loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Ewa Zarzycka dla "TS": I po wizycie
Opublikowano dnia 10.07.2017 18:00
Wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych to zawsze ważne wydarzenie, bez względu na to, czy to Demokrata, czy Republikanin. W większym stopniu to pochodna roli, jaką USA pełnią w świecie, niż osobowości tego, kto aktualnie mieszka w Białym Domu. Zwłaszcza, że nie zawsze są to politycy wybitni.

Grzegorz Jakubowski - KPRP
Jak w historii zapisze się Donald Trump, tego jeszcze nie wiadomo. Ostra krytyka, wręcz nienawiść, z jaką się spotyka, a z drugiej strony peany i zachwyty, są równo dziś nieuprawnione. „Po owocach ich poznacie” – biblijna maksyma i do aktualnego prezydenta USA się odnosi.
Tego wyważenia niektórym zabrakło przy okazji wizyty Donalda Trumpa w Warszawie. Gdy czytałam i słuchałam pewnych komentarzy, jeszcze przed wizytą, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że oto pomazaniec boży raczy nawiedzić swoją zapadła dziedzinę. I dopiero w odbitym od niego blasku kraina ta zacznie cokolwiek znaczyć.  Ale były też listy i apele, których sens w skrócie brzmiał „panie Trump, pana wizyta nad Wisłą tylko wtedy będzie coś znaczyć, jeśli Pan pognębi ksenofobiczny,  nacjonalistyczny, faszyzujący (potrzebne dodać), rozbijający Unię Europejską rząd PiS”.

Trump o ksenofobii i faszyzmie w Polsce nic nie mówił, więc dla tych, którzy taką Polskę widzą, wizyta była całkowicie nieudana. A to, co prezydent USA powiedział o idei Trójmorza („Pragnę powiedzieć mieszkańcom tego wspaniałego regionu (państw Trójmorza-red.): Ameryka dąży do poszerzenia współpracy z wami”) jest jawną zachętą do tego, by Polska, jako wasal USA, stała się koniem trojańskim UE.  
Wizyta się odbyła. Na pewno była ważna. Ale co z niej naprawdę wyniknie, czas pokaże.  Tak czy inaczej z komponowaniem tryumfalnych marszy czy układaniem następnych pamfletów radzę zaczekać.     

Ewa Zarzycka

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (28/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
reklama_pionowaNajnowszy numer

Koniec nadzwyczajnej kasty
Reforma sądownictwa staje się faktem. Mimo sprzeciwów totalnej opozycji oraz ludzi, którzy wyszli na ulicę, PiS przegłosowało zaplanowane zmiany. Czekając na podpis prezydenta, zastanawiamy się: co naprawdę nas czeka i dlaczego opór niektórych środowisk jest tak wielki? O co chodzi w tej reformie? Wyjaśnia Maciej Chudkiewicz.

Sprawiedliwość musi być po naszej stronie
Opozycja i protestujący przeciw reformie sądownictwa obawiają się przede wszystkim upolitycznienia Sądu Najwyższego. Tymczasem na zachodzie powoływanie SN przez ministra sprawiedliwości czy parlament jest… od lat funkcjonującą normą, przeciwko której nikt nie protestuje. O sądownictwie w zachodnich demokracjach – krótki przegląd autorstwa Haliny Kaczmarczyk.

Najnowsze wydanie Tygodnika Solidarność nr 30/2017 już dostępne

Pobierz darmową aplikację do cyfrowego wydania Tygodnika Solidarność
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Dr Waldemar Kozioł Udomowienie nie polonizacja banków
Blogi
avatar
Barbara
Piela

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Barbary Pieli: Grzegorz Schetyna i Władysław Frasyniuk
„Nakręcane żołnierzyki Sorosa”, kredki akwarelowe, karton
avatar
Marian
Panic

Niemieckie media łaskawie uderzają w pojednawcze tony: Nadeszła godzina dyplomacji
Naszym grzecznym chłopcom z portalu "wPolityce", którzy tak bardzo lubią ochać i achać, gdy w niemieckich mediach przypadkiem ukaże się jakiś nieco mniej krytyczny tekst na temat polski - choć dziwnym trafem były to dotąd z reguły wypowiedzi tych, którzy przy innych okazjach tę Polskę najbardziej akurat szkalują - więc tym niezbyt uważnie śledzącym niemiecką prasę panom z prawicowego portalu poleciłbym nieśmiało (trochę jednak ironizując) ten oto tekst z Süddeutsche Zeitung, w którym autor (Thomas Urban) zdobył się na ton nieco bardziej pojednawczy i obiektywny, jakkolwiek zaraz na początku (i w kilku zdaniach później) rzecz jasna wypłacić musiał obowiązkowy trybut na rzecz poprawności politycznej oraz obowiązującej w Niemczech jedynie słusznej linii. Ale nie żądajmy za wiele.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Czy Pan Prezydent wie, że dał pretekst niemieckim mediom do pisania "a nie mówiliśmy?"
Ja nie chcę podkręcać, ale pytam, w jakiej kapsule misi żyć ten nasz kochany pan Prezydent, jeśli nie wie, jak często korzysta się - pal sześć w Polsce, ale przede wszystkim za granicą, zwłaszcza w Niemczech - z owego bezczelnego porównania obecnej sytuacji w Polsce z tą z czasów PRL.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.