Waldemar Krysiak: Widzieliście już najnowszy niemiecko-francuski antypolski paszkwil?

Widzieliście już niemiecko-francuski paszkwil, który jedna z największych europejskich telewizji wypuściła o Polsce? Ja widziałem, żebyście Wy nie musieli. A jest w nim wszystko: groźna religia, wesołe aborcjonistki, polscy „rasiści”, wyzwolenie z komunizmu przez Unię Europejską i nadzieja na powrót Tuska.
Polska Straż Graniczna
Polska Straż Graniczna / Screen Arte.tv

Jedno trzeba produkcji Arte pt. „Polen an der Grenze”, „Polska na granicy” przyznać! Ten film to solidna godzina subtelnej propagandy. Subtelnej... o ile ktoś nigdy nie był w Polsce i Polski nie zna. A taki przecież jest target tej telewizji: to ostatecznie Niemcy i Francuzi, raczej stateczni (Arte produkuje dla „nowoczesnych, wykształconych z wielkich miast”), którzy na cele swoich podróży wybierają dalekie, ciepłe kraje, a nie straszną, straszną Polskę.

Dlaczego widzowie Arte mieliby też do Polski przybyć? W Polsce za pomaganie ludziom grozi więzienie, nie ma wolności mediów, działacze polityczni i prawnicy są regularnie zastraszani, a kobiety mają siedzieć w kuchni i żegnać się ze swoimi prawami. Taka przynajmniej wizja naszego kraju wyłania się z nowej produkcji Arte.

Czytaj również: Nowy sondaż CBOS. Miażdżąca przewaga PiS

Burmistrz Alkmaar zablokowała polskiego dziennikarza po pytaniach o rasizm wobec Polaków

 

Miłość bez granic

„Przyszedł taki czas, że trzeba bronić Ojczyzny...” - słychać gdzieś w tle słowa prezydenta Dudy, a samotna, zmęczona kobieta idzie przez gęsty las. Podczas gdy ona idzie pomagać ludziom, głos prezydenta opowiada dalej: że nasze granice są zagrożone, że należy ich strzec. Teraz widzimy polskie mundury, polskich żołnierzy. Rozlegają się strzały. Ich huk niesie się groźnym echem, a zmęczona, lecz niezmordowana kobieta brnie dalej przez las, by wbrew granicom nieść pomoc głodnym ludziom.

W pierwszej scenie „Polski na granicy — powrót liberalizmu?” zawiera się większość przesłania filmu: niebezpieczne, zacofane, nacjonalistyczne głosy wybrzmiewają w Polsce, w której nie ma już szczęścia i wolności. Szczęście i wolność chcą przywrócić nam ci, którzy przekraczają dumnie granice, którzy wychodzą poza Polskę, by wnieść do niej z powrotem EUROPEJSKIE WARTOŚCI, tęczę i człowieczeństwo. Jeżeli w następnych wyborach ci ludzie – aborcjonistki, feministki i uśmiechnięci młodzi z tęczami – nie wygrają w bliskich już wyborach, to światło radości może zgasnąć w Polsce na zawsze.

Już teraz – pod strasznymi, strasznymi rządami PiSu – samo światło jest w Polsce jakieś inne...

 

Polski Matriks

Propaganda Arte ma prostą budowę: zaczyna się od złego, a na koniec widzimy nadzieję na końcu tunelu. Ale – jako że na nadzieję trzeba narobić smaczku – to najpierw musi być potwornie. I mrocznie.

„Polska na granicy” startuje więc wizualnie z mocnym filtrem. Nasz kraj jest tłamszony przez katoprawicę, musi być więc pozbawiony kolorów. Jaskrawych barw nie ma, a te, które są – tym odebrano nasycenie. Polska jawi się więc jak Matriks, który odebrał swoim więźniom wolność. Tutaj nie ma już swobody.

W polskiej szarówce żyją jednak polskie babcie – lewicowa organizacja starszych pań, która walczy o przywrócenie demokracji, chodząc na demonstracje. W smutku i żalu, w nadziei i strachu babcie (i dziadkowie) wyruszają na ulice. Niektóre z babć były na każdej jednej manifie organizowanej przez koleżanki! Tak bardzo zależy im na przywróceniu EUROPEJSKICH WARTOŚCI.

