Prof. Mariusz Orion Jędrysek dla Tysol.pl: Polska jest najbogatszym geologicznie i surowcowo krajem UE

- Potencjał geologiczny musi zostać wykorzystany do rozwoju gospodarczego Państwa i wzrostu zamożności obywateli, ale bez propagandy - mówi w wywiadzie w rozmowie z Cezarym Krysztopą prof. Mariusz Orion Jędrysek Główny Geolog Kraju, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska
 Prof. Mariusz Orion Jędrysek dla Tysol.pl: Polska jest najbogatszym geologicznie i surowcowo krajem UE
Mariusz Orion Jędrysek
Cezary Krysztopa: Panie Ministrze, skąd wynika intensyfikacja działań w zakresie geologii, skoro jak się okazuje po ostatnich informacjach dotyczących wierceń za gazem łupkowym, drugim Kuwejtem nie będziemy?

Profesor Mariusz Orion Jedrysek Główny Geolog Kraju: Nadal uważam, że węglowodory w łupkach są, a niepomyślność  Polski w zakresie poszukiwań wynikała z podniesienia przez rząd ryzyka inwestycyjnego – wszystko inne to przyczyna lub pochodna. Pierwszym etapem było zarzucenie strategii przyjętej przez rząd PiS (2005-7), zarzucenie zmian organizacyjno-prawnych oraz chaotycznie wydawanie koncesji. Nikomu nie opłacało się wydawać setek milionów dolarów na rozwój nowych technologii adekwatnych do naszych warunków geologicznych. Ale pamiętajmy - geologia to nie tylko gaz w łupkach, rozpoczęty ostrożnie i bez rozgłosu w latach 2006-7 a zniszczony efektownie w latach 2009 – 14.

O tym niewiele w mainstreamie – co więc jeszcze?

Wielokrotnie mówiłem i pisałem o tym, że Polska jest najbogatszym geologicznie i surowcowo krajem Unii Europejskiej – odwołam się tu do moich licznych wystąpień m.in. w Naszym Dzienniku, Radiu Maryja TV Trwam, TV Republika, Gazecie Polskiej, Rzeczpospolitej itd. – linki na www.jedrysek.eu). Potencjał geologiczny musi zostać wykorzystany do rozwoju gospodarczego Państwa i wzrostu zamożności obywateli, ale bez propagandy. Dotychczasowa bierność Państwa lub mizeria działań mających na celu efektywne wykorzystanie polskiego potencjału geologicznego, w szczególności zasobów surowców geologicznych, w tym energetycznych, chemicznych, rud metali, surowców dla budownictwa, ceramiki,  wód podziemnych, itd., nie może być kontynuowana. Potencjał geologiczny to także ciepło Ziemi czy przestrzeń zajmowana przez określone struktury geologiczne, w których można magazynować gaz, ropę naftową i inne substancje oraz energia (nie tylko ciepło) -  to też jest geologia.  Co więcej, geologia to także potencjał turystyczny, edukacyjny, naukowy, geologia inżynierska dla potrzeb budowy dużej infrastruktury. Potencjał ten powinien być wykorzystany z pozytywnymi efektami ekonomicznymi, środowiskowymi, społecznymi, czy nawet kulturowymi. Jest też ogrom problemów lokalnych np. związanych z osuwiskami. W Polsce jest ich około 57 tys. znanych i blisko drugie tyle pozostało do identyfikacji. Przed uruchomieniem programu osuwiskowego w 2006 r mówiło się o około 20 tys. osuwisk. Jedynie ich identyfikacja, monitoring i przewidywanie, mogą wspomóc samorządy i umożliwić im lepsze planowanie przestrzenne, unikanie strat etc. Niektóre gminy karpackie są w tym zakresie w tragicznej sytuacji. Nawiasem mówiąc, m.in. dla potrzeb planowania przestrzennego samorządów, rozruszania części gospodarki opartej o surowce, a także dla potrzeb naukowych, udostępniliśmy za darmo w Internecie różne rodzaje map geologicznych. Planowanie przestrzenne kuleje m.in. ze względu na brak wiedzy co jest pod powierzchnią Ziemi (szczególnie w gminach), ale też obligatoryjnego uwzględniania wyników prac geologicznych, w tym dotyczących geochemii, zanieczyszczeń, zasobów prognostycznych itd.Bez wsparcia właściwej jednostki samorządy nie dadzą rady. Udostępnienie map geologicznych jest więc ważnym krokiem, a przygotowania do tego trwały kilka miesięc. Daleko jednak do zaspokojenia potrzeb samorządów.

Właśnie został ogłoszony projekt ustawy o Polskiej Służbie Geologicznej (PSG), jak na tym tle ocenia Pan kondycję polskiej geologii?

Kondycja polskiej geologii jest fatalna – gorąco zachęcam do króciutkich  artykułów sprzed roku: http://niezalezna.pl/72129-niewykorzystane-szanse  oraz http://niezalezna.pl/72162-mozemy-byc-bogaci 

Braki organizacyjne po stronie Państwa spowodowały nie tyle brak nadzoru nad instytucjami lub brak właściwych instytucji, co brak wsparcia dla administracji rządowej ale także dla administracji lokalnej i przedsiębiorstw. Samorządowa administracja geologiczna nie ma żadnego wsparcia ze strony państwa, a program uruchomiony w 2007 r. zamarł. Po kilku latach z trudem przyjęto program doraźny nie zmieniający w praktyce sytuacji.

Geologom powiatowym i wojewódzkim potrzebne jest wsparcie merytoryczne i instytucjonalne PSG. Bez tego nie da się zaktywizować gospodarki bazującej na surowcach, a i w zakresie kruszywa czy bursztynu będzie nadal kwitła nielegalna eksploatacja. A to jest lokalna gospodarka i miejsca pracy. Uruchomienie nowych inwestycji w strefach o strukturalnym bezrobociu w oparciu o nowe żwirownie, piaskownie kopalnie bursztynu, które powstaną wyników zwalczenie nielegalnej eksploatacji spowoduje, że przybędzie tysiące miejsc pracy z opłacanym ZUSem, podatkami itd.

#NOWA_STRONA#

To ma naprawić Polska Służba Geologiczna?

