Ryszard Czarnecki: Za błędy polityki imigracyjnej UE ma płacić m.in. Polska

Za błędy polityki imigracyjnej UE ma płacić m.in. Polska
Migranci
Migranci / PAP/EPA/José Valle

Zapraszam do lektury zapisu mojego wywiadu dla Radia Wnet. Przeprowadziła go red. Jaśmina Nowak w ramach pasma"Poranek WNET". Rozmowa miała miejsce 8 stycznia 2024 roku.

Już teraz mamy połączenie z Ryszardem Czarneckim, eurodeputowanym Prawa i Sprawiedliwości. Dzień dobry.

– Witam Panią, witam Państwa. Dzień dobry, kłaniam się.

I zacznę może od tego, jak minęła Panu noc. Wiemy, że cały czas fizycznie jeszcze pełni Pan dyżury z częścią posłów z Prawa i Sprawiedliwości. Jak wygląda obecnie sytuacja?

"Bronimy rzeczy najważniejszej, wolności, w tym wolności słowa"

– Tak, to już mój ósmy dyżur. Najpierw w Polskiej Agencji Prasowej, potem w telewizji. Duch jest dobry, poczucie, że bronimy rzeczy najważniejszej, czyli wolności, w tym wolności słowa - jest. Są ludzie zarówno z Sejmu, Senatu, Parlamentu Europejskiego. W ostatnich godzinach był Antoni Macierewicz, była Anna Fotyga, Marcin Horała, Marek Matuszewski, Piotr Uściński, mogę tak wymieniać. Przyjeżdżają ludzie, i to warto podkreślić, z bardzo daleka. Ci, którzy mieszkają w Warszawie, to jest niewielki problem, ale też, żeby taki dyżur ośmiogodzinny, a w moim przypadku parę razy było po kilkanaście godzin, to wiele z nich musi jechać czasem tyle samo ile potem dyżurują. Czekamy na to, co się wydarzy. Czekamy na decyzję KRS, pozytywną oczywiście, a za trzy dni, myślę, że wiele, wiele tysięcy osób pojawi się przed Sejmem, żeby zademonstrować właśnie "solidarność z wolnością", tak bym to określił.

Bo za trzy dni 11 stycznia faktycznie jest ten zapowiadany, głośny marsz. Natomiast prezydent Andrzej Duda zaprosił członków Rady Mediów Narodowych na spotkanie w Pałacu Prezydenckim. To spotkanie ma się odbyć jutro w samo południe i właśnie ma dotyczyć sytuacji w mediach publicznych. Co może się rozstrzygnięć na tym spotkaniu? Czy można mówić, że to jest pewien nowy krok, nowy etap w tym całym zamieszaniu dotyczącym mediów publicznych?

– To jest ważny krok, w jakiejś mierze symboliczny, ale tutaj Rada Mediów Narodowych atakowana bardzo brutalnie, że jest niekonstytucyjna, jakby wszystkie organy państwa musiałyby być wpisane do Ustawy Zasadniczej, a naprawdę nie muszą. Zostało w ten sposób wskazane przez Głowę Państwa, że jest Rada Mediów bardzo ważnym punktem odniesienia, że bez niej ładu medialnego nie da się realizować i myślę, że pan prezydent po raz kolejny staje po stronie wolności. Dobrze się stało, że tego do tego spotkania dochodzi. Cóż, oczywiście wrogowie wolności chcieliby, aby w murze obrońców wolności były jakieś wyłomy, aby ktoś skrewił, mówiąc językiem potocznym. Ale jak widać, to nie jest możliwe,  to myślenie życzeniowe. Ja mam takie poczucie, że po prostu trzeba robić swoje, a Radia Mediów Narodowych ma swoje zadania i nie ma sensu dywagować, że w czasach, kiedy jesteśmy w opozycji, to pewnie lepiej byłoby, gdyby była tylko sama Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, takie głosy też się pojawiają. Bo to nie ma sensu, takie deliberacje, mamy określony porządek prawny i z tych instytucji prawnych trzeba korzystać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rekordowy wzrost wydobycia węgla w Chinach

Czarnecki: za błędy polityki imigracyjnej UE ma płacić m.in. Polska

To teraz jeszcze na moment spójrzmy na politykę unijną. Media donoszą, że w ramach tego paktu migracyjnego Bruksela przygotowuje tzw. mechanizm wyrównawczy. Co on oznacza?

– Oznacza to, że za błędy polityki poszczególnych państw czy Unii, będą płacić te kraje, które błędów nie robiły, a więc to oznacza, że będą wciskane nam, krajom, które nie przyjmowały uchodźców, czy imigrantów, będą wciskane większe kwoty tychże imigrantów. Ja zwracam uwagę na jedną rzecz, o której się w Polsce bardzo mało mówi, mianowicie na taką totalną, czy prawie totalną dyskrecję, którą zarządzono w tej sprawie. Bardzo niewiele informacji, zobowiązanie do poufności... Oczywiście wiadomo, o co chodzi. Ponieważ gdyby się opinie publiczne poszczególnych krajów dowiedziały, czym to się je, jaki rzeczywiście jest scenariusz, to rzeczywiście oburzenie i pewnie reakcje społeczne byłyby dużo większe. To jest taka próba podjęta przez elity Unii, przez ten establishment, przepychania pewnych rzeczy na zasadzie nieświadomości opinii publicznej. To oczywiście nie ma nic wspólnego z demokracją, nie ma nic wspólnego z transparencją, ale jest faktem i to pokazuje złe intencje, naprawdę…

Ale z drugiej strony Panie Pośle, bo ja muszę jeszcze dopytać, no bo to nie jest rzecz, o której myśmy się dowiedzieli tydzień temu, czy miesiąc temu. Polska przecież już od niemalże dwóch lat tej trwającej wojny przyjęła ponad osiemnaście milionów ukraińskich uchodźców, oczywiście znaczna większość z nich wróciła na Ukrainę, ale nie zmienia to faktu, że cały czas ten przypływ ludzi był. Czy w tamtym momencie, ileś miesięcy, a może rok temu były podejmowane już takie próby zabezpieczenia Polski albo rozmowy, że my teraz pomagamy, że jesteśmy tym państwem na pierwszej linii frontu, ale już tych uchodźców przyjęliśmy?

– Wielokrotnie w rozmowach w Brukseli ten temat poruszał i mówił o tym premier Mateusz Morawiecki, mówili także poszczególni ministrowie, którzy przyjeżdżali na posiedzenia Rady Unii Europejskiej, już nie Rady Europejskiej tylko Rady Unii Europejskiej, to dwie różne struktury unijne. Bardzo wielu z nas o tym mówiło również w europarlamencie, jakoś może nie posłowie opozycji, ale posłowie czy europosłowie Prawa i Sprawiedliwości -  i to był argument niczym groch rzucany o ścianę. Bardzo Polskę chwalono, publicznie oczywiście, żeśmy przyjęli Ukraińców, natomiast to się nie przekładało na uwzględnienie tego w tych projektach nowej polityki imigracyjnej, czyli "polski murzyn zrobił swoje", a teraz polskiemu murzynowi, trawestując znane powiedzenie, włoży się dziesiątki czy setki tysięcy tych imigrantów bez naszej zgody. A także, uwaga, często wbrew ich woli. O tym się nie mówi, ale ci, którzy tyle mówią o wolności, którzy uważają, że każdy ma prawo być tam, gdzie chce, jakoś w tej sprawie milczą. Otóż ci ludzie też będą zmuszani, żeby do Polski przyjechać, a przecież oni, po pierwsze, wolą być w krajach, gdzie jest większy dobrobyt niż Polska, a po drugie, w krajach, gdzie są już ich rodacy, czy wyznawcy tej samej religii, mówimy głównie o muzułmanach, w krajach Europy Zachodniej, Północnej i Południowej. A więc tutaj też zwracam uwagę na tę drugą stronę medalu. Jest to więc też nie tylko zmuszanie Polski, żeby przyjęła niechcianych imigrantów, ale zmuszanie imigrantów, żeby w Polsce się osiedlali wbrew im samym bardzo często.

Na ten moment premier Donald Tusk powiedział wprost i jednoznacznie, że Polska nie przyjmie ani jednego nielegalnego uchodźcy. Co to może oznaczać w praktyce?

– Polska zagłosowała przeciw na Radzie Europejskiej, obecny rząd to zrobił, ale nie zgłosiła weta, a to jest jednak pozorowanie sprzeciwu, bo gdyby było weto, to by nastąpił pewien taki paraliż w tej kwestii, byśmy kupili czas, do negocjacji. To nie nastąpiło, a to oznacza ni mniej, ni więcej, że cała machina dalej się toczy. Oczywiście można powiedzieć, że pan premier może w tej chwili powiedzieć "tak, my byliśmy przeciw, ale przegłosowali nas".A przecież zna doskonale mechanizmy unijne, bo tutaj spędził, w Brukseli, sporo czasu, dwie kadencje jako szef Rady Europejskiej, potem jako szef Europejskiej Partii Ludowej i wie, że ten sprzeciw niczego nie wniósł poza samozadowoleniem i ewentualnym medialnym sprzedaniem tego we własnym kraju . I dlatego też tutaj „alea iacta est” - „kości zostały rzucone”. Jeżeli według tych reguł, jeżeli się one utrzymają, a wszystko wskazuje na to, że tak, to owszem, być może uchodźców nie przyjmiemy na razie, ale za to zabulimy i to bardzo mocno, bo to jest kwestia dwudziestu - dwudziestu paru tysięcy euro za każdego. A ponadto dzisiaj pan premier tak mówi, a za parę miesięcy, jak miną wybory samorządowe, które są za trzy miesiące i wybory europejskie, które są  równo za pięć miesięcy i jeden dzień, to może okazać się, że rząd może mieć inne zdanie !  Jeżeli Pani pozwoli, tutaj będę miał, w tej sprawie, pewną nieufność nie tylko deklaracji, ale intencji pana premiera.

A co ja mogę Panu zabronić. Bardzo serdecznie dziękuję. Ryszard Czarnecki eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości był moim i Państwa gościem. Dziękuję za rozmowę.

– Dziękuję za zaproszenie do „głosu wolnego i wolność ubezpieczającego”, jakim jest Radio Wnet. Dziękuję i pozdrawiam.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co najmniej sześć zakonnic porwano na Haiti


 

POLECANE
Węgry odmówiły ratyfikacji umowy UE-Mercosur z ostatniej chwili
Węgry odmówiły ratyfikacji umowy UE-Mercosur

Premier Viktor Orbán zapowiedział, że Węgry nigdy nie zatwierdzą umowy handlowej z Mercosurem, dopóki u władzy pozostanie obecny rząd. We wtorkowym nagraniu opublikowanym na Facebooku powiedział rolnikom, aby nie ustępowali, gdyż zostali oszukani.

KO liderem, ale bez szans na utworzenie rządu. Tylko 4 partie w Sejmie [NAJNOWSZY SONDAŻ] z ostatniej chwili
KO liderem, ale bez szans na utworzenie rządu. Tylko 4 partie w Sejmie [NAJNOWSZY SONDAŻ]

Wg najnowszego sondażu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, największym poparciem wśród Polaków cieszy się Koalicja Obywatelska. Na tym jednak kończą się dobre wiadomości dla ugrupowania Donalda Tuska; wyniki mniejszych ugrupowań i potencjalne konfiguracje koalicyjne wskazują, że KO nie byłaby w stanie utworzyć rządu.

Karol Nawrocki w Davos: NATO jest stabilne, a USA to nasz najważniejszy sojusznik z ostatniej chwili
Karol Nawrocki w Davos: NATO jest stabilne, a USA to nasz najważniejszy sojusznik

– USA są najważniejszym polskim sojusznikiem, a NATO jest stabilne – powiedział w środę prezydent Karol Nawrocki, który bierze udział w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos (WEF).

Szokująca nagroda MS na aukcji WOŚP. „Zwycięzca będzie mógł patrzeć na osadzonych jak na zwierzęta w zoo” z ostatniej chwili
Szokująca nagroda MS na aukcji WOŚP. „Zwycięzca będzie mógł patrzeć na osadzonych jak na zwierzęta w zoo”

Ministerstwo Sprawiedliwości wystawiło na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zwiedzanie aresztu w Piotrkowie Trybunalskim.

Rozpoczął się proces ks. Olszewskiego i b. urzędniczek MS ws. Fundacji Profeto i dotacji z Funduszu Sprawiedliwości z ostatniej chwili
Rozpoczął się proces ks. Olszewskiego i b. urzędniczek MS ws. Fundacji Profeto i dotacji z Funduszu Sprawiedliwości

W Sądzie Okręgowym w Warszawie rozpoczął się w środę proces ks. Michała Olszewskiego i b. urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie przyznania dotacji dla Fundacji Profeto z Funduszu Sprawiedliwości.

Marszałek Sejmu: Koalicyjne kluby gotowe zbierać podpisy pod wnioskiem o TS dla Ziobry z ostatniej chwili
Marszałek Sejmu: Koalicyjne kluby gotowe zbierać podpisy pod wnioskiem o TS dla Ziobry

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że rozmawiał z szefami sejmowych klubów reprezentujących koalicję rządową ws. wniosku o Trybunał Stanu dla b. szefa MS, posła PiS Zbigniewa Ziobry. Zaznaczył, że kluby są gotowe do rozpoczęcia zbierania podpisów i deklarują poparcie tego wniosku.

Politico: Koalicja chętnych może stać się zaczątkiem nowego sojuszu bez Stanów Zjednoczonych gorące
Politico: Koalicja chętnych może stać się zaczątkiem nowego sojuszu bez Stanów Zjednoczonych

„W obliczu kwestionowania NATO niektórzy urzędnicy postrzegają «koalicję chętnych» jako podstawę nowego sojuszu bez USA” – pisze Politico.

Pod płaszczykiem troski o cyberbezpieczeństwo KE chce domknąć system unijnej cenzury tylko u nas
Pod płaszczykiem troski o cyberbezpieczeństwo KE chce domknąć system unijnej cenzury

Komisja Europejska opublikowała projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej w sprawie unijnej Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA). Dokument ten obok ważnych i potrzebnych regulacji zawiera jednak zapisy pozwalające na domknięcie systemu cenzury w Europie.

Ścigany za zbrodnie wojenne Benjamin Netanjahu zasiądzie w Radzie Pokoju z ostatniej chwili
Ścigany za zbrodnie wojenne Benjamin Netanjahu zasiądzie w Radzie Pokoju

Premier Izraela Benjamin Netanjahu przyjął zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa do dołączenia do Rady Pokoju – przekazała w środę Agencja Reutera, powołując się na komunikat kancelarii szefa izraelskiego rządu.

Ostry list Roberta Ficy do Ursuli von der Leyen. Tego się chyba nie spodziewała z ostatniej chwili
Ostry list Roberta Ficy do Ursuli von der Leyen. Tego się chyba nie spodziewała

Premier Słowacji Robert Fico wystosował do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen list, w którym zapowiada odejście od forsowanej przez KE szkodliwej polityki klimatycznej.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Za błędy polityki imigracyjnej UE ma płacić m.in. Polska

Za błędy polityki imigracyjnej UE ma płacić m.in. Polska
Migranci
Migranci / PAP/EPA/José Valle

Zapraszam do lektury zapisu mojego wywiadu dla Radia Wnet. Przeprowadziła go red. Jaśmina Nowak w ramach pasma"Poranek WNET". Rozmowa miała miejsce 8 stycznia 2024 roku.

Już teraz mamy połączenie z Ryszardem Czarneckim, eurodeputowanym Prawa i Sprawiedliwości. Dzień dobry.

– Witam Panią, witam Państwa. Dzień dobry, kłaniam się.

I zacznę może od tego, jak minęła Panu noc. Wiemy, że cały czas fizycznie jeszcze pełni Pan dyżury z częścią posłów z Prawa i Sprawiedliwości. Jak wygląda obecnie sytuacja?

"Bronimy rzeczy najważniejszej, wolności, w tym wolności słowa"

– Tak, to już mój ósmy dyżur. Najpierw w Polskiej Agencji Prasowej, potem w telewizji. Duch jest dobry, poczucie, że bronimy rzeczy najważniejszej, czyli wolności, w tym wolności słowa - jest. Są ludzie zarówno z Sejmu, Senatu, Parlamentu Europejskiego. W ostatnich godzinach był Antoni Macierewicz, była Anna Fotyga, Marcin Horała, Marek Matuszewski, Piotr Uściński, mogę tak wymieniać. Przyjeżdżają ludzie, i to warto podkreślić, z bardzo daleka. Ci, którzy mieszkają w Warszawie, to jest niewielki problem, ale też, żeby taki dyżur ośmiogodzinny, a w moim przypadku parę razy było po kilkanaście godzin, to wiele z nich musi jechać czasem tyle samo ile potem dyżurują. Czekamy na to, co się wydarzy. Czekamy na decyzję KRS, pozytywną oczywiście, a za trzy dni, myślę, że wiele, wiele tysięcy osób pojawi się przed Sejmem, żeby zademonstrować właśnie "solidarność z wolnością", tak bym to określił.

Bo za trzy dni 11 stycznia faktycznie jest ten zapowiadany, głośny marsz. Natomiast prezydent Andrzej Duda zaprosił członków Rady Mediów Narodowych na spotkanie w Pałacu Prezydenckim. To spotkanie ma się odbyć jutro w samo południe i właśnie ma dotyczyć sytuacji w mediach publicznych. Co może się rozstrzygnięć na tym spotkaniu? Czy można mówić, że to jest pewien nowy krok, nowy etap w tym całym zamieszaniu dotyczącym mediów publicznych?

– To jest ważny krok, w jakiejś mierze symboliczny, ale tutaj Rada Mediów Narodowych atakowana bardzo brutalnie, że jest niekonstytucyjna, jakby wszystkie organy państwa musiałyby być wpisane do Ustawy Zasadniczej, a naprawdę nie muszą. Zostało w ten sposób wskazane przez Głowę Państwa, że jest Rada Mediów bardzo ważnym punktem odniesienia, że bez niej ładu medialnego nie da się realizować i myślę, że pan prezydent po raz kolejny staje po stronie wolności. Dobrze się stało, że tego do tego spotkania dochodzi. Cóż, oczywiście wrogowie wolności chcieliby, aby w murze obrońców wolności były jakieś wyłomy, aby ktoś skrewił, mówiąc językiem potocznym. Ale jak widać, to nie jest możliwe,  to myślenie życzeniowe. Ja mam takie poczucie, że po prostu trzeba robić swoje, a Radia Mediów Narodowych ma swoje zadania i nie ma sensu dywagować, że w czasach, kiedy jesteśmy w opozycji, to pewnie lepiej byłoby, gdyby była tylko sama Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, takie głosy też się pojawiają. Bo to nie ma sensu, takie deliberacje, mamy określony porządek prawny i z tych instytucji prawnych trzeba korzystać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rekordowy wzrost wydobycia węgla w Chinach

Czarnecki: za błędy polityki imigracyjnej UE ma płacić m.in. Polska

To teraz jeszcze na moment spójrzmy na politykę unijną. Media donoszą, że w ramach tego paktu migracyjnego Bruksela przygotowuje tzw. mechanizm wyrównawczy. Co on oznacza?

– Oznacza to, że za błędy polityki poszczególnych państw czy Unii, będą płacić te kraje, które błędów nie robiły, a więc to oznacza, że będą wciskane nam, krajom, które nie przyjmowały uchodźców, czy imigrantów, będą wciskane większe kwoty tychże imigrantów. Ja zwracam uwagę na jedną rzecz, o której się w Polsce bardzo mało mówi, mianowicie na taką totalną, czy prawie totalną dyskrecję, którą zarządzono w tej sprawie. Bardzo niewiele informacji, zobowiązanie do poufności... Oczywiście wiadomo, o co chodzi. Ponieważ gdyby się opinie publiczne poszczególnych krajów dowiedziały, czym to się je, jaki rzeczywiście jest scenariusz, to rzeczywiście oburzenie i pewnie reakcje społeczne byłyby dużo większe. To jest taka próba podjęta przez elity Unii, przez ten establishment, przepychania pewnych rzeczy na zasadzie nieświadomości opinii publicznej. To oczywiście nie ma nic wspólnego z demokracją, nie ma nic wspólnego z transparencją, ale jest faktem i to pokazuje złe intencje, naprawdę…

Ale z drugiej strony Panie Pośle, bo ja muszę jeszcze dopytać, no bo to nie jest rzecz, o której myśmy się dowiedzieli tydzień temu, czy miesiąc temu. Polska przecież już od niemalże dwóch lat tej trwającej wojny przyjęła ponad osiemnaście milionów ukraińskich uchodźców, oczywiście znaczna większość z nich wróciła na Ukrainę, ale nie zmienia to faktu, że cały czas ten przypływ ludzi był. Czy w tamtym momencie, ileś miesięcy, a może rok temu były podejmowane już takie próby zabezpieczenia Polski albo rozmowy, że my teraz pomagamy, że jesteśmy tym państwem na pierwszej linii frontu, ale już tych uchodźców przyjęliśmy?

– Wielokrotnie w rozmowach w Brukseli ten temat poruszał i mówił o tym premier Mateusz Morawiecki, mówili także poszczególni ministrowie, którzy przyjeżdżali na posiedzenia Rady Unii Europejskiej, już nie Rady Europejskiej tylko Rady Unii Europejskiej, to dwie różne struktury unijne. Bardzo wielu z nas o tym mówiło również w europarlamencie, jakoś może nie posłowie opozycji, ale posłowie czy europosłowie Prawa i Sprawiedliwości -  i to był argument niczym groch rzucany o ścianę. Bardzo Polskę chwalono, publicznie oczywiście, żeśmy przyjęli Ukraińców, natomiast to się nie przekładało na uwzględnienie tego w tych projektach nowej polityki imigracyjnej, czyli "polski murzyn zrobił swoje", a teraz polskiemu murzynowi, trawestując znane powiedzenie, włoży się dziesiątki czy setki tysięcy tych imigrantów bez naszej zgody. A także, uwaga, często wbrew ich woli. O tym się nie mówi, ale ci, którzy tyle mówią o wolności, którzy uważają, że każdy ma prawo być tam, gdzie chce, jakoś w tej sprawie milczą. Otóż ci ludzie też będą zmuszani, żeby do Polski przyjechać, a przecież oni, po pierwsze, wolą być w krajach, gdzie jest większy dobrobyt niż Polska, a po drugie, w krajach, gdzie są już ich rodacy, czy wyznawcy tej samej religii, mówimy głównie o muzułmanach, w krajach Europy Zachodniej, Północnej i Południowej. A więc tutaj też zwracam uwagę na tę drugą stronę medalu. Jest to więc też nie tylko zmuszanie Polski, żeby przyjęła niechcianych imigrantów, ale zmuszanie imigrantów, żeby w Polsce się osiedlali wbrew im samym bardzo często.

Na ten moment premier Donald Tusk powiedział wprost i jednoznacznie, że Polska nie przyjmie ani jednego nielegalnego uchodźcy. Co to może oznaczać w praktyce?

– Polska zagłosowała przeciw na Radzie Europejskiej, obecny rząd to zrobił, ale nie zgłosiła weta, a to jest jednak pozorowanie sprzeciwu, bo gdyby było weto, to by nastąpił pewien taki paraliż w tej kwestii, byśmy kupili czas, do negocjacji. To nie nastąpiło, a to oznacza ni mniej, ni więcej, że cała machina dalej się toczy. Oczywiście można powiedzieć, że pan premier może w tej chwili powiedzieć "tak, my byliśmy przeciw, ale przegłosowali nas".A przecież zna doskonale mechanizmy unijne, bo tutaj spędził, w Brukseli, sporo czasu, dwie kadencje jako szef Rady Europejskiej, potem jako szef Europejskiej Partii Ludowej i wie, że ten sprzeciw niczego nie wniósł poza samozadowoleniem i ewentualnym medialnym sprzedaniem tego we własnym kraju . I dlatego też tutaj „alea iacta est” - „kości zostały rzucone”. Jeżeli według tych reguł, jeżeli się one utrzymają, a wszystko wskazuje na to, że tak, to owszem, być może uchodźców nie przyjmiemy na razie, ale za to zabulimy i to bardzo mocno, bo to jest kwestia dwudziestu - dwudziestu paru tysięcy euro za każdego. A ponadto dzisiaj pan premier tak mówi, a za parę miesięcy, jak miną wybory samorządowe, które są za trzy miesiące i wybory europejskie, które są  równo za pięć miesięcy i jeden dzień, to może okazać się, że rząd może mieć inne zdanie !  Jeżeli Pani pozwoli, tutaj będę miał, w tej sprawie, pewną nieufność nie tylko deklaracji, ale intencji pana premiera.

A co ja mogę Panu zabronić. Bardzo serdecznie dziękuję. Ryszard Czarnecki eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości był moim i Państwa gościem. Dziękuję za rozmowę.

– Dziękuję za zaproszenie do „głosu wolnego i wolność ubezpieczającego”, jakim jest Radio Wnet. Dziękuję i pozdrawiam.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co najmniej sześć zakonnic porwano na Haiti



 

Polecane