Prawicowe animozje: czy PiS i Konfederacja są gotowe do wspólnej koalicji?

Kryzys w rządzącej koalicji otwiera przed polskimi konserwatystami nowe perspektywy. Platforma Obywatelska w przyspieszonym tempie pożera swoich koalicjantów, co skutkuje spadkiem poparcia dla sojuszu lewicowo-liberalnych partii. Nie oznacza to jednak automatycznego sojuszu formacji konserwatywnych.
Sejm Prawicowe animozje: czy PiS i Konfederacja są gotowe do wspólnej koalicji?
Sejm / PAP/Rafał Guz

Wyniki kilku ostatnich wyborów pokazują, że kluczową rolę dla tego, kto będzie w Polsce rządził, ma wynik Konfederacji. Jej słabe poparcie w wyborach parlamentarnych utorowało drogę do władzy liberalno-lewicowej koalicji. Z kolei dobry wynik w głosowaniu na posłów do Parlamentu Europejskiego spowodował w tej koalicji kryzys. Gdyby tak samo rozłożyły się głosy wyborców podczas kolejnych wyborów do Sejmu, nie byłoby możliwe utworzenie rządu bez udziału Konfederacji. Także o wyborze kolejnego prezydenta zdecydują prawdopodobnie sympatie osób popierających partię Krzysztofa Bosaka. O tych kilkanaście procent głosów będą zabiegać w drugiej turze kandydaci PiS i PO.

Faza romantyczna 

Konfederacja nie jest dziś taką partią jak PiS, PO, PSL czy nawet Polska 2050 Szymona Hołowni. Celem wszystkich wymienionych formacji jest zdobycie lub utrzymanie władzy. Konfederacja jako ugrupowanie nigdy jej nie sprawowała i nie do końca wiadomo, czy jest gotowa podjąć takie wyzwanie w najbliższym czasie. 
Formacja ta nie jest ani spójna programowo, ani personalnie. Liderzy nie tylko za sobą nie przepadają, ale też nie wiadomo właściwie, kto partią dowodzi. Formalnie składa się ona z trzech podmiotów: Nowej Nadziei, której przewodniczącym jest Stanisław Tyszka (obecnie europoseł), Ruchu Narodowego – szefem jest Krzysztof Bosak, oraz Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna (także został wybrany do PE). Kieruje nią kolegialnie Rada Liderów, w skład której wchodzi dziesięć osób o dość zróżnicowanych poglądach – od ultraliberalnych gospodarczo po antydemokratyczno-monarchistyczne. Wszystkich łączy jednak sprzeciw wobec polityki Unii Europejskiej, ale jeśli chodzi o samą obecność Polski w UE, to sprawa nie jest już taka jasna. 

Najsilniejszy i najbardziej spójny programowo jest Ruch Narodowy, a Krzysztof Bosak jest najbardziej rozpoznawalnym i najlepiej merytorycznie przygotowanym politykiem. Jednak gwiazdą – zwłaszcza wśród młodych wyborców – jest Sławomir Mentzen, którego podcasty na YouTubie ogląda po kilkaset tysięcy odbiorców. Właściwie można go uznać bardziej za politycznego celebrytę niż polityka zmierzającego po władzę.

Właśnie ta popularność w internecie jest najbardziej charakterystyczną cechą Konfederacji. W znaczący sposób determinuje nawet jej retorykę, która skupia się na kontestacji: systemu politycznego, polityki klimatycznej i energetycznej, napływu imigrantów, wysokości podatków czy świadczeń socjalnych. Przekaz jest prosty: wystarczy zmienić kilka kwestii, a wszystko będzie dobrze. Taki prosty przekaz pozwala zdobyć poparcie uczniów i studentów, ale dla osób z dłuższym doświadczeniem życiowym to jednak trochę za mało. 

Dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwo

Właściwie dokładnie nie wiemy, czy obecna pozycja partii nie jest dla jej liderów stanem idealnym. Mają zapewnione dochody – pensje poselskie, a niektórzy także tantiemy z internetowych podcastów, są w stanie wpływać na politykę w sposób co prawda ograniczony, ale jednak stały, budują swoją polityczną pozycję na czas politycznego przesilenia, którym ma być przełamanie duopolu PiS – PO. Ale nawet jeśli taka zmiana w najbliższych latach nie nadejdzie, to jako partia protestu ma zapewnione względnie stałe poparcie. Ono natomiast daje gwarancję stabilnych dochodów, co wśród polityków prawicowych bądź skrajnie prawicowych jest dobrem wyjątkowo cennym. 