Generalna uwaga jest następująca: ustawowo istnieją: funkcja Państwowej Służby Geologicznej i Państwowa Służba Hydrogeologiczna w jednostce naukowej jaką jest Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy (PIG-PIB). Oznacza to, że Dyrektor PIG-PIB jest zwierzchnikiem „niby dyrektorów” obu służb (są to jego zastępcy) jako jednostek naukowych ze zobowiązaniami względem naukowców, a bez zobowiązań i odpowiedzialności względem Państwa Polskieg. Dyrektor PIG-PIB powoływany jest w trybie ustawy o jednostkach naukowo-badawczych – a więc nie rozliczanych w trybie zobowiązań i odpowiedzialności względem Państwa.

PIG jest fundamentalnie niedostosowany do tego, by prawidłowo stosować ustawę Prawo geologiczne i górnicze. Sytuacja opisana w 2007 r (http://www.pgi.gov.pl/images/stories/przeglad/pg_2007_10_03.pdf) pogorszyła się. W latach 2014-2015 PIG-iem jako flagową geologiczną jednostka naukową kierował magister chemii, a jego zastępcami byli magister geologii, doktor hydrogeologii i magister ekonomii. Oznacza to, że Dyrektor PIG-PIB jest zwierzchnikiem „niby dyrektorów” obu służb (są to jego zastępcy) jako jednostek naukowych ze zobowiązaniami względem naukowców, a bez zobowiązań i odpowiedzialności względem Państwa Polskieg. Dyrektor PIG-PIB powoływany jest w trybie ustawy o jednostkach naukowo-badawczych – a więc nie rozliczanych w trybie zobowiązań i odpowiedzialności względem Państwa.

Jedna z tych spółek ma, niezasadne zresztą, roszczenia typu odszkodowawczego względem Skarbu Państwa – a jeden tylko arbitraż międzynarodowy opiewa na astronomiczne kwoty. Przy czym grupa ta posiada kilkanaście koncesji (kilka razy więcej niż KGHM). Odsyłam do swojej wypowiedzi w Sejmie podczas posiedzenia Komisji Nauki, Edukacji i Młodzieży z 30 marca 2016 r, (stenogram str. 10-11 http://orka.sejm.gov.pl/zapisy8.nsf/0/BA2DA2EEF4105D2AC1257F990041C961/%24File/0044408.pdf a jeśli ktoś woli odsłuchać wypowiedzi to od 12:16:25 do 12:22:30 na linku http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=210C248FBD37F188C1257F7F002C6B75) gdzie mówię między innymi o tym, że osoba ta była wcześniej dyrektorem PIG, potem Prezesem KGHM, potem wiceministrem Skarbu, a potem szefem Centralnego Archiwum Geologicznego (ulokowanego w PIG), potem, do dziś, reprezentantem wspomnianej firmy i jednocześnie (jeszcze 3 tyg. temu) szefem Rady Naukowej PIG. Co kuriozalne, na początku poprzedniej kadencji Sejmu Pan Przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa Stanisław Żelichowski (PSL) powołał wspomnianego Pana na eksperta Komisji w sprawach złożowych, a przecież to jest kluczowa komisja dla Prawa geologicznego i górniczego i kontroli wydającego koncesje i nadzorującego m.in. pion Państwowej Służby Geologicznej w PIG- Głównego Geologa Kraju.

Pytanie – czyja to służba i czy to wszystko jest efektem niekompetencji i przypadku? Przecież Rada Naukowa PIG opiniuje, a więc i wpływa na dyrekcję bardziej niż może to robić nadzorujący Minister, a bez wsparcia Rady Naukowej dyrekcja PIG, a tym bardziej wicedyrektorzy ds. Państwowej Służby Geologicznej i Państwowej Służby Hydrogeologicznej nie są w stanie wiele zrobić.

Jakaż to jest zatem Państwowa Służba Geologiczna i jakaż Państwowa Służba Hydrogeologiczna, skoro nie jest w istocie narzędziem Państwa, a Państwo nie ma praktycznie wpływu na jej działanie?! Na to wszystko pozwalało prawo i rząd – oznacza to, że system był i nadal jest zły, czyniący Państwo bezbronnym, oddającym siebie każdemu kto chce.

Kto wyznacza zadania służby ?

Zadaniami państwa w geologii, w tym hydrogeologii, i wykonywaniem działań w tym zakresie, czyli w zasadzie całą geologią, zarządza w praktyce grupka naukowców, a nie Rząd. PIG robi to czego chcą „decyzyjni” naukowcy dla swych karier naukowych i pasji badawczych, konferencyjno-wyjazdowych lub innych. Innymi słowy, państwowe pieniądze nie idą na państwowe potrzeby, ale są "opodatkowane" potrzebami jednostki naukowej. Narzuty finansowe PIG na zlecone prace sięgają 80% ale praca jest nieefektywna. 

To znaczy, że nie potrafią?

Sporo potrafią ale nie ma zobowiązań i motywacji, właściwego i prawnie umocowanego zarządzania. Od lat PIG jest „dzieckiem specjalnej troski", a nie sprawną maszyną do wykonywania zadań gospodarza zasobów geologicznych, współtworzenia i realizacji polityki surowcowej państwa (tę właśnie przygotowujemy bo jej dotychczas nie ma). Przygotowywanie zamówień przez PIG i dla PIG trwa bardzo długie miesiące, a ostatecznie jeśli coś jest robione, to często 2 razy gorzej, 3 razy drożej, 5 razy dłużej, a bywa, że niepotrzebnie. Pamiętajmy, że to nie chodzi tylko o ok. 150 mln roczny budżet, ale panowanie nad informacją geologiczną i złożami - chodzi także o potężne interesy firm spoza Polski. Przez brak gospodarza nasze bogactwo jest naszym problemem.  

