Rosemann: Pan Antoni pokazuje „faka”
04.10.2017 22:41

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Kiedy pojawiła się informacja o powierzeniu dowództwa natowskiej Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód generałowi z moskiewskim epizodem „oranie” (jak najsłuszniejsze zresztą) Solocha za jakiegoś partyjnego poruczniczynę trwało w najlepsze. Dlatego przez bardzo krótką chwilę myślałem „No, zaraz się zacznie…”. Oczywiście nie zaczęło się. Co jest i zarazem nie jest dziwne.
Mocno zastanawiałem się, czy publikować. Przekonał mnie wiceszef MON Michał Dworczyk wykonując takie dialektyczne piruety by dowieść, że nominacja generała po kursie w ZSRR to koronny dowód na to, że w naszej armii nie ma miejsca na pozostałości związków z sowietami, że mi się aż na rzyga zebrało.
W samym szczycie "dekomunizacji" Biura Bezpieczeństwa Narodowego i jego szefa, Pawła Solocha przez najbardziej bezkompromisowych fanów "Dobrej Zmiany" jeden z ich ulubieńców, Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz postanowił zrobić im psikusa. Chciałem przez moment napisać "niemiłego psikusa" ale, o czym będzie dalej, chyba niespecjalnie jednak bolesnego. Kiedy wojna "Dobrej Zmiany" ze "zdradą Dużego Pałacu" była w fazie wywalania Solocha za obsadzenie stanowiska jakimś byłym porucznikiem-politrukiem, szef MON zdecydował powierzyć niezwykle ponoć istotne w strukturach NATO stanowisko generałowi po "woroszyłowce".
Oczywiście do końca nie wiadomo co tam w Moskwie ukończył gen. Motacki. Z informacji opublikowanej przez Onet (a fe!) był to kurs nadzorowany przez GRU, wedle słów samego zainteresowanego kurs był "tylko ogólnowojskowy" a MON, jak podaje "wPolityce", stoi na stanowisku (potwierdzonym badaniem Motackiego wariografem - sic!), że GRU z tym "ogólnowojskowym" kursem nie miało nic wspólnego. Czyli, że choć Motacki moskiewskim powietrzem z Łubianki faktycznie oddychał, to się jednak ni zaciągał. Nota bene każdy, choćby to był i cały MON ze swym najlepszym ministrem, kto twierdzi, że mógłby się odbyć jakikolwiek "ogólnowojskowy" kurs w sowieckiej jeszcze Moskwie, z którym GRU nie miało nic wspólnego jest albo kłamcą albo idiotą. Albo i jednym i drugim zarazem.
Cała ta historia, choć jej meritum też jest ważne, mnie interesuje przede wszystkim z uwagi na ciekawy jej kontekst i osadzone w nim reakcje zwolenników dekomunizowania wszystkiego i wszystkich "do białej kości". A właściwie brak tych reakcji w tym akurat konkretnym przypadku. Kiedy pojawiła się informacja o powierzeniu dowództwa natowskiej Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód generałowi z moskiewskim epizodem "oranie" (jak najsłuszniejsze zresztą) Solocha za jakiegoś partyjnego poruczniczynę trwało w najlepsze. Dlatego przez bardzo krótką chwilę myślałem "No, zaraz się zacznie…". Oczywiście nie zaczęło się. Co jest i zarazem nie jest dziwne.
Nie jest bo sposób myślenia najzagorzalszych fanów Macierewicza podąża takimi ścieżkami, które wcale niekoniecznie muszą gdzieś tam zahaczać o konsekwencję. Dlatego umieją, i to chyba bez większego trudu, pogodzić swój zapał w wywalaniu "komuchów" z BBN-u i swój kompletny brak zainteresowania choćby zapytaniem MON i Macierewicza o jego "komuchów".
Równocześnie jest a właściwie powinien być bo ta nominacja właśnie w momencie, gdy tak radykalnie i bezkompromisowo rzucono się na Solocha i BBN jest w mojej ocenie (świadomą czy nie to już nie mnie oceniać) demonstracją przez Macierewicza pogardy dla tych najbardziej mu wiernych kibiców jego wojny z obozem prezydenckim. Takie "no to macie tu Motackiego po kursie w Moskwie i jakoś to sobie głupki racjonalizujcie".
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wśród głosów krytyki pod moim adresem będzie i ten, że o Solochu jakoś nie pisałem, Owszem, nie pisałem bo sprawa była bezdyskusyjna i powinien był odejść. Czemu napisałem "była bezdyskusyjna" i "powinien był…"? A dlatego, że przestało być skoro innym, dla których też "była" i też "powinien" zabrakło konsekwencji. I nie domagają się by wywalić szefa MON. Ja też się nie domagam skoro ten wariograf i reszta, ale też przestałem uważać, że Soloch powinien odejść. Konsekwentny jestem czy tam staram się być i można mnie, jakby co, też na ten wariograf…
Ciekaw też jestem czy ktoś postawi zarzut, że jak można tego Motackiego linczować skoro to Onet o nim napisał. Bo oczywiście jest istotna różnica w tym, że do czegoś dotrze anielski zastęp braci Karnowskich a do czegoś innego volksdeutsche od Springera. To byłby szach-mat…
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/antoni-macierewicz-mianuje-oficera-to-gen-krzysztof-motacki/lbynsmbW samym szczycie "dekomunizacji" Biura Bezpieczeństwa Narodowego i jego szefa, Pawła Solocha przez najbardziej bezkompromisowych fanów "Dobrej Zmiany" jeden z ich ulubieńców, Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz postanowił zrobić im psikusa. Chciałem przez moment napisać "niemiłego psikusa" ale, o czym będzie dalej, chyba niespecjalnie jednak bolesnego. Kiedy wojna "Dobrej Zmiany" ze "zdradą Dużego Pałacu" była w fazie wywalania Solocha za obsadzenie stanowiska jakimś byłym porucznikiem-politrukiem, szef MON zdecydował powierzyć niezwykle ponoć istotne w strukturach NATO stanowisko generałowi po "woroszyłowce".
Oczywiście do końca nie wiadomo co tam w Moskwie ukończył gen. Motacki. Z informacji opublikowanej przez Onet (a fe!) był to kurs nadzorowany przez GRU, wedle słów samego zainteresowanego kurs był "tylko ogólnowojskowy" a MON, jak podaje "wPolityce", stoi na stanowisku (potwierdzonym badaniem Motackiego wariografem - sic!), że GRU z tym "ogólnowojskowym" kursem nie miało nic wspólnego. Czyli, że choć Motacki moskiewskim powietrzem z Łubianki faktycznie oddychał, to się jednak ni zaciągał. Nota bene każdy, choćby to był i cały MON ze swym najlepszym ministrem, kto twierdzi, że mógłby się odbyć jakikolwiek "ogólnowojskowy" kurs w sowieckiej jeszcze Moskwie, z którym GRU nie miało nic wspólnego jest albo kłamcą albo idiotą. Albo i jednym i drugim zarazem.
Cała ta historia, choć jej meritum też jest ważne, mnie interesuje przede wszystkim z uwagi na ciekawy jej kontekst i osadzone w nim reakcje zwolenników dekomunizowania wszystkiego i wszystkich "do białej kości". A właściwie brak tych reakcji w tym akurat konkretnym przypadku. Kiedy pojawiła się informacja o powierzeniu dowództwa natowskiej Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód generałowi z moskiewskim epizodem "oranie" (jak najsłuszniejsze zresztą) Solocha za jakiegoś partyjnego poruczniczynę trwało w najlepsze. Dlatego przez bardzo krótką chwilę myślałem "No, zaraz się zacznie…". Oczywiście nie zaczęło się. Co jest i zarazem nie jest dziwne.
Nie jest bo sposób myślenia najzagorzalszych fanów Macierewicza podąża takimi ścieżkami, które wcale niekoniecznie muszą gdzieś tam zahaczać o konsekwencję. Dlatego umieją, i to chyba bez większego trudu, pogodzić swój zapał w wywalaniu "komuchów" z BBN-u i swój kompletny brak zainteresowania choćby zapytaniem MON i Macierewicza o jego "komuchów".
Równocześnie jest a właściwie powinien być bo ta nominacja właśnie w momencie, gdy tak radykalnie i bezkompromisowo rzucono się na Solocha i BBN jest w mojej ocenie (świadomą czy nie to już nie mnie oceniać) demonstracją przez Macierewicza pogardy dla tych najbardziej mu wiernych kibiców jego wojny z obozem prezydenckim. Takie "no to macie tu Motackiego po kursie w Moskwie i jakoś to sobie głupki racjonalizujcie".
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wśród głosów krytyki pod moim adresem będzie i ten, że o Solochu jakoś nie pisałem, Owszem, nie pisałem bo sprawa była bezdyskusyjna i powinien był odejść. Czemu napisałem "była bezdyskusyjna" i "powinien był…"? A dlatego, że przestało być skoro innym, dla których też "była" i też "powinien" zabrakło konsekwencji. I nie domagają się by wywalić szefa MON. Ja też się nie domagam skoro ten wariograf i reszta, ale też przestałem uważać, że Soloch powinien odejść. Konsekwentny jestem czy tam staram się być i można mnie, jakby co, też na ten wariograf…
Ciekaw też jestem czy ktoś postawi zarzut, że jak można tego Motackiego linczować skoro to Onet o nim napisał. Bo oczywiście jest istotna różnica w tym, że do czegoś dotrze anielski zastęp braci Karnowskich a do czegoś innego volksdeutsche od Springera. To byłby szach-mat…
https://wpolityce.pl/polityka/360700-szef-mon-odpowiada-na-doniesienia-ws-generala-motackiego-moge-z-cala-stanowczoscia-zapewnic-ze-nie-przeszedl-zadnego-kursu-gru

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.10.2017 22:41
T. Płużański: Powrót komunistycznych patronów na rocznicę stanu wojennego - symboliczne i kosztowne
14.12.2018 01:13

Komentarzy: 0
„Dziś my, weterani walk o niepodległość naszej Ojczyzny i represjonowani za wierność Polsce przez niemieckich, sowieckich i rodzimych zbrodniarzy komunistycznych, zwrócimy się z gorącym apelem do pana Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy, do pani Ewy Malinowskiej-Grupińskiej, przewodniczącej Rady Miasta i wszystkich radny o nieprzywracanie nazw ulic i obiektów, które w jakikolwiek sposób upamiętniają osoby, organizacje, miejsca i wydarzenia propagujące zbrodniczy system totalitarny, jakim był komunizm” – mówił \nsędzia Bogusław Nizieński, żołnierz Armii Krajowej i jej największego kontynuatora w czasie okupacji sowieckiej po 1945 r. – Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.
Czytaj więcej
Naczelny Sąd Administracyjny wydał decyzję, nie będzie al. L. Kaczyńskiego, patroni ulic wciąż czerwoni
07.12.2018 17:42

Komentarzy: 0
Naczelny Sąd Administracyjny odrzucił decyzję administracyjną Wojewody Mazowieckiego polegającą na zmianie nazw ulic Warszawy. Oznacza to, że w patronami warszawskich ulic wciąż pozostaną komuniści.
Czytaj więcej
Wesprzyj akcję "Dekomunizacja Sądu Najwyższego" otrzymasz nagrodę - kubek, koszulkę lub bilety do kina
03.12.2018 12:00
Kosiński: Transparent "Dekomunizacja" to taka miękka polityka, marketing w luźniejszej formie
25.10.2018 15:54

Komentarzy: 0
– Jeżeli pojawia się banner na budynku SN, to budzi niesmak. Jeżeli pojawia się na prywatnym budynku, a ten budynek należy do Solidarności, tam się mieści redakcja "Tygodnika Solidarność", jeżeli właściciel budynku zgodził się na naszą akcję, to jest wg mnie taka miękka polityka, to tak powinno się właśnie robić – mówił w poranku „Siódma-Dziewiąta” Mateusz Kosiński, zastępca redaktora naczelnego Tysol.pl, który nawiązał do pojawienia się banneru „Dekomunizacja” na siedzibie naszej redakcji.
Czytaj więcej
Spodobał Ci się banner "DEKOMUNIZACJA?". Zrób sobie selfie i odbierz upominek
24.10.2018 14:56

Komentarzy: 0
Podoba Ci się banner "Dekomunizacja Sądu Najwyższego"? Zapraszamy na Prostą 30, gdzie znajduje się siedziba "Tygodnika Solidarność", zrób sobie selfie z banerem, wrzuć na Twitter lub Facebook, oznacz @Tysol , podaj hasztag #DEKOMUNIZACJA i zapraszamy na 3 piętro do naszej redakcji po skromny upominek.
Czytaj więcej