Bo – tak dowiadują się widzowie – Polska była zniewolona za komunizmu. Bo – tak opowiada babcia – za komuny to nic nie było i była korupcja. A potem Polska wstąpiła do Unii Europejskiej i Polacy uwierzyli w wolność.

Uwierzyli na krótko, bo teraz w Polsce jest już źle. Żeby to zrozumieć, widzowie Arte przyglądają się, jak burzy się pierwszy McDonald, jaki otworzono w Polsce. A taki McDonald to przecież symbol wolności – wyjaśnia jedna ze starszych pań.

 

Prawdziwych sądów już nie ma

PiS jest bolszewicki. PiS jest prorosyjski. Opozycja jest demokratyczna. Takimi (dokładnie takimi) słowami widzowie Arte dowiadują się, co mają myśleć o obecnej sytuacji w Polsce. W tym samym czasie swoją skargę wnosi polska pani prawnik, której to wolność została odebrana, bo... sędziowie w Polsce mają być apolityczni?

Ale w Polsce prawdziwych sądów i tak już nie ma. Na dowód tego Arte pokazuje sceny z polskiego kabaretu, którego członkowie (przebrani za zwierzęta) inscenizują swoją interpretację procesów karnych. Kabaret przecież jest idealnym źródłem informacji o legislacji danego kraju! A polskie sądy to kabaret, trzeba więc odebrać Polsce pieniądze z Unii – sugeruje nam film, a sentyment o tym, że Polska jest pasożytem na zdrowym ciele Europy, powtarzany jest wielokrotnie w filmie. Gdy tylko do naszego kraju wrócą EUROPEJSKIE WARTOŚCI, to kasa też zacznie płynąć – obiecują niemieckie głosy w tle zmieniających się scen.

A EUROPESKIE WARTOŚCI to też wolność mediów, która w Polsce zniknęła! I nie ma jej dlatego, bo RMF FM musi odnowić swoją koncesję, a TVN musiał zapłacić karę za rozpowszechnianie fałszywych informacji.

Jednak EUROPEJSKIE WARTOŚCI już pewnie do Polski nie wrócą. Bo w Łowiczu obywa się Boże Ciało, a religia to prawdopodobnie coś zacofanego. Poza tym religia jest dla starych ludzi! Dlatego widzowie Arte muszą cierpieć, oglądając starsze kobiety (które definitywnie nie są tak fajne i na czasie, jak wcześniejsze babcie) w strojach łowickich, śpiewające ludowe pieśni. Ludowe pieśni? Czyli pewnie najgorszy nacjonalizm! Hitler czeka już za rogiem.

 

Polska A, Polska LGBT

Niech żywi jednak nie tracą nadziei na powrót EUROPEJSKICH WARTOŚCI! I w Łowiczu, i w Bytomiu bowiem działają dobre, młode Polki, które kwestują na ulicach za aborcją! Że kobiety są dobre, tego widzowie Arte dowiadują się z ich nietypowego stroju i fryzur. Że to Polki? No, przecież mówią kilka razy „k*rwa”, więc tu muszą być Polki!

I tutaj paleta kolorów się zmienia. Matriksowy filtr znika na korzyść żywych kolorów: robi się tęczowo, robi się przyjemnie. PiSowi nie udało się ukraść jeszcze wszystkich barw w tym naszym kraju!

Nadzieję krajowi niesie aktywistka z początku filmu: ona wychodzi do głodnych ludzi, do ludzi, którzy – jak ona i jej koleżanki podkreślają – chcą tylko lepszego życia, na które straszny, straszny PiS im nie pozwala. Nawet mimo tego, że podstarzały pan ze wsi mówi, że Afrykańczycy wszystko zjedzą, to ona i jej koleżanki nie ustają w niesieniu pomocy, która – to Arte podkreśla wielokrotnie – jest w Polsce nielegalna.

Nie można mieć jednak za wiele nadziei – bo na polsko-białoruskiej granicy stanął mur. I ten straszny, straszny mur nie pozwala na nielegalną imigrację. A mur ten zwieńcza drut kolczasty.

 

Piękna propaganda

Jeżeli ktoś Polski nie zna i jest jeżeli ktoś jest „postępowo” naiwny, to wszystko to raczej kupi. Dla poinformowanego Polaka film Arte jest zabawnie groteskowy: prezentuje Ojczyznę jako zło, zagranicę – jako zbawienie. Wydestylowana oikofobia.