Wieloletnie tradycje i niewątpliwe zasługi PIG trudno kwestionować, natomiast narastające w ostatnich latach dysfunkcje PIG powodują, że działalność naukowa PIG-PIB realizowana jest chaotycznie i bez jakiegokolwiek planu. Nie wypracowano systemowego rozwiązania sprzęgnięcia nauki z realizacją zadań służb: geologicznej i hydrogeologicznej. Nie ma w PIG-PIB efektywnego planu rozwoju kadry naukowej czy mechanizmów i struktur zachęcających i wspierających pracowników w przygotowaniu i realizacji projektów naukowych na wysokim poziomie. Wartościowe projekty naukowe to wyjątki. Ba, w PIG nie ma zespołu surowcowego – są jedynie pojedyncze osoby wyspecjalizowane w skrajnie wąskich dziedzinach, działające co najwyżej przyczynkowo. O kompetencjach z zakresu Prawa geologicznego i górniczego, przepisów pokrewnych, unijnych – już nie mówię – zero wsparcia dla rządu. Nikt tego nie koordynuje bo też nie ma narzędzi – stąd też  element ten należy tworzyć od nowa. Takich brakujących ogniw jest więcej. Państwowy Instytut Geologiczny nie przygotował i nie jest wstanie ani przygotować ani realizować wielu kluczowych zadań państwa w zakresie geologii. Dotyczy to między innymi opracowania strategii czy założeń do polityki surowcowej państwa, pokazanie wizji na przyszłość. Nie ma przy tym, w systemie wymyślanych „pod siebie” zadań, działania w sposób planowy, zorganizowany, z wieloletnią perspektywą, uwzględnieniem trendów światowych, które ulegają ciągłym zmianom. Nie ma dostosowania do kryzysów, przewidywania rozwoju zapotrzebowania na surowce, rozwoju nowych technologii, pozyskiwania dostępu do złóż poza Krajem i poszukiwania rynków do sprzedaży naszych surowców. Brak jest prób zainteresowania i pozyskania inwestorów, zachęcania, obniżania ryzyka, pomocy prawnej i merytorycznej w dziesiątkach konfliktów prawnych (w tym międzynarodowych odziedziczonych po PO-PSL), rozwoju dużej infrastruktury poszukiwawczej (np. statek do badań den oceanicznych), w tym współpracy z Międzynarodową Organizacją Dna Morskiego– proszę zajrzeć do kompetencji PSG w projekcie ustawy...

Państwowe myślenie trzeba tworzyć od nowa. Służba Geologiczna ma być dostosowana do potrzeb polskich, a dopiero ewentualnie w dalszej kolejności do potrzeb europejskich. Otwarta w 2007 roku współpraca geologiczno-surowcowa z Mongolią skończyła się nieefektywnym wydaniem pieniędzy – w tym miejscu później weszli za nas inni, bo strona polska nie podtrzymała nawet współpracy.

Niepowodzenia poszukiwawcze i eksploatacyjne (także te ostatnie w formacjach łupkowych - ale nie tylko), chaos, niekompetencja, przejmowanie kontroli nad koncesjami metali czy węgla przez silne lub budzące wątpliwości podmioty…  są wynikiem słabości organizacyjno-prawnej Polski w zakresie geologii. Wartość zasobów geologicznych można oceniać na dziesiątki bilionów złotych polskich brutto.

#NOWA_STRONA#

Czy ktoś to w PIGu przynajmniej monitoruje? 

Ależ skąd – chyba że hobbystycznie. Nie dziwmy się więc wielu niepowodzeniom z jednej strony a z drugiej strony ośmieszaniu każdej próby zmian. Zastanawiającym zamierzeniem była chęć wydrukowania chyba około sztuk komiksu o krasnoludkach w łupkach i czegoś co nazwano „podręcznikiem dla nauczycieli” plus jakieś inne „zadania” za kwotę blisko 2 mln zł. Być może była to decyzja poprzedniego Głównego Geologa Kraju, ale PIG nie musiał tego robić. Przez lata dzieje się coraz gorzej, bo pamiętam, że w 2006 r. (będąc wówczas Głównym Geologiem Kraju) odmówiłem finansowania druku mapki geoturystycznej  na kwotę chyba 350 tys. zł., gdzie jakość tej mapki odpowiadała oczekiwaniom wobec 3-dniowej pracy zastępu harcerskiego ze szkoły podstawowej. Raporty czy inne materiały, jakie dostaję do akceptowania jako oficjalne dokumenty przedstawiane firmom inwestorskim, zawierają żenujące braki, w tym brak skali i współrzędnych na mapach, brak opisu osi na wykresach. To ma reprezentować powagę Państwa – ma mieć ktoś poważnie podejść do przetargu? Efekty opinii w Polsce w środowisku firm upstreamu (poszukiwań) będą się ciągnąc latami.

Wszystko to oznacza poważne straty finansowe?

Na chaosie i ośmieszaniu Polska traci – kto zyskuje? Jedno, to bezpośrednie straty finansowe, a drugie to brak wyników, brak oczekiwanych korzyści, a więc przychodów z naszego bogactwa geologicznego i polityki surowcowej. Epatowanie wynikami odkryć PIG sprzed II Wojny Światowej, czy przypisywanie PIG-owi w całości osiągnięć z odkrycia złóż miedzi przed blisko 60 laty, kiedy to znacznie wcześniej profesor J. Zwierzycki z Uniwersytetu Wrocławskiego wskazywał miejsca gdzie należy poszukiwać tych złóż, jest mało adekwatne dla dzisiejszego obrazu i roli PIG. Od czasu powołania PIG w 1919 miały miejsce zdarzenia zmieniające diametralnie rzeczywistość ogólną i geologiczną, w tym: druga wojna światowa, sowiecka okupacja, zmiany ustrojowe i prawne, pojawienie się i zniknięcie Centralnego Urzędu Geologicznego z narzędziami, a potem pojawienie się Głównego Geologa Kraju bez narzędzi, ponowne zmiany ustrojowe i prawne, a ostatnio przystąpienie do Unii Europejskiej z adaptacją do jej systemu prawnego.  Udoskonaleń w PIG-u w kierunku służby w praktyce nie było głównie dlatego, że grupka naukowców z PIG zmian nie chciała. 

Coś jednak robiono?

To było budowanie kolejnych mostów nawet nie do połowy rzeki. Jeśli jest 6 elementów mostów wybudowanych do połowy rzeki w różnych miejscach to statystycznie mamy 3 mosty, ale wydano na ich budowę tyle co może na 5 mostów. Naprawdę jednak mostu nie ma żadnego - są pale, po których do połowy rzeki mogą się wprawni poruszać. Z ich punktu widzenia jest super - jeśli mają być zmiany to takie, aby się nic nie zmieniło, a wszystkim im było lepiej. Za fatalną strukturę i pozycję PIG odpowiada w największym stopniu zorganizowana grupa skostniałego konformistycznego systemu, za którą stali lub stoją konkretni ludzie. Każdy kto zechce coś zmienić z efektem dla Polski, a więc będzie wymagał odpowiedzialnej pracy dla Polski, będzie wrogiem na śmierć i życie. To wpływowi pracownicy PIG doprowadzili w dużym stopniu do dzisiejszego geologii, a teraz robią wszystko, aby nic się nie zmieniło. Komu służą – bo jeśli są w państwowej służbie geologicznej to powinni służyć Państwu. A jeśli nie w służbie tylko w nauce to ilu mają wypromowanych doktorów – kogo wykształcili w zakresie surowcowym, Pgg, zasobów den oceanicznych, oceny ryzyka geologicznego, dokumentowania złóż, geologii regionalnej… i innych specjalnościach kluczowych dla Państwa, których w PIGu brak? Należałoby oczekiwać, że każdy profesor bliski emerytury powinien mieć kilkunastu wypromowanych doktorów. Dziś nie ma z kogo wybierać z młodych pracowników PIG by powoływać do ciał doradczych Ministra. Przecież PIG zatrudnia blisko 900 osób, posiada absolutnie unikalną w skali światowej i niezmiernie drogą aparaturę analityczną (SHRIMP kupiony kilka lat temu za kilkanaście mln zł, działa na kilka % możliwości i to dopiero od niedawna). Jaki jest średni nakład na Ich publikacje w stosunku do pozostałych naukowców geologów nie zatrudnionych w PIG, ale mających obowiązki dydaktyczne na uczelniach? 

#NOWA_STRONA#

Jak powołanie Polskiej Służby Geologicznej (PSG) ma wpłynąć na zmianę tej sytuacji?

Nauka nie będzie wyeliminowana z PSG – będzie rozwijana na tyle a ile to będzie potrzebne ale bez obowiązku publikowania. Główny ciężar naukowy będzie spoczywał na PIG i na uczelniach. Musi działać służba geologiczna z zadaniami stricte państwowymi i musi działać PIG z zadaniami naukowymi w znaczącym stopniu wyznaczanymi i finansowanymi przez służbę z wyłącznymi zobowiązaniami wobec Państwa. Gospodarka, a szerzej Państwo, aby się rozwijać, potrzebuje ścisłej współpracy grup: przedsiębiorców, naukowców i rządu dysponującego odpowiednimi narzędziami w ramach racjonalnych przepisów prawa czyli tu służbą geologiczną. Takiej współpracy dziś w Polsce niemal nie ma i najsłabszym jest ten ostatni element. Powstanie Polska Służba Geologiczna, która będzie narzędziem państwa, mającym na celu m. in. skuteczne realizowanie polityki surowcowej Państwa. Taka służba geologiczna będzie narzędziem zapewniającym efektywną współpracę wspomnianych trzech grup – co wprost przeniesie się na obniżenie ryzyka inwestycyjnego. To jest klucz - taka ścisła współpraca musi być sprawnie realizowana, bo to właśnie ona jest kołem napędowym gospodarki i daje pracę. 

Pojawiają się zarzuty, że powołanie PSG odbędzie się kosztem Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego, albo że PSG będzie powrotem do Centralnego Urzędu Geologicznego. Czy naprawdę potrzeba rewolucji?

To nie rewolucja, ale ewolucja. Służba nie będzie administracją broń Boże, nie będzie więc CUGiem, ale specyficznym rodzajem agencji wykonawczej - nie powstaje przeciwko komuś, tylko po coś i dla Państwa, samorządów, przedsiębiorców, społeczeństwa. Z PIGu ma „wypączkować” Polska Służba Geologiczna. Trzeba w tym kontekście wrócić do nie tak znów odległej przeszłości. Otóż już od samego początku utworzenia państwowej służby geologicznej i hydrologicznej w 2001 w stosownej ustawie zostało zapowiedziane, że PIG będzie wykonywał zadania tychże służb jedynie czasowo (przejściowo), do momentu utworzenia dla wykonywania tych zadań odrębnego podmiotu na podstawie osobnych przepisów. Ściślej, rząd mógł i może zlecać zadania służby PIGowi. Z kolei w latach 2006-2007 nastąpiło w PIG grupowanie zadań służby geologicznej, określonych w ustawie Prawo geologiczne i górnicze i zadań służby hydrogeologicznej, określonych w ustawie Prawo wodne, w oddzielne piony. Była to sytuacja sztuczna, ale też przejściowa (przygotowawcza), bo zadania służby nałożone zostały na typowo akademicką strukturę Instytutu. To mniej więcej tak jakby rolę Sądu Najwyższego miał pełnić jakiś instytut naukowo-badawczy w zakresie prawa, nie mając przy tym żadnych zobowiązań, odpowiedzialności ani umocowania kompetencyjno-ustawowego. Piony służby miały być wydzielone z PIG i utworzyć organ państwa wypełniający lukę pomiędzy administracją, przedsiębiorcami i nauką. Jednakże, po zmianie rządu, pion służby w PIG nazwano, w ustawie Prawo geologiczne i górnicze, Państwową Służbą Geologiczną, choć formalnie jest to nadal fragment jednostki naukowej opartej o ustawę o instytutach badawczych. Dziś absurdem jest choćby to, że dyrektor PIG-PIB nie jest szefem żadnej ze służb, a Minister nadzorujący nie miał wpływu na to, kto jest zastępcą dyrektora ds. służby geologicznej i służby hydrogeologicznej – nie ma wpływu na ich działanie. Odpowiedzialność przed nadzorującym działalność służb Ministrem jest rozmyta – pośrednia i nieformalna. 

Tak Państwo nie może funkcjonować w zakresie żadnym, a co dopiero w zakresie gospodarowania księgowo największym zasobem Polaków. 

No przecież nie funkcjonuje. Zagmatwany do granic absurdu jest system finansowania i planowania prac geologicznych, zaś nadzór Głównego Geologa Kraju jest iluzoryczny – może czegoś nie akceptować, ale wtedy też może nie być wykonane coś niezmiernie ważnego. Trochę jak z filmu Barei „nie mam Pańskiego płaszcza i co mi Pan zrobi”? Faktycznie, jednostka naukowa kształtuje wydatkowanie jak chce, a często zadania służby Państwu są podporządkowywane potrzebom karier naukowych. Odpowiedzialność zaś ponosi Minister. Fakty są takie, że nie ma w Kraju odpowiednio sprofilowanej jednostki, realizującej zadania, o których mówiłem. Faktycznie więc projektowana ustawa odwraca podległość – to Polskiej Służbie Geologicznej będzie zadaniowo podlegała jednostka naukowa PIG-PIB (pod względem zadań badawczych), a nie odwrotnie i nie ma zgody na działania lobbystyczne z zewnątrz i wewnątrz. Całość ma nadzorować Minister Środowiska odpowiedzialny m.in. za gospodarkę zasobami naturalnymi, w tym geologię.

