REKLAMA

[Tylko na Tysol.pl] Romuald Szeremietiew: Potrzeba Trójmorza.

Józef Piłsudski powtarzał, że przegrał swoje życie bowiem nie zdołał stworzyć wielkiego państwa federacyjnego z którym Europa musiałaby się liczyć.
 [Tylko na Tysol.pl] Romuald Szeremietiew: Potrzeba Trójmorza.
/ screen YouTube
Józef Piłsudski powtarzał, że przegrał swoje życie bowiem nie zdołał stworzyć wielkiego państwa federacyjnego z którym Europa musiałaby się liczyć. Nie powiodła się Polakom budowa wspólnoty państw Międzymorza oraz odpornego na naciski Niemiec bloku „Trzeciej Europy”. Polskie propozycje powołania ośrodka siły, który byłby w stanie oprzeć się tak Rosji jak i Niemcom nie znalazły zrozumienie w państwach podobnie jak Polska zagrożonych przez potężnych sąsiadów.



Potrzeby odbudowy Rzeczypospolitej, państwa zapewniającego bezpieczeństwo regionu nie rozumiały też zwycięskie w I wojnie światowej mocarstwa. Polskie próby restauracji przedrozbiorowej Rzeczypospolitej były uważane na Zachodzie za przejaw „polskiego imperializmu”. Nawet obrona Europy przed zalewem bolszewickim w 1920 roku też niczego Zachodu nie nauczyła. Zarówno mocarstwa Zachodu, ale też i narody Europy Środkowo-Wschodniej nie rozumiały roli jaką w dziele stabilizacji Europy mogli odegrać Polacy.

Rozbiory Rzeczypospolitej w XVIII w. wytworzyły niebezpieczny układ sił w centrum kontynentu. W rezultacie rozbiorów po opanowania terytoriów polskich, ukształtowała się potęga Prus, które zjednoczyły państwa niemieckie w mocarstwową i agresywną II Rzeszę. Jednocześnie dokonał się awans Rosji na wielkie mocarstwo, którego ambicje imperialne, po opanowaniu ziem Rzeczypospolitej, wpływały na losy Europy. Imperialne zapędy Berlina i Petersburga wywołały zgubne następstwa.

Wstępem do dwudziestowiecznych wojen wschodu z zachodem były kampanie przeprowadzone w pocz. XIX w. przez cesarza Napoleona. Otóż gdyby w centrum Europy znajdowała się wówczas potężna Rzeczpospolita, państwo sławione za wprowadzenie zmian ustrojowych bez rozlewu krwi (Konstytucja 3 Maja) to Francuzi nie mieliby sposobności do marszu na Wschód, a Rosjanie na zachód. To w tamtym okresie (w 1814 r.), kanclerz austriacki Klemens Metternich zauważył że rozbiory Polski stały się źródłem powikłań i katastrof w Europie.

Z kolei Napoleon nie musiał przegrać, gdyby siły przeznaczone na wyprawę moskiewską (Wielka Armia) użył do odbudowania Rzeczypospolitej i nią odgrodził się do rosyjskiego mocarstwa. Jeżeli Księstwo Warszawskie (157 tys. km2) zdołało wystawić w 1812 roku ponad 100 tysięcy wojska, to nie trudno wyobrazić jak wielką armię mogłaby sformować Rzeczpospolita na terytorium kilka razy większym (w 1771  roku było to 733 tys. km kw2). Potężna i bitna armia Rzeczypospolitej dowodzona przez tak wybitnego dowódcę jak książe Józef Poniatowski nie wpuściłaby wojsk rosyjskich do Europy.

Odbudowa Rzeczpospolitej mogła też być w interesie przeciwników Napoleona. Mogłoby nie być wyprawy Napoleona na Rosję w 1812 roku, gdyby wcześniej car Aleksander zrealizował plan księcia Adama Czartoryskiego, który w 1803 roku proponował, aby Rosja odebrała Prusom i Austrii polskie ziemie, zjednoczyła je z ziemiami zaboru rosyjskiego i odtworzyła Rzeczpospolitą w składzie rosyjskiego imperium, z carem jako królem Polski.

Politycy rosyjscy skarżą się, że Rosja wielokroć doświadczała napaści z Zachodu. Zapominają, że gdyby caryca Katarzyna nie unicestwiła Rzeczypospolitej, to nie było by wojny Rosji z Niemcami w 1914 r. Także zanim doszło do ataku niemieckiego na ZSRR w 1941 r. wcześniej Stalin pomógł Niemcom w zniszczeniu Polski.

W Rosji podtrzymuje się mit o rzekomym polskim zagrożeniu. Odkurzono nawet zdarzenie sprzed czterystu lat i ustanowiono święto państwowe – Dzień Jedności Narodowej na pamiątkę „wypędzenia Polaków”. Prezentowana jest fałszywa opowieść jakoby w 1612 roku doszło do rosyjskiego zrywu narodowego przeciwko polskim okupantom. Tymczasem Polacy byli na Kremlu w następstwie zaproszenia królewicza Władysława na carski tron. Pisze rosyjski historyk Lew Szylnik: „…koronacja Władysława na moskiewskiego cara rokowała dla Rusi wspaniałe perspektywy. (…) A więc Władysław zostaje ruskim carem, a po jakimś czasie z prawa dziedziczenia – także królem Rzeczypospolitej. Marzenia słowianofilów ziściłoby się jeszcze w XVII w. – przeklęty polski problem zniszczony w zarodku! Ogromne imperium, rozciągające się od Morza Czarnego do Bałtyku i od Karpat i Wisły po Daleki Wschód, istnieje nie na papierze geopolityków,  a w rzeczywistości, zmuszając do liczenia się z nim najsilniejsze monarchie Europy Zachodniej.”

Zastanawia też niemieckie pragnienie posiadania wspólnej granicy z Rosją. Niemcy dwa razy z nią graniczyły i dwa razy źle na tym wyszły. Pierwszy raz  granica niemiecko-rosyjska powstała w XVIII wieku, po rozbiorach. Wówczas nie tylko Pomorze i Śląsk znalazły się pod niemieckim panowaniem, ale także kolebka polskiej państwowości Wielkopolska. W 1914 r. wybuchła wojna i w 1918 r. powstało odrodzone państwo polskie. Niemcy musieli opuścić Pomorze, Wielkopolskę i Górny Śląsk. Drugi raz Niemcy mieli granicę z Rosjanami po rozbiciu Polski we wrześniu 1939 roku. A w 1945 r. utracili na jej rzecz terytorium na wschód od Odry i Nysy oraz rejon Królewca – na rzecz Rosji.
Inaczej było w przypadku graniczenia z Polską – sąsiedztwo to zapewniało Niemcom bezpieczną granicę. Pierwsza Rzeczpospolita nie odbierała słabym i skłóconym państewkom niemieckim Śląska i Zachodniego Pomorza. Nie ma też wątpliwości, że gdyby nie wywołana przez Niemcy II wojna światowa, to Wrocław, Olsztyn i Szczecin byłyby nadal niemieckie. Wielu Niemców nie dostrzega jak zbawienne dla ich bezpieczeństwa jest istnienie silnej Polski.

A wracając do współczesności należy uznać, że nadal istnieje wiele przesłanek wskazujących, że silna Rzeczpospolita w centrum Europy jest potrzebna, i to nie tylko Polakom. Jest ona potrzebna także Niemcom i Europie, także Rosjanom, jeśli rzeczywiście nie chcą oni toczyć wojen.
Rzeczpospolita jest potrzebna jako czynnik stabilizujący relacje między narodami europejskimi i łączący kontynent. Doświadczenie historyczne Rzeczpospolitej „Obojga Narodów” wskazuje, że Polacy potrafią tego dokonać.

Od pewnego czasu pojawiają się głosy, że Europa znowu staje się miejscem sprzecznych interesów prowadzących do konfliktów, podobnych do tych z przeszłości. Wydaje się, ze w interesie odpowiedzialnego kształtowania relacji między narodami leży, aby Europa Środkowa także z racji takich obaw stała się mocnym ogniwem spajającym europejski system bezpieczeństwa. Taką potrzebę powinniśmy uświadamiać naszym sąsiadom odwołując się do doświadczeń z przeszłości.

Historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie” przedstawił europejskie terytoria, na których w pierwszej połowie XX w. dochodziło do największych zorganizowanych mordów całych narodów. Na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej między latami trzydziestymi a pięćdziesiątymi tyranie Stalina i Hitlera wymordowały co najmniej 14 milionów ludzi. W książce znajduje się mapka „skrwawionych ziem”. Zarysowany na niej obszar w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej.  Łatwo dostrzec, że oprawcy Stalina jak i Hitlera mordowali narody Rzeczypospolitej. To jej brak umożliwił eksterminację Białorusinów, Estończyków, Litwinów, Łotyszy, Polaków, Ukraińców, Żydów. Czy tę zależność rozumieją dziś elity polityczne państw Europy Środkowo-Wschodniej i odpowiedzą aprobująco na ideę Trójmorza formułowaną w Warszawie?
 

Ankieta
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Tygodnik

Opinie

Popkultura