Szukaj
Konto

Tragedia w Niemczech. Ojciec imigrant utopił 15-letnią córkę?

22.06.2024 16:35
niemiecka policja
Źródło: pxhere
Komentarzy: 0
Portal Bild.de ujawnił, że jasne staje się dlaczego, zginęła 15-letnia Roqia z Afganistanu, która utonęła w Renie. Okazuje się, że jej rodzice mocno sprzeciwiali się temu, że chciała ona prowadzić "wolne życie".

Adwokat Christian Zinzow reprezentuje oskarżonego ojca w rozmowie z "Focus", przyznał, że Hassan M. w kilkugodzinnym zeznaniu mocno obciążył swoją żonę, która także przebywa w areszcie.

Mój klient szczegółowo opisał, co wydarzyło się z jego perspektywy. I oczywiście był w to zamieszany, inaczej nie mógłby nic na ten temat powiedzieć

- powiedział. Hassan M. przyznał ponadto, że był nad brzegiem Renu, gdzie znaleziono ciało jego córki Roqii, a ponadto był on niezadowolony ze sposobu życia córki.

Prawnik zwrócił uwagę, że zeznania ojca nie stanowią przyznania się do winy. Wskazał on, że decydującym czynnikiem jest to, jaki wkład w przestępstwo wniósł każdy z dwóch oskarżonych.

Niemiecka policja jest przekonana, że nieżyjąca już 15-latka była torturowana przez rodziców i to właśni oni utopili ją w Renie w okolicach Wormacji. Według prokuratury w Moguncji ich motywem było to, że "nie zgadzali się z jej stylem życia".

Czytaj także: Niemieckie media: modele klimatyczne są niepoprawne

Relacja sąsiadów

Nie mieszkam tu długo, widziałem dziewczynę tylko krótko dwa lub trzy razy. Ale słyszałem też krzyki z mieszkania rodziny - były to głównie głosy kobiece. Słyszałem, że ich ojciec miał zakaz wstępu do domu

- przyznał sąsiad Thomas F.

Tygodnie temu na klatce schodowej była ogromna awantura. Ojciec wyprowadził z mieszkania córkę i koleżankę, po czym powiedział do mnie: "Więc mojej córki nie ma. Moja żona pracuje. Ja też. Teraz jest cicho". Policja była tu kilka razy ze względu na rodzinę. Rodzina mieszkała tu od około trzech lat

- mówił inny z sąsiadów Wolfgang K.

Czytaj także: Zabawka niebezpieczna dla dzieci. Znana sieć handlowa wydała komunikat

Wyrodna matka i miłość córki

Swoim wspomnieniem podzieliła się dziewczyna z sąsiedztwa.

Była bardzo miła, czasami trochę bezczelna w stosunku do nauczycieli. Jej mama zawsze jej powtarzała: "Jesteś dla mnie martwa. Nic już dla mnie nie znaczysz". (…) Matka je popychała, krzyczała na nią, w domu zawsze było głośno.

- opowiadała. Wspominała ponadto, że po awanturach dziewczyna często nie wracała do domu, śpiąc na ławce w parku ze swoją przyjaciółką.

Dlatego czasami nie wracała wieczorem do domu i spała na ławce w parku ze swoją przyjaciółką. Wtedy zawsze dzwoniła do mamy. Mówiła: "Mamo, kocham cię. Nie zapomnij tego.'

- wspominała.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.06.2024 16:35
Źródło: tysol.pl, Bild.de