#NOWA_STRONA#

A co z PIGiem i pracownikami PIGu?

Rzecz jasna minister środowiska będzie sprawował nadzór także nad PIGiem jak to wynika z ustawy o jednostkach naukowo-badawczych. Ponieważ istnieje obecnie w PIG pion służby i pion nauki, to podział wydzielenie służby geologicznej nie powinno być bardzo skomplikowane. Są projektowane przepisy przejściowe, ma być pełnomocnik itd. Nie przewiduję by ktokolwiek stracił pracę i dołożę do tego wszelkich starań -  po prostu część osób będzie miała zobowiązania względem Państwa, bo będzie zatrudniona w służbie geologicznej, a część pozostanie w PIG. Aktualny projekt zawiera przepisy przejściowe dotyczące pracowników, które są szczególne wobec Kodeksu pracy. Przepisy te można uszczegółowić, lepiej zapisać, ponieważ na obecnym etapie mówimy o zapisach w projekcie ustawy, której podlega opiniowaniu społecznemu. Zgadzam się, że jeśli są wątpliwości, to projekt wymaga pilnego uzupełnienia, choćby w taki sposób, by uniknąć potencjalnej możliwości cofnięcia dotacji unijnych na zakończone lub trwające projekty. Jest na to nieco czasu bo do uchwalenia ustawy wiedzie długa droga zmian w projekcie. Można jednak  odnieść wrażenie, że wiele wysiłku jest wkładane w mącenie pracownikom PIG czy stowarzyszeniom branżowym i związkowcom w głowach, tworzenie nieistniejących problemów i czarnych scenariuszy, wywoływanie i podgrzewanie negatywnych emocji aby tylko zachować status quo i przetrwać do jakichś następnych rządów.

Taka sytuacja nie może trwać ani chwili dłużej i nie ma wątpliwości, że Polska potrzebuje czegoś, co wypełniałoby, jak to zapisano w projekcie ustawy- kompetencje Polskiej Służby Geologicznej. Jeśli miałaby być ona tworzona niezależnie od PIG, bez pozyskiwania zatrudnionych w PIG pracowników, to wtedy to byłoby zagrożeniem dla pracowników PIG, ponieważ nie byłoby dla nich tylu zadań a więc i finansowania w 900 osobowym PIGu. Część pracowników, która pójdzie do Służby będzie musiała się przeprofilować w zakresie zadań, co będzie z korzyścią dla Państwa Polskiego, przedsiębiorstw geologicznych i samych pracowników obecnego PIG.

Co z przyszłością PIG-PIB, który jest instytucją o wielkich zasługach dla polskiej geologii?

Rolą Państwowego Instytutu Geologicznego po przeprowadzeniu planowanych zmian będzie wypełnianie dużych zadań naukowych zlecanych i koordynowanych przez Służbę, ale też zlecanych uczelniom. Zadania dokumentacyjne oraz ustawowo rozumiane mniej zaawansowane prace i roboty geologiczne będą w dużym stopniu wykonywać głownie  małe firmy geologiczne. Zatem utworzenie PSG i pozostawienie PIG jako jednostki naukowo-badawczej spowoduje, że rola PIG będzie nieoceniona w układzie przemysł-nauka-administracja geologiczna. Największym zadaniem jakie przewiduje to otworzenie nowego programu kartografii geologicznej – bo dzisiejsze mapy geologiczne nie uwzględniają ogromu wiedzy jaka pojawiła się w ostatnich 30 latach wraz z nowymi metodami. W moim gabinecie wisi mapa geologiczna Polski w skali 1:500000 pokazująca stan na 1971 rok. Późniejsze kartowania były przyczynkowe, reambulacyjne itd. – dreptaniem w miejscu. Dzisiejszy potencjał i tę starą mapę dzieli kosmiczna przepaść. Mając nowy detaliczny i różnorodny uporządkowany materiał geologiczno-kartograficzny, moglibyśmy dysponować czymś dzięki czemu moglibyśmy lepiej spojrzeć w głąb naszego kawałka Ziemi - planując i dostosowując do tego organizację państwa i prawo – lepiej rozwijać się gospodarczo. Mapa to mały obraz niezwykle skondensowanej ale towarzyszą mu szczegóły zawarte w opisach, przekrojach, modelach, danych geochemicznych, litologicznych. Mapa geologiczna jest jak spis treści pełnej wiedzy zachęcający do potężnych inwestycji. To musi robić PIG we współpracy z całym zapleczem naukowo-geologicznym. Myślę, że to będzie pierwsze ale nie jedyne nowe zadnie dla PIG po powołaniu PSG.

Nie tak dawno wcale, bo w 2011, zresztą z inicjatywy PiS, została znowelizowana ustawa Prawo geologiczne i górnicze. Stworzono wtedy wiele ułatwień, uproszczono procedury. Co jest nie tak?

Ustawa z 2011 r bazowała na projekcie rządu PiS z 2007 r., ale projekt ten został przez naszych następców silnie zmieniony i rozdęty (kilkukrotnie powiększony). Te zmiany spowodowały totalny chaos wynikający z błędnie pojętej przez poprzednie rządy PO-PSL idei wolności działalności gospodarczej i ułatwień dla obywateli. Nie ukrócono plagi nielegalnego wydobycia surowców, pojawiło się na niespotykaną skalę rozdawnictwo koncesji podmiotom (zwykle zagranicznym), które dziś nie realizują poszukiwań, ale mają skutecznie zarezerwowane najatrakcyjniejsze obszary koncesyjne. Zresztą, można mieć wątpliwości kto jest właścicielem niektórych firm. Chcemy inwestorów, ale państwo musi mieć klarowny przegląd sytuacji i nad tym panować jako właściciel. 

Splot fatalnych rozwiązań i niedomówień przyjętych w Prawie geologicznym i górniczym w 2011 r. i w późniejszych nowelizacjach (ostatnia w 2014) spowodowały nawet niemożność wydawania niektórych koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż węglowodorów, a ponadto utracono kontrolę nad eksploatacją wód zwykłych, ujmowanych przez gospodarstwa domowe. Jedna szybka nowelizacja dokonana w obecnej kadencji parlamentu naprawiła pierwszy błąd, a następna duża nowelizacja jest tuż przed, jak mam nadzieję, pozytywną decyzją Rady Ministrów.

#NOWA_STRONA#

Przedsiębiorcom trzeba po prostu ułatwić poszukiwanie złóż!

