Prof. David Engels: Więcej „mentatów” zamiast „sztucznej inteligencji”

Elon Musk, do niedawna jeden z głównych orędowników tzw. sztucznej inteligencji i dążenia do „poprawy” ludzkiego umysłu przez połączenie go ze światem wirtualnym, jest dziś mocno zaniepokojony.
Androidy. Sztuczna inteligencja. Ilustracja poglądowa
Androidy. Sztuczna inteligencja. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Kilka dni temu, wraz z innymi naukowcami i intelektualistami, wezwał do półrocznego zakazu dalszych prac nad rozwojem sztucznej inteligencji, po to, aby wpierw ocenić zagrożenia i ustalić wytyczne o charakterze moralnym, tak aby ludzkość nie straciła kontroli nad swoim najnowszym wytworem. Rzeczywiście, ludzkość w ogólności, a świat zachodni w szczególności, wyruszyła w niebezpieczną, być może nawet samobójczą podróż spadzistą drogą, nie zastanawiając się nad możliwymi konsekwencjami. A sposób, w jaki prowadzony jest publiczny dyskurs na temat sztucznej inteligencji, jak zresztą wiele innych, jest raczej rozczarowujący, typowy dla poziomu debaty w zachodnim świecie – lub tego, co z niej pozostało.

 

Katastrofalne konsekwencje dla ludzkości

Mamy oto z jednej strony całą rzeszę posługujących się naukowymi, ateistycznymi, transhumanistycznymi czy nawet dataistycznymi argumentami postępowych zwolenników „sztucznej inteligencji”, promujących dalszy rozwój tejże technologii, czego długofalowe konsekwencje dla ludzkości (przynajmniej takiej, jaką znamy) będą w najlepszym razie katastrofalne, a w najgorszym wręcz samobójcze. Z drugiej zaś wszelakiej maści „konserwatyści”, przepełnieni co prawda całkowicie uzasadnionym, głębokim i instynktownym wstrętem do sztucznej inteligencji, jednak poza fundamentalnym jej odrzuceniem niemający zbyt wiele konstruktywnego do powiedzenia – taka sobie opóźniająca negacja, która ostatecznie, jak zawsze, rozpłynie się w niechętnej akceptacji tego, co wydaje się „nie do powstrzymania”, oczywiście w połączeniu z głębokim przekonaniem o własnej czystości sumienia, wszelako stawialiśmy przynajmniej niewielki opór. Należy się zatem obawiać, że nasza zguba będzie nadal czynić postępy, gdyż samo tylko odrzucenie nie stanowi jeszcze żadnej realnej alternatywy w sytuacji, gdy w tym samym momencie tworzone są wokół nas na masową skalę sztuczne, nieodwracalne fakty dokonane, przy zakulisowym wsparciu ze strony ustawodawców, mediów i inteligenckich elit, podczas gdy sztuczna inteligencja wkracza coraz szerszą ławą do naszego życia, znajdując standardowe zastosowanie we wszystkich jej dziedzinach.

A jednak dla owej samozagłady człowieka za sprawą sztucznej inteligencji istniałaby realna alternatywa – alternatywa wręcz oczywista, a jednocześnie tak prosta, że ​​musi budzić zdumienie, a nawet niepokój, że jak dotąd niemal nie pojawia się to w publicznej dyskusji. A chodzi o dalszy rozwój samego człowieka, i to nie w oparciu o jakieś modyfikacje genetyczne tudzież ulepszenia cybernetyczne albo inne transhumanistyczne potworności, lecz bazujący całkowicie na jego obecnym stanie biologicznym.

 

