Pożar hali Marywilska 44. Do środka wdarł się mężczyzna z bronią? Rzecznik KSP zabrał głos

Nie było takiego zdarzenia. Kobieta i mężczyzna, czyli jej syn, próbowali wejść na teren centrum handlowego, który był wygrodzony przez policjantów. Kobieta zasłabła, widząc ogrom tragedii, który się wydarzył. Udzieliliśmy tej kobiecie pierwszej pomocy, została wylegitymowana. W trakcie legitymowania mężczyzny, jej 27-letniego syna, zauważyliśmy, że ma on za paskiem przedmiot przypominający broń. Okazało się, że to plastikowa atrapa, na którą nie potrzeba zezwolenia
- wyjaśnił rzecznik KSP.
CZYTAJ TAKŻE: Trzęsienie ziemi w Pałacu Buckingham. Pilne informacje w sprawie Kate Middleton
CZYTAJ TAKŻE: Nie żyje uczestnik znanego programu
Niepokojące zdjęcia PAP
Fotoreporter PAP uwiecznił m.in. moment, o którym mówił rzecznik KSP.
Zapewnił też, że nie jest prawdą, iż mężczyzna "mierzył tą atrapą do strażaków".
Czegoś takiego nie było
- podkreślił Szumiata.
Z kolei zastępca Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego PSP st. bryg. Piotr Gąska poinformował, że wspólnie z przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska zostanie podjęta decyzja, czy alert związany z zamykaniem drzwi i opuszczaniem lokali będzie odwołany czy jeszcze przez chwilę podtrzymany.
Będziemy mieli również monitoring z ich strony - takie mamy zapewnienie. Nasz monitoring jest na miejscu i na bieżąco atmosfera jest weryfikowana
- zapewnił.
Dodał, że kiedy straż dotarła na miejsce pożaru, zajęta była znaczna część hali, ale - jak podkreślił - 80 proc. to jedynie szacowana wartość.


fot. PAP / Leszek Szymański.
Komentarze
Katastrofa śmigłowców podczas gaszenia pożarów w Grecji. Trwa akcja ratunkowa

Za nami niezwykły happening pt. "Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego 2026"

„Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego 2026". Zobacz relację wideo
Karol Nawrocki oddał hołd ofiarom Rzezi Woli. Jest mocny apel do świata