No właśnie ta duża nowelizacja Pgg idzie w tym kierunku. Przygotowaliśmy zmiany w ustawie Prawo geologiczne i górnicze, na razie dotyczące węglowodorów, które znacząco upraszczają proces koncesyjny i zmniejszają ryzyko inwestycyjne, bez uszczerbku dla Skarbu Państwa, w szczególności kiedy będzie działała PSG. Do tej pory przedsiębiorca miał jedną możliwość wzięcia udziału w procesie przetargowym – pierwszy przetarg został ogłoszony kilka miesięcy temu. Przed 2016 była pełna uznaniowość – stąd m.in. wiele konfliktów prawnych odziedziczonych po rządach PO-PSL. Zaletą przygotowanego przez nas przetargu  jest to, że przedsiębiorca, w przypadku wygrania, może co prawda niezwłocznie przystąpić do inwestycji, bo całość przygotowuje strona rządowa w oparciu o prace zamawiane w PIG (z przygotowaniem pełnych danych geologicznych), jednak przedsiębiorca nie ma swobody wyboru obszaru poszukiwań, gdyż jest związany obszarem wyznaczonym w przetargu. Przygotowane uproszczenie daje alternatywę - możliwość poszukiwań i rozpoznawania złóż kopalin w wybranym przez przedsiębiorcę obszarze i zaproponowanym Głównemu Geologowi Kraju. Ten ogłasza wtedy przetarg na ten obszar. Inwestor wybiera więc formę taką jaka daje mu mniejsze ryzyko.

Jak to się ma do polityki koncesyjnej?

Polityka koncesyjna będzie elementem opracowywanej polityki surowcowej Państwa, której nie ma. Jej brak spowodował albo może właściwiej byłoby powiedzieć umożliwił pojawienie się procederu, który, w mojej ocenie, ma znamiona nieuczciwej konkurencji, blokowania inwestycji itd. Luki w prawie umożliwiły powstanie potężnych konfliktów interesów. Możliwe było także świadome używanie wadliwych konstrukcji prawnych przez przedsiębiorców w celu zahamowania rozwoju konkurencji. Lawinowo rosną poważne spory w sądach i zagrożenia nowymi w sprawie koncesji wydanych (wykonywanych bądź nie) lub nawet niewydanych (sic!). Można dość do wniosku, że konstrukcja dotychczasowego prawa jest bardzo korupcjogenna, zwłaszcza w sytuacji gdy wiele zależy od jego interpretacji lub uznaniowości decyzji administracyjnej lub opinii z PIG, za które nikt nie bierze odpowiedzialności bo nie ma zobowiązań służbowych (pracownika służby). Czeka nas wiele pracy – wiele wątków musi być ujęte razem we wspólnym mianowniku organizacyjno-prawnym wkraczającym także w elementy międzynarodowe. Bez prawdziwej i kompetentnej służby geologicznej nie ma szans na sukces gospodarczy oparty o zasoby geologiczne. 

Straż Geologiczna w PSG będzie kontrolowała wykonywanie Prawa geologicznego?

Tu powracamy do kwestii nielegalnej eksploatacji (bez koncesji) eksploatacji. Dotyczy to głownie kruszywa, torfu i bursztynu. W ostatnich latach eksploatacja bursztynu na skutek wykonywania legalnych robót geologicznych wynosiła od kilku kilogramów do około 130 kg rocznie. Nikt nie wie dokładnie ile bursztynu jest w obrocie, ale należy sądzić, że może to być około 10 ton rocznie, a może i znacznie więcej. Oznaczałoby to, że tylko niewielki ułamek bursztynu jest pozyskiwany legalnie. Nielegalne eksploatowanie kruszyw, do których zaliczamy zarówno piaski i żwiry, jest także poważnym problemem – średnioroczne legalne wydobycie to ok. 150 mln ton. Kruszywo takie jak kamienie łamane i bloczne (m.in. bazalt, granit, dolomit, wapień, piaskowiec) eksploatowane jest oficjalnie w ilościach ok. 70 mln ton. Są też piaski formierskie, kamienie ozdobne itd. W przypadku tych kopalin szacuje się, iż w ubiegłych latach nielegalne wydobycie wyniosło prawie 1/3 legalnego wydobycia, czyli ok. 70 mln ton rocznie. Ceny tego typu surowców były w ostatnich latach bardzo zróżnicowane i uzależnione od wielu czynników. Ostrożnie można przyjąć, iż cena piasku średniorocznie wynosiła ok. 10 zł za tonę, a bardziej wartościowego kruszywa ok. 20 zł za tonę. Na znacznie wyższych poziomach kształtowała się natomiast cena poszczególnych kopalin zaliczanych do ww.  kamieni łamanych i blocznych (w obrębie tej grupy ceny poszczególnych kopalin są również bardzo zróżnicowane). W związku z powyższym przyjmując uśrednioną szacunkową cenę wszystkich kruszyw np. na ok. 13 zł za tonę, uznać należy, iż nielegalne wydobycie tego typu kopalin średniorocznie skutkowało stratą wynoszącą ponad 900 mln zł. Można spokojnie przyjąć że jeden efektywny dzień pracy pokryje koszty roczne funkcjonowanie Straży Geologicznej, a spodziewam się, że lawinowo wzrośnie liczba wniosków koncesyjnych składanych do geologów powiatowych i wojewódzkich (u starostów i marszałków).

#NOWA_STRONA#

Ale Pańska analiza z 2006 r wykazała, że w połowie powiatów nie ma geologów powiatowych – łamane jest więc prawo?

Tak. Sytuacja jest stabilnie letalna. Przygotowujemy zmiany. Uruchomiona reforma w latach 2006-2007, w tym procesy wspierania geologów powiatowych w zwalczaniu nielegalnej eksploatacji, została zaniechana przez rząd PO-PSL i kompetencję tą przekazano do Wyższego Urzędu Górniczego, z której WUG nie wywiązuje się, bo też nie ma narzędzi. Z ewidencji zamówionej w 2007 r do dziś zlokalizowano w Polsce około 3000 wyrobisk wynikających z nielegalnej eksploatacji. W niektórych miejscach skala zniszczeń środowiska jest dramatyczna, łącznie ze składowaniem w takich „dzikich” wyrobiskach odpadów komunalnych. Tymczasem urzędnik czy pracownik PIG w istocie nie ma dziś prawa wejść na prywatny teren nawet w celu dokonania badań terenowych. W zasadzie to odwracając sens wypowiedzi Szwejka można powiedzieć: wolno mu ale nie może. Teoretycznie kompetencje do całodobowego wejścia na teren daje art. 153 ust. 1 pkt 1 oraz art. 153 ust. 2 dla pracownika PIG, ale jest to prawo nieegzekwowalne, i to zarówno w przypadku eksploatacji koncesjonowanej jak i niekoncesjonowanej. Takie egzekwowalne prawo będzie miał pracownik PSG szczególnie w towarzystwie strażnika Straży Geologicznej.