Możliwości umysłowe ludzi znacznie spadły

Nie tylko wiemy przecież, że na co dzień człowiek wykorzystuje jedynie ułamek możliwości swego mózgu – czyli, że w zasięgu jego możliwości byłoby wykładnicze podniesienie potencjału tkwiącego w jego własnej głowie – ale jest też tajemnicą poliszynela, że ​​sprawność umysłowa ludzi Zachodu w XXI wieku znacznie spadła w stosunku do tego, jaką dysponowali oni jeszcze 100 lat temu. Podczas gdy wielu Greków w klasycznej starożytności było w stanie wyrecytować na pamięć Iliadę i Odyseję (odpowiednio 15 tys. i 12 tys. wersów), a w średniowieczu wierni uczyli się na pamięć Talmudu, Nowego Testamentu czy Koranu, większość dzisiejszych uczniów poległoby z kretesem już przy próbie zapamiętania prostego ośmiowersowego wiersza. Niestety nie inaczej jest, gdy chodzi o ocenę zdolności matematycznych współczesnych Europejczyków, także znacznie poniżej standardów, jakie obowiązywały jeszcze dwa pokolenia wstecz – wystarczy choćby przywołać coraz bardziej katastrofalne wyniki europejskich testów PISA. Co gorsza, dla profesora nauk humanistycznych, jak ja, zawsze szczególnie niepokojącym jest fakt, że dla wielu studentów samo zrozumienie tekstu napisanego w ich własnym języku ojczystym jest tak wielkim wyzwaniem, że do rangi niemal wyczynu pedagogicznego urasta doprowadzenie grupy seminaryjnej do jako takiego zrozumienia, uporządkowania i podsumowania choćby tylko jednostronicowego tekstu naukowego…
Zamiast więc skazywać będących już i tak poniżej swoich intelektualnych możliwości Europejczyków na dalszą, postępującą infantylizację umysłową i wyposażać ich w jakieś zaawansowane technologicznie wirtualne „protezy” w celu zrekompensowania ich mentalnej barbarii – a co wcześniej czy później uczyniłoby ich bezradnymi emerytami, skazanymi przez całe życie na uzależnienie od ich maszyny – czyż nie lepiej i wydajniej, a przede wszystkim bardziej humanistycznie, nie byłoby zapewnić ludziom środki i sposoby na (ponowne) odkrycie własnego potencjału umysłowego i rozwijanie go zgodnie z możliwościami? Ale może właśnie tego rodzaju próba ponownego przywrócenia „dorosłości” ludziom Zachodu jest rzeczą ze wszech miar niepożądaną – z jakiegokolwiek bądź powodu?

 

„Mentaci”

W tym kontekście nie mogłem nie przywołać genialnej i wizjonerskiej powieści Franka Herberta „Diuna”, która w ostatnich latach zyskała ponowny rozgłos dzięki nowej, bardzo sympatycznej adaptacji filmowej. Tło tej epopei powinno dać nam sporo do myślenia: po tym, gdy ludzkość uległa niemal całkowitej samozagładzie, zdając się w dużej mierze na łaskę i niełaskę komputerów i innych maszyn, podjęta została jednomyślna decyzja, aby nigdy więcej nie tworzyć maszyn na obraz i podobieństwo ludzkiego umysłu, a zamiast tego trenować ludzką świadomość, doprowadzając ją do ostatecznych granic. Zwieńczeniem tych wysiłków są tzw. mentaci – ludzie, którzy od najmłodszych lat szkoleni byli w swoich zdolnościach intelektualnych, potrafiący konkurować na wiele sposobów z owymi komputerami z przeszłości.
Wprawdzie cel taki może wydawać się nieco przesadzony, jednak zasadnicza idea powinna skłonić nas do zastanowienia: dlaczego bowiem zamiast w maszyny nie inwestować w ludzi, w ich zdolności i potencjał, wykorzystując całą zgromadzoną przez nas wiedzę techniczną, edukacyjną i biologiczną, w rozwijanie programów edukacyjnych, które nie ograniczą się do wychowywania wszechwiedzących, wiecznie moralizującymi półanalfabetów, lecz postawią najwyższe wymagania ludzkiemu umysłowi? Dlaczego nie zaprojektować otwartego dla wszystkich elitarnego programu edukacyjnego, mającego na celu nie tylko wyselekcjonowanie najlepszych kandydatów, ale i zachęcenie ich do osiągnięcia trudnych dzisiaj do wyobrażenia wyżyn duchowych – dając im jednocześnie do ręki ścisły i rygorystyczny kodeks moralny? A zdając sobie sprawę, że przy panującej obecnie konstelacji ideologicznej i formacji intelektualnej naszego przywództwa politycznego program taki byłby raczej ostatnią rzeczą, jaka mogłaby liczyć na poparcie społeczne, to czyż nie należałoby poszukać sposobów i dróg poprzez systematyczny przegląd i ocenę już istniejących elitarnych metod dydaktyczno-wychowawczych, aby następnie najlepsze z nich wypróbować na zasadzie dobrowolności w niektórych szkołach prywatnych?

