Tli się wojna na Bliskim Wschodzie

Coraz bardziej gorąco na Morzu Czerwonym. Coraz mniej statków handlowych przepływa przez Kanał Sueski. Mocno drożeje ropa, ceny paliwa na giełdzie paliw w Nowym Jorku szybko rosną w reakcji na wysłanie przez Iran okrętu na Morze Czerwone. Jednak zagrożony jest nie tylko ten akwen – cały wschodni region Morza Śródziemnego ogarniają konflikty zbrojne.
Irańska fregata
Irańska fregata "Alvand" / fot. Wikipedia CC BY-SA 4,0 Fars Media Corporation

Irański niszczyciel Alborz 2 stycznia br. wpłynął na Morze Czerwone przez strategiczną cieśninę Bab al-Mandab. Wcześniej wraz z pomocniczą jednostką Bushehr patrolował Zatokę Adeńską. Wypłynięcie irańskiego niszczyciela poza Bab al-Mandab to otwarte wsparcie Teheranu dla ataków Huti na statki transportowe różnych bander. Dotychczas Iran ograniczał się do dostarczania uzbrojenia dla Huti, których przywódcy głoszą, że atakując statki związane z Izraelem, chcą wymusić wycofanie się Izraela ze Strefy Gazy. Jednak ponad połowa statków zaatakowanych przez rebeliantów Huti nie miała nic wspólnego z Izraelem. Ataki rozpoczęły się 8 października 2023 r., następnego dnia po ataku Hamasu na cywilną ludność Izraela, akcja wojsk izraelskich jeszcze się nie rozpoczęła. Jest to sprzeczne z twierdzeniem, że ataki na statki towarowe na Morzu Czerwonym mają wymusić zatrzymanie ofensywy Izraela na Gazę. Do 2 stycznia takich ataków było 26. Drony i rakiety były zestrzeliwane przez amerykańskie okręty z grupy uderzeniowej lotniskowca USS Dwight D. Eisenhower.

Ataki na statki towarowe nasiliły się przed końcem 2023 r. Między innymi 31 grudnia cztery łodzie rebeliantów zaatakowały duński kontenerowiec firmy Maersk. Huti usiłowali wejść na pokład statku. Helikoptery z lotniskowca USS Dwight D. Eisenhower ostrzelały i zatopiły trzy łodzie, zabijając 10 rebeliantów. Uznano ich w wielu krajach islamskich za „męczenników”. Była to pierwsza otwarta konfrontacja sił USA z bojówkami Huti. Po tej akcji Pentagon przedstawił konkretne plany ataku na bazy rakiet i dronów na terytorium Jemenu na obszarach zamieszkałych przez ludność cywilną. Eksperci zwracają uwagę, że w takim ataku ofiarami będą przede wszystkim „kobiety i dzieci”, bo wspomniane bazy są ulokowane na osiedlach mieszkaniowych. Dlatego administracja Joe Bidena waha się przed użyciem siły przeciwko Huti na lądzie, wysoce prawdopodobne jest, że do walki przystąpiłby Iran. Świadczy o tym właśnie wpłynięcie okrętów irańskich na Morze Czerwone. Bezpośrednia konfrontacja USA – Huti może też zagrozić kruchemu rozejmowi między Huti a Arabią Saudyjską, co niewątpliwie przekształciłoby się w otwartą wojnę z udziałem USA. Być może komuś o to chodzi. Zainteresowane mogą być Chiny – zaangażowanie sił amerykańskich w regionie Bliskiego Wschodu ułatwi zaatakowanie Tajwanu, a także Rosja – odwraca zaangażowanie państw zachodnich od wojny z Ukrainą. To byłoby równoznaczne z bezpośrednim zagrożeniem wschodniej flanki NATO – zwłaszcza państw bałtyckich i Polski.

Departament Obrony USA obawia się, że brak reakcji na ataki Huti wspieranych przez Iran to rezygnacja z taktyki zastraszania, co również zwiększa ryzyko otwartej wojny w regionie. Kontratakom na Huti po cichu sprzyjają państwa arabskie, wielcy dostawcy ropy naftowej na rynki światowe, z wyjątkiem Kataru.

Będą problemy z ropą naftową

Wobec napadów Huti coraz więcej dużych przedsiębiorstw żeglugowych wybiera dłuższą i droższą trasę wokół afrykańskiego Przylądka Dobrej Nadziei, zamiast przepływać przez Kanał Sueski, Morze Czerwone i cieśninę Bab al-Mandab. Ten kluczowy szlak handlowy łączy rynki w Azji i Europie. Niebezpieczne ataki Huti, z których kilka spowodowało poważne uszkodzenie statków, skłoniły wiele przedsiębiorstw żeglugowych do wydania nakazu swoim statkom, aby korzystały z tego szlaku.