Wszystkie straty z ww. tytułów, tj. nielegalnego pozyskiwania bursztynu i kruszyw, a w szczególności straty związane z nieuiszczonymi dochodami i daninami publicznymi oraz z dewastacją środowiska, a także inne straty, w tym zaistniałe na skutek nieuczciwej konkurencji polegającej na zbywaniu tego rodzaju kopalin po zaniżonych cenach (co ma niewątpliwie wpływ na podatki i daniny uiszczane przez legalnie działających przedsiębiorców), ostrożnie należy oszacować na co najmniej 1 miliard zł rocznie. Strata ta co do wartości ma przełożenie na uszczerbek dla sfery publicznej, oznacza to bowiem nie tylko straty finansowe dla gmin (mają one 60% udział w opłacie eksploatacyjnej) i Skarbu Państwa, ale także likwidowanie legalnej działalności gospodarczej w tym zakresie, która płaci podatki, ZUS i daje pracę.  Każdy pracownik zatrudniony w poszukiwaniach geologicznych lub wydobyciu implikuje powstanie kilku miejsc pracy. Stąd w ujęciu całościowym istota społeczna i gospodarcza tego zagadnienia zasługują na szczególną uwagę.

Poszukiwania to wiercenia geologiczne – firmy wiertnicze są w fatalnej sytuacji

Jest tu pewna analogia do nielegalnego wydobycia. Są firmy które mają się świetnie, a są też powody aby przypuszczać, że w Polsce zjawisko wiercenia nielegalnych otworów występuje przynajmniej lokalnie na masową skalę. Wg niektórych szacunków jest ich około 50 tysięcy. Brak jest obecnie ewidencji i brak narzędzi do tego – w niedalekiej przyszłości zajmie się tym Polska Służba Geologiczna. Zarówno nielegalna eksploatacja, jak i otwory wiertnicze mogą doprowadzić do zniszczenia zasobów, albo obniżenia ich wartości. Otwory łączą poziomy wodonośne, nie są prawidłowo zabezpieczane, nie są likwidowane, a przy tym pozwalają się mieszać wodom zdatnym i niezdatnym do picia. Z czasem niekontrolowana eksploatacja spowoduje trwałe zanieczyszczenie zasobów geologicznych. 
Reasumując, myślę, że czas aby w powszechnej świadomości społeczeństwa utrwalał się przekaz, że szacunek dla prawa własności dotyczy także tego co jest pod powierzchnią Ziemi, bez względu na to kto jest właścicielem gruntu, czy to Skarb Państwa, czy właściciel indywidualny, przedsiębiorstwo itd. Świadomość taka może w znacznym stopniu poprawić dobrobyt całego społeczeństwa, zwłaszcza że jest to wspólne dobro Polaków, którego bronili nasi przodkowie.

#NOWA_STRONA#

Niektóre media obśmiewały inicjatywę utworzenia Straży Geologicznej w ramach Polskiej Służby Geologicznej – po co geolog z bronią, dlaczego nie policja itd.?

Gratuluję przenikliwości tym mediom – zauważyli kilkanaście osób straży geologicznej jako najważniejszy element w ok. 500-osobowej Służbie Geologicznej z ogromem zadań. Tymczasem, ani pracownik Polskiej Służby Geologicznej, ani geolog powiatowy, ani urzędnik z Wyższego Urzędu Górniczego, którzy pracują zwykle od godz. 7:30 do 15:30, nie będzie jeździł w teren i dokumentował lub pobierał próbek geologicznych z obszarów nielegalnej eksploatacji. Głównie z tego powodu często jest tak, że nielegalna eksploatacja zaczyna się po południu lub prowadzona jest w dniach wolnych od pracy. Pracownicy Straży Geologicznej będą musieli być geologami specjalistami znającymi się na interpretacji zdjęć satelitarnych, wyposażonymi w odpowiedni sprzęt do wykonywania obmiarów geologicznych, dokumentowania, poboru próbek itd. – będą musieli dobrze znać się na dokumentacji geologicznej, umieć ją analizować, dobrze rozpoznawać kopaliny główne i towarzyszące, znać się na hydrogeologii, miernictwie geologicznym i kartografii geologicznej, potrafić wykonywać mapy i przekroje geologiczne, szacować objętość wyeksploatowanych warstw - aby oszacować straty na miejscu, by wyznaczyć wielkość opłaty podwyższonej czy przygotować materiał dowodowy dla sądów, ale też odróżnić co jest wydobyciem na własne potrzeby (zgodne z prawem w określonej ilości i czasie), a co nie. Tymczasem z praktyki dotychczasowej wynika, że istnieje duże zagrożenie dla zdrowia i życia takich pracowników, ponieważ osoby wydobywające kopaliny nielegalne, nie tylko bursztyn, ale także piasek czy żwir, lub wykonujące nielegalne odwierty, wykazują duży stopień agresji – wiedzą, że kary za niekoncesjonowaną działalność sięgają setek tysięcy zł., a czasem nawet i więcej. Znane są przypadki fizycznej napaści czy gróźb karalnych względem geologów powiatowych próbujących ścigać ten proceder. Nie wyobrażam sobie, aby bezbronny urzędnik, często kobieta, szedł w teren (bez dróg utwardzonych) nie mając środków transportu, żądał od sprawcy dokumentacji potwierdzającej legalność prowadzonej działalności, planu ruchu, ocen oddziaływania na środowisko, opłat skarbowych itd., a następnie robił/a pomiary, wyznaczał/a kary, identyfikował/a sprawców i po skończonych przez siebie pracach geologicznych, uprzejmie prosił/a sprawcę by ten stawił się na najbliższym posterunku Policji. Tak było i jest nadal, a to po prostu nie działa. Stąd zaproponowano zmianę. 

Jest jeszcze Wyższy Urząd Górniczy

Nowelizacja Prawa geologicznego i górniczego, która z dniem 1 stycznia 2015 r. powierzyła naliczanie opłat za nielegalne wydobycie organom nadzoru górniczego nie sprawdziła się. W ub. roku organy te wykryły ledwie 60 przypadków nielegalnej eksploatacji kopalin, prowadząc w tej sprawie 177 postępowań. Większość decyzji wydanych w tych sprawach została uchylona w postępowaniu odwoławczym, co pokazuje niedostateczną efektywność i czasochłonność procedur. Brak merytorycznego przygotowania organów do ścigania nielegalnej eksploatacji może być nadrobiony wyłącznie poprzez profesjonalizację postępowań, w tym poprzez wsparcie ze strony odpowiednio przygotowanych i przeszkolonych pracowników Polskiej Służby Geologicznej. Takiego poziomu przygotowania merytorycznego w zakresie geologii nie posiadają – co oczywiste - funkcjonariusze Policji, Służby Celnej czy jakiejkolwiek innej formacji uzbrojonej w Polsce, ani pracownicy WUG. Ten ostatni jest w tej chwili pod nadzorem ministra energii, co zmienia nieco jego pozycje i nie ma nic wspólnego z kruszywem czy bursztynem ani z administracją geologiczną. Można przyjąć generalną zasadę, że od momentu wydania koncesji geologicznej, nadzór nad bezpieczeństwem legalnej eksploatacji przejmuje Wyższy Urząd Górniczy, natomiast w przypadku działalności bez koncesji i nielegalnego wykorzystania zasobów środowiska (w istocie poważna szkoda w środowisku naturalnym) – co zgodnie z ustawą o działach leży zakresie działu „Środowisko” oraz nieco „Gospodarka Wodna” musi należeć do kompetencji PSG. 

Może więc jednak ochrona Policji z innej części Polski? 

Jeśli obmiary geologiczne będzie robiło co najmniej 2 czy 3 pracowników Polskiej Służby Geologicznej, to musiałby ich ochraniać przynajmniej jeden policjant jadąc swoim wozem terenowym (zwykle jeździ 2 policjantów). Policjanci ci byliby oderwani od swoich obowiązków, zajmowaliby samochód terenowy, jakich zresztą zwykle nie mają itd. Koszty ktoś musiałby pokryć. Z drugiej strony myślę, że świadomość obecności Straży Geologicznej, która ma czym się obronić, skutecznie będzie zniechęcała do agresji od strony osób nielegalnie eksploatujących kopaliny. W przypadku bursztynu sytuacja jest jeszcze gorsza bo mamy do czynienia ze zorganizowanymi grupami. Tutaj taki strażnik (pracownik Straży Geologicznej w Służbie Geologicznej), oczywiście będzie już musiał współpracować z Policją. Pamiętajmy, że w przypadku bursztynu akcje takie muszą być prowadzone zwykle w nocy daleko od zabudowań mieszkalno-gospodarczych.

#NOWA_STRONA#

A nie ma alternatywy?

Pracownik Służby Geologicznej nie może być bezbronny, bo szczególnie w przypadku złapania na gorącym uczynku nie wykona swoich obowiązków - może spotkać się z agresją wykonując czynności służbowe w celu ochrony interesów Państwa. Pamiętajmy, że głównie w celu ochrony przed kradzieżami w Lasach Państwowych działa formacja zbrojna pod nazwą Straż Leśna, która liczy około 1000 osób. Jest ona umundurowana i wyposażona w broń palną – jak widać dobrze sobie radzą w terenie. Podobnie działa Straż Rybacka. Zezwolenia na broń mają pracownicy ochrony majątku w bankach, kantorach itd. – nie mają mieć tego ci którzy chronią majątek narodowy księgowo największej wartości? Zatrudnienie kilkunastu pracowników odpowiednio przeszkolonych i wyposażonych w sprzęt dający im możliwość obrony, w liczącej około 500 osób tworzonej Polskiej Służbie Geologicznej, do ochrony zasobów nieodnawialnych, nie jest czymś nadzwyczajnym. Jest za to niezbędnym elementem. Porównawczo bowiem wartość kopaliny i wód podziemnych zawartych pod dowolną powierzchnią lasu ma księgowo wielokrotnie większą wartość niż las, przy czym las jest wartością odnawialną. Pamiętajmy przy tym, że strażnicy  Straży Geologicznej będą specjalistami geologami, na co dzień zwykłymi pracownikami Polskiej Służby Geologicznej, dokumentującymi zasoby, szacującymi wartość kopaliny i kontrolującymi wykonywanie lub posiadanie koncesji itd. a broń będą zabierali ze sobą w teren wtedy, gdy będzie zachodziło podejrzenie zaistnienia bezpośredniego zagrożenia przy wykonywaniu prac geologicznych, w tym prac dokumentujących nielegalne pozyskiwanie kopalin. 

Nie ma wątpliwości, że alternatywą dla zagrożenia zdrowia lub życia wspomnianych geologów jest pokusa korupcyjna. Pamiętajmy przy tym, że to są zwykle osoby znające się lokalnie na różnych szczeblach, wiadomo kto ma rodzinę, gdzie dzieci chodzą do szkoły, kto może stracić pracę. Chodzi tu o ochronę ważnych (miliardowych) interesów społecznych i Skarbu Państwa. Nie namawiam dziennikarzy na pójście samotnie w teren i dokumentowanie działań tych, którzy „pracują” przy nielegalnym wydobyciu kopalin, poproszenie o podanie danych personalnych z deklaracją przekazania ich organom ścigania, a jednocześnie przedstawienie się, podanie im adresu swojego zamieszkania, danych o swojej rodzinie itd. Jeśli jednak to zrobią, to wówczas mogą się naśmiewać ze straży geologicznej, nie widząc całej istoty funkcjonowania i obszaru działań Polskiej Służby Geologicznej - szans i potrzeb surowcowych Polski.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Cezary Krysztopa

Prof. zw. dr hab. Mariusz-Orion Jędrysek jest Sekretarzem Stanu, Głównym Geologiem Kraju  w Ministerstwie Środowiska (poprzednio także w latach 2005-7), Pełnomocnikiem Rządu ds. Polityki Surowcowej Państwa, posłem na Sejm RP (KP PiS), Prezydentem Rady Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego przy ONZ (także w latach 2006-7), Członkiem NSZZ „Solidarność” (od 1985), (www.jedrysek.eu). 
 

Ankieta
Czy artykuł GW to koniec "kariery" Barta Staszewskiego?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy artykuł GW to koniec "kariery" Barta Staszewskiego?
Tygodnik

Opinie

Popkultura