Antyestablishmentowy rys jest chyba najsilniejszym atutem Konfederacji, gdyż grupa niezadowolonych zawsze jest spora. Nie oznacza to jednak, że partię tworzą ludzie bez politycznego doświadczenia. Przemysław Wipler był w przeszłości posłem Prawa i Sprawiedliwości, Stanisław Tyszka dostał się do Sejmu z listy Pawła Kukiza i zajmował fotel wicemarszałka, Krzysztof Bosak, obecny wicemarszałek, jako poseł Ligi Polskich Rodzin był członkiem rządzącej koalicji w latach 2005–2007. Liderem LPR był wówczas Roman Giertych, obecny poseł Platformy Obywatelskiej.

Czytaj także: Facebook usunął wpis o niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau, bo ich zdaniem „wprowadzał w błąd”

Doświadczenie Giertycha

To właśnie ten fragment politycznej kariery Krzysztofa Bosaka może być kluczowy w rozważaniach nad możliwością wchodzenia Konfederacji w koalicję z PiS. Z jednej strony obecny wicemarszałek Sejmu nadal utrzymuje relacje z Romanem Giertychem, który jest jednym z głównych wrogów Jarosława Kaczyńskiego, z drugiej zaś ma w pamięci sposób funkcjonowania i finał koalicji PiS, Samoobrony i LPR. W 2007 roku współpraca tych partii zakończyła się kryzysem rządowym i ostatecznie upadkiem rządu Jarosława Kaczyńskiego. Prawo i Sprawiedliwość co prawda poobijane, ale z tej współpracy wyszło cało jako największa formacja opozycyjna i po ośmiu latach sięgnęło po władzę. Samoobrona i Liga Polskich Rodzin szybko zniknęły ze sceny politycznej. 

Ale Krzysztof Bosak nie jest jedynym politykiem Konfederacji, który nie życzy PiS-owi najlepiej. Niechęcią do ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego pała Przemysław Wipler, który odchodził z tej partii w wyniku konfliktu i dziś pragnie wziąć odwet. Jeszcze gorsze emocje kierują Stanisławem Tyszką, choć tu mamy raczej do czynienia z urażoną dumą, ponieważ gdy działał w ramach formacji Pawła Kukiza, czuł się pomijany przez rządzących polityków PiS. 

Oczywiście animozje personalne można pokonać, ale Konfederacja musiałaby realnie chcieć rządzić. Dziś raczej woli występować jako recenzent sceny politycznej, znacznie ostrzej atakując konkurencyjną prawicę niż odmienne ideowo i światopoglądowo partie liberalne i lewicowe. 

Opór w szeregach 

Ale do koalicji z Konfederacją nie jest gotowe także Prawo i Sprawiedliwość. Nieśmiała propozycja nawiązania takiej współpracy rzucona przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego spotkała się natychmiast z ostrą reakcją polityków Suwerennej Polski. Dla nich ugrupowanie Mentzena i Bosaka jest bezpośrednią konkurencją, gdyż obie formacje zabiegają o eurosceptyczny i antyunijny elektorat.

Ponadto nieufność w PiS budzą kontakty Bosaka z Giertychem czy prorosyjska retoryka Grzegorza Brauna. Trudno przejść nad takimi rozbieżnościami do porządku dziennego, zwłaszcza że politycy Konfederacji nie przepuszczają żadnej okazji, by w Sejmie czy mediach atakować Prawo i Sprawiedliwość. Szczególnie politykę wobec Unii Europejskiej, która – ich zdaniem – była zbyt uległa. 

Ponieważ Bosak, Mentzen czy Tyszka nie artykułują, jak dokładnie ta polityka miałaby wyglądać, a zwłaszcza jakich narządzi użyć do osiągnięcia wyznaczonych celów, trudno ocenić realność ich planów. Ograniczając się jedynie do haseł typu: „wypowiemy Zielony Ład”, „wypowiemy Krajowy Plan Odbudowy”, „odejdziemy od unijnej polityki klimatycznej”, pozostają w sferze publicystyki, gdyż nie są w stanie podać na przykład kosztów takich kroków. 

