Rosja mówi o zamachu na Putina. USA zabrały głos

W środę po południu służba prasowa prezydenta Rosji przekazała, że w nocy z wtorku na środę dwa drony próbowały zaatakować jeden z budynków Kremla.
"Działania kijowskiego reżimu są traktowane jako planowany akt terrorystyczny i zamach na życie prezydenta Władimira Putina" - przekazano i dodano, że Rosja zastrzega sobie prawo do działań odwetowych.
Niedługo później Serhij Nykyforow, rzecznik prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, przekazał, że Ukraina nie posiada informacji o tzw. nocnych atakach na Kreml. Ocenił również, że jest to eskalowanie sytuacji przed 9 maja.
USA zabrały głos
Sekretarz stanu USA Antony Blinken cytowany przez "Washington Post" stwierdził, że Ukraina sama decyduje, w jaki sposób chce się bronić. Jednocześnie dodał, że sceptycznie odnosi się do tezy Kremla o tym, że środowy atak dronów był próbą zamachu na Władimira Putina.
- Jeśli chodzi o Ukrainę, która jest codziennie atakowana, to ma ona prawo decydować, jak się bronić - podkreślił Blinken. Zaznaczył także, że Stanom Zjednoczonym trudno jest komentować całą sytuację, nie znając faktów.
Komentarze
Ekspert: Celem Rosji jest tworzenie tła informacyjnego do wzmocnienia agresji przeciwko NATO

"Business Insider Polska": Rosyjskie ślady wokół mega inwestycji Orlenu

Szczyt NATO w Ankarze. Sikorski: Otrzymujemy ostrzeżenia, że Rosja coś szykuje

Washington Post: Rosja rozważa ataki na cele w NATO. B. szef CIA mówi o realnym ryzyku eskalacji

Rosja wraca do gry. MKOl znosi wszystkie sankcje