Żeby być dobrze zrozumianym: nie chodzi o pożegnanie się z humboldtowskim, opartym na powszechnej edukacji, humanistycznym ideałem samorozwoju (już zresztą prawie całkowicie zniszczonego przez lewicowców i liberałów), lecz o kwestię masowych uniwersytetów i zrównywania w dół. Potrzebujemy wreszcie elastycznego systemu, który pozwoli jednostkom na swobodne kształtowanie ścieżki edukacyjnej, ale także systemu, który od samego początku postawi najwyższe wymagania, jeśli chodzi o wyniki nauczania, i otworzy te wymagania (w sposób wcześniej nie do pomyślenia) w kierunku do góry, nie zaś w dół. Zamiast więc pokładać nasze nadzieje w „sztucznej inteligencji”, która przecież i tak wypluwa jedynie taki wyniki, jakie dopuszcza jej oprogramowanie (zdominowane zresztą również przez lewicowo-liberalną ideologię) i tym samym ryzykować przejęcie kontroli nad wszystkimi naszymi urządzeniami elektronicznymi, powinniśmy raczej stawiać na rozwój prawdziwych ludzkich elit – ludzi godnych tego miana i godnych powierzenia w ich ręce losu naszej cywilizacji, nie zaś w ręce podejrzanych algorytmów i programistów…

[Tekst w wersji angielskiej dostępny TUTAJ]


 

POLECANE
Złoci łyżwiarze. Polacy triumfują na mistrzostwach Europy gorące
Złoci łyżwiarze. Polacy triumfują na mistrzostwach Europy

Damian Żurek sięgnął po złoty medal mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1000 metrów, potwierdzając, że w sezonie olimpijskim należy do ścisłej europejskiej czołówki. Zawody rozgrywane w Tomaszowie Mazowieckim są historyczne – to pierwsze ME w tej dyscyplinie organizowane w Polsce – a Biało-Czerwoni już na starcie dali kibicom powody do dumy.

Chamenei ucieknie do Moskwy? Media: irańskie elity pakują rodziny i mają plan awaryjny z ostatniej chwili
Chamenei ucieknie do Moskwy? Media: irańskie elity pakują rodziny i mają plan awaryjny

Najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei rozważa ewakuację do Rosji – twierdzą zachodnie media, powołując się na źródła wywiadowcze. Doniesienia pojawiają się w momencie, gdy Iran od tygodni pogrążony jest w masowych protestach, a przedstawiciele reżimu mają próbować wywozić swoje rodziny za granicę. Skala i charakter informacji sugerują, że władza przygotowuje się na najgorszy scenariusz.

Zawał w kopalni KGHM. Trwa akcja ratunkowa z ostatniej chwili
Zawał w kopalni KGHM. Trwa akcja ratunkowa

W kopalni miedzi Polkowice-Sieroszowice na Dolnym Śląsku trwa dramatyczna akcja ratunkowa. Po zawale skał operator koparki został uwięziony w maszynie. Górnik jest przytomny, a ratownicy utrzymują z nim stały kontakt głosowy – poinformował KGHM.

Tȟašúŋke Witkó: Baryłka zimnej ropy na rozgrzane głowy tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Baryłka zimnej ropy na rozgrzane głowy

„Mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, a jak kończy", powiedział kiedyś były członek Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Leszek Cezary Miller. Po przeczytaniu powyższych słów starego komunisty, moi Wspaniali Czytelnicy natychmiast zorientowali się, że niniejszy felieton będzie jednym wielkim marudzeniem zgorzkniałego indywiduum, a już sam tytuł zaprowadził Państwa na trop operacji specjalnej, przeprowadzonej przez Amerykanów w Wenezueli.

Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej pilne
Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej

Straż Graniczna publikuje raporty dotyczące wydarzeń na polskiej granicy z Białorusią. Ponadto zaraportowano także o sytuacji na granicy z Litwą i Niemcami w związku z przywróceniem na nich tymczasowych kontroli.

