Paweł Jędrzejewski: Jeżeli rzeczywistość nie spełnia ideologicznych oczekiwań, tym gorzej dla rzeczywistości

Jeżeli rzeczywistość nie spełnia ideologicznych oczekiwań, tym gorzej dla rzeczywistości. Zostaje przerobiona na ideologicznie właściwą.
Propaganda. Ilustracja poglądowa
Propaganda. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

W USA biała lewicowa aktywistka Rachel Dolezal, działająca w organizacjach broniących praw mniejszości, przez lata uparcie udawała Murzynkę. Gdy jej rodzice zaprzeczali, że są Murzynami, co zresztą było bezdyskusyjnie widać po bieli ich skóry, zaczęła twierdzić, że jest murzyńskim dzieckiem adoptowanym przez Białych. Wówczas rodzice ujawnili w mediach jej zdjęcia z dzieciństwa, na których widać bladą dziewczynkę o pszenicznych włosach. Oczywiście, w czasie udawania Dolezal miała zawsze włosy ufarbowane na heban.

Co było celem mistyfikacji? Gdy Czarna mówi to samo co Biała, to dla lewicy nie jest to samo. Jest dużo mądrzej i lepiej. Nawet jeśli Czarna jest tak naprawdę biała jak Dolezal.

 

Wymyśliła rodziców narkomanów

Znacznie dalej poszła inna lewicowa działaczka Jessica Krug, która przez lata twierdziła, że ma pochodzenie algiersko-murzyńskie, następnie afrykańsko-niemieckie, po czym przekonywała, że jest Afroportorykanką. Krug pracowała jako profesor historii – przede wszystkim historii Afryki i prześladowań rasowych – na Uniwersytecie George’a Washingtona. Żeby uwiarygodnić swoją działalność uniwersytecką, a nawet stać się szanowanym autorytetem, podawała się za te egzotyczne postacie i lubiła mówić o sobie „my – Czarni”. W rzeczywistości była biała i jej dziadkowie pochodzili zapewne spod Białegostoku, bo jej religią domową był judaizm, w czym nie ma nic dziwnego, urodziła się bowiem w solidnej, mieszczańskiej rodzinie żydowskiej. Krug głosiła radykalne poglądy, występowała przeciwko kłamstwom kapitalistycznego systemu i oszustwom amerykańskiego imperializmu. Uznała najwyraźniej, że walka z kłamstwem jest usprawiedliwieniem dla kłamstwa, a walka z oszustwem wymaga popełnienia oszustwa. Bo przecież takich białych profesorek o lewackich poglądach, szczególnie o żydowskich korzeniach, nie brakuje w USA, więc dopiero udawanie Murzynki miało zrobić z niej kogoś głęboko autentycznego, kogo ludzie słuchają z uwagą i szacunkiem. Żeby jednak osiągnąć autentyzm, trzeba było stanowczo i konsekwentnie zafałszować swoje pochodzenie. To udawanie miało być trampoliną dla jej naukowej i politycznej kariery. Na swoje nieszczęście Krug przedobrzyła. Żeby jeszcze bardziej wzmocnić swój wizerunek prześladowanej przez rasistowski, kapitalistyczny system, twierdziła, że jej oboje rodzice byli wyniszczonymi nałogiem narkomanami, a matka – dodatkowo – prostytutką. Przesadziła z tymi rodzicami. To wszystko zaczęło wyglądać za dobrze, wręcz za idealnie. W życiu nie ma takich szczęśliwych trafów. Zaczęto więc węszyć i sprawa się wydała, a profesor Krug pod presją szybko przyznała się do mistyfikacji. Zwaliła wszystko na traumę, jakiej doznała jako „białe żydowskie dziecko na przedmieściach Kansas City”. Te tłumaczenia nie pomogły, oskarżono ją o „żerowanie na rasistowskich stereotypach”. Biedni ci żydowscy rodzice z przedmieść Kansas City. Taki wstyd!

 

Zapłacił, żeby go pobili

Jednak o wiele długości wyprzedził ją autentycznie czarny aktor Jussie Smollett. Ten to naprawdę poszedł na całość. Najpierw wysłał sam do siebie ohydny list, w którym tajemniczy rasista groził mu śmiercią, a obok zamieścił literowy skrót hasła kampanii wyborczej Donalda Trumpa (MAGA). Do listu dołączył tajemniczy biały proszek, który okazał się rozdrobnionym Tylenolem, czyli popularnym środkiem przeciwbólowym wydawanym bez recepty. Jednak to był tylko wstęp. W kolejnym kroku, jako czarnoskóry homoseksualista, opłacił dwóch osiłków z Nigerii (notabene również gejów), żeby go pobili. Ci dwaj czarnoskórzy postąpili zgodnie z instrukcjami otrzymanymi od Smolletta – zamaskowani, bili go, obrzucając rasistowskimi i homofobicznymi wyzwiskami, a przy okazji wykrzykując hasła wychwalające Trumpa. Pobity i sponiewierany za własne pieniądze Smollett zgłosił się na policję z opowieścią o swojej krzywdzie. Swoim losem, jako ofiara rasizmu i nienawiści do LGBTQ+, wzbudził współczucie czołowych polityków i mediów. Wszystko wskazuje, że to było jego celem. Prześladowanie z powodu koloru skóry i homoseksualizmu uszlachetnia prześladowanego, zapewnia mu sympatię, a gdy jest aktorem – ułatwia angaż do filmu. Podobnie jak podawanie się za Czarną pomaga w karierze naukowej. Tak to jest w „rasistowskich” Stanach Zjednoczonych.

W międzyczasie chicagowska policja szukała białych, faszystowskich sprawców. Po długotrwałym śledztwie mistyfikacja się jednak wydała, nigeryjskie osiłki zaczęły zeznawać tak szczegółowo, że na koniec Smollett miał iść siedzieć za składanie fałszywych zeznań. Odwoływał się od wyroku, ale dosłownie przed dwoma dniami sąd wyższej instancji go zatwierdził.

 

Dziewczynka w czerwonej kurteczce nie istniała

Wymyślanie fałszywych biografii, nasyłanie na siebie samego zbirów udających rasistów i homofobów to jednak przedszkole wobec jeszcze lepszego numeru, jakim jest wymyślanie nieistniejących ludzi. A to – najwyraźniej – dzieje się u nas. Bo oto 9 grudnia 2021 roku portal OKO.press informował o tragicznym wydarzeniu na polsko-białoruskiej granicy: „Rzecznik Praw Obywatelskich prosi policję w Białymstoku o włączenie się w poszukiwanie 4-letniej Eileen. Córka uchodźców z Iraku zaginęła, gdy Straż Graniczna wypchnęła jej rodziców na Białoruś”. Dalej dowiadywaliśmy się, że „pomagająca migrantom Grupa Granica napisała o wiadomości, którą dostali w nocy od zrozpaczonych rodziców”.

„[Eileen] ostatni raz była widziana w okolicy Nowego Dworu, po polskiej stronie. (…) Dziewczynka jest ubrana w czerwoną kurteczkę”.

„Nikt nie widział tej dziewczynki. Mieliśmy ujawnienia osób dronem z powietrza. Nawet gdyby oddaliła się od tej grupy, to byłoby ją widać” – przekazała OKO.press mjr Katarzyna Zdanowicz, rzeczniczka prasowa podlaskiego oddziału SG.

Teraz, po prawie dwóch latach, okazuje się, że Straż Graniczna miała 100% racji. Nikt nie widział Eileen, bo nie mógł widzieć. Z bardzo poważnego powodu, bo ta zagubiona dziewczynka, ubrana w „czerwoną kurteczkę” – przywodzącą na myśl czerwony płaszczyk dziewczynki z „Listy Schindlera” – po prostu nie istniała. Została wymyślona. Całkowicie.  

„Dziś wiemy, że Eileen nie istniała. Była to jedna z opowieści, którą usłyszeli aktywiści i przekazali dalej. Odbiła się szerokim echem i stanowiła ważną część narracji o «dzieciach umierających na granicy», którą utrwala teraz «Zielona Granica». (…) Wydaje mi się, że nie wiemy o żadnym udokumentowanym przypadku śmierci dziecka na polskiej granicy. (…) Dyskutowaliśmy z wielkim oburzeniem o dziecku, które nie istniało” – czytamy w artykule Małgorzaty Tomczak w „Gazecie Wyborczej”.

 

Fałszywe narracje można pokonać tylko narracjami prawdziwymi

Oczywiście ludzie reprezentujący poglądy lewicowe nie mają monopolu na udawanie, mistyfikację, oszustwo i kłamstwo. To zjawisko dotyczy także prawicowców. Dotyczy wszystkich ludzi, którzy uważają, że cel uświęca środki. Że wolno kłamać, oszukiwać, zmyślać, konfabulować bez najmniejszych wyrzutów sumienia, jeżeli we własnym przekonaniu robi się to w „dobrym celu”. 

Jako gatunek ssaków naczelnych jesteśmy skonstruowani w tak dziwny sposób, że uzależniamy nasze postępowanie od usłyszanej opowieści, nazywanej obecnie popularnym słowem „narracja”. Narracja rządzi naszymi emocjami, a nawet intelektem. Rządzi ludzkim światem. Tak było od niepamiętnych czasów – całe szeregi pokoleń zachowywały się w naszym kręgu kulturowym w określony sposób, uznawały określone wartości, żyły wedle określonych zasad, dlatego że wysłuchały opowieści sprzed tysięcy lat, stanowiących podstawy religii czy poczucia plemiennego, lub nowożytnych, na których opierają się świadomość narodowa lub ideologie.

Wobec narracji jesteśmy bezbronni. Nic ich nie pokona i nic ich nie powstrzyma. 

Co więc można zrobić? Tylko jedno: walczyć z kłamliwymi narracjami za pomocą narracji opartych na prawdzie. Dlatego trzeba nagłaśniać przypadki takie jak te, które wymieniłem powyżej.


 

POLECANE
Wybory na szefa Koalicji Obywatelskiej. Minął termin zgłaszania kandydatów z ostatniej chwili
Wybory na szefa Koalicji Obywatelskiej. Minął termin zgłaszania kandydatów

W wyborach na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej wystartuje jeden kandydat - obecny lider partii, premier Donald Tusk. Termin zgłaszania kandydatów minął w sobotę o północy.

Trzęsienie ziemi w Pałacu Buckingham. Książę William nie przebierał w słowach z ostatniej chwili
Trzęsienie ziemi w Pałacu Buckingham. Książę William nie przebierał w słowach

Książę Harry powiedział, że czuje odpowiedzialność za Charlotte i Louisa – dzieci księcia Wiliama. Twierdzi, że William jasno mu odparł, że dzieci nie są jego sprawą.

Niemcy ogłosili nielegalność polskich, biało-czerwonych flag na moście w Słubicach gorące
Niemcy ogłosili nielegalność polskich, biało-czerwonych flag na moście w Słubicach

„Nielegalne polskie flagi na moście Odry są przyczyną sporu między Frankfurtem (nad Odrą) a Słubicami” - pisze Berliner Kurier. Flagi zawiesili wolontariusze polskiego Ruchu Obrony Granic. Zdaniem Niemców to prowokacja.

Warszawa: Wjechał w sygnalizację świetlną. Szok po badaniu alkomatem z ostatniej chwili
Warszawa: Wjechał w sygnalizację świetlną. Szok po badaniu alkomatem

W piątek na skrzyżowaniu Alei Niepodległości i Wawelskiej kierujący samochodem marki skoda wjechał w sygnalizację świetlną – informuje serwis Miejski Reporter. Badanie alkomatem wykazało zaskakujący wynik.

Tragiczny wypadek w Krakowie. Mężczyzna zginął na miejscu z ostatniej chwili
Tragiczny wypadek w Krakowie. Mężczyzna zginął na miejscu

W tunelu pod Rondem Grunwaldzkim w Krakowie w niedzielę rano doszło do tragicznego wypadku.

Komunikat dla mieszkańców woj. świętokrzyskiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. świętokrzyskiego

IMGW wydał ostrzeżenie 1. stopnia dla mieszkańców wszystkich powiatów woj. świętokrzyskiego.

Nadzwyczajne posiedzenie UE. Chodzi o słowa Trumpa z ostatniej chwili
Nadzwyczajne posiedzenie UE. Chodzi o słowa Trumpa

W niedzielę po południu w Brukseli odbędzie się nadzwyczajne spotkanie ambasadorów państw członkowskich przy UE – poinformowała w sobotę wieczorem cypryjska prezydencja. Spotkanie będzie miało charakter niejawny i ma dotyczyć gróźb prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie karnych ceł .

To od lat niespotykane zjawisko. Zamarzło najgłębsze jezioro w Polsce Wiadomości
To od lat niespotykane zjawisko. Zamarzło najgłębsze jezioro w Polsce

Silny, długotrwały mróz spowodował, że zamarzła Hańcza, najgłębsze jezioro w Polsce. To od lat niespotykane zjawisko - powiedziała PAP dyrektor Suwalskiego Parku Krajobrazowego Teresa Świerubska.

Kultowy zespół odwołał trasę koncertową z ostatniej chwili
Kultowy zespół odwołał trasę koncertową

Legendarny zespół The Rolling Stones zdecydował się odwołać planowaną trasę koncertową po Europie. Głównym powodem tej decyzji są problemy zdrowotne 82-letniego gitarzysty Keitha Richardsa, które sprawiają, że intensywne tournée byłoby dla niego zbyt dużym obciążeniem.

Krynica-Zdrój: Na Górze Parkowej czeka nowa niespodzianka dla mieszkańców Wiadomości
Krynica-Zdrój: Na Górze Parkowej czeka nowa niespodzianka dla mieszkańców

Turyści mogą od soboty podziwiać panoramę Krynicy-Zdroju i Beskidu Sądeckiego z nowej wieży widokowej na Górze Parkowej w ośrodku Polskich Kolei Linowych (PKL). 36-metrowa konstrukcja ma windę i przeszklony taras.

REKLAMA

Paweł Jędrzejewski: Jeżeli rzeczywistość nie spełnia ideologicznych oczekiwań, tym gorzej dla rzeczywistości

Jeżeli rzeczywistość nie spełnia ideologicznych oczekiwań, tym gorzej dla rzeczywistości. Zostaje przerobiona na ideologicznie właściwą.
Propaganda. Ilustracja poglądowa
Propaganda. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

W USA biała lewicowa aktywistka Rachel Dolezal, działająca w organizacjach broniących praw mniejszości, przez lata uparcie udawała Murzynkę. Gdy jej rodzice zaprzeczali, że są Murzynami, co zresztą było bezdyskusyjnie widać po bieli ich skóry, zaczęła twierdzić, że jest murzyńskim dzieckiem adoptowanym przez Białych. Wówczas rodzice ujawnili w mediach jej zdjęcia z dzieciństwa, na których widać bladą dziewczynkę o pszenicznych włosach. Oczywiście, w czasie udawania Dolezal miała zawsze włosy ufarbowane na heban.

Co było celem mistyfikacji? Gdy Czarna mówi to samo co Biała, to dla lewicy nie jest to samo. Jest dużo mądrzej i lepiej. Nawet jeśli Czarna jest tak naprawdę biała jak Dolezal.

 

Wymyśliła rodziców narkomanów

Znacznie dalej poszła inna lewicowa działaczka Jessica Krug, która przez lata twierdziła, że ma pochodzenie algiersko-murzyńskie, następnie afrykańsko-niemieckie, po czym przekonywała, że jest Afroportorykanką. Krug pracowała jako profesor historii – przede wszystkim historii Afryki i prześladowań rasowych – na Uniwersytecie George’a Washingtona. Żeby uwiarygodnić swoją działalność uniwersytecką, a nawet stać się szanowanym autorytetem, podawała się za te egzotyczne postacie i lubiła mówić o sobie „my – Czarni”. W rzeczywistości była biała i jej dziadkowie pochodzili zapewne spod Białegostoku, bo jej religią domową był judaizm, w czym nie ma nic dziwnego, urodziła się bowiem w solidnej, mieszczańskiej rodzinie żydowskiej. Krug głosiła radykalne poglądy, występowała przeciwko kłamstwom kapitalistycznego systemu i oszustwom amerykańskiego imperializmu. Uznała najwyraźniej, że walka z kłamstwem jest usprawiedliwieniem dla kłamstwa, a walka z oszustwem wymaga popełnienia oszustwa. Bo przecież takich białych profesorek o lewackich poglądach, szczególnie o żydowskich korzeniach, nie brakuje w USA, więc dopiero udawanie Murzynki miało zrobić z niej kogoś głęboko autentycznego, kogo ludzie słuchają z uwagą i szacunkiem. Żeby jednak osiągnąć autentyzm, trzeba było stanowczo i konsekwentnie zafałszować swoje pochodzenie. To udawanie miało być trampoliną dla jej naukowej i politycznej kariery. Na swoje nieszczęście Krug przedobrzyła. Żeby jeszcze bardziej wzmocnić swój wizerunek prześladowanej przez rasistowski, kapitalistyczny system, twierdziła, że jej oboje rodzice byli wyniszczonymi nałogiem narkomanami, a matka – dodatkowo – prostytutką. Przesadziła z tymi rodzicami. To wszystko zaczęło wyglądać za dobrze, wręcz za idealnie. W życiu nie ma takich szczęśliwych trafów. Zaczęto więc węszyć i sprawa się wydała, a profesor Krug pod presją szybko przyznała się do mistyfikacji. Zwaliła wszystko na traumę, jakiej doznała jako „białe żydowskie dziecko na przedmieściach Kansas City”. Te tłumaczenia nie pomogły, oskarżono ją o „żerowanie na rasistowskich stereotypach”. Biedni ci żydowscy rodzice z przedmieść Kansas City. Taki wstyd!

 

Zapłacił, żeby go pobili

Jednak o wiele długości wyprzedził ją autentycznie czarny aktor Jussie Smollett. Ten to naprawdę poszedł na całość. Najpierw wysłał sam do siebie ohydny list, w którym tajemniczy rasista groził mu śmiercią, a obok zamieścił literowy skrót hasła kampanii wyborczej Donalda Trumpa (MAGA). Do listu dołączył tajemniczy biały proszek, który okazał się rozdrobnionym Tylenolem, czyli popularnym środkiem przeciwbólowym wydawanym bez recepty. Jednak to był tylko wstęp. W kolejnym kroku, jako czarnoskóry homoseksualista, opłacił dwóch osiłków z Nigerii (notabene również gejów), żeby go pobili. Ci dwaj czarnoskórzy postąpili zgodnie z instrukcjami otrzymanymi od Smolletta – zamaskowani, bili go, obrzucając rasistowskimi i homofobicznymi wyzwiskami, a przy okazji wykrzykując hasła wychwalające Trumpa. Pobity i sponiewierany za własne pieniądze Smollett zgłosił się na policję z opowieścią o swojej krzywdzie. Swoim losem, jako ofiara rasizmu i nienawiści do LGBTQ+, wzbudził współczucie czołowych polityków i mediów. Wszystko wskazuje, że to było jego celem. Prześladowanie z powodu koloru skóry i homoseksualizmu uszlachetnia prześladowanego, zapewnia mu sympatię, a gdy jest aktorem – ułatwia angaż do filmu. Podobnie jak podawanie się za Czarną pomaga w karierze naukowej. Tak to jest w „rasistowskich” Stanach Zjednoczonych.

W międzyczasie chicagowska policja szukała białych, faszystowskich sprawców. Po długotrwałym śledztwie mistyfikacja się jednak wydała, nigeryjskie osiłki zaczęły zeznawać tak szczegółowo, że na koniec Smollett miał iść siedzieć za składanie fałszywych zeznań. Odwoływał się od wyroku, ale dosłownie przed dwoma dniami sąd wyższej instancji go zatwierdził.

 

Dziewczynka w czerwonej kurteczce nie istniała

Wymyślanie fałszywych biografii, nasyłanie na siebie samego zbirów udających rasistów i homofobów to jednak przedszkole wobec jeszcze lepszego numeru, jakim jest wymyślanie nieistniejących ludzi. A to – najwyraźniej – dzieje się u nas. Bo oto 9 grudnia 2021 roku portal OKO.press informował o tragicznym wydarzeniu na polsko-białoruskiej granicy: „Rzecznik Praw Obywatelskich prosi policję w Białymstoku o włączenie się w poszukiwanie 4-letniej Eileen. Córka uchodźców z Iraku zaginęła, gdy Straż Graniczna wypchnęła jej rodziców na Białoruś”. Dalej dowiadywaliśmy się, że „pomagająca migrantom Grupa Granica napisała o wiadomości, którą dostali w nocy od zrozpaczonych rodziców”.

„[Eileen] ostatni raz była widziana w okolicy Nowego Dworu, po polskiej stronie. (…) Dziewczynka jest ubrana w czerwoną kurteczkę”.

„Nikt nie widział tej dziewczynki. Mieliśmy ujawnienia osób dronem z powietrza. Nawet gdyby oddaliła się od tej grupy, to byłoby ją widać” – przekazała OKO.press mjr Katarzyna Zdanowicz, rzeczniczka prasowa podlaskiego oddziału SG.

Teraz, po prawie dwóch latach, okazuje się, że Straż Graniczna miała 100% racji. Nikt nie widział Eileen, bo nie mógł widzieć. Z bardzo poważnego powodu, bo ta zagubiona dziewczynka, ubrana w „czerwoną kurteczkę” – przywodzącą na myśl czerwony płaszczyk dziewczynki z „Listy Schindlera” – po prostu nie istniała. Została wymyślona. Całkowicie.  

„Dziś wiemy, że Eileen nie istniała. Była to jedna z opowieści, którą usłyszeli aktywiści i przekazali dalej. Odbiła się szerokim echem i stanowiła ważną część narracji o «dzieciach umierających na granicy», którą utrwala teraz «Zielona Granica». (…) Wydaje mi się, że nie wiemy o żadnym udokumentowanym przypadku śmierci dziecka na polskiej granicy. (…) Dyskutowaliśmy z wielkim oburzeniem o dziecku, które nie istniało” – czytamy w artykule Małgorzaty Tomczak w „Gazecie Wyborczej”.

 

Fałszywe narracje można pokonać tylko narracjami prawdziwymi

Oczywiście ludzie reprezentujący poglądy lewicowe nie mają monopolu na udawanie, mistyfikację, oszustwo i kłamstwo. To zjawisko dotyczy także prawicowców. Dotyczy wszystkich ludzi, którzy uważają, że cel uświęca środki. Że wolno kłamać, oszukiwać, zmyślać, konfabulować bez najmniejszych wyrzutów sumienia, jeżeli we własnym przekonaniu robi się to w „dobrym celu”. 

Jako gatunek ssaków naczelnych jesteśmy skonstruowani w tak dziwny sposób, że uzależniamy nasze postępowanie od usłyszanej opowieści, nazywanej obecnie popularnym słowem „narracja”. Narracja rządzi naszymi emocjami, a nawet intelektem. Rządzi ludzkim światem. Tak było od niepamiętnych czasów – całe szeregi pokoleń zachowywały się w naszym kręgu kulturowym w określony sposób, uznawały określone wartości, żyły wedle określonych zasad, dlatego że wysłuchały opowieści sprzed tysięcy lat, stanowiących podstawy religii czy poczucia plemiennego, lub nowożytnych, na których opierają się świadomość narodowa lub ideologie.

Wobec narracji jesteśmy bezbronni. Nic ich nie pokona i nic ich nie powstrzyma. 

Co więc można zrobić? Tylko jedno: walczyć z kłamliwymi narracjami za pomocą narracji opartych na prawdzie. Dlatego trzeba nagłaśniać przypadki takie jak te, które wymieniłem powyżej.



 

Polecane