Prof. Grzegorz Górski: Wspólna obrona... niemieckich interesów

Proponowane zmiany w traktatach konstytuujących Unię Europejską oraz regulujących jej funkcjonowanie, prezentowane były na ogół jako działanie mające służyć jej wzmocnieniu, w obliczu piętrzących się wyzwań.
Fotomontaż. Pomnik amerykańskich żołnierzy podnoszących amerykański sztandar nad Iwo Jimą z niemiecką flagą Prof. Grzegorz Górski: Wspólna obrona... niemieckich interesów
Fotomontaż. Pomnik amerykańskich żołnierzy podnoszących amerykański sztandar nad Iwo Jimą z niemiecką flagą / pxfuel.com

Słyszeliśmy starą śpiewkę: "nie udało nam się rozwiązać żadnego z problemów dotykających Unię i jej państwa członkowskie, bo Unia ma za mało kompetencji i za mało środków do działania. Jak będzie miała ich więcej, to sobie poradzi. Ale żeby tak było, mocniejszy musi być Parlament, silniejsze muszą być kompetencje Komisji, no i przede wszystkim trzeba znieść nie tylko prawo weta, ale również ułatwić przeprowadzanie różnych propozycji, zmniejszając wymagane poziomy większość w poszczególnych ciałach decyzyjnych. Jak to się zrobi, Unia wreszcie zacznie działać efektywnie".

 

Mrzonki

Oczywiście dla każdego kto zna możliwości tej kosmopolitycznej neobolszewickiej kohorty okupującej Brukselę nie ulega wątpliwości, że to są mrzonki. Ci ludzie nie są w stanie rozwiązać żadnego realnego problemu krajów europejskich wchodzących w skład Unii i udowodnili to tak wiele razy, że szkoda tracić czas na wyliczankę tych „osiągnięć”.

Jednak obecnie próbuje się udowodnić potrzebę zmian idących w zaproponowanym kierunku, odnosząc się do konsekwencji wydarzeń, które dotknęły Europę przynajmniej od połowy 2021 roku. Przypomnijmy je raz jeszcze, aby zrozumieć skalę fałszu, kryjącego się w propozycjach zmiany traktatów i jednocześnie argumentacji popierającej te propozycje.

 

A było to tak

  1. najpierw, w drugiej połowie 2021 roku wskutek zjawisk atmosferycznych na Morzu Północnym, doszło do rozstrojenia rynków energetycznych w Wielkiej Brytanii i Holandii, skutkiem czego nastąpiło szaleństwo na rynku gazu,
  2. zbiegło się to z pierwszą fazą ciężkiego kryzysu energetycznego w Chinach, który skutkował podobnym załamaniem na rynku węgla,
  3. te wydarzenia zbiegły się z gwałtowną promocją obłąkanej strategii „Fit for 55” co doprowadziło w końcu 2021 roku do kataklizmu na rynkach energetycznych w Europie (i nie tylko),
  4. zbiegło się to z pierwszą fazą kryzysu na rynkach żywnościowych, co w głównej mierze wynikało z katastrofalnej klęski szarańczy w części Azji i Afryki,
  5. wszystko to nastąpiło w momencie, gdy Europa ciągle „walczyła” dzielnie z covidem i z trudem wychodziła z załamania gospodarczego wywołanego tym zjawiskiem,
  6. dodatkowym paliwem wzmagającym powyższe klęski stał się początek nowej fazy wojny rosyjsko – ukraińskiej od lutego 2022 roku,
  7. w konsekwencji Europe doświadczyła inflacji w skali nieznanej (przynajmniej na jej Zachodzie) od kilkudziesięciu lat.

Wobec żadnego z tych zjawisk „przywództwo europejskie” nie było w stanie w żaden sposób zareagować, czego najlepszym wyrazem jest fakt, w jakim stanie znajduje się realizacja „Planu Odbudowy”, który był odpowiedzią – kto to pamięta – na pierwszą falę pandemii w początkach 2020 roku. A więcej nawet, bezmyślne i nieodpowiedzialne trwanie w podtrzymywaniu absurdów zapisanych w „Fit for 55” jedynie na bieżąco było i pozostaje dolewaniem benzyny do ognia. 