Film jest też czystą propagandą. Dlaczego? Ponieważ świadomie i selektywnie prezentuje fakty – każdy jego segment przedstawia rzekome zagrożenie ze strony polskości, nie tłumaczy jednak niczego w głębi. Propaganda musi być tu świadomym celem – albo jest wynikiem kretyńskiego niedoinformowania.

Polskie Babcie narzekające na rzekomą przemoc państwa? Może niech babcie zaczną od krytyki swojej dawnej działaczki, agresywnej Katarzyny Augustynek, atakującej policjantów. Aborcjonistki twierdzące, że ciężarne kobiety w Polsce nie mają prawa do przerywania ciąży, gdy ta zagraża ich życiu? Przecież akurat wtedy mają takie prawo! Imigranci na granicy nie są niebezpieczni? Niech Arte pokaże, jak szturmowali polską granicę! Polski rząd odbiera RMF FM i TVN koncesję? Przecież nie odebrał!

Tym jednak niemiecko-francuska telewizja nie jest zainteresowana. Arte jest zainteresowana pokazaniem, że Polska okradła swoich obywateli z praw i tylko obalenie PiSu nam wolność wreszcie odda. To taka ciekawa odmiana dla stacji, która w ostatnich latach zajmowała się propagowaniem feminizmu i "praw transseksualistów".

Najlepszym podsumowaniem filmu jest jego własne zakończenie: zatroskany o Polskę Herr Niemiec mówi, że jemu wcale nie zależy na rozkazywaniu Polakom, jak mają żyć. On nie przybywa przecież do Polski nie jako Niemiec, tylko jako Europejczyk, który przypomni nam o EUROPEJSKICH WARTOŚCIACH, które przecież i tak wyznajemy. Albo zaczniemy wyznawać – czy nam się to podoba, czy nie.


 

POLECANE
Larry, nie rób mi tego. Nieoczekiwany finał wizyty na Downing Street gorące
"Larry, nie rób mi tego". Nieoczekiwany finał wizyty na Downing Street

Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Londynie miała swój nieoczekiwany, ale wyjątkowo medialny moment. Na czerwonym dywanie przed Downing Street pojawił się Larry – legendarny „Chief Mouser” brytyjskiej polityki. Prezydent pochwalił się nową znajomością w sieci, a internet natychmiast zareagował.

Prezydent Nawrocki do Białorusinów: Polska was nie zostawi z ostatniej chwili
Prezydent Nawrocki do Białorusinów: Polska was nie zostawi

Podczas spotkania z liderką białoruskiej opozycji Swiatłaną Cichanouską prezydent Karol Nawrocki złożył jednoznaczną deklarację wsparcia dla białoruskich dążeń niepodległościowych. Zapewnił, że Polska będzie towarzyszyć Białorusinom na ich trudnej drodze do wolności – niezależnie od kosztów i czasu.

Fatalny dla Putina początek roku. A będzie gorzej tylko u nas
Fatalny dla Putina początek roku. A będzie gorzej

Z jednej strony Władimir Putin może być zadowolony, bo otworzył nowy rok mając osiągnięte cele minimum w wojnie z Ukrainą. Rosyjska armia ciągle jest w natarciu i zajmuje kolejne miejscowości, do tego przez niemal rok udało się zwodzić Donalda Trumpa w sprawie rozmów pokojowych – bo Kremlowi zależy na kontynuowaniu wojny.

Sensacyjne znalezisko - jaja dinozaura sprzed 150 mln lat. Czeka nas Jurassic Park? gorące
Sensacyjne znalezisko - jaja dinozaura sprzed 150 mln lat. Czeka nas Jurassic Park?

Na jednym z klifów w zachodniej Portugalii naukowcy natrafili na niezwykłe znalezisko sprzed milionów lat. Odkrycie w pobliżu popularnej plaży może rzucić nowe światło na zachowania dinozaurów i sposób, w jaki chroniły swoje potomstwo.

Putin uderza w Polskę. Rosja przejmuje polską firmę Wiadomości
Putin uderza w Polskę. Rosja przejmuje polską firmę

Rosja przejęła kontrolę nad rosyjskimi oddziałami polsko-amerykańskiej spółki Canpack. Decyzja podpisana przez Władimira Putina wchodzi w życie tuż po świętach, a Kreml nie podał oficjalnego powodu. To kolejny przypadek nacjonalizacji zachodnich firm w odpowiedzi na sankcje po agresji na Ukrainę.

Trump zapowiedział pomoc dla Irańczyków pilne
Trump zapowiedział pomoc dla Irańczyków

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział we wtorek pomoc dla demonstrantów w Iranie, zagrzewając do dalszych antyrządowych protestów i „przejmowania instytucji”. Kilka państw europejskich wezwało irańskich ambasadorów, a Komisja Europejska zagroziła wprowadzeniem sankcji.

Skandal wokół wyborów w Polsce 2050. Miała miejsce zewnętrzna ingerencja polityka
Skandal wokół wyborów w Polsce 2050. "Miała miejsce zewnętrzna ingerencja"

Wewnętrzne wybory w partii Polska 2050 Szymona Hołowni zostały przerwane po wykryciu poważnych nieprawidłowości w systemie głosowania. Ugrupowanie informuje o dużym prawdopodobieństwie zewnętrznej ingerencji i zapowiada działania prokuratorskie oraz zaangażowanie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Groźny pomysł unijnego komisarza da Niemcom militarną kontrolę nad całą UE tylko u nas
Groźny pomysł unijnego komisarza da Niemcom militarną kontrolę nad całą UE

Unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius chce likwidacji armii państw członkowskich UE na rzecz 100-tysięcznej unijnej armii oraz likwidacji 27 polityk obronnych i budżetów obronnych na rzecz jednej federalnej polityki i budżetu obronnego.

Wojna o wydawcę TVN wkracza na salę sądową. Warner Bros. Discovery z zarzutem braku transparentności gorące
Wojna o wydawcę TVN wkracza na salę sądową. Warner Bros. Discovery z zarzutem braku transparentności

Koncern Paramount Skydance wkracza na salę sądową – firma pozywa Warner Bros. Discovery, domagając się ujawnienia szczegółów umowy z Netfliksem.

Europejski komisarz obrony chce 100-tysięcznej unijnej armii gorące
Europejski komisarz obrony chce 100-tysięcznej unijnej armii

„UE może potrzebować armii liczącej 100 000 żołnierzy” - mówi komisarz obrony UE Andrius Kubilius, cytowany przez portal Politico.

REKLAMA

Waldemar Krysiak: Widzieliście już najnowszy niemiecko-francuski antypolski paszkwil?

Widzieliście już niemiecko-francuski paszkwil, który jedna z największych europejskich telewizji wypuściła o Polsce? Ja widziałem, żebyście Wy nie musieli. A jest w nim wszystko: groźna religia, wesołe aborcjonistki, polscy „rasiści”, wyzwolenie z komunizmu przez Unię Europejską i nadzieja na powrót Tuska.
Polska Straż Graniczna
Polska Straż Graniczna / Screen Arte.tv

Jedno trzeba produkcji Arte pt. „Polen an der Grenze”, „Polska na granicy” przyznać! Ten film to solidna godzina subtelnej propagandy. Subtelnej... o ile ktoś nigdy nie był w Polsce i Polski nie zna. A taki przecież jest target tej telewizji: to ostatecznie Niemcy i Francuzi, raczej stateczni (Arte produkuje dla „nowoczesnych, wykształconych z wielkich miast”), którzy na cele swoich podróży wybierają dalekie, ciepłe kraje, a nie straszną, straszną Polskę.

Dlaczego widzowie Arte mieliby też do Polski przybyć? W Polsce za pomaganie ludziom grozi więzienie, nie ma wolności mediów, działacze polityczni i prawnicy są regularnie zastraszani, a kobiety mają siedzieć w kuchni i żegnać się ze swoimi prawami. Taka przynajmniej wizja naszego kraju wyłania się z nowej produkcji Arte.