Lekarze przeżyli szok. Noworodek miał 1,5 promila alkoholu we krwi Wiadomości
Lekarze przeżyli szok. Noworodek miał 1,5 promila alkoholu we krwi

W Tomaszowie Lubelskim doszło do wstrząsającego zdarzenia – noworodek urodzony w miejskim szpitalu miał we krwi ponad 1,5 promila alkoholu. Jego matka, 38-letnia kobieta w zaawansowanej ciąży, miała blisko 3 promile alkoholu we krwi. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie narażenia życia dziecka.

Kompletne fajtłapy. Polityk PiS nie gryzł się w język w sprawie Mercosuru z ostatniej chwili
"Kompletne fajtłapy". Polityk PiS nie gryzł się w język w sprawie Mercosuru

Janusz Kowalski w Radiu ZET nie przebierał w słowach. Wprost oskarżył rząd Donalda Tuska i ministra Radosława Sikorskiego o polityczną nieudolność, która – jego zdaniem – doprowadziła do zgody Unii Europejskiej na kontrowersyjną umowę handlową z Mercosurem. W tle decyzja Brukseli, sprzeciw kilku państw i obawy polskich rolników.

Ważny komunikat MSWiA. Resort mobilizuje służby pilne
Ważny komunikat MSWiA. Resort "mobilizuje służby"

W związku z utrzymującymi się silnymi mrozami resorty spraw wewnętrznych i rodziny wydały komunikat. Poinformowały, że MSWiA wraz z MRPiPS zmobilizowało służby i wojewodów do wzmożonych działań pomocowych. Codziennie ponad 10 tys. policjantów sprawdza miejsca, w których mogą przebywać osoby zagrożone wychłodzeniem. Apelują także o obywatelską czujność.

Sąd nie miał wątpliwości w sprawie TVN. Stacja kwestionuje wyrok gorące
Sąd nie miał wątpliwości w sprawie TVN. Stacja kwestionuje wyrok

Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy karę 70 tys. zł nałożoną przez KRRiT na TVN za naruszenie przepisów o lokowaniu produktu w programie "Dzień Dobry Wakacje". Zdaniem sądu doszło do nadmiernej ekspozycji, która w praktyce miała charakter reklamy. Nadawca zapowiada apelację.

Polska PESA przejmuje niemieckiego producenta tramwajów Wiadomości
Polska PESA przejmuje niemieckiego producenta tramwajów

PESA Bydgoszcz finalizuje przejęcie 100 proc. udziałów niemieckiego producenta tramwajów HeiterBlick z Lipska. To jedna z najważniejszych transakcji w historii polskiego przemysłu kolejowego.

REKLAMA

Prof. David Engels: Więcej „mentatów” zamiast „sztucznej inteligencji”

Elon Musk, do niedawna jeden z głównych orędowników tzw. sztucznej inteligencji i dążenia do „poprawy” ludzkiego umysłu przez połączenie go ze światem wirtualnym, jest dziś mocno zaniepokojony.
Androidy. Sztuczna inteligencja. Ilustracja poglądowa
Androidy. Sztuczna inteligencja. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Kilka dni temu, wraz z innymi naukowcami i intelektualistami, wezwał do półrocznego zakazu dalszych prac nad rozwojem sztucznej inteligencji, po to, aby wpierw ocenić zagrożenia i ustalić wytyczne o charakterze moralnym, tak aby ludzkość nie straciła kontroli nad swoim najnowszym wytworem. Rzeczywiście, ludzkość w ogólności, a świat zachodni w szczególności, wyruszyła w niebezpieczną, być może nawet samobójczą podróż spadzistą drogą, nie zastanawiając się nad możliwymi konsekwencjami. A sposób, w jaki prowadzony jest publiczny dyskurs na temat sztucznej inteligencji, jak zresztą wiele innych, jest raczej rozczarowujący, typowy dla poziomu debaty w zachodnim świecie – lub tego, co z niej pozostało.

