„S” w Biedronce wysłała do pracodawcy petycję podpisaną przez 4 tys. pracowników

Gabriela Kaim podkreśla, że pracownicy sieci są już zmęczeni pracą ponad siły za wynagrodzenie niewiele wyższe od płacy minimalnej, czemu dali wyraz, podpisując się pod petycją do pracodawcy. - Zrobili to, mimo że czuli się zastraszani przez przełożonych - dodaje.
Trzy żądania
W petycji znalazły się trzy żądania. Dotyczą one wzrostu wynagrodzeń, przyjęcia dodatkowych pracowników oraz przyznania premii osobom zatrudnionym przy ladach mięsnych. - Każdy, kto robi zakupy w Biedronce, widzi, że na zmianach jest za mało pracowników. Dwie lub trzy osoby nie są w stanie równocześnie obsługiwać kas, układać towaru na półkach i przygotowywać wypieków. Na problem niedoborów kadrowych zwracamy uwagę od dłuższego czasu, ale zarząd sieci nie próbuje go rozwiązać. Twierdzi, że zatrudnia nowych pracowników, ale równocześnie nie przedłuża umów na czas określony i umów zleceń. W dodatku wiele osób nie wytrzymuje presji i odchodzi - podkreśla Gabriela Kaim.
"Pracodawca nie słucha argumentów"
Jak zaznacza, pracodawca nie słucha argumentów strony związkowej i pozoruje dialog społeczny. Organizowane raz na kwartał spotkania z udziałem przedstawicieli wszystkich organizacji związkowych działających w Biedronce i reprezentantów zarządu Jeronimo Martins Polska nie przynoszą żadnych rozstrzygnięć. - Nasza cierpliwość już się kończy. Jeśli trzeba będzie, to podejmiemy wszystkie działania przewidziane w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych - dodaje przewodnicząca "S" w Biedronce.
CZYTAJ TAKŻE: Arcybiskup Tadeusz Wojda przewodniczącym KEP. Piotr Duda składa gratulacje
"Sprawa przestała być wyłącznie sporem pracowniczym". Trzeci pracownik prowadzący głodówkę w Solino trafił do szpitala

"Nasze życie to nie tabelka". Protestowali pracownicy Stokrotki

Piotr Duda spotkał się z ministrem Karolem Rabendą

Piotr Duda spotkał się z Marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym

"Nie bądźmy bierni". Solidarność organizuje manifestację pod Łódzkim Urzędem Wojewódzkim