Czytaj również: Nowy sondaż CBOS. Miażdżąca przewaga PiS

Burmistrz Alkmaar zablokowała polskiego dziennikarza po pytaniach o rasizm wobec Polaków

 

Miłość bez granic

„Przyszedł taki czas, że trzeba bronić Ojczyzny...” - słychać gdzieś w tle słowa prezydenta Dudy, a samotna, zmęczona kobieta idzie przez gęsty las. Podczas gdy ona idzie pomagać ludziom, głos prezydenta opowiada dalej: że nasze granice są zagrożone, że należy ich strzec. Teraz widzimy polskie mundury, polskich żołnierzy. Rozlegają się strzały. Ich huk niesie się groźnym echem, a zmęczona, lecz niezmordowana kobieta brnie dalej przez las, by wbrew granicom nieść pomoc głodnym ludziom.

W pierwszej scenie „Polski na granicy — powrót liberalizmu?” zawiera się większość przesłania filmu: niebezpieczne, zacofane, nacjonalistyczne głosy wybrzmiewają w Polsce, w której nie ma już szczęścia i wolności. Szczęście i wolność chcą przywrócić nam ci, którzy przekraczają dumnie granice, którzy wychodzą poza Polskę, by wnieść do niej z powrotem EUROPEJSKIE WARTOŚCI, tęczę i człowieczeństwo. Jeżeli w następnych wyborach ci ludzie – aborcjonistki, feministki i uśmiechnięci młodzi z tęczami – nie wygrają w bliskich już wyborach, to światło radości może zgasnąć w Polsce na zawsze.

Już teraz – pod strasznymi, strasznymi rządami PiSu – samo światło jest w Polsce jakieś inne...

 

Polski Matriks

Propaganda Arte ma prostą budowę: zaczyna się od złego, a na koniec widzimy nadzieję na końcu tunelu. Ale – jako że na nadzieję trzeba narobić smaczku – to najpierw musi być potwornie. I mrocznie.

„Polska na granicy” startuje więc wizualnie z mocnym filtrem. Nasz kraj jest tłamszony przez katoprawicę, musi być więc pozbawiony kolorów. Jaskrawych barw nie ma, a te, które są – tym odebrano nasycenie. Polska jawi się więc jak Matriks, który odebrał swoim więźniom wolność. Tutaj nie ma już swobody.

W polskiej szarówce żyją jednak polskie babcie – lewicowa organizacja starszych pań, która walczy o przywrócenie demokracji, chodząc na demonstracje. W smutku i żalu, w nadziei i strachu babcie (i dziadkowie) wyruszają na ulice. Niektóre z babć były na każdej jednej manifie organizowanej przez koleżanki! Tak bardzo zależy im na przywróceniu EUROPEJSKICH WARTOŚCI.

Bo – tak dowiadują się widzowie – Polska była zniewolona za komunizmu. Bo – tak opowiada babcia – za komuny to nic nie było i była korupcja. A potem Polska wstąpiła do Unii Europejskiej i Polacy uwierzyli w wolność.

Uwierzyli na krótko, bo teraz w Polsce jest już źle. Żeby to zrozumieć, widzowie Arte przyglądają się, jak burzy się pierwszy McDonald, jaki otworzono w Polsce. A taki McDonald to przecież symbol wolności – wyjaśnia jedna ze starszych pań.

 

Prawdziwych sądów już nie ma

PiS jest bolszewicki. PiS jest prorosyjski. Opozycja jest demokratyczna. Takimi (dokładnie takimi) słowami widzowie Arte dowiadują się, co mają myśleć o obecnej sytuacji w Polsce. W tym samym czasie swoją skargę wnosi polska pani prawnik, której to wolność została odebrana, bo... sędziowie w Polsce mają być apolityczni?

Ale w Polsce prawdziwych sądów i tak już nie ma. Na dowód tego Arte pokazuje sceny z polskiego kabaretu, którego członkowie (przebrani za zwierzęta) inscenizują swoją interpretację procesów karnych. Kabaret przecież jest idealnym źródłem informacji o legislacji danego kraju! A polskie sądy to kabaret, trzeba więc odebrać Polsce pieniądze z Unii – sugeruje nam film, a sentyment o tym, że Polska jest pasożytem na zdrowym ciele Europy, powtarzany jest wielokrotnie w filmie. Gdy tylko do naszego kraju wrócą EUROPEJSKIE WARTOŚCI, to kasa też zacznie płynąć – obiecują niemieckie głosy w tle zmieniających się scen.

A EUROPESKIE WARTOŚCI to też wolność mediów, która w Polsce zniknęła! I nie ma jej dlatego, bo RMF FM musi odnowić swoją koncesję, a TVN musiał zapłacić karę za rozpowszechnianie fałszywych informacji.

Jednak EUROPEJSKIE WARTOŚCI już pewnie do Polski nie wrócą. Bo w Łowiczu obywa się Boże Ciało, a religia to prawdopodobnie coś zacofanego. Poza tym religia jest dla starych ludzi! Dlatego widzowie Arte muszą cierpieć, oglądając starsze kobiety (które definitywnie nie są tak fajne i na czasie, jak wcześniejsze babcie) w strojach łowickich, śpiewające ludowe pieśni. Ludowe pieśni? Czyli pewnie najgorszy nacjonalizm! Hitler czeka już za rogiem.

 

Polska A, Polska LGBT

Niech żywi jednak nie tracą nadziei na powrót EUROPEJSKICH WARTOŚCI! I w Łowiczu, i w Bytomiu bowiem działają dobre, młode Polki, które kwestują na ulicach za aborcją! Że kobiety są dobre, tego widzowie Arte dowiadują się z ich nietypowego stroju i fryzur. Że to Polki? No, przecież mówią kilka razy „k*rwa”, więc tu muszą być Polki!

I tutaj paleta kolorów się zmienia. Matriksowy filtr znika na korzyść żywych kolorów: robi się tęczowo, robi się przyjemnie. PiSowi nie udało się ukraść jeszcze wszystkich barw w tym naszym kraju!

Nadzieję krajowi niesie aktywistka z początku filmu: ona wychodzi do głodnych ludzi, do ludzi, którzy – jak ona i jej koleżanki podkreślają – chcą tylko lepszego życia, na które straszny, straszny PiS im nie pozwala. Nawet mimo tego, że podstarzały pan ze wsi mówi, że Afrykańczycy wszystko zjedzą, to ona i jej koleżanki nie ustają w niesieniu pomocy, która – to Arte podkreśla wielokrotnie – jest w Polsce nielegalna.

Nie można mieć jednak za wiele nadziei – bo na polsko-białoruskiej granicy stanął mur. I ten straszny, straszny mur nie pozwala na nielegalną imigrację. A mur ten zwieńcza drut kolczasty.

 

Piękna propaganda

Jeżeli ktoś Polski nie zna i jest jeżeli ktoś jest „postępowo” naiwny, to wszystko to raczej kupi. Dla poinformowanego Polaka film Arte jest zabawnie groteskowy: prezentuje Ojczyznę jako zło, zagranicę – jako zbawienie. Wydestylowana oikofobia.

Film jest też czystą propagandą. Dlaczego? Ponieważ świadomie i selektywnie prezentuje fakty – każdy jego segment przedstawia rzekome zagrożenie ze strony polskości, nie tłumaczy jednak niczego w głębi. Propaganda musi być tu świadomym celem – albo jest wynikiem kretyńskiego niedoinformowania.

Polskie Babcie narzekające na rzekomą przemoc państwa? Może niech babcie zaczną od krytyki swojej dawnej działaczki, agresywnej Katarzyny Augustynek, atakującej policjantów. Aborcjonistki twierdzące, że ciężarne kobiety w Polsce nie mają prawa do przerywania ciąży, gdy ta zagraża ich życiu? Przecież akurat wtedy mają takie prawo! Imigranci na granicy nie są niebezpieczni? Niech Arte pokaże, jak szturmowali polską granicę! Polski rząd odbiera RMF FM i TVN koncesję? Przecież nie odebrał!

Tym jednak niemiecko-francuska telewizja nie jest zainteresowana. Arte jest zainteresowana pokazaniem, że Polska okradła swoich obywateli z praw i tylko obalenie PiSu nam wolność wreszcie odda. To taka ciekawa odmiana dla stacji, która w ostatnich latach zajmowała się propagowaniem feminizmu i "praw transseksualistów".

Najlepszym podsumowaniem filmu jest jego własne zakończenie: zatroskany o Polskę Herr Niemiec mówi, że jemu wcale nie zależy na rozkazywaniu Polakom, jak mają żyć. On nie przybywa przecież do Polski nie jako Niemiec, tylko jako Europejczyk, który przypomni nam o EUROPEJSKICH WARTOŚCIACH, które przecież i tak wyznajemy. Albo zaczniemy wyznawać – czy nam się to podoba, czy nie.



 

Polecane