 

Katastrofalne konsekwencje dla ludzkości

Mamy oto z jednej strony całą rzeszę posługujących się naukowymi, ateistycznymi, transhumanistycznymi czy nawet dataistycznymi argumentami postępowych zwolenników „sztucznej inteligencji”, promujących dalszy rozwój tejże technologii, czego długofalowe konsekwencje dla ludzkości (przynajmniej takiej, jaką znamy) będą w najlepszym razie katastrofalne, a w najgorszym wręcz samobójcze. Z drugiej zaś wszelakiej maści „konserwatyści”, przepełnieni co prawda całkowicie uzasadnionym, głębokim i instynktownym wstrętem do sztucznej inteligencji, jednak poza fundamentalnym jej odrzuceniem niemający zbyt wiele konstruktywnego do powiedzenia – taka sobie opóźniająca negacja, która ostatecznie, jak zawsze, rozpłynie się w niechętnej akceptacji tego, co wydaje się „nie do powstrzymania”, oczywiście w połączeniu z głębokim przekonaniem o własnej czystości sumienia, wszelako stawialiśmy przynajmniej niewielki opór. Należy się zatem obawiać, że nasza zguba będzie nadal czynić postępy, gdyż samo tylko odrzucenie nie stanowi jeszcze żadnej realnej alternatywy w sytuacji, gdy w tym samym momencie tworzone są wokół nas na masową skalę sztuczne, nieodwracalne fakty dokonane, przy zakulisowym wsparciu ze strony ustawodawców, mediów i inteligenckich elit, podczas gdy sztuczna inteligencja wkracza coraz szerszą ławą do naszego życia, znajdując standardowe zastosowanie we wszystkich jej dziedzinach.

A jednak dla owej samozagłady człowieka za sprawą sztucznej inteligencji istniałaby realna alternatywa – alternatywa wręcz oczywista, a jednocześnie tak prosta, że ​​musi budzić zdumienie, a nawet niepokój, że jak dotąd niemal nie pojawia się to w publicznej dyskusji. A chodzi o dalszy rozwój samego człowieka, i to nie w oparciu o jakieś modyfikacje genetyczne tudzież ulepszenia cybernetyczne albo inne transhumanistyczne potworności, lecz bazujący całkowicie na jego obecnym stanie biologicznym.

 

Możliwości umysłowe ludzi znacznie spadły

Nie tylko wiemy przecież, że na co dzień człowiek wykorzystuje jedynie ułamek możliwości swego mózgu – czyli, że w zasięgu jego możliwości byłoby wykładnicze podniesienie potencjału tkwiącego w jego własnej głowie – ale jest też tajemnicą poliszynela, że ​​sprawność umysłowa ludzi Zachodu w XXI wieku znacznie spadła w stosunku do tego, jaką dysponowali oni jeszcze 100 lat temu. Podczas gdy wielu Greków w klasycznej starożytności było w stanie wyrecytować na pamięć Iliadę i Odyseję (odpowiednio 15 tys. i 12 tys. wersów), a w średniowieczu wierni uczyli się na pamięć Talmudu, Nowego Testamentu czy Koranu, większość dzisiejszych uczniów poległoby z kretesem już przy próbie zapamiętania prostego ośmiowersowego wiersza. Niestety nie inaczej jest, gdy chodzi o ocenę zdolności matematycznych współczesnych Europejczyków, także znacznie poniżej standardów, jakie obowiązywały jeszcze dwa pokolenia wstecz – wystarczy choćby przywołać coraz bardziej katastrofalne wyniki europejskich testów PISA. Co gorsza, dla profesora nauk humanistycznych, jak ja, zawsze szczególnie niepokojącym jest fakt, że dla wielu studentów samo zrozumienie tekstu napisanego w ich własnym języku ojczystym jest tak wielkim wyzwaniem, że do rangi niemal wyczynu pedagogicznego urasta doprowadzenie grupy seminaryjnej do jako takiego zrozumienia, uporządkowania i podsumowania choćby tylko jednostronicowego tekstu naukowego…
Zamiast więc skazywać będących już i tak poniżej swoich intelektualnych możliwości Europejczyków na dalszą, postępującą infantylizację umysłową i wyposażać ich w jakieś zaawansowane technologicznie wirtualne „protezy” w celu zrekompensowania ich mentalnej barbarii – a co wcześniej czy później uczyniłoby ich bezradnymi emerytami, skazanymi przez całe życie na uzależnienie od ich maszyny – czyż nie lepiej i wydajniej, a przede wszystkim bardziej humanistycznie, nie byłoby zapewnić ludziom środki i sposoby na (ponowne) odkrycie własnego potencjału umysłowego i rozwijanie go zgodnie z możliwościami? Ale może właśnie tego rodzaju próba ponownego przywrócenia „dorosłości” ludziom Zachodu jest rzeczą ze wszech miar niepożądaną – z jakiegokolwiek bądź powodu?

 

„Mentaci”

W tym kontekście nie mogłem nie przywołać genialnej i wizjonerskiej powieści Franka Herberta „Diuna”, która w ostatnich latach zyskała ponowny rozgłos dzięki nowej, bardzo sympatycznej adaptacji filmowej. Tło tej epopei powinno dać nam sporo do myślenia: po tym, gdy ludzkość uległa niemal całkowitej samozagładzie, zdając się w dużej mierze na łaskę i niełaskę komputerów i innych maszyn, podjęta została jednomyślna decyzja, aby nigdy więcej nie tworzyć maszyn na obraz i podobieństwo ludzkiego umysłu, a zamiast tego trenować ludzką świadomość, doprowadzając ją do ostatecznych granic. Zwieńczeniem tych wysiłków są tzw. mentaci – ludzie, którzy od najmłodszych lat szkoleni byli w swoich zdolnościach intelektualnych, potrafiący konkurować na wiele sposobów z owymi komputerami z przeszłości.
Wprawdzie cel taki może wydawać się nieco przesadzony, jednak zasadnicza idea powinna skłonić nas do zastanowienia: dlaczego bowiem zamiast w maszyny nie inwestować w ludzi, w ich zdolności i potencjał, wykorzystując całą zgromadzoną przez nas wiedzę techniczną, edukacyjną i biologiczną, w rozwijanie programów edukacyjnych, które nie ograniczą się do wychowywania wszechwiedzących, wiecznie moralizującymi półanalfabetów, lecz postawią najwyższe wymagania ludzkiemu umysłowi? Dlaczego nie zaprojektować otwartego dla wszystkich elitarnego programu edukacyjnego, mającego na celu nie tylko wyselekcjonowanie najlepszych kandydatów, ale i zachęcenie ich do osiągnięcia trudnych dzisiaj do wyobrażenia wyżyn duchowych – dając im jednocześnie do ręki ścisły i rygorystyczny kodeks moralny? A zdając sobie sprawę, że przy panującej obecnie konstelacji ideologicznej i formacji intelektualnej naszego przywództwa politycznego program taki byłby raczej ostatnią rzeczą, jaka mogłaby liczyć na poparcie społeczne, to czyż nie należałoby poszukać sposobów i dróg poprzez systematyczny przegląd i ocenę już istniejących elitarnych metod dydaktyczno-wychowawczych, aby następnie najlepsze z nich wypróbować na zasadzie dobrowolności w niektórych szkołach prywatnych?

Żeby być dobrze zrozumianym: nie chodzi o pożegnanie się z humboldtowskim, opartym na powszechnej edukacji, humanistycznym ideałem samorozwoju (już zresztą prawie całkowicie zniszczonego przez lewicowców i liberałów), lecz o kwestię masowych uniwersytetów i zrównywania w dół. Potrzebujemy wreszcie elastycznego systemu, który pozwoli jednostkom na swobodne kształtowanie ścieżki edukacyjnej, ale także systemu, który od samego początku postawi najwyższe wymagania, jeśli chodzi o wyniki nauczania, i otworzy te wymagania (w sposób wcześniej nie do pomyślenia) w kierunku do góry, nie zaś w dół. Zamiast więc pokładać nasze nadzieje w „sztucznej inteligencji”, która przecież i tak wypluwa jedynie taki wyniki, jakie dopuszcza jej oprogramowanie (zdominowane zresztą również przez lewicowo-liberalną ideologię) i tym samym ryzykować przejęcie kontroli nad wszystkimi naszymi urządzeniami elektronicznymi, powinniśmy raczej stawiać na rozwój prawdziwych ludzkich elit – ludzi godnych tego miana i godnych powierzenia w ich ręce losu naszej cywilizacji, nie zaś w ręce podejrzanych algorytmów i programistów…

[Tekst w wersji angielskiej dostępny TUTAJ]



 

Polecane