I teraz mamy uwierzyć w to, że ci ludzie, którzy nie zrobili nic, aby uniknąć czy choćby ograniczyć skutki wymienionych zjawisk, nagle – jak dostaną więcej władzy – coś zrobią. 

Nota bene, właśnie ci ludzie już wcześniej, łamiąc traktaty podjęli się działań związanych z walką z nielegalną migracją i choć krok po kroku uzurpowali sobie więcej władzy, konsekwentnie prowadzą Unię do jeszcze większych problemów i szkód.

 

Grabarz NATO

Dzisiaj żądają więcej władzy w sferze, w której do tej pory wymagany był konsensus – a więc polityki zagranicznej. A więcej nawet, chcą stworzyć Unię Obronną, która w istocie ma stać się grabarzem NATO. I temu ma służyć właśnie, zmiana systemu głosowania, aby jak to mówią – pojedyncze interesy nie ograniczały możliwości działania Unii jako całości. No to przyjrzyjmy się tym propozycjom. 

Poprawka 59 do art. 42 ust. 1 TFUE mówi nam, iż „wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony stanowi integralną część wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. (…) [polityka ta], w tym zamówienia na uzbrojenie i jego rozwój, jest finansowana przez Unię ze specjalnego budżetu”.

W kolejnej poprawce 60, do ustępu 2 tego artykułu mamy kluczową propozycję, aby określenie głównych elementów powyższej polityki, następowało w drodze decyzji Rady przyjmowanej większością kwalifikowaną.
Następna poprawka 61 do ustępu 3 powołuje do życia Unię Obrony, która ma obejmować „stale stacjonujące wspólne europejskie jednostki wojskowe, w tym stałą zdolność do szybkiego rozmieszczenia pod dowództwem operacyjnym Unii”. I co jest najważniejszą puentą tej konstrukcji, Unia (…) udziela zamówień na uzbrojenie Unii i jej państw członkowskich”.

Szczytem wszystkiego i zwieńczeniem tej konstrukcji jest poprawka 65 do art. 42 ust. 7 TFUE: „Napaść zbrojną na jedno państwo członkowskie uznaje się za napaść na wszystkie Państwa Członkowskie. Nie ma to wpływu na szczególny charakter polityki bezpieczeństwa i obrony niektórych państw członkowskich”.

 

Niemiecki (i francuski) interes

Niektórzy komentatorzy w dyskusji na temat zmian w traktatach zarzucają ich krytykom, że bezpodstawnie oni suponują, iż owe zmiany są dyktowane niemieckim (i francuskim) interesem. Ci którzy tak twierdzą, mają według nich pewien rodzaj obsesji. Więcej nawet zarzucają kłamstwo krzycząc: „pokażcie choćby jedno miejsce, z którego można wywieść taki wniosek”. No to macie! Pierwszy. I nie ostatni.

Opisałem powyższą konstrukcję nowych rozwiązań, bo ilustrują one wprost o co chodzi tym, którym za zmianami w traktatach chodzi.

Najpierw zatem chodzi o to, aby swobodnie określać „politykę bezpieczeństwa i obrony”, bez liczenia się z jakimiś malkontentami. Ot choćby takimi, którzy są historycznie uwarunkowani „antyrosyjskimi fobiami”. Pod tę „wspólną politykę”, wydzielamy budżet, który budujemy poprzez przejęcie dotychczasowych krajowych wydatków obronnych. I w oparciu o te środki dokonujemy „wspólnych” zakupów broni „w interesie całej Unii”. Innymi słowy kupujemy produkty niemieckie i francuskie, których już nikt inny nie chce kupować. Tworzymy wspólne jednostki wojskowe i rozmieszczamy tam, gdzie mamy „wspólne” interesy. I oddajemy je pod „dowództwo” Unii, które jako powszechnie wiadomo, składa się z wybitnych speców od dowodzenia (tu szansa dla gen. Różańskiego się otwiera). 

Co ciekawe, ponieważ Unia w innych zmianach (o czym będzie jeszcze mowa) przyznaje sobie prawo do przymuszania swoich opornych członków do respektowania „unijnych zasad”, owo uprawnienie do rozmieszcza „wspólnych” jednostek wojskowych w miejscach, gdzie „wspólne bezpieczeństwo” może być zagrożone, jawi się bardzo ciekawie. 