Czytaj także: Dzisiaj w końcu dowiemy się, co rząd zamierza zrobić z CPK

Dwa światy

Prawo i Sprawiedliwość, mimo targających nim kryzysów, jest nadal zwartą strukturą, która realizuje względnie jasno określony polityczny plan maksymalnej podmiotowości Polski w ramach Unii Europejskiej i NATO oraz model rozwoju oparty na znaczącym udziale państwa w gospodarce. Tu wzorem są Niemcy, Francja czy Austria. Zasadniczo w partii przestrzegana jest dyscyplina, nie tylko podczas głosowań w Sejmie, ale także w działalności w terenie. 

Konfederacja mocno odwołuje się do poglądów, które głosił ojciec chrzestny ugrupowania, czyli Janusz Korwin-Mikke. Tu jednak z pewnością jakieś minimum programowe można by opracować. Pewnie byłoby to korzystne dla samego rządzenia, gdyż z jednej Mentzen i Bosak blokowaliby skrajnie etatystyczne pomysły PiS, a Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki gwarantowaliby znaczący stopień stabilności, zrównoważonego rozwoju i temperowaliby pomysły radykalnie doktrynerskie. 

Ważniejsza jest jednak sama technika rządzenia. Trudno sobie wyobrazić, by w takim zestawie indywidualności można było zaprowadzić dyscyplinę partyjną podczas głosowań, co jest niezbędne do sprawnego rządzenia. Każdorazowe negocjowanie z każdym z posłów, zwłaszcza przy skali niechęci do PiS przynajmniej kilku polityków, powodowałoby permanentny kryzys w ewentualnej koalicji. Co więcej, na nagłaśnianiu tych konfliktów kolejne punkty procentowe oraz tantiemy z podcastów publikowanych w internecie zyskiwaliby politycy Konfederacji. Ujawnianie politycznej kuchni cieszy się przecież ogromnym zainteresowaniem odbiorców. 

Punktów rozbieżnych jest więc znacznie więcej niż wspólnych, choć wielu analityków za niemal oczywistą uznaje prawicową koalicję. Obie partie łączy konserwatyzm światopoglądowy, to jednak za mało, by wspólnie sprawować władzę. Co prawda obecnie rządzącą koalicję również wiele różni, ale paliwem, które napędza wszystkie rządzące ugrupowania, jest nienawiść do PiS. 

W przypadku Konfederacji i PiS tego rodzaju wspólny wróg nie występuje. Podczas ostatnich wyborów prezydenckich wielu działaczy warszawskiej Konfederacji wsparło wszak Rafała Trzaskowskiego. Nie dlatego bynajmniej, że podzielali jego poglądy, ale z niechęci do Andrzeja Dudy jako kandydata Prawa i Sprawiedliwości. 
 


 

POLECANE
 Ogromny pożar w Gdańsku Wiadomości
Ogromny pożar w Gdańsku

Wybuchł pożar w hali magazynowej przy ulicy Oliwskiej w Gdańsku. Walczy z nim ponad 20 zastępów straży pożarnej

Czwórka dzieci została porwana przez nurt rzeki Wiadomości
Czwórka dzieci została porwana przez nurt rzeki

Ratownicy z WOPR w Białobrzegach (Mazowieckie) uratowali czwórkę dzieci porwanych przez nurt Pilicy. Dzieci wraz z ojcem usiłowały przepłynąć w dmuchanych kołach na drugą stronę rzeki. Pompowane zabawki nie zapewniają bezpieczeństwa w rzekach – podkreślili ratownicy i zaapelowali o rozsądek nad wodą.

Kim była przypadkowa ofiara zamachu na Trumpa? Ten wpis łamie serce gorące
Kim była przypadkowa ofiara zamachu na Trumpa? Ten wpis łamie serce

Fox News poinformował, że przypadkową ofiarą nieudanego zamachu na Donalda Trumpa był Corey Comperatore.

Szokujące ustalenia ws. zamachowca, który zaatakował Trumpa gorące
Szokujące ustalenia ws. zamachowca, który zaatakował Trumpa

Ujawnione zostały nowe szokujące ustalenia dotyczące niedoszłego zabójcy byłego prezydenta Donalda Trumpa.

Obrazy buntownika Donalda Trumpa z krwią na twarzy mogą zmienić przebieg wyborów polityka
"Obrazy buntownika Donalda Trumpa z krwią na twarzy mogą zmienić przebieg wyborów"

Według BBC gesty Donalda Trumpa po nieudanym zamachu na niego, mogą poważnie wpłynąć na wynik wyborów.

