[Tylko na Tysol.pl] Romuald Szeremietiew: Gorzkie zwycięstwo
![[Tylko na Tysol.pl] Romuald Szeremietiew: Gorzkie zwycięstwo](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/d4a66c08-40d6-4bab-905a-208fd4be3300/11318.jpg?p=article_hero_mobile)
Przyszło mi działać w bardzo trudnych warunkach, bowiem ministrami obrony byli najpierw Janusz Onyszkiewicz, a po nim Bronisław Komorowski. Współpraca wyglądała źle, bowiem obaj starali się utrudniać wykonywanie moich obowiązków. I mieli ku temu duże możliwości.
Wczoraj (15 września br.) zapadł wyrok ostatecznie uniewinniający z wszystkich zarzutów wysuwanych przez prokuraturę wobec mojego współpracownika z lat 1997-2001, gdy zajmowałem stanowisko sekretarza stanu w MON.
W 1997 r współtworzyłem Akcję Wyborczą Solidarność i wraz z grupą specjalistów (jednym z nich był śp. gen. Sławomir Petelicki) opracowałem program AWS w dziedzinie obronności. Objąłem następnie stanowisko sekretarza stanu zarządzającego pionem uzbrojenia i infrastruktury w MON. Odpowiadałem m.in. za techniczną modernizację armii.
Przyszło mi działać w bardzo trudnych warunkach, bowiem ministrami obrony byli najpierw Janusz Onyszkiewicz, a po nim Bronisław Komorowski. Współpraca wyglądała źle, bowiem obaj starali się utrudniać wykonywanie moich obowiązków. I mieli ku temu duże możliwości. MON jest dość specyficznym resortem - w nim dosłownie o wszystkim decyduje minister. Ja, będąc drugim w hierarchii służbowej urzędnikiem ministerialnym, nie mogłem bez zgody ministra zwolnić podległego mi pracownika. Miesiącami trwał stan, gdy wskazany do odwołania urzędnik ciągle zajmował stanowisko, a wymieniony w moim wniosku do objęcia tej funkcji czekał na akceptację ministra. W końcu zacząłem robić wykazy spraw niezałatwionych, w których występowałem do ministra, i prosić o interwencję premiera. Premier Buzek jednak nic nie robił. Przepychanki z ministrem i jego zausznikami w sprawach związanych z usprawnianiem systemu zamówień i zakupów uzbrojenia w MON trwały cały czas. A sytuacja pogorszyła się, gdy ministrem został Komorowski. Jego współpracownicy chcieli wprost decydować o tym, co robią podległe mi departamenty. Zaczęły się naciski na moich podwładnych w sprawie przetargów. Szczególnie jeden zaufany Komorowskiego, był w tym bardzo aktywny. Moi podwładni nie ulegali naciskom.
W 2001 r., miałem w MON przeprowadzić przetargi na największe w historii polskiego wojska dostawy uzbrojenia - samoloty wielozadaniowe, kołowe transportery opancerzone, przeciwpancerne pociski kierowane. Wartość tych zamówień łącznie przekraczała 25 miliardów złotych. Miałem powołać komisje przetargowe do wybrania dostawców broni, w którą miała być uzbrojona polska armia. Wtedy Komorowski postanowił przeprowadzić reorganizację ministerstwa w taki sposób, aby przejąć w bezpośredni zarząd podporządkowane mi departamenty i biura. Nie pozwoliłem na to i wtedy nagle… wybuchła afera korupcyjna w MON z moim współpracownikiem w roli głównej przedstawianym przez dziennikarzy jako "kasjer" zbierający dla mnie łapówki. Zostałem oskarżony przez media o korupcję - pisano o największej w dziejach MON aferze. Na wniosek ministra obrony Komorowskiego, premier Buzek usunął mnie ze stanowiska w MON.
Doświadczyłem prześladowań w okresie PRL, gdy ścigała mnie Służba Bezpieczeństwa i kilka lat przesiedziałem w ciężkim więzieniu, ale to, co zrobiono w IIII RP, w lipcu 2001 roku, było bez porównania gorsze. Zostałem nazwany złodziejem publicznych pieniędzy i okryty hańbą. To uderzyło rykoszetem w moją żonę i matkę, w moich przyjaciół. A więc nie tylko ja musiałem znosić liczne upokorzenia. Obrzydliwie zachowali się Onyszkiewicz i Komorowski. Czytałem w gazetach ich wypowiedzi, jak bez zażenowania opowiadali, że mnie "kontrolowali" przy pomocy WSI. Komorowski nawet ubolewał, że nie udała się jakaś wymierzona we mnie prowokacja, która miała dostarczyć "twarde dowody" i całkowicie mnie pogrążyć.
Ostatecznie zostałem całkowicie uniewinniony, ale po tym, co mnie spotkało, powrót do polityki i spraw obronnych okazał się niemożliwy. Atak był bardzo głośny, kompromitujące informacje podawano szeroko i w wiarygodny sposób, a o uniewinnieniu były w paru gazetach malutkie wzmianki. Ponadto kiedyś wielu uwierzyło, ze jestem złodziejem i zwłaszcza tym z polityki chyba dziś głupio się przyznać, że dali się nabrać. Słowo przepraszam nie przeszło przez gardła redaktorów "Rzeczpospolitej". Komorowski w lipcu 2001 r. deklarował, że gdyby okazało się, że niesłusznie mnie obwinił, to zrezygnuje z kariery politycznej. Tak mu nakazuje honor - podkreślał. Co wart jest jego honor - widzimy. Do tego na moją niekorzyść zdaje się działać to, że mam bardzo skonkretyzowane poglądy na temat wojska i ministerstwa obrony oraz jaki powinien być system obrony państwa. Moje poglądy nie znajdują aprobaty wśród osób decydujących o polskiej polityce obronnej.
Po dziewięciu latach postępowań w prokuraturze i sądach wygrałem walkę o oczyszczenie swego imienia i zwyciężyłem, ale to jest gorzkie zwycięstwo. Nie tylko dlatego, że straciłem bezpowrotnie wiele lat nie mogąc służyć polskiej obronności.
Mam przyjaciela, znanego przedsiębiorcę, szanowanego i … trzymającego się z dala od polityki. Kiedyś powiedział, że podziwia ludzi takich jak ja, którzy w sytuacji beznadziejnej i dla spraw, które nie mają - można by sądzić - szansy na zwycięstwo są gotowi poświęcić się, pójść do więzienia, narażać się na prześladowania. Ostatnio powiedział - wiesz, nie wiem czy zwyciężyłeś skoro nadal nie możesz robić tego co powinieneś. Wygląda, że tym, którzy zorganizowali aferę udało się na trwale odsunąć mnie od wojska.
W 1997 r współtworzyłem Akcję Wyborczą Solidarność i wraz z grupą specjalistów (jednym z nich był śp. gen. Sławomir Petelicki) opracowałem program AWS w dziedzinie obronności. Objąłem następnie stanowisko sekretarza stanu zarządzającego pionem uzbrojenia i infrastruktury w MON. Odpowiadałem m.in. za techniczną modernizację armii.
Przyszło mi działać w bardzo trudnych warunkach, bowiem ministrami obrony byli najpierw Janusz Onyszkiewicz, a po nim Bronisław Komorowski. Współpraca wyglądała źle, bowiem obaj starali się utrudniać wykonywanie moich obowiązków. I mieli ku temu duże możliwości. MON jest dość specyficznym resortem - w nim dosłownie o wszystkim decyduje minister. Ja, będąc drugim w hierarchii służbowej urzędnikiem ministerialnym, nie mogłem bez zgody ministra zwolnić podległego mi pracownika. Miesiącami trwał stan, gdy wskazany do odwołania urzędnik ciągle zajmował stanowisko, a wymieniony w moim wniosku do objęcia tej funkcji czekał na akceptację ministra. W końcu zacząłem robić wykazy spraw niezałatwionych, w których występowałem do ministra, i prosić o interwencję premiera. Premier Buzek jednak nic nie robił. Przepychanki z ministrem i jego zausznikami w sprawach związanych z usprawnianiem systemu zamówień i zakupów uzbrojenia w MON trwały cały czas. A sytuacja pogorszyła się, gdy ministrem został Komorowski. Jego współpracownicy chcieli wprost decydować o tym, co robią podległe mi departamenty. Zaczęły się naciski na moich podwładnych w sprawie przetargów. Szczególnie jeden zaufany Komorowskiego, był w tym bardzo aktywny. Moi podwładni nie ulegali naciskom.
W 2001 r., miałem w MON przeprowadzić przetargi na największe w historii polskiego wojska dostawy uzbrojenia - samoloty wielozadaniowe, kołowe transportery opancerzone, przeciwpancerne pociski kierowane. Wartość tych zamówień łącznie przekraczała 25 miliardów złotych. Miałem powołać komisje przetargowe do wybrania dostawców broni, w którą miała być uzbrojona polska armia. Wtedy Komorowski postanowił przeprowadzić reorganizację ministerstwa w taki sposób, aby przejąć w bezpośredni zarząd podporządkowane mi departamenty i biura. Nie pozwoliłem na to i wtedy nagle… wybuchła afera korupcyjna w MON z moim współpracownikiem w roli głównej przedstawianym przez dziennikarzy jako "kasjer" zbierający dla mnie łapówki. Zostałem oskarżony przez media o korupcję - pisano o największej w dziejach MON aferze. Na wniosek ministra obrony Komorowskiego, premier Buzek usunął mnie ze stanowiska w MON.
Doświadczyłem prześladowań w okresie PRL, gdy ścigała mnie Służba Bezpieczeństwa i kilka lat przesiedziałem w ciężkim więzieniu, ale to, co zrobiono w IIII RP, w lipcu 2001 roku, było bez porównania gorsze. Zostałem nazwany złodziejem publicznych pieniędzy i okryty hańbą. To uderzyło rykoszetem w moją żonę i matkę, w moich przyjaciół. A więc nie tylko ja musiałem znosić liczne upokorzenia. Obrzydliwie zachowali się Onyszkiewicz i Komorowski. Czytałem w gazetach ich wypowiedzi, jak bez zażenowania opowiadali, że mnie "kontrolowali" przy pomocy WSI. Komorowski nawet ubolewał, że nie udała się jakaś wymierzona we mnie prowokacja, która miała dostarczyć "twarde dowody" i całkowicie mnie pogrążyć.
Ostatecznie zostałem całkowicie uniewinniony, ale po tym, co mnie spotkało, powrót do polityki i spraw obronnych okazał się niemożliwy. Atak był bardzo głośny, kompromitujące informacje podawano szeroko i w wiarygodny sposób, a o uniewinnieniu były w paru gazetach malutkie wzmianki. Ponadto kiedyś wielu uwierzyło, ze jestem złodziejem i zwłaszcza tym z polityki chyba dziś głupio się przyznać, że dali się nabrać. Słowo przepraszam nie przeszło przez gardła redaktorów "Rzeczpospolitej". Komorowski w lipcu 2001 r. deklarował, że gdyby okazało się, że niesłusznie mnie obwinił, to zrezygnuje z kariery politycznej. Tak mu nakazuje honor - podkreślał. Co wart jest jego honor - widzimy. Do tego na moją niekorzyść zdaje się działać to, że mam bardzo skonkretyzowane poglądy na temat wojska i ministerstwa obrony oraz jaki powinien być system obrony państwa. Moje poglądy nie znajdują aprobaty wśród osób decydujących o polskiej polityce obronnej.
Po dziewięciu latach postępowań w prokuraturze i sądach wygrałem walkę o oczyszczenie swego imienia i zwyciężyłem, ale to jest gorzkie zwycięstwo. Nie tylko dlatego, że straciłem bezpowrotnie wiele lat nie mogąc służyć polskiej obronności.
Mam przyjaciela, znanego przedsiębiorcę, szanowanego i … trzymającego się z dala od polityki. Kiedyś powiedział, że podziwia ludzi takich jak ja, którzy w sytuacji beznadziejnej i dla spraw, które nie mają - można by sądzić - szansy na zwycięstwo są gotowi poświęcić się, pójść do więzienia, narażać się na prześladowania. Ostatnio powiedział - wiesz, nie wiem czy zwyciężyłeś skoro nadal nie możesz robić tego co powinieneś. Wygląda, że tym, którzy zorganizowali aferę udało się na trwale odsunąć mnie od wojska.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 17.09.2017 00:05
Komentarze
Szef MON: Powołujemy Komponent Obrony Pogranicza. W środę wyznaczę dowódców
14.07.2026 22:25

Komentarzy: 0
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował we wtorek o powołaniu Komponentu Obrony Pogranicza, który ma być kolejnym etapem wzmacniania wschodniej granicy Polski. Jak zapowiedział, w środę przedstawi szczegóły dotyczące nowej struktury oraz wyznaczy jej dowódców.
Czytaj więcej
Rusza produkcja dronów Hornet w Polsce
09.07.2026 19:51

Komentarzy: 0
9 lipca 2026 r. w zakładzie spółki Hornet - Polskie Drony zaprezentowano linię produkcyjną bezzałogowych powietrznych systemów uzbrojenia. W wydarzeniu uczestniczyli sekretarz stanu w MON Cezary Tomczyk oraz podsekretarz stanu w MON Stanisław Wziątek.
Czytaj więcej
MON: Polska przekazała Ukrainie pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot
06.07.2026 17:40

Komentarzy: 1
Jak poinformował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, donacje wyposażenia i amunicji w latach 2022-2023 kosztowały około 14,9 mld zł. Od 2024 roku rząd przekazał Ukrainie sprzęt o wartości 1,55 mld zł. Wśród przekazanego sprzętu znalazły się pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot.
Czytaj więcej
Najpotężniejsi politycy III RP upadali przez pychę
06.07.2026 10:10

Komentarzy: 0
„Pycha jest trucizną tak zjadliwą, że zatruwa nie tylko cnoty. Zatruwa też inne występki. To właśnie czują zwykli ludzie w gospodzie. Tolerują pijaczynę, hazardzistę, a nawet złodzieja, ale mają poczucie, że tkwi jakieś nikczemne zło w człowieku, który może się chlubić tak wielkim podobieństwem do Boga Wszechwiedzącego”. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do słuszności myśli zawartej przez G.K. Chestertona w eseju „Gdybym mógł wygłosić tylko jedno kazanie”, powinien przyjrzeć się skłonnościom polskiego społeczeństwa – a zwłaszcza logice, jaką kieruje się ono w swoich wyborach politycznych. Pokazuje ona jasno, że pycha jest dla polityków jedną z najkrótszych dróg do pożegnania się z marzeniami o rządzeniu.
Czytaj więcej
Pojawiły się doniesienia o przekazaniu Ukrainie pocisków PAC-3. Politycy domagają się wyjaśnień
05.07.2026 10:52

Komentarzy: 0
Pojawia się coraz więcej doniesień, że Polska – bez wiedzy Sejmu - przekazała w tajemnicy Ukrainie pociski PAC-3 MSE - jedyne, które nadają się do obrony przed rosyjskimi Iskanderami.
Czytaj więcej