loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Totalny atak "Frankfurter Rundschau" na Polskę. Skąd bierze się ta pogarda?
Opublikowano dnia 30.07.2017 10:56
W "Frankfurter Rundschau" opublikowany został artykuł pt. "Dyktatura po polsku", który wyróżnia się nawet spośród bardzo licznej negatywnej prasy, jaką Polska od jesieni 2015 roku ma w Niemczech.
"Partia rządząca u naszego sąsiada nazywa się "Prawo i Sprawiedliwość". Ale akurat z tym nie ma nic wspólnego. Jest właśnie w trakcie likwidacji państwa prawa"- pisze autor.

YT, print screen
 
Dyktatorzy oraz tacy, którzy chcieliby nimi zostać uczą się nawzajem od siebie. To, co w Turcji tak gładko funkcjonuje, powinno i w Polsce zadziałać - myśli sobie Jarosław Aleksander Kaczyński, przewodniczący partii Prawo i Sprawiedliwość - człowiek pociągający za wszystkie sznurki w polskiej polityce. Sąd Najwyższy, który teraz ma być przebudowany zgodnie z wolą partii rządzącej, jest w Polsce tą instytucją, która na przykład decyduje o tym, czy wybory uznane zostaną za uczciwe czy też sfałszowane. I właśnie to zdaje się być powodem tego, że partia Kaczyńskiego chce mu odebrać niezależność. W Polsce nie chodzi więc o nienasycone uzurpacje jednej partii. Chodzi o likwidację instytucji, które stoją na straży demokracji. Mają odtąd wspierać dyktaturę
- rozwija Arno Widmann.
 
Polska oddala się od Europy - na co zwraca uwagę opozycja. Prawdopodobnie dokładnie to sprawia, że Donald Trump uznał polski rząd za swego partnera w walce przeciwko islamizmowi. Przy czym Trump nie zająknął się ani słowem na temat "demokratycznych wartości", które jednoczą Zachód, lecz mówił o "Bogu" i o "rodzinie", zwracając się tymi słowami wyłącznie do nacjonalistyczno-katolickiej Polski, nie zaś do demokratycznej reszty
- kontynuuje.
 
Swego czasu niejakiemu Donaldowi Rumsfeldowi wpadło do głowy nazwać Niemcy i Francję, które odmówiły udziału w wojnie irackiej, jako "starą Europę", podczas gdy Polskę, która udział wzięła, uhonorował mianem "nowej Europy". Tymczasem to właśnie ta "nowa Europa" okazała się tą starą, tą antydemokratyczną
- twierdzi dziennikarz.
 
 Potrzebna jest bardziej ofensywna walka w imię demokratycznej Europy. Nie przy pomocy trików, nie przy pomocy aparatu biurokratycznego, lecz sami ludzie - nie tylko w Polsce i na Węgrzech, ale również u nas - muszą mieć świadomość, że ich przyszłość lepiej zabezpieczona będzie w Europie demokratycznej, w takiej, w której przestrzega się praw człowieka, w takiej, w której na przykład pojmie, że problemu uchodźców nie da się rozwiązać przy pomocy nacjonalizmu i murów, lecz między innymi przy pomocy zmiany jej prawa agrarnego
- przekonuje autor.

Pytania, które nasuwają się po lekturze tekstu Pana Widmanna, to czy komukolwiek czytającemu ten artykuł wydaje się, że jest to bezstronna, fachowa i rzetelna opinia wolnych niemieckich mediów? Niepodyktowana uprzedzeniami? Nieprogramowa? A także, w czym przeszkadza autorowi "Bóg" i "rodzina" oraz dlaczego katolicka Polska miałaby być jednocześnie niedemokratyczna lub odrzucająca tzw. wartości demokratyczne czy prawa człowieka, którymi autor bardzo łatwo szafuje? No, chyba że owe demokratyczne wartości miałyby być formą nowoczesnej religii, dla której "Bóg" i "rodzina" byłyby wartościami nie tylko wrogimi, ale konkurencyjnymi? Czy to właśnie Pan Arno Widmann rozumie pod hasłem "demokracji"? Wrogość tradycji, wrogość wartościom chrześcijańskim? Tylko, co tak naprawdę odnacza słowo "demokracja"? Czy aby na pewno to, co rozumie pod tą nazwą autor? A może opinia Pana Widmanna w tej materii jest po prostu grą haseł, manipulacją pojęciami? Tu wrócić trzeba do pierwszego pytania: czy lektura powyższego tekstu może uchodzić za rzetelną, fachową i wolną od ideologii opinię bezstronnego dziennikarza?

"Europa", kolejne używane przez autora hasło, pod którym nie kryje się jego właściwe znaczenie. Z kontekstu wynika bowiem, że pod nazwą "Europy" rozumiane jest dużo węższe spectrum pojęciowe, a mianowicie to, co tak powszechnie w ostatnich latach nazywane jest "europejskimi wartościami". Czy jednak owe wartości u zarania budowy wspólnoty nie były inne niż obecnie? Warto byłoby się przypatrzyć tej ewolucji, w której pod podobnymi nazwami kryją się już zupełnie oddmienne rzeczywistości. 

W całym tekście przebija pewna totalność spojrzenia, które postrzega siebie jako jedyny odnośnik, totalność opinii, która rości sobie prawo do bycia faktem, totalność wyroku, który wydawany jest z pominięciem dowodów i świadków strony przeciwnej. Czy taką potrójną totalność, można już nazwać totalitaryzmem? Niech każdy odpowie sobie sam, ale jeśli tak jest, to pomijając jej położenie geograficzne i zawężając ją tylko do sfery wartości, można pokusić się o tezę, że po raz kolejny, to wcale nie Polska oddala się z każdym dniem od Europy.

tłumaczenie: Marian Panic
komentarz: Aleksandra Jakubiak


źródło: fr.de
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Piotr Zarzycki: 17 września Sowieci użyli przeciwko Polsce więcej czołgów niż Niemcy
Blogi
avatar
Barbara
Piela

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowe plastusie Barbary Pieli: Pucz 2016
"Pucz", plakat, plastelina, skala 1:6
avatar
Fundacja
Łączka

Tadeusz Płużański: Rozbieramy Pałac Stalina w Warszawie
Do udziału w komitecie zapraszamy historyków, dziennikarzy, społeczników, opozycjonistów w PRL, niepodległościowców i wszystkich, którzy mają Polskę w sercu! - pisze Tadeusz Płużański Prezes Fundacji Łączka
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Adwent a komercja
Czy wierni wsłuchają się w to ważne napomnienie? Śmiem wątpić.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.