Nowe informacje ws. górnika odnalezionego po katastrofie kopalni Rydułtowy pilne
Nowe informacje ws. górnika odnalezionego po katastrofie kopalni Rydułtowy

Są nowe informacje ws. stanu górnika, który odniósł obrażenia podczas katastrofy kopalni Rydułtowy.

Katastrofa samolotu w Gdyni: są nowe informacje z ostatniej chwili
Katastrofa samolotu w Gdyni: są nowe informacje

W piątek podczas oględzin zabezpieczono czarne skrzynki samolotu M-346 Bielik, który podczas treningu do lotów pokazowych uderzył w płytę lotniska w Gdyni Babich Dołach – poinformowała w niedzielę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. W katastrofie zginął pilot maszyny.

Nie żyje uwielbiana aktorka. Ten wpis łamie serce z ostatniej chwili
Nie żyje uwielbiana aktorka. Ten wpis łamie serce

Media obiegły smutne informacje. Nie żyje znana aktorka. Przegrała walkę z chorobą.

Strzelanina w Niemczech. Nie żyje kilka osób z ostatniej chwili
Strzelanina w Niemczech. Nie żyje kilka osób

Cztery osoby zginęły w niedzielnym ataku z bronią palną w Albstadt-Lautlingen (Badenia-Wirtembergia) – przekazał lokalny portal SWR. Media podają, że sprawca mógł być myśliwym i prawdopodobnie strzelał do swojej rodziny.

Fake news ws. zamachu na Trumpa zdemaskowany Wiadomości
Fake news ws. zamachu na Trumpa zdemaskowany

Sportowy dziennikarz z Rzymu został przedstawiony w mediach w wieku krajach na świecie jako sprawca nieudanego zamachu na Donalda Trumpa - informują włoskie media. Jak zaznaczają, niewiele trzeba, by w mediach społecznościowych opublikować fake news, który potem będzie wszędzie krążyć.

REKLAMA

Prawicowe animozje: czy PiS i Konfederacja są gotowe do wspólnej koalicji?

Kryzys w rządzącej koalicji otwiera przed polskimi konserwatystami nowe perspektywy. Platforma Obywatelska w przyspieszonym tempie pożera swoich koalicjantów, co skutkuje spadkiem poparcia dla sojuszu lewicowo-liberalnych partii. Nie oznacza to jednak automatycznego sojuszu formacji konserwatywnych.
Sejm Prawicowe animozje: czy PiS i Konfederacja są gotowe do wspólnej koalicji?
Sejm / PAP/Rafał Guz

Wyniki kilku ostatnich wyborów pokazują, że kluczową rolę dla tego, kto będzie w Polsce rządził, ma wynik Konfederacji. Jej słabe poparcie w wyborach parlamentarnych utorowało drogę do władzy liberalno-lewicowej koalicji. Z kolei dobry wynik w głosowaniu na posłów do Parlamentu Europejskiego spowodował w tej koalicji kryzys. Gdyby tak samo rozłożyły się głosy wyborców podczas kolejnych wyborów do Sejmu, nie byłoby możliwe utworzenie rządu bez udziału Konfederacji. Także o wyborze kolejnego prezydenta zdecydują prawdopodobnie sympatie osób popierających partię Krzysztofa Bosaka. O tych kilkanaście procent głosów będą zabiegać w drugiej turze kandydaci PiS i PO.

Faza romantyczna 

Konfederacja nie jest dziś taką partią jak PiS, PO, PSL czy nawet Polska 2050 Szymona Hołowni. Celem wszystkich wymienionych formacji jest zdobycie lub utrzymanie władzy. Konfederacja jako ugrupowanie nigdy jej nie sprawowała i nie do końca wiadomo, czy jest gotowa podjąć takie wyzwanie w najbliższym czasie. 
Formacja ta nie jest ani spójna programowo, ani personalnie. Liderzy nie tylko za sobą nie przepadają, ale też nie wiadomo właściwie, kto partią dowodzi. Formalnie składa się ona z trzech podmiotów: Nowej Nadziei, której przewodniczącym jest Stanisław Tyszka (obecnie europoseł), Ruchu Narodowego – szefem jest Krzysztof Bosak, oraz Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna (także został wybrany do PE). Kieruje nią kolegialnie Rada Liderów, w skład której wchodzi dziesięć osób o dość zróżnicowanych poglądach – od ultraliberalnych gospodarczo po antydemokratyczno-monarchistyczne. Wszystkich łączy jednak sprzeciw wobec polityki Unii Europejskiej, ale jeśli chodzi o samą obecność Polski w UE, to sprawa nie jest już taka jasna. 

Najsilniejszy i najbardziej spójny programowo jest Ruch Narodowy, a Krzysztof Bosak jest najbardziej rozpoznawalnym i najlepiej merytorycznie przygotowanym politykiem. Jednak gwiazdą – zwłaszcza wśród młodych wyborców – jest Sławomir Mentzen, którego podcasty na YouTubie ogląda po kilkaset tysięcy odbiorców. Właściwie można go uznać bardziej za politycznego celebrytę niż polityka zmierzającego po władzę.

Właśnie ta popularność w internecie jest najbardziej charakterystyczną cechą Konfederacji. W znaczący sposób determinuje nawet jej retorykę, która skupia się na kontestacji: systemu politycznego, polityki klimatycznej i energetycznej, napływu imigrantów, wysokości podatków czy świadczeń socjalnych. Przekaz jest prosty: wystarczy zmienić kilka kwestii, a wszystko będzie dobrze. Taki prosty przekaz pozwala zdobyć poparcie uczniów i studentów, ale dla osób z dłuższym doświadczeniem życiowym to jednak trochę za mało. 

Dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwo

Właściwie dokładnie nie wiemy, czy obecna pozycja partii nie jest dla jej liderów stanem idealnym. Mają zapewnione dochody – pensje poselskie, a niektórzy także tantiemy z internetowych podcastów, są w stanie wpływać na politykę w sposób co prawda ograniczony, ale jednak stały, budują swoją polityczną pozycję na czas politycznego przesilenia, którym ma być przełamanie duopolu PiS – PO. Ale nawet jeśli taka zmiana w najbliższych latach nie nadejdzie, to jako partia protestu ma zapewnione względnie stałe poparcie. Ono natomiast daje gwarancję stabilnych dochodów, co wśród polityków prawicowych bądź skrajnie prawicowych jest dobrem wyjątkowo cennym. 

Antyestablishmentowy rys jest chyba najsilniejszym atutem Konfederacji, gdyż grupa niezadowolonych zawsze jest spora. Nie oznacza to jednak, że partię tworzą ludzie bez politycznego doświadczenia. Przemysław Wipler był w przeszłości posłem Prawa i Sprawiedliwości, Stanisław Tyszka dostał się do Sejmu z listy Pawła Kukiza i zajmował fotel wicemarszałka, Krzysztof Bosak, obecny wicemarszałek, jako poseł Ligi Polskich Rodzin był członkiem rządzącej koalicji w latach 2005–2007. Liderem LPR był wówczas Roman Giertych, obecny poseł Platformy Obywatelskiej.

Czytaj także: Facebook usunął wpis o niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau, bo ich zdaniem „wprowadzał w błąd”

Doświadczenie Giertycha

To właśnie ten fragment politycznej kariery Krzysztofa Bosaka może być kluczowy w rozważaniach nad możliwością wchodzenia Konfederacji w koalicję z PiS. Z jednej strony obecny wicemarszałek Sejmu nadal utrzymuje relacje z Romanem Giertychem, który jest jednym z głównych wrogów Jarosława Kaczyńskiego, z drugiej zaś ma w pamięci sposób funkcjonowania i finał koalicji PiS, Samoobrony i LPR. W 2007 roku współpraca tych partii zakończyła się kryzysem rządowym i ostatecznie upadkiem rządu Jarosława Kaczyńskiego. Prawo i Sprawiedliwość co prawda poobijane, ale z tej współpracy wyszło cało jako największa formacja opozycyjna i po ośmiu latach sięgnęło po władzę. Samoobrona i Liga Polskich Rodzin szybko zniknęły ze sceny politycznej. 

Ale Krzysztof Bosak nie jest jedynym politykiem Konfederacji, który nie życzy PiS-owi najlepiej. Niechęcią do ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego pała Przemysław Wipler, który odchodził z tej partii w wyniku konfliktu i dziś pragnie wziąć odwet. Jeszcze gorsze emocje kierują Stanisławem Tyszką, choć tu mamy raczej do czynienia z urażoną dumą, ponieważ gdy działał w ramach formacji Pawła Kukiza, czuł się pomijany przez rządzących polityków PiS. 

Oczywiście animozje personalne można pokonać, ale Konfederacja musiałaby realnie chcieć rządzić. Dziś raczej woli występować jako recenzent sceny politycznej, znacznie ostrzej atakując konkurencyjną prawicę niż odmienne ideowo i światopoglądowo partie liberalne i lewicowe. 

Opór w szeregach 

Ale do koalicji z Konfederacją nie jest gotowe także Prawo i Sprawiedliwość. Nieśmiała propozycja nawiązania takiej współpracy rzucona przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego spotkała się natychmiast z ostrą reakcją polityków Suwerennej Polski. Dla nich ugrupowanie Mentzena i Bosaka jest bezpośrednią konkurencją, gdyż obie formacje zabiegają o eurosceptyczny i antyunijny elektorat.

Ponadto nieufność w PiS budzą kontakty Bosaka z Giertychem czy prorosyjska retoryka Grzegorza Brauna. Trudno przejść nad takimi rozbieżnościami do porządku dziennego, zwłaszcza że politycy Konfederacji nie przepuszczają żadnej okazji, by w Sejmie czy mediach atakować Prawo i Sprawiedliwość. Szczególnie politykę wobec Unii Europejskiej, która – ich zdaniem – była zbyt uległa. 

Ponieważ Bosak, Mentzen czy Tyszka nie artykułują, jak dokładnie ta polityka miałaby wyglądać, a zwłaszcza jakich narządzi użyć do osiągnięcia wyznaczonych celów, trudno ocenić realność ich planów. Ograniczając się jedynie do haseł typu: „wypowiemy Zielony Ład”, „wypowiemy Krajowy Plan Odbudowy”, „odejdziemy od unijnej polityki klimatycznej”, pozostają w sferze publicystyki, gdyż nie są w stanie podać na przykład kosztów takich kroków. 

Czytaj także: Dzisiaj w końcu dowiemy się, co rząd zamierza zrobić z CPK

Dwa światy

Prawo i Sprawiedliwość, mimo targających nim kryzysów, jest nadal zwartą strukturą, która realizuje względnie jasno określony polityczny plan maksymalnej podmiotowości Polski w ramach Unii Europejskiej i NATO oraz model rozwoju oparty na znaczącym udziale państwa w gospodarce. Tu wzorem są Niemcy, Francja czy Austria. Zasadniczo w partii przestrzegana jest dyscyplina, nie tylko podczas głosowań w Sejmie, ale także w działalności w terenie. 

Konfederacja mocno odwołuje się do poglądów, które głosił ojciec chrzestny ugrupowania, czyli Janusz Korwin-Mikke. Tu jednak z pewnością jakieś minimum programowe można by opracować. Pewnie byłoby to korzystne dla samego rządzenia, gdyż z jednej Mentzen i Bosak blokowaliby skrajnie etatystyczne pomysły PiS, a Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki gwarantowaliby znaczący stopień stabilności, zrównoważonego rozwoju i temperowaliby pomysły radykalnie doktrynerskie. 

Ważniejsza jest jednak sama technika rządzenia. Trudno sobie wyobrazić, by w takim zestawie indywidualności można było zaprowadzić dyscyplinę partyjną podczas głosowań, co jest niezbędne do sprawnego rządzenia. Każdorazowe negocjowanie z każdym z posłów, zwłaszcza przy skali niechęci do PiS przynajmniej kilku polityków, powodowałoby permanentny kryzys w ewentualnej koalicji. Co więcej, na nagłaśnianiu tych konfliktów kolejne punkty procentowe oraz tantiemy z podcastów publikowanych w internecie zyskiwaliby politycy Konfederacji. Ujawnianie politycznej kuchni cieszy się przecież ogromnym zainteresowaniem odbiorców. 

Punktów rozbieżnych jest więc znacznie więcej niż wspólnych, choć wielu analityków za niemal oczywistą uznaje prawicową koalicję. Obie partie łączy konserwatyzm światopoglądowy, to jednak za mało, by wspólnie sprawować władzę. Co prawda obecnie rządzącą koalicję również wiele różni, ale paliwem, które napędza wszystkie rządzące ugrupowania, jest nienawiść do PiS. 

W przypadku Konfederacji i PiS tego rodzaju wspólny wróg nie występuje. Podczas ostatnich wyborów prezydenckich wielu działaczy warszawskiej Konfederacji wsparło wszak Rafała Trzaskowskiego. Nie dlatego bynajmniej, że podzielali jego poglądy, ale z niechęci do Andrzeja Dudy jako kandydata Prawa i Sprawiedliwości. 
 



 

Polecane
Emerytury
Stażowe