loading
Proszę czekać...
MON stawia na PZL-Świdnik. Z zakładu pochodzi 80% śmigłowców kupionych przez armię w ostatnich latach
Opublikowano dnia 31.08.2017 14:46
W służbie polskich Sił Zbrojnych jest ponad 160 śmigłowców wyprodukowanych w Świdniku. Z tamtejszych zakładów pochodzi 80 proc. maszyn, które polska armia kupiła w ciągu ostatnich lat. Należące do międzynarodowej grupy Leonardo zakłady PZL-Świdnik startują też w dwóch postępowaniach Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczących zakupu nowych śmigłowców dla wojsk specjalnych i Marynarki Wojennej. Podczas Air Show w Radomiu, które odbyło się pod koniec sierpnia, prezentowały się też wykorzystywane przez Wojsko Polskie śmigłowce produkcji PZL-Świdnik.

materiał prasowy Leonardo Helicopters

Na tegorocznym Air Show w Radomiu PZL-Świdnik prezentował wiele swoich śmigłowców. Część z nich została pokazana wprost przez użytkownika, czyli polskie Siły Powietrzne. Około 80 proc. śmigłowców, które w ciągu ostatnich 10 lat zostały zakupione przez polską armię, to maszyny pochodzące właśnie z PZL-Świdnik. Jesteśmy ważnym partnerem dla armii i polskiego lotnictwa 


– mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters, do której należy PZL-Świdnik.

Air Show w Radomiu – największa impreza lotnicza w Polsce, która odbyła się w ostatni weekend sierpnia – tradycyjnie przyciągnęło dziesiątki tysięcy widzów. Po powitaniu szefa MON Antoniego Macierewicza dwudniowe pokazy zainaugurowała podniebna defilada statków powietrznych Wojska Polskiego.
 

Spośród czterech typów śmigłowców, które zostały pokazane na otwarciu Radom Air Show, trzy są naszej produkcji. Jest to śmigłowiec SW-4 Puszczyk, W-3 Sokół oraz śmigłowce Mi-2. Polska armia w zdecydowanej większości używa dziś śmigłowców pochodzących z PZL-Świdnik 


– mówi Krzysztof Krystowski.

W służbie polskich Sił Zbrojnych znajduje się w obecnie ponad 160 śmigłowców wyprodukowanych w Świdniku. W trakcie pokazów lotniczych w Radomiu firma zaprezentowała śmigłowiec SW-4 – najmniejszą i zarazem najmłodszą maszynę w swojej ofercie, wyprodukowaną do tej pory w około 40 egzemplarzach. Jej wojskowa wersja, czyli SW-4 Puszczyk, służy do szkolenia pilotów wojskowych w słynnej Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie.
 

Śmigłowiec SW-4 Puszczyk jest na bieżąco wykorzystywany w szkoleniu podchorążych, którzy w przyszłości będą zasiadać na większych maszynach. Szkolenie zaczyna się od przygotowania naziemnego, od wielu godzin spędzonych na przygotowaniu teoretycznym, poznaniu parametrów tego śmigłowca i zdaniu egzaminów. Dopiero taki uczeń pilot jest w żargonie lotniczym dopuszczany do wykonywania zadań w powietrzu 


– mówi porucznik Radosław Trzcionkowski, starszy pilot oraz instruktor w 41. Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie.
 

Potrafimy robić małe śmigłowce, takie jak SW-4, które w Polsce służą do szkolenia pilotów. Jednak mamy także śmigłowiec W-3 w wersji Sokół oraz w wersji Głuszec, którą na Air Show w Radomiu pokazuje MON. Dzisiaj myślimy o tym, aby promować nowe wyroby, na przykład śmigłowiec AW101, który startuje w obu przetargach dla Sił Zbrojnych – zarówno dla wojsk specjalnych, jak i dla Marynarki Wojennej do zwalczania okrętów podwodnych. W przypadku wygranej ten śmigłowiec byłby kolejnym modelem powstającym w Polsce 


– dodaje Krzysztof Krystowski.

W ciągu najbliższych miesięcy MON zamierza wyłonić dostawcę ośmiu śmigłowców dla wojsk specjalnych zdolnych do prowadzenia misji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych oraz ośmiu maszyn przeznaczonych do zwalczania okrętów podwodnych i prowadzenia misji ratowniczych na morzu. Na początku lipca resort powołał już zespoły, które zajmą się negocjacjami umów offsetowych.

Do MON-u wpłynęły dotychczas trzy wstępne oferty firm zaproszonych do przetargów. Ponownie zgłosił się Airbus Helicopters (producent Caracali), firma Sikorsky – należąca do amerykańskiego koncernu Lockheed Martin (producent S70i Black Hawk) oraz zakłady PZL-Świdnik.
 

W obu postępowaniach oferujemy śmigłowiec AW101, który w naszym przekonaniu jako jedyny spełnia wymogi postawione przez wojsko. Jest śmigłowcem dużym, mającym ogromny zasięg oraz dużo miejsca w środku. Jako jedyny ma tylną rampę, która jest niezwykle ważna dla wojsk specjalnych i stwarza dodatkowe możliwości takie jak: funkcja łatwego desantu i opuszczenia śmigłowca. Technicznie jest to bardzo mocny śmigłowiec, największy produkowany w tej chwili w Europie. Takich maszyn potrzebuje polska armia zarówno dla wojsk specjalnych, jak i dla marynarki 


– ocenia Krystowski.

Obok Japonii, Portugalii i Włoch śmigłowiec AW101 jest wykorzystywany przez brytyjską marynarkę wojenną. Maszyna została przetestowana w warunkach bojowych łącznie przez kilkanaście państw. Jej duży zasięg – 1300 kilometrów – umożliwia też prowadzenie długotrwałych akcji poszukiwawczo-ratowniczych.
 

Zarówno wojska specjalne, jak i Marynarka Wojenna potrzebują śmigłowca, który ma duży zasięg, dużą ładowność i może zabrać do środka dużo sprzętu, a oprócz tego pozostanie jeszcze miejsce dla ludzi – operatorów czy żołnierzy, którzy będą ewentualnie podejmowani na polu walki. Tak potężna maszyna, jaką jest AW101, zwana w Wielkiej Brytanii Merlinem, jest idealną ofertą 


– przekonuje wiceprezes Leonardo Helicopters.

Należące do grupy zakłady w Świdniku współpracują  obecnie przy produkcji AW101. W przypadku podpisania kontraktu z MON ta współpraca znacznie się rozszerzy. Zapisy umowy offsetowej są zresztą jednym z kluczowych czynników, które resort zamierza brać pod uwagę przy rozpatrywaniu ofert przetargowych. Już w tej chwili świdnickie zakłady współpracują z blisko 1,3 tys. przedsiębiorstw, z których ponad 900 to polskie firmy. Z kolei wartość sprzedaży zagranicznej przekraczająca 700 mln zł rocznie stawia PZL-Świdnik w gronie największych eksporterów z branży obronno-lotniczej w Polsce.

źródło: newseria.pl
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Polityczni wędrownicy
Trzeba dobrze zapamiętać nazwiska cyników usiłujących uchodzić za ludzi honoru, którego są całkowicie pozbawieni, aby na nich nie zagłosować 13 października
avatar
Marcin
Brixen

Marcin Brixen: Suwaczki
Do dramatycznych, mrożących krew w żyłach, mocz w nerkach i żółć w woreczku doszło, kiedy siostra Łukaszka wraz ze swoim chłopakiem wracała z koncertu. Koncert miał miejsce w Osiedlowym Domu Kultury i występowała na nim młodzieżowa piosenkarka Garretam.
avatar
Prawy
Sierpowy Mikroblog

Prawy Sierpowy Mikroblog: 500 plus to nadal za mało.
Z powodu długiego weekendu mam czas na napisanie o czymś co mnie już od paru lat gnębi. Otóż gdy PiS zapoczątkował program 500+ liczono na trwałe zwiększenie dzietności matek. I chwilowo dzietność skoczyła w górę. Łatwiej jest planować rodzinne budżety, w końcu stać wiele rodzin na wakacyjne wyjazdy.\nAle to nadal za mało...

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.