Ale ostatecznie, owa Unia Obrony i tak będzie działać w interesie „niektórych państw członkowskich”, bo to one ostatecznie będą uznawać czy zaatakowanie jakiegoś państwa członkowskiego z uwagi „na szczególny charakter” ich polityki bezpieczeństwa i obrony, stanowi rzeczywiście atak na Unię. Raczej możemy zaryzykować twierdzenie, iż owymi „niektórymi” krajami nie są w tym wypadku Luksemburg czy Austria. 
Być może niemieccy twórcy tych rozwiązań, które – przypominam – przesłane zostały do dalszych prac przez Parlament Europejski uznali, iż ci którzy czytają te postanowienia są idiotami nie potrafiącymi zrozumieć tej konstrukcji. Jeśli tak, to trzeba przyznać, iż rachuby te w znacznym stopniu przyniosły rezultat. No bo jak określić tych posłów, którzy reprezentując jednak ciągle suwerenne kraje, gotowi byli poprzeć dokument z takimi zapisami? 

W tym kontekście warto zastanowić się, czy zatem panowie Cimoszewicz, Belka czy Miller byli świadomi, gdy takie postanowienia popierali? Warto zadać im takie pytanie i czekać na konkretną odpowiedź. Bowiem z polskiej perspektywy, mówienie, iż ci którzy tę konstrukcję poparli są po prostu zaprzańcami, ma pełne uzasadnienie. Chyba że ci którzy to poparli potwierdzą, że spełnili niemieckie oczekiwania i okazali się idiotami, nie rozumiejącymi tego co przegłosowują. Tertium non datur.
 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Dr Adam Cyra: Strefa interesów Wiadomości
Dr Adam Cyra: "Strefa interesów"

Kilka dni temu miałem możność oglądnąć film brytyjskiego reżysera Jonathana Glazera, zatytułowany „Strefa interesów”, w którym przedstawione zostało rodzinne życie komendanta obozu Auschwitz Rudolfa Hössa. Należy przypomnieć, że film ten otrzymał w ubiegłym roku Grand Prix na festiwalu filmowym w Cannes. Ponadto uzyskał pięć nominacji do Oscara.

Czy prezydent podpisze ustawę ws. pigułki dzień po? Andrzej Duda zabrał głos z ostatniej chwili
Czy prezydent podpisze ustawę ws. pigułki "dzień po"? Andrzej Duda zabrał głos

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział w czwartek w Polsat News, że podejmie decyzję ws. ustawy dotyczącej dostępności tzw. pigułki dzień po bez recepty dla osób powyżej 15 lat, gdy ta ustawa trafi na jego biurko. Podkreślił jednocześnie, że jego zdaniem ten środek antykoncepcyjny to "bomba hormonalna".

Burza w Pałacu Buckingham. Książę William jest wściekły z ostatniej chwili
Burza w Pałacu Buckingham. Książę William jest wściekły

W ostatnich tygodniach oczy całego świata zwróciły się w kierunku Pałacu Buckingham. Wszystko za sprawą problemów zdrowotnych, jakie dotknęły księżną Kate oraz króla Karola III. Książę Harry, który przejął się chorobą nowotworową ojca, przyleciał niedawno do Londynu. Rozmowa z królem nie trwała jednak długo. Natomiast ze swoim bratem Williamem miał nie rozmawiać wcale. Teraz wyszło na jaw, że książę Harry wpadł na pomysł, który rozwścieczył arystokratę.

Wojna na Ukrainie. Miedwiediew wskazał dwa miasta z ostatniej chwili
Wojna na Ukrainie. Miedwiediew wskazał dwa miasta

Były prezydent Rosji w mocnych słowach uderzył w unijnych przywódców. Oszczędził jedynie dwóch premierów. Były prezydent Rosji wymienił również miasta, które powinny paść celem ataku wojsk rosyjskich w najbliższym czasie.

Solidarność Rolników Indywidualnych reaguje na słowa Tuska z ostatniej chwili
"Solidarność" Rolników Indywidualnych reaguje na słowa Tuska

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych „Solidarność" stanowczo sprzeciwia się tezom zawartym w dzisiejszy oświadczeniu Premiera rządu Polskiego Donalda Tuska i dementuje wszelkie informacje jakoby rolnicy utrudniali swoim protestem na granicy Polski z Ukrainą przejazdy transportom wojskowym i humanitarnym - zareagował NSZZ RI "Solidarność", odpowiadając na oskarżenia premiera Donalda Tuska.

Naukowy wieczór z dr Kaweckim: Teoria Polaka przełomem w fizyce! Wiadomości
Naukowy wieczór z dr Kaweckim: Teoria Polaka przełomem w fizyce!

Teoria Polaka przełomem w fizyce! I słowo „przełom” jest tutaj potwierdzone przez każdego fizyka, z którym ten wywiad przygotowywałem.

To może spotkać każdego. Apel znanego dziennikarza z ostatniej chwili
"To może spotkać każdego". Apel znanego dziennikarza

Marcin Meller, dziennikarz i były prezenter TVN podzielił się z internautami szczerym wyznaniem dotyczącym jego zdrowia. Okazuje się, że w szpitalu musiał przejść poważny zabieg, a przed brakiem rozsądku ostrzega teraz innych.

Kamera przyłapała Kołodziejczaka na sali sejmowej w krępującej sytuacji z ostatniej chwili
Kamera przyłapała Kołodziejczaka na sali sejmowej w krępującej sytuacji

Dariusz Matecki upublicznił nagranie w mediach społecznościowych na którym widać Michała Kołodziejczaka siedzącego w sejmowym fotelu z zamkniętymi oczami. Zdaniem posła Suwerennej Polski wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi uciął sobie drzemkę podczas debaty o polskim rolnictwie.

Polacy obawiają się rosyjskiego ataku? Nowy sondaż z ostatniej chwili
Polacy obawiają się rosyjskiego ataku? Nowy sondaż

Rosną obawy Polaków o to, co się stanie na wschodniej flance NATO, gdy wojska Władimira Putina zwyciężą w Ukrainie – wynika z czwartkowego sondażu United Surveys dla RMF FM i "Dziennika Gazety Prawnej". Ponad 47 proc. Polaków uważa, że Władimir Putin będzie chciał zaatakować Polskę.

Jestem zaintrygowany. Zaskakujące doniesienia ws. Lewandowskiego z ostatniej chwili
"Jestem zaintrygowany". Zaskakujące doniesienia ws. Lewandowskiego

W mediach nie brakuje doniesień dotyczących ewentualnego transferu Roberta Lewandowskiego do innego klubu. Dziennikarz Taylor Twellman w rozmowie z Daily Mail podzielił się swoimi przewidywaniami w tej sprawie.

REKLAMA

Prof. Grzegorz Górski: Wspólna obrona... niemieckich interesów

Proponowane zmiany w traktatach konstytuujących Unię Europejską oraz regulujących jej funkcjonowanie, prezentowane były na ogół jako działanie mające służyć jej wzmocnieniu, w obliczu piętrzących się wyzwań.
Fotomontaż. Pomnik amerykańskich żołnierzy podnoszących amerykański sztandar nad Iwo Jimą z niemiecką flagą Prof. Grzegorz Górski: Wspólna obrona... niemieckich interesów
Fotomontaż. Pomnik amerykańskich żołnierzy podnoszących amerykański sztandar nad Iwo Jimą z niemiecką flagą / pxfuel.com

Słyszeliśmy starą śpiewkę: "nie udało nam się rozwiązać żadnego z problemów dotykających Unię i jej państwa członkowskie, bo Unia ma za mało kompetencji i za mało środków do działania. Jak będzie miała ich więcej, to sobie poradzi. Ale żeby tak było, mocniejszy musi być Parlament, silniejsze muszą być kompetencje Komisji, no i przede wszystkim trzeba znieść nie tylko prawo weta, ale również ułatwić przeprowadzanie różnych propozycji, zmniejszając wymagane poziomy większość w poszczególnych ciałach decyzyjnych. Jak to się zrobi, Unia wreszcie zacznie działać efektywnie".

 

Mrzonki

Oczywiście dla każdego kto zna możliwości tej kosmopolitycznej neobolszewickiej kohorty okupującej Brukselę nie ulega wątpliwości, że to są mrzonki. Ci ludzie nie są w stanie rozwiązać żadnego realnego problemu krajów europejskich wchodzących w skład Unii i udowodnili to tak wiele razy, że szkoda tracić czas na wyliczankę tych „osiągnięć”.

Jednak obecnie próbuje się udowodnić potrzebę zmian idących w zaproponowanym kierunku, odnosząc się do konsekwencji wydarzeń, które dotknęły Europę przynajmniej od połowy 2021 roku. Przypomnijmy je raz jeszcze, aby zrozumieć skalę fałszu, kryjącego się w propozycjach zmiany traktatów i jednocześnie argumentacji popierającej te propozycje.

 

A było to tak

  1. najpierw, w drugiej połowie 2021 roku wskutek zjawisk atmosferycznych na Morzu Północnym, doszło do rozstrojenia rynków energetycznych w Wielkiej Brytanii i Holandii, skutkiem czego nastąpiło szaleństwo na rynku gazu,
  2. zbiegło się to z pierwszą fazą ciężkiego kryzysu energetycznego w Chinach, który skutkował podobnym załamaniem na rynku węgla,
  3. te wydarzenia zbiegły się z gwałtowną promocją obłąkanej strategii „Fit for 55” co doprowadziło w końcu 2021 roku do kataklizmu na rynkach energetycznych w Europie (i nie tylko),
  4. zbiegło się to z pierwszą fazą kryzysu na rynkach żywnościowych, co w głównej mierze wynikało z katastrofalnej klęski szarańczy w części Azji i Afryki,
  5. wszystko to nastąpiło w momencie, gdy Europa ciągle „walczyła” dzielnie z covidem i z trudem wychodziła z załamania gospodarczego wywołanego tym zjawiskiem,
  6. dodatkowym paliwem wzmagającym powyższe klęski stał się początek nowej fazy wojny rosyjsko – ukraińskiej od lutego 2022 roku,
  7. w konsekwencji Europe doświadczyła inflacji w skali nieznanej (przynajmniej na jej Zachodzie) od kilkudziesięciu lat.

Wobec żadnego z tych zjawisk „przywództwo europejskie” nie było w stanie w żaden sposób zareagować, czego najlepszym wyrazem jest fakt, w jakim stanie znajduje się realizacja „Planu Odbudowy”, który był odpowiedzią – kto to pamięta – na pierwszą falę pandemii w początkach 2020 roku. A więcej nawet, bezmyślne i nieodpowiedzialne trwanie w podtrzymywaniu absurdów zapisanych w „Fit for 55” jedynie na bieżąco było i pozostaje dolewaniem benzyny do ognia. 

I teraz mamy uwierzyć w to, że ci ludzie, którzy nie zrobili nic, aby uniknąć czy choćby ograniczyć skutki wymienionych zjawisk, nagle – jak dostaną więcej władzy – coś zrobią. 

Nota bene, właśnie ci ludzie już wcześniej, łamiąc traktaty podjęli się działań związanych z walką z nielegalną migracją i choć krok po kroku uzurpowali sobie więcej władzy, konsekwentnie prowadzą Unię do jeszcze większych problemów i szkód.

 

Grabarz NATO

Dzisiaj żądają więcej władzy w sferze, w której do tej pory wymagany był konsensus – a więc polityki zagranicznej. A więcej nawet, chcą stworzyć Unię Obronną, która w istocie ma stać się grabarzem NATO. I temu ma służyć właśnie, zmiana systemu głosowania, aby jak to mówią – pojedyncze interesy nie ograniczały możliwości działania Unii jako całości. No to przyjrzyjmy się tym propozycjom. 

Poprawka 59 do art. 42 ust. 1 TFUE mówi nam, iż „wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony stanowi integralną część wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. (…) [polityka ta], w tym zamówienia na uzbrojenie i jego rozwój, jest finansowana przez Unię ze specjalnego budżetu”.

W kolejnej poprawce 60, do ustępu 2 tego artykułu mamy kluczową propozycję, aby określenie głównych elementów powyższej polityki, następowało w drodze decyzji Rady przyjmowanej większością kwalifikowaną.
Następna poprawka 61 do ustępu 3 powołuje do życia Unię Obrony, która ma obejmować „stale stacjonujące wspólne europejskie jednostki wojskowe, w tym stałą zdolność do szybkiego rozmieszczenia pod dowództwem operacyjnym Unii”. I co jest najważniejszą puentą tej konstrukcji, Unia (…) udziela zamówień na uzbrojenie Unii i jej państw członkowskich”.

Szczytem wszystkiego i zwieńczeniem tej konstrukcji jest poprawka 65 do art. 42 ust. 7 TFUE: „Napaść zbrojną na jedno państwo członkowskie uznaje się za napaść na wszystkie Państwa Członkowskie. Nie ma to wpływu na szczególny charakter polityki bezpieczeństwa i obrony niektórych państw członkowskich”.

 

Niemiecki (i francuski) interes

Niektórzy komentatorzy w dyskusji na temat zmian w traktatach zarzucają ich krytykom, że bezpodstawnie oni suponują, iż owe zmiany są dyktowane niemieckim (i francuskim) interesem. Ci którzy tak twierdzą, mają według nich pewien rodzaj obsesji. Więcej nawet zarzucają kłamstwo krzycząc: „pokażcie choćby jedno miejsce, z którego można wywieść taki wniosek”. No to macie! Pierwszy. I nie ostatni.

Opisałem powyższą konstrukcję nowych rozwiązań, bo ilustrują one wprost o co chodzi tym, którym za zmianami w traktatach chodzi.

Najpierw zatem chodzi o to, aby swobodnie określać „politykę bezpieczeństwa i obrony”, bez liczenia się z jakimiś malkontentami. Ot choćby takimi, którzy są historycznie uwarunkowani „antyrosyjskimi fobiami”. Pod tę „wspólną politykę”, wydzielamy budżet, który budujemy poprzez przejęcie dotychczasowych krajowych wydatków obronnych. I w oparciu o te środki dokonujemy „wspólnych” zakupów broni „w interesie całej Unii”. Innymi słowy kupujemy produkty niemieckie i francuskie, których już nikt inny nie chce kupować. Tworzymy wspólne jednostki wojskowe i rozmieszczamy tam, gdzie mamy „wspólne” interesy. I oddajemy je pod „dowództwo” Unii, które jako powszechnie wiadomo, składa się z wybitnych speców od dowodzenia (tu szansa dla gen. Różańskiego się otwiera). 

Co ciekawe, ponieważ Unia w innych zmianach (o czym będzie jeszcze mowa) przyznaje sobie prawo do przymuszania swoich opornych członków do respektowania „unijnych zasad”, owo uprawnienie do rozmieszcza „wspólnych” jednostek wojskowych w miejscach, gdzie „wspólne bezpieczeństwo” może być zagrożone, jawi się bardzo ciekawie. 

Ale ostatecznie, owa Unia Obrony i tak będzie działać w interesie „niektórych państw członkowskich”, bo to one ostatecznie będą uznawać czy zaatakowanie jakiegoś państwa członkowskiego z uwagi „na szczególny charakter” ich polityki bezpieczeństwa i obrony, stanowi rzeczywiście atak na Unię. Raczej możemy zaryzykować twierdzenie, iż owymi „niektórymi” krajami nie są w tym wypadku Luksemburg czy Austria. 
Być może niemieccy twórcy tych rozwiązań, które – przypominam – przesłane zostały do dalszych prac przez Parlament Europejski uznali, iż ci którzy czytają te postanowienia są idiotami nie potrafiącymi zrozumieć tej konstrukcji. Jeśli tak, to trzeba przyznać, iż rachuby te w znacznym stopniu przyniosły rezultat. No bo jak określić tych posłów, którzy reprezentując jednak ciągle suwerenne kraje, gotowi byli poprzeć dokument z takimi zapisami? 

W tym kontekście warto zastanowić się, czy zatem panowie Cimoszewicz, Belka czy Miller byli świadomi, gdy takie postanowienia popierali? Warto zadać im takie pytanie i czekać na konkretną odpowiedź. Bowiem z polskiej perspektywy, mówienie, iż ci którzy tę konstrukcję poparli są po prostu zaprzańcami, ma pełne uzasadnienie. Chyba że ci którzy to poparli potwierdzą, że spełnili niemieckie oczekiwania i okazali się idiotami, nie rozumiejącymi tego co przegłosowują. Tertium non datur.
 



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe