"Obywatele USA czują się bezpośrednio zagrożeni". Konflikt o 2 proc. PKB na obronność

Prezydent Andrzej Duda powiedział, że należy pamiętać, w jakim kontekście padły słowa Donalda Trumpa o zachęcaniu Rosji, by „robiła, cokolwiek jej się podoba”, z państwami NATO, które „nie płacą” obowiązujących 2 proc. PKB na obronność. W USA trwa kampania wyborcza, a w kwestii niepłacenia przez wiele państw owych 2 proc. PKB na obronność Donald Trump jest konsekwentny. „Polska jest na przeciwnym biegunie” – podkreśla polski prezydent. Nasza składka w tym roku wyniesie 4 proc.
Żołnierze - zdjęcie poglądowe
Żołnierze - zdjęcie poglądowe / fot. pixabay.com

W ubiegłym tygodniu w Kongresie USA zrezygnowano z projektu ustawy, która miała jednocześnie rozwiązać problem migracyjnej inwazji na południowej granicy Stanów Zjednoczonych oraz zapewnić pomoc finansową na cele obronne dla Ukrainy, Tajwanu i Izraela. Prezydent Biden i Biały Dom zapewniali, że to świetne rozwiązanie. Trzej senatorowie z obu partii i prezydent Biden potajemnie negocjowali ten projekt ustawy i wydawało się, że Republikanów w obu izbach Kongresu udało się przekonać. Jednak ostatecznie strona republikańska dostrzegła sens proponowanego rozwiązania – zapewniało ono pomoc finansową dla Ukrainy, ale nie gwarantowało powstrzymania wciąż rosnącej inwazji migrantów. Biały Dom i prezydent Biden chcieli oszukać Republikanów. Gdyby ustawa została uchwalona, administracja Bidena mogłaby finansować i ułatwiać masową nielegalną imigrację. Byłaby to katastrofa dla bezpieczeństwa granic – stwierdzili Republikanie. Były prezydent Donald Trump ostro skrytykował projekt ustawy i porozumienie się rozpadło. Republikanie w Kongresie oskarżyli Demokratów o lekceważenie bezpieczeństwa narodowego.

Kto działa przeciw NATO – Trump czy Biden?

Zdaniem premiera Donalda Tuska Donald Trump działa przeciw NATO, zapowiadając, że będzie zachęcać Rosję do atakowania państw członkowskich Sojuszu. „Może to jest właściwy temat na Radę Gabinetową, Panie Prezydencie?” – napisał szef polskiego rządu do prezydenta Andrzeja Dudy na platformie X (dawny Twitter). Rzecz w tym, że prawda jest zasadniczo inna. Powstrzymanie inwazji migrantów jest konieczne dla coraz bardziej zagrożonego bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Zagrożenie obecnie wydaje się być podwójne.

Po pierwsze, dziennie południową granicę USA przechodzi nielegalnie ponad 10 tys. ludzi. W skali rocznej to ponad 3,5 miliona – tyle właśnie przybyło do USA w 2023 r. Niemal co druga osoba z tej milionowej masy przewozi narkotyki na handel w USA. Ogromna większość nie ma żadnych dokumentów, a z ustaleń władz USA wynika, że około 670 tys. tych migrantów ma za sobą przestępczą przeszłość. Nie ma żadnych możliwości, aby w tej sytuacji eliminować zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i społeczeństwa spowodowane przez taką anonimową masę ludzi. Tę inwazję trzeba jak najszybciej zatrzymać.

Po drugie, obywatele USA czują się bezpośrednio zagrożeni. W stanach, w których rządzą Republikanie, zwłaszcza w tych, które tak jak Teksas są stanami graniczącymi z Meksykiem, rosną protesty przeciwko władzom federalnym, które zaniedbują bezpieczeństwo granic państwowych. W Kongresie pojawiło się żądanie impeachmentu dla sekretarza bezpieczeństwa wewnętrznego Alejandra Mayorkasa.

Zdaniem Republikanów zagrożenie jest bardzo poważne. Miliony nielegalnych przybyszów wymagają wydatków rocznych liczonych w miliardach dolarów, których zabrakło na niezbędne wydatki socjalne, mieszkaniowe, edukacyjne i zdrowotne dla najuboższych grup amerykańskiej ludności. W samym Teksasie i w kilkunastu innych stanach rosną nastroje, które można nazwać secesyjnymi. Nie brak ekspertów, którzy przestrzegają przed rozpadem federacji. Pisaliśmy o tym w poprzednim numerze „Tygodnika Solidarność”.

Wypowiedź Trumpa rzekomo zachęcająca Rosję do ataku na europejskie państwa NATO miała całkiem inny sens, niż rozumie go premier Tusk. Jeszcze w czasie swojej prezydentury Donald Trump wnosił kwestię obowiązku przeznaczania na cele obrony co najmniej 2% PKB przez wszystkie państwa członkowskie NATO. Takie zobowiązanie jednomyślnie przyjęto na szczycie w Walii 4 i 5 września 2014 roku. Zgodnie z art. 3 Traktatu Sojusznicy NATO oficjalnie zobowiązali się do przeznaczania 2% krajowego PKB na obronę i 20% tej kwoty na nowy sprzęt wojenny. Do dziś z tego zobowiązania wywiązują się tylko USA, Wielka Brytania, Polska, Grecja, Rumunia, Węgry, Słowacja, Estonia, Łotwa i Litwa, a także nowy członek NATO – Finlandia. Pierwsza trójka to Polska (3,9 proc. PKB), USA (3,7 proc.) i Grecja (3,4 proc.). Zdecydowana większość państw sojuszniczych po 10 latach wciąż nie osiągnęła owych 2% PKB na obronę.

O zagrożeniu południowej granicy USA

9 lutego w Senacie przemawiał senator Marco Rubio z Florydy, odnosząc się do zagrożenia bezpieczeństwa narodowego na południowej granicy USA. Wyjaśniał, że większość Amerykanów nie ma nic przeciwko Ukrainie i chce jej pomóc. Muszą przede wszystkim żądać bezpieczeństwa granic swojego państwa. Rubio zwrócił uwagę, że obecnie USA nie jest celem migracji, ale ataku migracyjnego. – To obecnie nie jest imigracja. 3,3 miliona osób wpuszczonych do kraju, ponad 10 tys. osób dziennie nielegalnie przybywających, to nie jest imigracja. To, co mamy, to jest najazd, masowa niebezpieczna inwazja – mówił.

Senator Rubio przypomniał również przepisy prawa imigracyjnego obowiązującego w USA. Polegają one na tym, że gdy osoba, której nie wolno przebywać w Stanach Zjednoczonych, przedostanie się tam nielegalnie, należy ją zatrzymać i wydalić. To prawo po prostu należy zacząć wykonywać. Oczywiście są wyjątki – przypomniał senator – kiedy udzielenie azylu jest uzasadnione. Gdyby na granicy USA pojawił się dalajlama i powiedział: „Jestem tu, ponieważ Chińczycy chcą mnie zabić”, to trzeba mu przyznać azyl. Jednak obecnie obowiązuje w USA niepisana zasada: „Nie zatrzymujemy nikogo, kto przekroczy nielegalnie południową granicę. Wszyscy zasługują na azyl”.

Rubio podkreślił też, że pomoc dla sojuszników NATO jest ważna, ale priorytetem Ameryki musi być ochrona własnych obywateli i własnego państwa przed inwazją na południowej granicy. – Nie możemy w dalszym ciągu przekazywać pieniędzy na ochronę granic naszych sojuszników, jeśli najpierw nie zabezpieczymy naszych własnych – kwitował Rubio.

CZYTAJ TAKŻE: Mariusz Staniszewski: Polska silnych ludzi prędko się nie skończy

Chodzi o niemieckie przywództwo w Europie

Premier Donald Tusk w swoim wpisie w portalu X zbeształ Amerykanów. Przypomnijmy: „Drodzy republikańscy senatorowie Ameryki. Ronald Reagan, który pomógł milionom z nas odzyskać wolność i niezależność, musi dziś przewracać się w grobie. Wstydźcie się”. To co najmniej niedyplomatyczne wtrącanie się w wewnętrzne sprawy sojuszniczego państwa nie pozostało bez odpowiedzi. Na ten wpis premiera Tuska ostro odpowiedział senator James David Vance z Ohio: „Nowy przywódca Polski aresztuje przeciwników politycznych, a bezpieczeństwo swojego kraju zawdzięcza naszej hojności. Mógłby rozważyć okazanie uznania lub przynajmniej złagodzenie własnych autorytarnych impulsów”.

Premier Polski nie miał racji, besztając Republikanów za rzekomą wrogość wobec Ukrainy. I nie sądzę, że zrobił to z braku wiedzy. Donald Tusk po prostu stara się osłabić i pogorszyć przyszłe relacje z Republikanami, którzy mają duże szanse przejąć wszystkie trzy centra władzy federalnej w USA – prezydenturę, większość w Senacie i Izbie Reprezentantów. Można ocenić, że według premiera Polska rządzona przez koalicję 13 grudnia ma być oddanym sojusznikiem i pomocnikiem Niemieckiej Republiki Federalnej, najważniejszego państwa Unii Europejskiej. Dymną zasłoną tej oczywistej tendencji był kolejny atak premiera na Donalda Trumpa za jego rzekomy zamiar osłabienia i likwidacji NATO. Trumpowi ma chodzić o to, że Sojusz Północnoatlantycki nie powinien w razie napaści Rosji/Putina udzielić pomocy państwu członkowskiemu. Cała wypowiedź Trumpa miała jednak całkiem inny sens. Jeszcze w czasie swojej prezydentury Donald Trump podkreślał obowiązek przeznaczania na obronę co najmniej 2% PKB przez wszystkie państwa członkowskie NATO. Do najbardziej opieszałych w realizacji tego obowiązku należy Republika Federalna Niemiec – obecnie niemiecka składka to 1,58% PKB. Berlin tłumaczy, że na więcej nie pozwala niemiecka sytuacja gospodarcza. Poniekąd to prawda – Niemcy z konsekwencją przeznaczają ogromne środki na Energiewende – kosztowną transformację energetyczną i politykę klimatyczną. Coraz droższa energia elektryczna powoduje coraz większe problemy gospodarcze. Więc Niemcy milcząco uznają, że koszty obronne NATO powinni ponosić Amerykanie.

"Nowa ustawa jeszcze zwiększyłaby liczbę migrantów"

Marco Rubio, senator z Florydy, republikanin:

„Jest wiele argumentów przeciw odrzuconemu projektowi ustawy. Ten projekt wprowadzał możliwość udzielenia azylu od razu na granicy na mocy międzynarodowej Konwencji przeciwko torturom. Wystarczy, że migrant powie, że w jego kraju grozi mu podtapianie. W ten sposób nowa ustawa jeszcze zwiększyłaby liczbę migrantów. Azyl to po pięciu latach możliwość uzyskania obywatelstwa w USA i prawa wyborczego. I to jest pułapka – to są nowi wyborcy, wiedzący na kogo należy głosować. Na to Republikanie nie mogli się zgodzić, więc odrzucili projekt”.


Dr Łucja Świątkowska-Cannon, starszy ekspert think tanku Institute of World Politics:

Sprawa wydatków członków NATO na obronę jest poruszana od około 15 lat, a 2% PKB było ustanowione jako minimum w 2014 roku. Było to jednym z głównych tematów kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa w 2016 roku. Był wówczas atakowany, tak jak teraz, że chce zniszczyć NATO. Zaaranżowaliśmy spotkanie miedzy kandydatem Trumpem a liderami Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago 28 września 2016 roku. Trump wtedy nas zapewnił, że w pełni popiera NATO i chce je wzmocnić przez zwiększenie wydatków na obronę. Zapewnił, że Polska za jego prezydentury będzie bezpieczna. A kiedy został prezydentem, szybko przyjechał do Polski. 15 sierpnia 2020 roku administracja prezydenta Trumpa podpisała zaś „Wzmocnione Porozumienie Obronne” (Enhanced Defense Cooperation Agreement), które zdefiniowało prawo, reguły i finanse dla współpracy obronnej między Polską a USA. Na podstawie tego porozumienia powołano w Polsce dowództwo obrony całej wschodniej flanki NATO. W rezultacie działań Trumpa jako prezydenta członkowie NATO zwiększyli swoje wydatki obronne o130 mld dolarów, choć nadal większość państw członkowskich nie spełnia owego minimum 2% PKB. Szczególnie dotyczy to bogatych Niemiec, które prowokacyjnie chcą utrzymywać stary poziom wydatków. Historycznie to USA ponosiły koszty celów obronnych NATO, ponieważ Europa była zniszczona wojną i zagrożona komunizmem. Jednak teraz skąpstwo krajów NATO jest nie do zaakceptowania. Koszty poszły w górę i 2% już nie wystarczy. Donald Trump domaga się, aby kraje NATO aktywnie budowały swoje zdolności obronne. Jego ataki nie dotyczą Polski, tylko Niemiec. Spróbujemy znowu zrobić Polonię pozytywnym uczestnikiem w kampanii prezydenckiej w USA w tym roku.

CZYTAJ TAKŻE: Redystrybucja to nie jest trwonienie kapitału

Tekst pochodzi z 8 (1829) numeru „Tygodnika Solidarność”.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Premier Wielkiej Brytanii i szef NATO z wizytą w Polsce. Podano termin z ostatniej chwili
Premier Wielkiej Brytanii i szef NATO z wizytą w Polsce. Podano termin

Premier Donald Tusk poinformował, że we wtorek wizytę w Polsce złożą premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak i sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. To dalszy ciąg misji rozbudowywania pozycji Polski w kwestii polityki bezpieczeństwa - dodał.

Mariusz Kamiński stanął przed komisją ds. rzekomej afery wizowej z ostatniej chwili
Mariusz Kamiński stanął przed komisją ds. rzekomej afery wizowej

Byłem pierwszą osobą, która uzyskała informacje o możliwych nadużyciach w MSZ, osobiście zleciłem CBA pełne wyjaśnienie tej sprawy - powiedział b. szef MSWiA Mariusz Kamiński w poniedziałek przed komisją śledczą.

Zdecydowało kilka głosów. Burmistrz z PiS zapowiada protest z ostatniej chwili
Zdecydowało kilka głosów. Burmistrz z PiS zapowiada protest

II tura wyborów samorządowych w Polsce przyniosła wiele niespodzianek. Nie wszyscy są zadowoleni z wyników, co pokazuje nietypowa sytuacja w Nowym Mieście nad Pilicą. Tam kandydaci uzyskali bardzo podobną liczbę punktów. Kandydat PiS w związku z przegraną zapowiedział protest.

Likwidacja CBA. Premier Donald Tusk zabrał głos z ostatniej chwili
Likwidacja CBA. Premier Donald Tusk zabrał głos

Chcę rzetelnej, apolitycznej policji, która będzie ścigała korupcję i będzie patrzyła na ręce władzy, nie opozycji - powiedział w poniedziałek premier Donald Tusk, wyjaśniając motywy decyzji o likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Beata Szydło: Zielony Ład powstrzymany? Jest dokładnie odwrotnie z ostatniej chwili
Beata Szydło: Zielony Ład powstrzymany? Jest dokładnie odwrotnie

W rozmowie z TVP Info minister zdrowia Izabela Leszczyna powiedziała, że "Zielony Ład został w znacznej mierze powstrzymany". Do jej słów odniosła się była premier, a obecnie europoseł PiS Beata Szydło.

Tak Chiny inflitrują Niemcy. Są zatrzymania Wiadomości
Tak Chiny inflitrują Niemcy. Są zatrzymania

Prokuratura Federalna przekazała 22 kwietnia informacje o zatrzymaniu kobiety i dwóch mężczyzn w Düsseldorfie i Bad Homburgu. Jednemu z mężczyzn zarzuca się pozyskiwanie w Niemczech informacji na temat innowacyjnych technologii o zastosowaniach wojskowych dla chińskich służb specjalnych MSS (Ministry of State Security).

Aktywiści klimatyczni przykleili się do asfaltu. Interweniowała policja [WIDEO] z ostatniej chwili
Aktywiści klimatyczni przykleili się do asfaltu. Interweniowała policja [WIDEO]

Aktywiści klimatyczni z ruchu 'Ostatnie Pokolenie' usiedli na jednej z warszawskich ulic, by wyrazić swoje niezadowolenie. Pięć osób zablokowało dwa pasy ulicy Świętokrzyskiej, niedaleko skrzyżowania z ulicą Marszałkowską. Do akcji musiała wkroczyć policja.

UOKiK ukarał firmy. Zapłacą potężną karę z ostatniej chwili
UOKiK ukarał firmy. Zapłacą potężną karę

UOKiK ukarał firmy Selfmaker Smart Solutions oraz Selfmaker Technology karą blisko 1 mln zł, ukarany został także prezes firmy Selfmaker Technology – podał urząd antymonopolowy w poniedziałkowej informacji prasowej.

Japonia ponownie uruchamia największą na świecie elektrownię jądrową z ostatniej chwili
Japonia ponownie uruchamia największą na świecie elektrownię jądrową

Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” informuje, że największa elektrownia jądrowa pod względem produkcji energii – Kashiwazaki-Kariwa – zostanie ponownie uruchomiona. Wcześniej została wygaszona po katastrofie nuklearnej w Fukushimie; wówczas Japonia zamknęła wszystkie swoje elektrownie jądrowe.

Nie żyje znana aktorka i influencerka z ostatniej chwili
Nie żyje znana aktorka i influencerka

Media obiegła informacja o śmierci znanej influencerki i aktorki. Eva Evans miała 29 lat.

REKLAMA

"Obywatele USA czują się bezpośrednio zagrożeni". Konflikt o 2 proc. PKB na obronność

Prezydent Andrzej Duda powiedział, że należy pamiętać, w jakim kontekście padły słowa Donalda Trumpa o zachęcaniu Rosji, by „robiła, cokolwiek jej się podoba”, z państwami NATO, które „nie płacą” obowiązujących 2 proc. PKB na obronność. W USA trwa kampania wyborcza, a w kwestii niepłacenia przez wiele państw owych 2 proc. PKB na obronność Donald Trump jest konsekwentny. „Polska jest na przeciwnym biegunie” – podkreśla polski prezydent. Nasza składka w tym roku wyniesie 4 proc.
Żołnierze - zdjęcie poglądowe
Żołnierze - zdjęcie poglądowe / fot. pixabay.com

W ubiegłym tygodniu w Kongresie USA zrezygnowano z projektu ustawy, która miała jednocześnie rozwiązać problem migracyjnej inwazji na południowej granicy Stanów Zjednoczonych oraz zapewnić pomoc finansową na cele obronne dla Ukrainy, Tajwanu i Izraela. Prezydent Biden i Biały Dom zapewniali, że to świetne rozwiązanie. Trzej senatorowie z obu partii i prezydent Biden potajemnie negocjowali ten projekt ustawy i wydawało się, że Republikanów w obu izbach Kongresu udało się przekonać. Jednak ostatecznie strona republikańska dostrzegła sens proponowanego rozwiązania – zapewniało ono pomoc finansową dla Ukrainy, ale nie gwarantowało powstrzymania wciąż rosnącej inwazji migrantów. Biały Dom i prezydent Biden chcieli oszukać Republikanów. Gdyby ustawa została uchwalona, administracja Bidena mogłaby finansować i ułatwiać masową nielegalną imigrację. Byłaby to katastrofa dla bezpieczeństwa granic – stwierdzili Republikanie. Były prezydent Donald Trump ostro skrytykował projekt ustawy i porozumienie się rozpadło. Republikanie w Kongresie oskarżyli Demokratów o lekceważenie bezpieczeństwa narodowego.

Kto działa przeciw NATO – Trump czy Biden?

Zdaniem premiera Donalda Tuska Donald Trump działa przeciw NATO, zapowiadając, że będzie zachęcać Rosję do atakowania państw członkowskich Sojuszu. „Może to jest właściwy temat na Radę Gabinetową, Panie Prezydencie?” – napisał szef polskiego rządu do prezydenta Andrzeja Dudy na platformie X (dawny Twitter). Rzecz w tym, że prawda jest zasadniczo inna. Powstrzymanie inwazji migrantów jest konieczne dla coraz bardziej zagrożonego bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Zagrożenie obecnie wydaje się być podwójne.

Po pierwsze, dziennie południową granicę USA przechodzi nielegalnie ponad 10 tys. ludzi. W skali rocznej to ponad 3,5 miliona – tyle właśnie przybyło do USA w 2023 r. Niemal co druga osoba z tej milionowej masy przewozi narkotyki na handel w USA. Ogromna większość nie ma żadnych dokumentów, a z ustaleń władz USA wynika, że około 670 tys. tych migrantów ma za sobą przestępczą przeszłość. Nie ma żadnych możliwości, aby w tej sytuacji eliminować zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i społeczeństwa spowodowane przez taką anonimową masę ludzi. Tę inwazję trzeba jak najszybciej zatrzymać.

Po drugie, obywatele USA czują się bezpośrednio zagrożeni. W stanach, w których rządzą Republikanie, zwłaszcza w tych, które tak jak Teksas są stanami graniczącymi z Meksykiem, rosną protesty przeciwko władzom federalnym, które zaniedbują bezpieczeństwo granic państwowych. W Kongresie pojawiło się żądanie impeachmentu dla sekretarza bezpieczeństwa wewnętrznego Alejandra Mayorkasa.

Zdaniem Republikanów zagrożenie jest bardzo poważne. Miliony nielegalnych przybyszów wymagają wydatków rocznych liczonych w miliardach dolarów, których zabrakło na niezbędne wydatki socjalne, mieszkaniowe, edukacyjne i zdrowotne dla najuboższych grup amerykańskiej ludności. W samym Teksasie i w kilkunastu innych stanach rosną nastroje, które można nazwać secesyjnymi. Nie brak ekspertów, którzy przestrzegają przed rozpadem federacji. Pisaliśmy o tym w poprzednim numerze „Tygodnika Solidarność”.

Wypowiedź Trumpa rzekomo zachęcająca Rosję do ataku na europejskie państwa NATO miała całkiem inny sens, niż rozumie go premier Tusk. Jeszcze w czasie swojej prezydentury Donald Trump wnosił kwestię obowiązku przeznaczania na cele obrony co najmniej 2% PKB przez wszystkie państwa członkowskie NATO. Takie zobowiązanie jednomyślnie przyjęto na szczycie w Walii 4 i 5 września 2014 roku. Zgodnie z art. 3 Traktatu Sojusznicy NATO oficjalnie zobowiązali się do przeznaczania 2% krajowego PKB na obronę i 20% tej kwoty na nowy sprzęt wojenny. Do dziś z tego zobowiązania wywiązują się tylko USA, Wielka Brytania, Polska, Grecja, Rumunia, Węgry, Słowacja, Estonia, Łotwa i Litwa, a także nowy członek NATO – Finlandia. Pierwsza trójka to Polska (3,9 proc. PKB), USA (3,7 proc.) i Grecja (3,4 proc.). Zdecydowana większość państw sojuszniczych po 10 latach wciąż nie osiągnęła owych 2% PKB na obronę.

O zagrożeniu południowej granicy USA

9 lutego w Senacie przemawiał senator Marco Rubio z Florydy, odnosząc się do zagrożenia bezpieczeństwa narodowego na południowej granicy USA. Wyjaśniał, że większość Amerykanów nie ma nic przeciwko Ukrainie i chce jej pomóc. Muszą przede wszystkim żądać bezpieczeństwa granic swojego państwa. Rubio zwrócił uwagę, że obecnie USA nie jest celem migracji, ale ataku migracyjnego. – To obecnie nie jest imigracja. 3,3 miliona osób wpuszczonych do kraju, ponad 10 tys. osób dziennie nielegalnie przybywających, to nie jest imigracja. To, co mamy, to jest najazd, masowa niebezpieczna inwazja – mówił.

Senator Rubio przypomniał również przepisy prawa imigracyjnego obowiązującego w USA. Polegają one na tym, że gdy osoba, której nie wolno przebywać w Stanach Zjednoczonych, przedostanie się tam nielegalnie, należy ją zatrzymać i wydalić. To prawo po prostu należy zacząć wykonywać. Oczywiście są wyjątki – przypomniał senator – kiedy udzielenie azylu jest uzasadnione. Gdyby na granicy USA pojawił się dalajlama i powiedział: „Jestem tu, ponieważ Chińczycy chcą mnie zabić”, to trzeba mu przyznać azyl. Jednak obecnie obowiązuje w USA niepisana zasada: „Nie zatrzymujemy nikogo, kto przekroczy nielegalnie południową granicę. Wszyscy zasługują na azyl”.

Rubio podkreślił też, że pomoc dla sojuszników NATO jest ważna, ale priorytetem Ameryki musi być ochrona własnych obywateli i własnego państwa przed inwazją na południowej granicy. – Nie możemy w dalszym ciągu przekazywać pieniędzy na ochronę granic naszych sojuszników, jeśli najpierw nie zabezpieczymy naszych własnych – kwitował Rubio.

CZYTAJ TAKŻE: Mariusz Staniszewski: Polska silnych ludzi prędko się nie skończy

Chodzi o niemieckie przywództwo w Europie

Premier Donald Tusk w swoim wpisie w portalu X zbeształ Amerykanów. Przypomnijmy: „Drodzy republikańscy senatorowie Ameryki. Ronald Reagan, który pomógł milionom z nas odzyskać wolność i niezależność, musi dziś przewracać się w grobie. Wstydźcie się”. To co najmniej niedyplomatyczne wtrącanie się w wewnętrzne sprawy sojuszniczego państwa nie pozostało bez odpowiedzi. Na ten wpis premiera Tuska ostro odpowiedział senator James David Vance z Ohio: „Nowy przywódca Polski aresztuje przeciwników politycznych, a bezpieczeństwo swojego kraju zawdzięcza naszej hojności. Mógłby rozważyć okazanie uznania lub przynajmniej złagodzenie własnych autorytarnych impulsów”.

Premier Polski nie miał racji, besztając Republikanów za rzekomą wrogość wobec Ukrainy. I nie sądzę, że zrobił to z braku wiedzy. Donald Tusk po prostu stara się osłabić i pogorszyć przyszłe relacje z Republikanami, którzy mają duże szanse przejąć wszystkie trzy centra władzy federalnej w USA – prezydenturę, większość w Senacie i Izbie Reprezentantów. Można ocenić, że według premiera Polska rządzona przez koalicję 13 grudnia ma być oddanym sojusznikiem i pomocnikiem Niemieckiej Republiki Federalnej, najważniejszego państwa Unii Europejskiej. Dymną zasłoną tej oczywistej tendencji był kolejny atak premiera na Donalda Trumpa za jego rzekomy zamiar osłabienia i likwidacji NATO. Trumpowi ma chodzić o to, że Sojusz Północnoatlantycki nie powinien w razie napaści Rosji/Putina udzielić pomocy państwu członkowskiemu. Cała wypowiedź Trumpa miała jednak całkiem inny sens. Jeszcze w czasie swojej prezydentury Donald Trump podkreślał obowiązek przeznaczania na obronę co najmniej 2% PKB przez wszystkie państwa członkowskie NATO. Do najbardziej opieszałych w realizacji tego obowiązku należy Republika Federalna Niemiec – obecnie niemiecka składka to 1,58% PKB. Berlin tłumaczy, że na więcej nie pozwala niemiecka sytuacja gospodarcza. Poniekąd to prawda – Niemcy z konsekwencją przeznaczają ogromne środki na Energiewende – kosztowną transformację energetyczną i politykę klimatyczną. Coraz droższa energia elektryczna powoduje coraz większe problemy gospodarcze. Więc Niemcy milcząco uznają, że koszty obronne NATO powinni ponosić Amerykanie.

"Nowa ustawa jeszcze zwiększyłaby liczbę migrantów"

Marco Rubio, senator z Florydy, republikanin:

„Jest wiele argumentów przeciw odrzuconemu projektowi ustawy. Ten projekt wprowadzał możliwość udzielenia azylu od razu na granicy na mocy międzynarodowej Konwencji przeciwko torturom. Wystarczy, że migrant powie, że w jego kraju grozi mu podtapianie. W ten sposób nowa ustawa jeszcze zwiększyłaby liczbę migrantów. Azyl to po pięciu latach możliwość uzyskania obywatelstwa w USA i prawa wyborczego. I to jest pułapka – to są nowi wyborcy, wiedzący na kogo należy głosować. Na to Republikanie nie mogli się zgodzić, więc odrzucili projekt”.


Dr Łucja Świątkowska-Cannon, starszy ekspert think tanku Institute of World Politics:

Sprawa wydatków członków NATO na obronę jest poruszana od około 15 lat, a 2% PKB było ustanowione jako minimum w 2014 roku. Było to jednym z głównych tematów kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa w 2016 roku. Był wówczas atakowany, tak jak teraz, że chce zniszczyć NATO. Zaaranżowaliśmy spotkanie miedzy kandydatem Trumpem a liderami Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago 28 września 2016 roku. Trump wtedy nas zapewnił, że w pełni popiera NATO i chce je wzmocnić przez zwiększenie wydatków na obronę. Zapewnił, że Polska za jego prezydentury będzie bezpieczna. A kiedy został prezydentem, szybko przyjechał do Polski. 15 sierpnia 2020 roku administracja prezydenta Trumpa podpisała zaś „Wzmocnione Porozumienie Obronne” (Enhanced Defense Cooperation Agreement), które zdefiniowało prawo, reguły i finanse dla współpracy obronnej między Polską a USA. Na podstawie tego porozumienia powołano w Polsce dowództwo obrony całej wschodniej flanki NATO. W rezultacie działań Trumpa jako prezydenta członkowie NATO zwiększyli swoje wydatki obronne o130 mld dolarów, choć nadal większość państw członkowskich nie spełnia owego minimum 2% PKB. Szczególnie dotyczy to bogatych Niemiec, które prowokacyjnie chcą utrzymywać stary poziom wydatków. Historycznie to USA ponosiły koszty celów obronnych NATO, ponieważ Europa była zniszczona wojną i zagrożona komunizmem. Jednak teraz skąpstwo krajów NATO jest nie do zaakceptowania. Koszty poszły w górę i 2% już nie wystarczy. Donald Trump domaga się, aby kraje NATO aktywnie budowały swoje zdolności obronne. Jego ataki nie dotyczą Polski, tylko Niemiec. Spróbujemy znowu zrobić Polonię pozytywnym uczestnikiem w kampanii prezydenckiej w USA w tym roku.

CZYTAJ TAKŻE: Redystrybucja to nie jest trwonienie kapitału

Tekst pochodzi z 8 (1829) numeru „Tygodnika Solidarność”.



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe