Szukaj
Konto

Jak „S” protestowała przeciwko ekologicznemu szaleństwu już w 2011 roku i jak rugał ją za to Niesiołowski

13.05.2024 21:41
Donald Tusk i Stefan NIesiołowski
Źródło: Paweł Kula - PAP
Komentarzy: 0
„Kilkanaście minut po zakończeniu manifestacji Solidarności zrugał mnie marszałek Stefan Niesiołowski” – zapisał felietonista „Tygodnika Solidarność” Mieczysław Gil w numerze z 8 lipca 2011 roku. Kilka dni wcześniej Solidarność zorganizowała w Warszawie wielką manifestację pod hasłem „Polityka wasza, bieda nasza”. Jednym z jej wiodących tematów był sprzeciw „S” wobec… polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Najsilniejszy polski związek zawodowy domagał się od premiera Donalda Tuska pilnych działań także i w tym temacie. Chodziło o to, by szef polskiego rządu podjął próbę powściągnięcia unijnych ambicji wygaszania polskiego górnictwa oraz niszczenia polskiej gospodarki nadmiernie wyśrubowanymi normami emisji CO2. Na demonstrację przyszło ok. 80 tysięcy ludzi.

Za co Niesiołowski (wtedy wicemarszałek Sejmu z ramienia PO) rugał swojego dawnego kolegę z "solidarnościowej" opozycji? Ano za to, że demonstracja była - jego zdaniem - "PiS-owska". A po drugie, "kompromituje Polskę" przed jej unijną prezydencją. Z tą "PiS-owskością" manifestacji "S" to jednak nie było takie proste. I to nawet dla zdeklarowanych popleczników Donalda Tuska. Bo już na przykład zdaniem takiej Dominiki Wielowieyskiej (wtedy czołowej komentatorki "Gazety Wyborczej") demonstracja to dowód, że nowy szef Solidarności Piotr Duda zmienia wizerunek Związku "postrzeganego dotąd jako przybudówka PiS". Oczywiście popularna "Wielowieya" nie byłaby sobą, gdyby nie oddała cesarzowi, co cesarskie. I nie nazwała postulatów głoszonych przez "S" podczas tamtej demonstracji "naiwnymi" i generalnie szkodliwymi.

Czytaj także: Kolejny pożar. Tym razem płonie składowisko odpadów na Dolnym Śląsku


Cóż jeszcze zarzucano tamtemu marszowi "S"?

Minister Jacek Rostowski (gdyby ktoś nie pamiętał, kierował wtedy resortem finansów) jeszcze przed manifestacją ogłosił, że to będzie "hucpa". W zapewnieniach o bezsensie solidarnościowego protestu nie ustawał też medialnie hiperaktywny poseł PO Adam Szejnfeld. W sumie niewiele się więc zmieniło. Brakuje tylko - jakże dziś łatwo rzucanych - oskarżeń o sprzyjanie putinowskiej Rosji.

"Nikt jakoś nie wpadł na pomysł, że pojawienie się związkowców w Warszawie sygnalizuje ważkie problemy i że powinno być przyczynkiem do poważnej merytorycznej debaty" - pisał w swoim tekście w "TySolu" Mieczysław Gil. Trafnie. Bo to całkiem i zupełnie jak dziś.

I jeszcze jedno. W tamtym "Tygodniku Solidarność" znajdziemy zdjęcie ze spotkania delegacji protestujących z premierem Tuskiem. "Premier zaproponował powołanie specjalnych zespołów problemowych m.in. ds. pakietu klimatycznego" - relacjonował tamto spotkanie Piotr Duda. Przez wiele następnych miesięcy Solidarność dopominała się od Kancelarii Premiera spełnienia tamtej obietnicy.

Odpowiedzią było milczenie.


Czytaj także: Alarmujące dane: Austriackie dzieci już nie mówią po niemiecku

Nowy numer

Tekst ukaże się w nowym numerze "Tygodnika Solidarność" dostępnym już od środy w kioskach.

Chcesz otrzymywać "Tygodnik Solidarność" prosto do swojego domu lub zakładu pracy? Zamów prenumeratę <TUTAJ>

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.05.2024 21:41
Źródło: Tygodnik Solidarność