Przez Kanał Sueski i Morze Czerwone przepływało dotychczas około 12 proc. światowego handlu, przede wszystkim ropą naftową produkowaną w państwach arabskich, szczególnie Arabii Saudyjskiej. Od 9 października 2023 r. do 1 stycznia br. nastąpiło ok. 25 ataków Huti na handlową żeglugę międzynarodową. W efekcie transport ropy arabskiej do Europy trwa obecnie nawet trzy tygodnie dłużej. Ceny ropy są wskutek tego pod wysoką presją zwyżkową. 3 stycznia baryłka ropy WTI (West Texas Intermediate – lekka ropa łupkowa) w dostawach na luty kosztowała na NYMEX w Nowym Jorku 72,93 dol., zdrożała o 1,73 proc. w ciągu jednego dnia. Ropa brent crude (ze złóż Morza Północnego, mieszanka Brent i Forties oraz ropy crude Oseberg i Ekofisk) w kontraktach na marzec kosztowała 78,52 dol. za baryłkę, o 1,92 proc. więcej.

Jak zapewnić pokój w regionie bliskowschodnim?

Amerykanie nie chcą być samotni w ataku na Huti. Wracają do strategii stosowanej w obliczu ataków komunizmu sowieckiego na Koreę i Wietnam, kiedy mieli – niewiele znaczących – sojuszników wśród państw Zachodu. Michael Mulroy, były zastępca sekretarza obrony USA na Bliski Wschód w administracji Donalda Trumpa, uważa, że celem Pentagonu w nowej koalicji morskiej jest uczynienie każdego przyszłego ataku Huti kwestią międzynarodową, aby zdystansować się od wojny Izraela z Hamasem. Gdyby okręty chroniące statek handlowy zostały zaatakowane przez Huti, byłby to atak na koalicję, a nie tylko na USA – podsumował Mulroy. To racja, logicznie biorąc, wielkie straty ponosi handel całego świata. W ubiegłym miesiącu USA utworzyły wielonarodową morską grupę zadaniową, która ma chronić statki na Morzu Czerwonym. „Prosperity Guardian” (Strażnik Dobrobytu) to wielonarodowa koalicja sił morskich mająca chronić żeglugę na Morzu Czerwonym. Grupa miała obejmować około 20 krajów. Jednak jak się zdaje – ostatecznie ogranicza się do dziesiątki. W jej składzie – podkreśla Reuters – są: Wielka Brytania, Polska, Grecja, Włochy i inne państwa Unii Europejskiej. Kilka kolejnych, w tym Hiszpania, oświadczyło, że nie przyłączą się do inicjatywy „Prosperity Guardian”. Niejasne jest stanowisko Francji. Wielka Brytania rozważa dodatkowo podjęcie samodzielnych „bezpośrednich działań” przeciwko Huti, aby „zapobiec zagrożeniom dla wolności żeglugi na Morzu Czerwonym”. Brytyjski minister spraw zagranicznych David Cameron poinformował o przeprowadzeniu rozmowy z irańskim szefem MSZ, Hosejnem Amirem Abdollahianem, na temat napięć na Morzu Czerwonym. Przekazał mu, że to Iran ponosi odpowiedzialność za ochronę transportu i zapobieganie atakom. Abdollahian nie podjął tematu. Jednak jest oczywiste, że tylko morskie siły USA mogą przywrócić pokój i bezpieczeństwo żeglugi w regionie Bliskiego Wschodu: na Morzu Śródziemnym, w Zatoce Perskiej, na Morzu Czerwonym, Morzu Arabskim i części Oceanu Indyjskiego.

Lotniskowiec USS Gerald R. Ford wraca do bazy w Norfolk

Do końca 2023 r. w zagrożonym regionie pełniły to zadanie odpowiednio wzmocnione 5. i 6. Flota Stanów Zjednoczonych. W składzie 5. Floty znalazł się lotniskowiec USS Dwight D. Eisenhower i jego grupa uderzeniowa, w 6. Flocie – największy i najpotężniejszy atomowy lotniskowiec świata USS Gerald R. Ford ze swoją grupą uderzeniową.

Tymczasem USS Gerald R. Ford właśnie opuszcza Morze Śródziemne po kilkumiesięcznym przedłużeniu swojej służby we wschodniej części tego akwenu. Od 7 października lotniskowiec ze swoją grupą uderzeniową dołączył do 6. Floty operującej jako ochrona militarna zaatakowanego Izraela. Lotniskowiec wraz z większością grupy uderzeniowej podobno zmierza do swojej bazy w Norfolk w stanie Wirginia. Informacja została przekazana, gdy USS Gerald R. Ford znajdował się na wysokości Rethymno na Krecie po wypłynięciu z bazy Souda (trochę dziwi, dlaczego będzie musiał opłynąć Kretę, zamiast z bazy Souda skierować się wprost na zachód, na Gibraltar). Departament Obrony oświadczył, że obecnie nawet bez tego lotniskowca i jego grupy uderzeniowej Stany Zjednoczone we wschodniej części Morza Śródziemnego nadal będą dysponować bardzo dużym morskim potencjałem wojskowym. Są tam translokowane dodatkowe krążowniki i niszczyciele. Jak poinformował CENTCOM, na wodach wschodniej części Morza Śródziemnego grupa lotniskowca Gerald R. Ford zostanie zastąpiona przez grupę jednostek 6. Floty. Są to desantowy okręt szturmowy USS Bataan (ponad 2 tys. marines) i towarzyszące mu okręty USS Mesa Verde i USS Carter Hall. Wszystkie trzy okręty mogą obsługiwać samoloty. Na okręcie Bataan stacjonują myśliwce F-35. Są głosy, że Gerald R. Ford, najnowocześniejszy i najpotężniejszy lotniskowiec świata, popłynie na Daleki Wschód, w okolice zbliżone do wód chińskich, jako wsparcie dla Tajwanu.

Niebezpieczna wschodnia część Morza Śródziemnego

O ile konfrontacja na Morzu Czerwonym jest prosta, ponieważ wrogiem USA, Izraela i poniekąd Zachodu są szyiccy Huti z Jemenu wspierani przez szyicki Iran, o tyle gra we wschodniej części Morza Śródziemnego jest o wiele bardziej skomplikowana. Oprócz Iranu i ogólnie biorąc szyitów, uczestnicy tej gry to Rosja, Turcja i gdzieś głęboko w cieniu Chiny. W tym znaczeniu to pole gorącego coraz bardziej starcia z USA i szerzej z Zachodem. Pomiędzy tymi wrogimi blokami usiłują zachować swoje niezależne pozycje i wielkie interesy państwa arabskie, zwłaszcza Egipt i Arabia Saudyjska. Trzeba podkreślić – państwa, a nie kraje, ponieważ prawie wszystkie społeczeństwa arabskie i Turcja, wzorem Iranu, przeżywają coraz silniejszy „powrót do islamskich korzeni” i pragnienie stworzenia „wielkiego kalifatu” obejmującego co najmniej cały Bliski Wschód. To w dużej mierze dzieło Braci Muzułmańskich, szczególnie udane w Turcji, gdzie dużą nieufność Amerykanów budzą ostatnio częste wielomilionowe manifestacje islamistyczne i antyzachodnie, jak noworoczna demonstracja w Istambule, pod hasłami wrogości nie tylko wobec Izraela, ale przede wszystkim USA i Europy. Nie przeszkadza to jednak prezydentowi Recepowi Erdoğanowi negocjować uparcie z Joe Bidenem dostaw zmodernizowanych F-16 i wciąż zabiegać o dobre relacje z Unią Europejską, jednocześnie wyraźnie poprawiając swoje relacje z Rosją. Ostatnio słychać, że Moskwa ponownie uruchomiła w Turcji sieć lotniczą dla nielegalnych migrantów, tym razem do Finlandii. Ankara nie przepuściła przez Dardanele i Bosfor brytyjskich trałowców do rozminowania wód ukraińskich na Morzu Czarnym (na wniosek Kremla). Turcji nie przeszkadza duża rosyjska baza morska w Tartus w Syrii (zaopatrzona w nowe rosyjskie hipersoniczne rakiety manewrujące Zircon) oraz lotnicza baza w Humajmim (Khmeimim Air Base) przy porcie lotniczym Latakia.

„Irański” Liban

Liban to kraj przed 1948 rokiem bogaty, którego ludność w ok. 90 proc. stanowili chrześcijanie. Dziś chrześcijanie są zdecydowaną i upośledzoną mniejszością. Zdecydowana większość to drugie i trzecie pokolenie uchodźców palestyńskich, którzy dominują w tym kraju. Tę dużą większość palestyńską reprezentuje i broni Hezbollah, partia polityczna radykalnych szyitów, utworzona w 1982 roku. Od początku wspierana i finansowana przez Iran, liczy ok. 100 tys. członków szyitów. Nazwa „Hezbollah” to skrót od Ḥizb Allāh, „partia Boga” (arab. ‏حزب ﷲ‎). Jest partią uważaną za terrorystyczną przez Stany Zjednoczone, a także niektóre kraje arabskie (sunnickie). Unia Europejska uznaje za terrorystyczne tylko zbrojne skrzydło Hezbollahu, utrzymując dialog ze zdominowanym przez Hezbollah libańskim rządem.

Nazwa Hezbollah pochodzi od słów Koranu (sura 58.22): „On wprowadzi ich do Ogrodów, gdzie w dole płyną strumyki; oni będą tam przebywać na wieki. Bóg znalazł w nich upodobanie i oni mają upodobanie w Nim. Oni stanowią partię Boga. O, tak! Zaprawdę, partię Boga – oni są szczęśliwi”. Hezbollah od 1982 r. prowadzi militarną działalność zmierzającą do zlikwidowania Izraela. Choć jako szyicki jest przeciwny sunnitom, mocno wspiera Hamas. Na granicy izraelsko-libańskiej wciąż trwają starcia, nasilone po 7 października ub.r. Hezbollah irańskimi rakietami atakuje miasta izraelskie. Siły Obronne Izraela (IDF) prowadzą operacje przeciwko siłom zbrojnym Hezbollahu. W ubiegłym tygodniu IDF przeprowadziły udany zamach na kilku czołowych działaczy Hamasu, w tym Saleha al-Arouriego, jednego z najwyższych jego przywódców. Prawdopodobnie przebywali oni na stałe w Bejrucie. Według izraelskich mediów al-Arouri był zastępcą przywódcy Hamasu za granicą i de facto przywódcą wojskowego skrzydła organizacji na Zachodnim Brzegu. Hezbollah ma bardzo skrajny program walki z Izraelem, jednakże pomimo powiązań z Teheranem nie może liczyć na irańskie poparcie w ewentualnej wojnie z Izraelem.

Iran nie chce żadnej wojny?

Republika Iranu nie chce uczestniczyć w tym konflikcie regionalnym. A może raczej nie może sobie na niego pozwolić ze względu na poważne problemy wewnętrzne. Są to dobrze zorganizowane grupy przeciwne radykalnemu islamizmowi nie tylko w wielkich miastach, ale też na głębokiej prowincji, dobrze zorganizowana sunnicka mniejszość kurdyjska, dyskretnie zbuntowana, ale stabilna i bardzo liczna młodzież studencka i wysoko kwalifikowani młodzi pracownicy w dużych zakładach przemysłowych, zwłaszcza w sektorze naftowym, wreszcie bardzo liczna i nieźle zorganizowana irańska emigracja antyislamska. Eksperci oceniają, że w gruncie rzeczy Iran to „słabe ogniwo w bliskowschodnim froncie islamistycznym przeciwko Zachodowi”. Być może to dlatego będzie można zupełnie zniszczyć Jemen rządzony przez Huti. A wojna na Bliskim Wschodzie tylko się tli, a nie wybucha wielkim pożarem. Niestety, jest też druga strona medalu – ta wojna odwraca uwagę od rosyjskiej inwazji przeciwko Ukrainie i jej możliwych ponurych perspektyw.

Tekst pochodzi z 2 (1824) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Płonie hala magazynowa w Wielkopolsce. Jest komunikat służb Wiadomości
Płonie hala magazynowa w Wielkopolsce. Jest komunikat służb

W miejscowości Cienin Zaborny w powiecie słupeckim doszło do dużego pożaru hali magazynowej. Z ogniem od niedzielnego wieczoru walczą strażacy z Wielkopolski.

Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni Wiadomości
Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni

Najnowszy, niedzielny odcinek „Familiady” wywołał duże poruszenie wśród widzów. Po zakończeniu rywalizacji drużyn „Znajomi z pracy” i „Rada rodziców” w mediach społecznościowych programu pojawiła się fala komentarzy, w których internauci podważali przebieg gry.

Grafzero: Bestsellery 2025 - co czytał świat? z ostatniej chwili
Grafzero: Bestsellery 2025 - co czytał świat?

Jakie książki rządzą światem w 2025 roku? W dzisiejszym odcinku robimy wielki przegląd globalnych list bestsellerów! Sprawdzamy, co czytają mieszkańcy USA, Chin, Brazylii czy Nowej Zelandii. Od fenomenu teorii „Let Them” Mel Robbins, przez wielki powrót do świata Igrzysk Śmierci, aż po... szał na kolorowanki w Ameryce Południowej i poradniki o sztucznej inteligencji w Azji. Rynek wydawniczy w 2025 roku zaskakuje – z jednej strony szukamy intymnych biografii, takich jak wspomnienia Jacindy Ardern, z drugiej strony uciekamy w mroczne thrillery Freidy McFadden i romanfantasy od Rebekki Yarros.

IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie Wiadomości
IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał w niedzielę ostrzeżenia I stopnia przed silnym mrozem dla północno-wschodniej i częściowo północnej Polski. W mocy wciąż pozostaje wydany w sobotę alert I stopnia przed oblodzeniem na południowym zachodzie i południu kraju.

Darmowe zakwaterowanie na walijskiej wyspie. Trwa nabór wolontariuszy Wiadomości
Darmowe zakwaterowanie na walijskiej wyspie. Trwa nabór wolontariuszy

Wyspa Skomer u zachodnich wybrzeży Walii to jeden z najcenniejszych rezerwatów przyrody w Wielkiej Brytanii. Oprócz standardowych wizyt turystycznych istnieje tam możliwość zamieszkania bez opłat w ramach wolontariatu.

Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko, legenda polskiego teatru i filmu z ostatniej chwili
Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko, legenda polskiego teatru i filmu

W niedzielę zmarł wybitny aktor i pedagog Edward Linde-Lubaszenko – poinformowała PAP rodzina aktora. Linde-Lubaszenko od 1973 r. związany był z Teatrem Starym w Krakowie, zagrał w ponad 70 filmach, ponad 110 przedstawieniach teatralnych i ponad 80 spektaklach Teatru Telewizji.

Wypadek legendy narciarstwa. Co dalej z Lindsey Vonn? Wiadomości
Wypadek legendy narciarstwa. Co dalej z Lindsey Vonn?

Alex Hoedlmoser, trener konkurencji szybkościowych w amerykańskiej kadrze alpejczyków, przekazał, że Lindsey Vonn, która miała poważny wypadek na trasie olimpijskiego zjazdu w Cortinie d'Ampezzo, „najwyraźniej ma złamane podudzie”. Słynna narciarka przechodzi dalsze badania w szpitalu.

Komunikat dla mieszkańców woj. mazowieckiego Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców woj. mazowieckiego

W niedzielę na ulice Warszawy wracają autobusy grzewcze, które będą dostępne w miejscach o największym natężeniu ruchu - poinformował warszawski ratusz. Pojazdy będą jeździły od godz. 18 przez całą noc, ostatni odjazd z pętli odbędzie się o 9.

Bosak o KSeF: Każdy wywiad gospodarczy może tylko pomarzyć, żeby mieć przegląd wszystkich faktur wideo
Bosak o KSeF: Każdy wywiad gospodarczy może tylko pomarzyć, żeby mieć przegląd wszystkich faktur

„Wasz rząd niestety wyoutsourceował za granicę kolejny ogromny obszar danych gospodarczych, o których każdy wywiad gospodarczy może tylko pomarzyć, żeby mieć przegląd wszystkich faktur” - powiedział wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak na antenie Telewizji Polsat odnosząc się do Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF).

Zdarzenie z nożem w zachodnich Niemczech. Policja użyła broni z ostatniej chwili
Zdarzenie z nożem w zachodnich Niemczech. Policja użyła broni

W sobotę po południu w centrum Trewiru na zachodzie Niemiec policja postrzeliła mężczyznę, który chodził po deptaku z nożem i zaczepiał przechodniów. Na szczęście nikt nie został ranny.

REKLAMA

Tli się wojna na Bliskim Wschodzie

Coraz bardziej gorąco na Morzu Czerwonym. Coraz mniej statków handlowych przepływa przez Kanał Sueski. Mocno drożeje ropa, ceny paliwa na giełdzie paliw w Nowym Jorku szybko rosną w reakcji na wysłanie przez Iran okrętu na Morze Czerwone. Jednak zagrożony jest nie tylko ten akwen – cały wschodni region Morza Śródziemnego ogarniają konflikty zbrojne.
Irańska fregata
Irańska fregata "Alvand" / fot. Wikipedia CC BY-SA 4,0 Fars Media Corporation

Irański niszczyciel Alborz 2 stycznia br. wpłynął na Morze Czerwone przez strategiczną cieśninę Bab al-Mandab. Wcześniej wraz z pomocniczą jednostką Bushehr patrolował Zatokę Adeńską. Wypłynięcie irańskiego niszczyciela poza Bab al-Mandab to otwarte wsparcie Teheranu dla ataków Huti na statki transportowe różnych bander. Dotychczas Iran ograniczał się do dostarczania uzbrojenia dla Huti, których przywódcy głoszą, że atakując statki związane z Izraelem, chcą wymusić wycofanie się Izraela ze Strefy Gazy. Jednak ponad połowa statków zaatakowanych przez rebeliantów Huti nie miała nic wspólnego z Izraelem. Ataki rozpoczęły się 8 października 2023 r., następnego dnia po ataku Hamasu na cywilną ludność Izraela, akcja wojsk izraelskich jeszcze się nie rozpoczęła. Jest to sprzeczne z twierdzeniem, że ataki na statki towarowe na Morzu Czerwonym mają wymusić zatrzymanie ofensywy Izraela na Gazę. Do 2 stycznia takich ataków było 26. Drony i rakiety były zestrzeliwane przez amerykańskie okręty z grupy uderzeniowej lotniskowca USS Dwight D. Eisenhower.

Ataki na statki towarowe nasiliły się przed końcem 2023 r. Między innymi 31 grudnia cztery łodzie rebeliantów zaatakowały duński kontenerowiec firmy Maersk. Huti usiłowali wejść na pokład statku. Helikoptery z lotniskowca USS Dwight D. Eisenhower ostrzelały i zatopiły trzy łodzie, zabijając 10 rebeliantów. Uznano ich w wielu krajach islamskich za „męczenników”. Była to pierwsza otwarta konfrontacja sił USA z bojówkami Huti. Po tej akcji Pentagon przedstawił konkretne plany ataku na bazy rakiet i dronów na terytorium Jemenu na obszarach zamieszkałych przez ludność cywilną. Eksperci zwracają uwagę, że w takim ataku ofiarami będą przede wszystkim „kobiety i dzieci”, bo wspomniane bazy są ulokowane na osiedlach mieszkaniowych. Dlatego administracja Joe Bidena waha się przed użyciem siły przeciwko Huti na lądzie, wysoce prawdopodobne jest, że do walki przystąpiłby Iran. Świadczy o tym właśnie wpłynięcie okrętów irańskich na Morze Czerwone. Bezpośrednia konfrontacja USA – Huti może też zagrozić kruchemu rozejmowi między Huti a Arabią Saudyjską, co niewątpliwie przekształciłoby się w otwartą wojnę z udziałem USA. Być może komuś o to chodzi. Zainteresowane mogą być Chiny – zaangażowanie sił amerykańskich w regionie Bliskiego Wschodu ułatwi zaatakowanie Tajwanu, a także Rosja – odwraca zaangażowanie państw zachodnich od wojny z Ukrainą. To byłoby równoznaczne z bezpośrednim zagrożeniem wschodniej flanki NATO – zwłaszcza państw bałtyckich i Polski.

Departament Obrony USA obawia się, że brak reakcji na ataki Huti wspieranych przez Iran to rezygnacja z taktyki zastraszania, co również zwiększa ryzyko otwartej wojny w regionie. Kontratakom na Huti po cichu sprzyjają państwa arabskie, wielcy dostawcy ropy naftowej na rynki światowe, z wyjątkiem Kataru.

Będą problemy z ropą naftową

Wobec napadów Huti coraz więcej dużych przedsiębiorstw żeglugowych wybiera dłuższą i droższą trasę wokół afrykańskiego Przylądka Dobrej Nadziei, zamiast przepływać przez Kanał Sueski, Morze Czerwone i cieśninę Bab al-Mandab. Ten kluczowy szlak handlowy łączy rynki w Azji i Europie. Niebezpieczne ataki Huti, z których kilka spowodowało poważne uszkodzenie statków, skłoniły wiele przedsiębiorstw żeglugowych do wydania nakazu swoim statkom, aby korzystały z tego szlaku.

Przez Kanał Sueski i Morze Czerwone przepływało dotychczas około 12 proc. światowego handlu, przede wszystkim ropą naftową produkowaną w państwach arabskich, szczególnie Arabii Saudyjskiej. Od 9 października 2023 r. do 1 stycznia br. nastąpiło ok. 25 ataków Huti na handlową żeglugę międzynarodową. W efekcie transport ropy arabskiej do Europy trwa obecnie nawet trzy tygodnie dłużej. Ceny ropy są wskutek tego pod wysoką presją zwyżkową. 3 stycznia baryłka ropy WTI (West Texas Intermediate – lekka ropa łupkowa) w dostawach na luty kosztowała na NYMEX w Nowym Jorku 72,93 dol., zdrożała o 1,73 proc. w ciągu jednego dnia. Ropa brent crude (ze złóż Morza Północnego, mieszanka Brent i Forties oraz ropy crude Oseberg i Ekofisk) w kontraktach na marzec kosztowała 78,52 dol. za baryłkę, o 1,92 proc. więcej.

Jak zapewnić pokój w regionie bliskowschodnim?

Amerykanie nie chcą być samotni w ataku na Huti. Wracają do strategii stosowanej w obliczu ataków komunizmu sowieckiego na Koreę i Wietnam, kiedy mieli – niewiele znaczących – sojuszników wśród państw Zachodu. Michael Mulroy, były zastępca sekretarza obrony USA na Bliski Wschód w administracji Donalda Trumpa, uważa, że celem Pentagonu w nowej koalicji morskiej jest uczynienie każdego przyszłego ataku Huti kwestią międzynarodową, aby zdystansować się od wojny Izraela z Hamasem. Gdyby okręty chroniące statek handlowy zostały zaatakowane przez Huti, byłby to atak na koalicję, a nie tylko na USA – podsumował Mulroy. To racja, logicznie biorąc, wielkie straty ponosi handel całego świata. W ubiegłym miesiącu USA utworzyły wielonarodową morską grupę zadaniową, która ma chronić statki na Morzu Czerwonym. „Prosperity Guardian” (Strażnik Dobrobytu) to wielonarodowa koalicja sił morskich mająca chronić żeglugę na Morzu Czerwonym. Grupa miała obejmować około 20 krajów. Jednak jak się zdaje – ostatecznie ogranicza się do dziesiątki. W jej składzie – podkreśla Reuters – są: Wielka Brytania, Polska, Grecja, Włochy i inne państwa Unii Europejskiej. Kilka kolejnych, w tym Hiszpania, oświadczyło, że nie przyłączą się do inicjatywy „Prosperity Guardian”. Niejasne jest stanowisko Francji. Wielka Brytania rozważa dodatkowo podjęcie samodzielnych „bezpośrednich działań” przeciwko Huti, aby „zapobiec zagrożeniom dla wolności żeglugi na Morzu Czerwonym”. Brytyjski minister spraw zagranicznych David Cameron poinformował o przeprowadzeniu rozmowy z irańskim szefem MSZ, Hosejnem Amirem Abdollahianem, na temat napięć na Morzu Czerwonym. Przekazał mu, że to Iran ponosi odpowiedzialność za ochronę transportu i zapobieganie atakom. Abdollahian nie podjął tematu. Jednak jest oczywiste, że tylko morskie siły USA mogą przywrócić pokój i bezpieczeństwo żeglugi w regionie Bliskiego Wschodu: na Morzu Śródziemnym, w Zatoce Perskiej, na Morzu Czerwonym, Morzu Arabskim i części Oceanu Indyjskiego.

Lotniskowiec USS Gerald R. Ford wraca do bazy w Norfolk

Do końca 2023 r. w zagrożonym regionie pełniły to zadanie odpowiednio wzmocnione 5. i 6. Flota Stanów Zjednoczonych. W składzie 5. Floty znalazł się lotniskowiec USS Dwight D. Eisenhower i jego grupa uderzeniowa, w 6. Flocie – największy i najpotężniejszy atomowy lotniskowiec świata USS Gerald R. Ford ze swoją grupą uderzeniową.

Tymczasem USS Gerald R. Ford właśnie opuszcza Morze Śródziemne po kilkumiesięcznym przedłużeniu swojej służby we wschodniej części tego akwenu. Od 7 października lotniskowiec ze swoją grupą uderzeniową dołączył do 6. Floty operującej jako ochrona militarna zaatakowanego Izraela. Lotniskowiec wraz z większością grupy uderzeniowej podobno zmierza do swojej bazy w Norfolk w stanie Wirginia. Informacja została przekazana, gdy USS Gerald R. Ford znajdował się na wysokości Rethymno na Krecie po wypłynięciu z bazy Souda (trochę dziwi, dlaczego będzie musiał opłynąć Kretę, zamiast z bazy Souda skierować się wprost na zachód, na Gibraltar). Departament Obrony oświadczył, że obecnie nawet bez tego lotniskowca i jego grupy uderzeniowej Stany Zjednoczone we wschodniej części Morza Śródziemnego nadal będą dysponować bardzo dużym morskim potencjałem wojskowym. Są tam translokowane dodatkowe krążowniki i niszczyciele. Jak poinformował CENTCOM, na wodach wschodniej części Morza Śródziemnego grupa lotniskowca Gerald R. Ford zostanie zastąpiona przez grupę jednostek 6. Floty. Są to desantowy okręt szturmowy USS Bataan (ponad 2 tys. marines) i towarzyszące mu okręty USS Mesa Verde i USS Carter Hall. Wszystkie trzy okręty mogą obsługiwać samoloty. Na okręcie Bataan stacjonują myśliwce F-35. Są głosy, że Gerald R. Ford, najnowocześniejszy i najpotężniejszy lotniskowiec świata, popłynie na Daleki Wschód, w okolice zbliżone do wód chińskich, jako wsparcie dla Tajwanu.

Niebezpieczna wschodnia część Morza Śródziemnego

O ile konfrontacja na Morzu Czerwonym jest prosta, ponieważ wrogiem USA, Izraela i poniekąd Zachodu są szyiccy Huti z Jemenu wspierani przez szyicki Iran, o tyle gra we wschodniej części Morza Śródziemnego jest o wiele bardziej skomplikowana. Oprócz Iranu i ogólnie biorąc szyitów, uczestnicy tej gry to Rosja, Turcja i gdzieś głęboko w cieniu Chiny. W tym znaczeniu to pole gorącego coraz bardziej starcia z USA i szerzej z Zachodem. Pomiędzy tymi wrogimi blokami usiłują zachować swoje niezależne pozycje i wielkie interesy państwa arabskie, zwłaszcza Egipt i Arabia Saudyjska. Trzeba podkreślić – państwa, a nie kraje, ponieważ prawie wszystkie społeczeństwa arabskie i Turcja, wzorem Iranu, przeżywają coraz silniejszy „powrót do islamskich korzeni” i pragnienie stworzenia „wielkiego kalifatu” obejmującego co najmniej cały Bliski Wschód. To w dużej mierze dzieło Braci Muzułmańskich, szczególnie udane w Turcji, gdzie dużą nieufność Amerykanów budzą ostatnio częste wielomilionowe manifestacje islamistyczne i antyzachodnie, jak noworoczna demonstracja w Istambule, pod hasłami wrogości nie tylko wobec Izraela, ale przede wszystkim USA i Europy. Nie przeszkadza to jednak prezydentowi Recepowi Erdoğanowi negocjować uparcie z Joe Bidenem dostaw zmodernizowanych F-16 i wciąż zabiegać o dobre relacje z Unią Europejską, jednocześnie wyraźnie poprawiając swoje relacje z Rosją. Ostatnio słychać, że Moskwa ponownie uruchomiła w Turcji sieć lotniczą dla nielegalnych migrantów, tym razem do Finlandii. Ankara nie przepuściła przez Dardanele i Bosfor brytyjskich trałowców do rozminowania wód ukraińskich na Morzu Czarnym (na wniosek Kremla). Turcji nie przeszkadza duża rosyjska baza morska w Tartus w Syrii (zaopatrzona w nowe rosyjskie hipersoniczne rakiety manewrujące Zircon) oraz lotnicza baza w Humajmim (Khmeimim Air Base) przy porcie lotniczym Latakia.

„Irański” Liban

Liban to kraj przed 1948 rokiem bogaty, którego ludność w ok. 90 proc. stanowili chrześcijanie. Dziś chrześcijanie są zdecydowaną i upośledzoną mniejszością. Zdecydowana większość to drugie i trzecie pokolenie uchodźców palestyńskich, którzy dominują w tym kraju. Tę dużą większość palestyńską reprezentuje i broni Hezbollah, partia polityczna radykalnych szyitów, utworzona w 1982 roku. Od początku wspierana i finansowana przez Iran, liczy ok. 100 tys. członków szyitów. Nazwa „Hezbollah” to skrót od Ḥizb Allāh, „partia Boga” (arab. ‏حزب ﷲ‎). Jest partią uważaną za terrorystyczną przez Stany Zjednoczone, a także niektóre kraje arabskie (sunnickie). Unia Europejska uznaje za terrorystyczne tylko zbrojne skrzydło Hezbollahu, utrzymując dialog ze zdominowanym przez Hezbollah libańskim rządem.

Nazwa Hezbollah pochodzi od słów Koranu (sura 58.22): „On wprowadzi ich do Ogrodów, gdzie w dole płyną strumyki; oni będą tam przebywać na wieki. Bóg znalazł w nich upodobanie i oni mają upodobanie w Nim. Oni stanowią partię Boga. O, tak! Zaprawdę, partię Boga – oni są szczęśliwi”. Hezbollah od 1982 r. prowadzi militarną działalność zmierzającą do zlikwidowania Izraela. Choć jako szyicki jest przeciwny sunnitom, mocno wspiera Hamas. Na granicy izraelsko-libańskiej wciąż trwają starcia, nasilone po 7 października ub.r. Hezbollah irańskimi rakietami atakuje miasta izraelskie. Siły Obronne Izraela (IDF) prowadzą operacje przeciwko siłom zbrojnym Hezbollahu. W ubiegłym tygodniu IDF przeprowadziły udany zamach na kilku czołowych działaczy Hamasu, w tym Saleha al-Arouriego, jednego z najwyższych jego przywódców. Prawdopodobnie przebywali oni na stałe w Bejrucie. Według izraelskich mediów al-Arouri był zastępcą przywódcy Hamasu za granicą i de facto przywódcą wojskowego skrzydła organizacji na Zachodnim Brzegu. Hezbollah ma bardzo skrajny program walki z Izraelem, jednakże pomimo powiązań z Teheranem nie może liczyć na irańskie poparcie w ewentualnej wojnie z Izraelem.

Iran nie chce żadnej wojny?

Republika Iranu nie chce uczestniczyć w tym konflikcie regionalnym. A może raczej nie może sobie na niego pozwolić ze względu na poważne problemy wewnętrzne. Są to dobrze zorganizowane grupy przeciwne radykalnemu islamizmowi nie tylko w wielkich miastach, ale też na głębokiej prowincji, dobrze zorganizowana sunnicka mniejszość kurdyjska, dyskretnie zbuntowana, ale stabilna i bardzo liczna młodzież studencka i wysoko kwalifikowani młodzi pracownicy w dużych zakładach przemysłowych, zwłaszcza w sektorze naftowym, wreszcie bardzo liczna i nieźle zorganizowana irańska emigracja antyislamska. Eksperci oceniają, że w gruncie rzeczy Iran to „słabe ogniwo w bliskowschodnim froncie islamistycznym przeciwko Zachodowi”. Być może to dlatego będzie można zupełnie zniszczyć Jemen rządzony przez Huti. A wojna na Bliskim Wschodzie tylko się tli, a nie wybucha wielkim pożarem. Niestety, jest też druga strona medalu – ta wojna odwraca uwagę od rosyjskiej inwazji przeciwko Ukrainie i jej możliwych ponurych perspektyw.

Tekst pochodzi z 2 (1824) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane