprandi Polkowice) i triumfatora Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków sprzed dwóch lat Holendra Jana Ariesena z grupy Metec.

Nie udało się jednak w środę całkiem ustrzec deszczu – 45 minut przed startem do drugiego etapu na Tomaszów Mazowiecki spadła rzęsista ulewa. Trwała na szczęście krótko – na trasie już nic nie zmoczyło kolarzy. Do liczącego 121 kilometrów etapu Tomaszów – Kielce przystąpiło 109 zawodników. Ruszyli na trasę kwadrans przed osiemnastą. Już na 11 kilometrze zaatakował Łotysz Armands Becis, do którego rychło dołączyli Konrad Tomasiak z grupy Huron i Venantas Lasinis z grupy Technorama. Do tej trójki próbował dołączyć jeszcze Dawid Adamczyk z Chrobrego Scott, lecz nie udała mu się ta sztuka – przez kilkanaście minut „wisiał” między czołówką a peletonem, a na ulicach Opoczna został dogoniony przez zasadniczą grupę. Tymczasem dzielna trójka Łotysz – Polak – Litwin wypracowała sobie na 60 kilometrze trasy 5 minut i 20 sekund przewagi – lecz najtrudniejsze było przed nimi. Już na podjeździe pod pierwszą górską premię różnica czasowa zaczęła topnieć i malała od tego czasu z każdą chwilą. Na 12 kilometrów przed metą peleton dogonił uciekinierów i tradycyjnie losy etapu rozstrzygali sprinterzy. Tym razem Alan Banaszek nie dał wyprzedzić się nikomu i wygrał, przed Ariesenem i Kamilem Zielińskim (Domin Sport). Banaszek został tez nowym liderem 28 Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków.

 W czwartek czeka kolarzy najdłuższy etap tegorocznego wyścigu. Trasa z Radomia do Stalowej Woli liczy bowiem aż 211 kilometrów.

 

 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

Koniec nadzwyczajnej kasty
Reforma sądownictwa staje się faktem. Mimo sprzeciwów totalnej opozycji oraz ludzi, którzy wyszli na ulicę, PiS przegłosowało zaplanowane zmiany. Czekając na podpis prezydenta, zastanawiamy się: co naprawdę nas czeka i dlaczego opór niektórych środowisk jest tak wielki? O co chodzi w tej reformie? Wyjaśnia Maciej Chudkiewicz.

Sprawiedliwość musi być po naszej stronie
Opozycja i protestujący przeciw reformie sądownictwa obawiają się przede wszystkim upolitycznienia Sądu Najwyższego. Tymczasem na zachodzie powoływanie SN przez ministra sprawiedliwości czy parlament jest… od lat funkcjonującą normą, przeciwko której nikt nie protestuje. O sądownictwie w zachodnich demokracjach – krótki przegląd autorstwa Haliny Kaczmarczyk.

Najnowsze wydanie Tygodnika Solidarność nr 30/2017 już dostępne

Pobierz darmową aplikację do cyfrowego wydania Tygodnika Solidarność
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo Tysol.pl Wideoczat z por.Arturem Wosztylem
Blogi
avatar
Barbara
Piela

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Barbary Pieli: Grzegorz Schetyna i Władysław Frasyniuk
„Nakręcane żołnierzyki Sorosa”, kredki akwarelowe, karton
avatar
Marian
Panic

Niemieckie media łaskawie uderzają w pojednawcze tony: Nadeszła godzina dyplomacji
Naszym grzecznym chłopcom z portalu "wPolityce", którzy tak bardzo lubią ochać i achać, gdy w niemieckich mediach przypadkiem ukaże się jakiś nieco mniej krytyczny tekst na temat polski - choć dziwnym trafem były to dotąd z reguły wypowiedzi tych, którzy przy innych okazjach tę Polskę najbardziej akurat szkalują - więc tym niezbyt uważnie śledzącym niemiecką prasę panom z prawicowego portalu poleciłbym nieśmiało (trochę jednak ironizując) ten oto tekst z Süddeutsche Zeitung, w którym autor (Thomas Urban) zdobył się na ton nieco bardziej pojednawczy i obiektywny, jakkolwiek zaraz na początku (i w kilku zdaniach później) rzecz jasna wypłacić musiał obowiązkowy trybut na rzecz poprawności politycznej oraz obowiązującej w Niemczech jedynie słusznej linii. Ale nie żądajmy za wiele.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Czy Pan Prezydent wie, że dał pretekst niemieckim mediom do pisania "a nie mówiliśmy?"
Ja nie chcę podkręcać, ale pytam, w jakiej kapsule misi żyć ten nasz kochany pan Prezydent, jeśli nie wie, jak często korzysta się - pal sześć w Polsce, ale przede wszystkim za granicą, zwłaszcza w Niemczech - z owego bezczelnego porównania obecnej sytuacji w Polsce z tą z czasów PRL.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.