REKLAMA

Przyzwoitość w kodeksie, prawdziwa partycypacja w układach zbiorowych pracy

Prawa zapisane w Kodeksie pracy to tylko minimum przyzwoitości. Dopiero układy zbiorowe pracy są podstawą prawdziwej partycypacji pracowniczej. NSZZ „Solidarność” będzie o nie walczyć, bo dziś art. 20 Konstytucji RP realizuje tylko część wskazanej w nim idei społecznej gospodarki rynkowej, tę dotyczącą wolności działalności gospodarczej. W części społecznej jest to zapis martwy – mówił Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda inaugurując 17 października w Warszawie konferencję pt. „Układy zbiorowe pracy – drogą do społecznej gospodarki rynkowej”.
Marcin Zegliński Przyzwoitość w kodeksie, prawdziwa partycypacja w układach zbiorowych pracy
Marcin Zegliński / Tygodnik Solidarność
Konferencja składała się z dwóch części. Pierwsza to wystąpienia gości, a wśród nich: wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki, minister w Kancelarii Prezydenta RP Paweł Mucha, minister Energii Krzysztof Tchórzewski oraz Sekretarz Generalny Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych Luca Visentini. Drugą część stanowił panel ekspercki.

W konferencji uczestniczyli również m.in.: minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, wiceminister rodziny pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed, Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek, poseł na Sejm i przewodniczący Rady Ochrony Pracy Janusz Śniadek, doradca sekretarza generalnego EKZZ Józef Niemiec, prezesi licznych firm, przedstawiciele nauki, dialogu społecznego a także członkowie Komisji Krajowej, zarządów regionów, sekretariatów branżowych i organizacji związkowych, eksperci NSZZ „Solidarność”.

Rozpoczynając konferencję, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Tadeusz Majchrowicz przypomniał, że jest ona kontynuacją konferencji z 25 sierpnia, która odbyła się w Sali BHP, zatytułowanej „Konstytucja dla obywateli, nie dla elit”.

Teraz punktem wyjścia do dyskusji jest art. 20 Konstytucji RP, który w powszechnej ocenie realizowany jest tylko w części, z pominięciem elementu społecznego opartego na dialogu. Stąd pytanie, „czy drogą do jego „ożywienia” mogą być układy zbiorowe pracy?”. To właśnie do odpowiedzi na nie mieli odpowiedzieć uczestnicy kolejnej już debaty Solidarności.

Duda: układy zbiorowe potrzebne związkom i pracodawcom

„Debata ma odpowiedzieć na pytanie w jakim miejscu jesteśmy jeżeli chodzi o partycypację pracowniczą, o napisanie nowego Kodeksu pracy, szczególnie rozdziału dotyczącego stosunków zbiorowych pracy” - powiedział na wstępie swojego wystąpienia Piotr Duda.

Odniósł się również do art.20 Konstytucji, mówiącego o społecznej gospodarce rynkowej, opartej na wolności działalności gospodarcze, ale także solidarności, dialogu partnerów społecznych.

„Jest on podstawą naszej gospodarki. Ale już podczas sierpniowej konferencji w Sali BHP wszyscy uznali, że jest to przepis martwy, że ta partycypacja pracownicza, równowaga między gospodarką społeczną a rynkową jest w naszym kraju zaburzona” - mówił.

Zaznaczył, że aby to zmienić, niezbędne są układy zbiorowe pracy: zakładowe, ponadzakładowe, branżowe, ponadnarodowe są podstawą partycypacji pracowniczej. Jednak w naszym kraju układów praktycznie nie ma, a te, które są, pracodawcy z reprezentatywnych organizacji pracodawców uznają, że nie przystają one one do dzisiejszych czasów, że jest to archaizm, że nie będą tego wspierać.

„Dlatego trzeba na nowo przekonywać pracodawców, że układy są potrzebne i pracownikom i pracodawcom. Stąd zaproszenie na konferencję osób reprezentujących spółki Skarbu Państwa, z których powinien płynąć pozytywny przykład dialogu społecznego i partycypacji pracowniczej” - zaznaczył Piotr Duda.  

Mówił o promowaniu układów zbiorowych choćby na listopadowym szczycie społeczny w Goeteborgu. Przypomniał, że to właśnie w Niemczech, Austrii, Francji, w niemal 80 proc. zakłady pracy czy branże są objęte układami zbiorowymi pracy. U nas te branżowe pozostają w sferze marzeń.

Przewodniczący Solidarności odniósł się też do promowanych przez wicepremierów Morawieckiego i Gowina konstytucji dla biznesu oraz nauki.
„My chcemy konstytucji dla pracowników. I nie jest to Kodeks pracy, leczy układy zbiorowe pracy, które powinny występować na każdym poziomie” - argumentował szef Solidarności.

Jak zauważył, jest to szczególnie ważne także dla zwalczania dumpingu socjalnego. W jednej korporacji powinien powstać jeden układ ponadnarodowy, by niezależnie do tego, gdzie jest fabryka, były jednakowe warunki pracy.

Odniósł się też kwestii ograniczenia zatrudnienia w niedziele, które mogłoby być wpisane w układ branżowy. To samo dotyczy warunków płacowych dla pracowników medycznych i niemedycznych. Ponieważ układów nie ma, bo pracodawcy nie są dla związków partnerem do podpisania takich układów.

Zaznaczył również, układy zbiorowe pracy mogą być pomocne przy ustawie o zamówieniach publicznych, przy których udało się wypracować tzw. klauzule społeczne. Jednak gdyby startujący do zamówień byli związani układem  zbiorowym pracy, w którym zapisano by minimalne wynagrodzenie, nie musieliby konkurować kosztami pracy, ale np. marżą, kosztami organizacyjnymi, jakością.

W opinii przewodniczącego NSZZ „Solidarność” również w wypadku projektów prezydenckich dotyczących SN i KRS państwo wyręcza pracowników wpisując do nich kwestie związanie z obowiązkami i prawami sędziów. Nie jest to nic innego, jak układ zbiorowy pracy.

Piotr Duda zauważył, że nie wszystkie gałęzie gospodarki będą rozwijały się równomiernie. I to właśnie w układach zbiorowych pracy mogą być zapisy o podziale tych zysków. Zwrócił się do wicepremiera Mateusza Morawieckiego, by wzrost PKB był odczuwalny dla przeciętnego obywatel,a a pomocne w tym mogą być ważnie układy zbiorowe pracy. Przykład powinny tu dawać Spółki Skarbu Państwa, aby prywatne, międzynarodowe korporacje nie traktowały Polski jak swojej kolonii, a polskich pracowników jak swoistych niewolników.
„To jest droga w kierunku cywilizowanym” - powiedział wyrażając nadzieję, że konferencja jest początkiem dyskusji na temat rozwoju układów zbiorowych pracy, a wicepremier Morawiecki i inni ministrowie będą orędownikami tej idei. „To pomoże także nam, związkowcom w organizowaniu się. Dziś związki mają ok. 2,5 mln członków na prawie 16 mln zatrudnionych. A układy mogą podpisywać tylko związki. (…) To pomoże rozwiązywać problemy przy stole dialogu, a nie na ulicy” - stwierdził przewodniczący NSZZ „Solidarność”.

Morawiecki: Solidarność to mój azymut

Znaczek solidarności był dla mnie od wczesnej młodości jedną z największych świętości. Był od wczesnych lat mojej młodości  latarnią morską, na której kształtowało się moje życie, moje myślenie o życiu publicznych, o życiu politycznym” - rozpoczął swoje wystąpienie wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz  Morawiecki.

Podkreślił, że związku zawodowe są niezbędnym elementem całego układu gospodarczego. Odnosząc się do układów zbiorowych pracy stwierdził, że są one potrzebne nie tylko związkom, ale także pracodawcom.

„Twierdzenia pe jest to archaizm zupełnie nie przystają do rzeczywistości” - powiedział i dodał, że na razie społeczna gospodarka rynkowa jest dla nas wyznacznikiem, do którego chcemy dążyć.

Stwierdził, że rząd PiS stara się zabezpieczać byt obywateli, a „jego podstawą jest praca, która wyznacza całokształt naszych zachowań w życiu społecznym i gospodarczym”.

„Odkryciem naszych rządów jest to, że nie ma dwóch odrębnych bytów: społeczeństwo i gospodarka. Jedziemy na jednym wózku. Dlatego tak lubię uczestniczyć w tych trudnych spotkaniach Rady Dialogu Społecznego, bo tam ścierają się te dwa wymiary” - mówił wicepremier Morawiecki.

Ale, jak zaznaczył, „nie można chować głowy w piasek” i udawać, że relacje między kapitałem i pracą są takie same jak 20 czy 50 lat temu, bo one się zmieniają. Nawet definicje są inne, inaczej wyglądają miejsca pracy, coraz częściej są oparte o rozmaite środki komunikacji elektronicznej.

Zwrócił się do związków zawodowych, by pamiętały także o bezrobotnych. Jeśli ktoś ma już pracę, to jest w innej rzeczywistości, a trzeba pamiętać i o jednych i drugich, podkreślał wicepremier. Kolejna grupa to przyjezdni, których nie trzeba postrzegać jako zabierających miejsca pracy, ale tworzących je, by w ogóle nie wyniosły się z Polski.

„Gospodarka to nie jest już taki prosty mechanizm (…). Musimy patrzeć z różnych perspektyw: robotów, które będą nas zastępować, godnej pracy i godnej płacy, solidarności społecznej (…). Kolejne 20-30 lat zupełnie zmieni naszą rzeczywistość. Będzie to czas IV rewolucja przemysłowa, która przyniesie też IV RP” - podsumował Mateusz Morawiecki.
 
Mucha: w układzie zbiorowym nie ma przegranego

Minister w Kancelarii Prezydenta RP Paweł Mucha podziękował Solidarności za kolejne spotkanie z cyklu debat nad nową konstytucją.

Układ zbiorowy uznał za najdoskonalsze źródło prawa pracy, bo wynika ono z porozumienia między pracodawcą i pracownikiem. Nie ma tu wygranego czy przegranego. Podobnie, w szerszej skali, mówimy o umowie społecznej, która jest porozumieniem ogólnoobywatelskim, które daje podstawę do organizacji sprawnie funkcjonującego państwa, w którym podstawą jest godność ludzka, prawa socjalne. Niestety, na razie art 20 Konstytucji mówiący o społecznej gospodarce rynkowej pozostaje jedynie postulatem.

„Układ zbiorowy nie musi być tylko listą pracowniczych przywilejów, ale może być kompleksową umową społeczną obowiązującą w danym zakładzie, sektorze, czy obowiązywać w wymiarze ponadnarodowym” - stwierdził Paweł Mucha.

W jego opinii, jest to formuła negocjacyjna, która powinna być uprzywilejowana. Układy powinny być wspierane, bo zapewniają równowagę obu stronom porozumienia. Jest to sukces nie tylko finansowy, ale umożliwia w ogóle sprawne funkcjonowanie przedsiębiorstwa.

„Gdy pracownik ma zaufania do pracodawcy, nie szuka innej pracy, to wydajność jego pracy jest wyższa” - wyjaśnił.

Dodał, że układy wpływają korzystnie na rozwój gospodarczy bez odwoływania się do opiekuńczej roli państwa. Są jednym ze sposobów na bardziej równomierny podział dóbr.

„Trzeba wprost odwoływać się do tych wartości związanych z ochroną pracy, które zawarte były w obywatelskim projekcie Konstytucji Solidarności” - stwierdził minister w Kancelarii Prezydenta RP. Dodał, że dla prezydenta nie budzi wątpliwości to, że dialog powinien być podstawą funkcjonowania w życiu  społeczny, a odwołanie do niego w konstytucji nie może być przepisem blankietowym, lecz rzeczywistością. Dlatego prezydent wyraża pełne wsparcie do tego, by układy zbiorowe były podstawą do regulowania zbiorowych stosunków pracy w jak najszerszym zakresie.

Tchórzewski: partycypacja to też odpowiedzialność

„Ani dokument ani prawo nie zastąpi rozwiązań związanych z ogólną sytuacją gospodarczą i społeczną” - mówił minister energii Krzysztof Tchórzewski. Dlatego, powstaje więc zasadnicze pytanie: w jaki sposób partycypacja wiąże się ze współodpowiedzialnością. Nie można już dziś mówić tylko żądaniach i oczekiwaniach. Wskazał na przykład górnictwa, w którym bez tej odpowiedzialności strony pracowniczej nie udałoby się podołać trudnościom.
„Nie da się napisać układu zbiorowego w oderwaniu od rzeczywistości, napisać jak ma być” - powiedział minister energii.

Zaznaczył, że kończy się konkurencja na terenie państwa, a zaczyna drapieżna konkurencja międzynarodowa. Koncerny funkcjonują w różnych państwach, ale zawsze mają sympatię tylko dla swojego. Zaczyna się w to coraz bardziej angażować władza państwowa.

Mówił o trudnościach z zawieraniem układów ponadzakładowych, których, jego zdaniem, nie da się zawrzeć wszędzie. Trzeba dostosowywać się do sytuacji w danej branży, do różnych stosunków własnościowych.

„Tam, gdzie państwo ma większość, łatwiej jest o egzekwowanie praw  pracowników, o traktowanie ich po partnersku. Tam, gdzie udział własności państwowej jest mniejszy lub ginie całkowicie, jest z tym gorzej” - podsumował Krzysztof Tchórzewski.  


Visentini: najskuteczniejszym narzędziem jest dialog społeczny

Sekretarz Generalny Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych Luca Visentini podkreślał z kolei, że idee społecznej gospodarki rynkowej zostały podważone przez kryzys gospodarczy. Uznał to za problem zaznaczając, że rozwój gospodarczy powinien by zrównoważony.

„Konieczny jest zdrowy system ochrony społecznej, by można było bronić praw obywateli” - powiedział.  

Odniósł się do propozycji stworzenia swoistej konstytucji dla polskich pracowników, o której mówił Przewodniczący Piotr Duda zauważając, że tego samego potrzebuje cała Unia Europejska.

„Prawa społeczne powinny odnosi się do wszystkich. Dziś mamy tradycyjne sektory gospodarki, gdzie są dobre warunki pracy, warunki emerytalne, lepszy system społeczny. Ale po drugiej stronie mamy inny rynek, będący de facto rynkiem prekariatu, bez żadnej ochrony, bez żadnej opieki społecznej. Są też bezrobotni, których musimy przywrócić do rynku pracy” - analizował Sekretarz Generalny EKZZ.

W jego opinii, to właśnie ten konflikt, między będącymi już na rynku pracy, a tymi którzy chcą dopiero na niego wejść, jest zadaniem do szybkiego rozwiązania. Stąd konieczność rozszerzenia praw pracowniczych na prekariat czy na sektor cyfryzacji. To są młodzi ludzie i o nich trzeba zadbać.

„Jedynym sposobem, by prawa pracownicze odnosiły się do wszystkich jest  wykorzystywanie najbardziej skutecznego narzędzia, jakie mamy, tj. dialogu  społecznego. Jest to nasza odpowiedzialność, tak związków, jak i pracodawców.
Jestem przekonany, że polski, rząd razem z innymi, proklamuje w Goeteborgu  Europejski Filar Praw Społecznych.

„Chcemy mieć wreszcie tę europejską konstytucję dla pracowników. Potem przyjdzie czas na wprowadzenie odpowiednich zapisów do konstytucji krajowych” - powiedział Visentini.

Dodał, że negocjacje zbiorowe są jedynym narzędzie do zapewnienia bezpieczeństwa pracownikom, także w innych przedsiębiorstwach niż te największe.

„Przede wszystkim chodzi o zapewnienie dobrobytu ludziom. W ostatnich czadach tak się nie działo. Zyski i produktywność rosły, a płace spadały. Do tego dochodzą dysproporcje między płacą na Wschodzie i Zachodzie Europy. Proporcje to 6, czy nawet 3 do 10-u. Nie ma to żadnego uzasadnienia” - zaznaczał.

Wskazał Volkswagena, który jest dobrym przykładem, ale i tu są różnice w wynagrodzeniach między Niemcami a innymi krajami wynoszące nawet 30 proc.

W opinii Sekretarza Generalnego EKZZ, są narzędzia do wzmocnienia elementów socjalnych w zatrudnieniu. Pierwszy do podwyższenie płacy minimalnej do 60 proc. średniej. Konieczne są też układy zbiorowe pracy na poziomie branżowym. To umożliwi prawidłowe działanie w układzie sektorowym. Trzecim elementem jest budowane zdolności układowej,  zapewnienie partnerom społecznym, także pracodawcom, możliwości zawierania układów zbiorowych.  

Panel o trudnej ale koniecznej współpracy

W panelu dyskusyjnym, który odbył się w drugiej części konferencji, uczestniczyli: Przewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” Dominik Kolorz, Prezes Zarządu Volkswagen Poznań Samochody Użytkowe Jens Ocksen, członek Komitetu Wykonawczego Industrial Europe  Bruno Vannoni, Prezes Zarządu Lotos Oil Krzysztof Nowicki oraz Przewodniczący Sekretariatu Metalowców NSZZ „Solidarność” Bogdan Szozda.
Moderator panelu, ekspert KK NSZZ „Solidarność” Sławomir Adamczyk już na wstępie zaproponował ocenę znaczenie układów zbiorowych w polskiej gospodarce w dobie turbokabitalizmu i odpowiedź na pytanie: co jest przyczyną zapaści układów w naszym kraju.

Krzysztof Nowicki, kryzysu ponadzakładowych układów zbiorowych pracy  upatrywałby w tym, że widoczna jest trudność w pozyskaniu partnera. Zbyt często, jego zdaniem, pracodawcy skupiają się na działaniach bieżących, a zbyt rzadko myślą długofalowo. Nie planują swojej polityki na lata. A to właśnie umożliwiałoby im tworzenie strategii właściwego funkcjonowania stosunków pracy.

„Dziś słabość układowa to słabość stron, bo organizacje pracodawców niekonieczne spełniają swoją rolę w tym zakresie. Ale układy muszą też mieć inny kształt. Powinny zawierać regulacje mobilne, pozwalające dostosować  uprawnienia stron do bieżącej sytuacji ekonomicznej. Nie mogą być  opracowane raz na zawsze” - argumentował.

Zaznaczył też, że państwo daje dziś zobowiązane, by prowadzić dialog. Rola czynnika rządowego jest istotna, by doprowadzać do prawidłowego kształtowania relacji partnerskich czyli związków i pracodawców.

Jens Ocksen mówił, że dialog i porozumienie to także współodpowiedzialność. „Związek wie, że musi stanąć przed innymi pracownikami i stwierdzić dlaczego zgodził się na takie, a nie inne rozwiązania” - mówił. Przypominał, że grupa Volkswagen, razem ze związkami rozmawia o swojej przyszłości, ale także toczy dyskusję o utrzymaniu miejsc pracy w dalekiej przyszłości. Jest to niezbędne wobec robotyzacji produkcji, choć zawsze będą do niej potrzebni ludzie.
Mówiąc o układach zbiorowych w branży motoryzacyjnej stwierdził, że nie wyobraża sobie, aby mógł zasiąść razem np. z Oplem czy innymi markami pojazdów i rozmawiać o układzie zbiorowym w branży motoryzacyjnej.
 Negatywnie odniósł do układów transgranicznych twierdząc, że  warunki w różnych krajach są odmienne. Jak powiedział, faktycznie w Niemczech są znacznie wyższe wynagrodzenia niż w innych państwach działania grupy, ale nie jest pewien czy to właśnie Niemcy powinny być tu punktem odniesienia.
Zdaniem Dominika Kolorza pracodawcy potrafią się tak daleko posunąć nie chcąc zawrzeć układu zbiorowego, że rozwiązują swoje organizacje. Tak było w węglu kamiennym czy energetyce. Jak zauważyć, można przypuszczać, że nie chcą brać odpowiedzialności za pracownika. I dlatego zapis art. 20 Konstytucji w części dotyczącej spraw społecznych jest pusty. Mówił też o potrzebie transparentność przy zawieraniu układu tak po stronie pracodawców, jak i związków zawodowych. Często bowiem dochodzi do sytuacji, w pracodawca nie mówi prawdy o swojej sytuacji finansowej, a związki myślą na zbyt krótką metę. Kolejny problem, to niechęć do brania na siebie odpowiedzialności, co  często wynika z nadmiernego pluralizmu związkowego, który nie do końca służy pracownikom. Gdy w firmie jest kilkanaście czy kilkadziesiąt związków to nie dość, że trudno się negocjuje, to te małe w trudnych sytuacjach zrzucają odpowiedzialność na duże centrale.

Zaproponował, aby podmioty korzystające z przywilejów np. podatkowych z racji działania w specjalnych strefach ekonomicznych, miały do nich prawo pod warunkiem zawarcia układu zbiorowego pracy.  
„To rozwiązanie warte rozważenia, o którym trzeba rozmawiać z rządem” - zaznaczył Dominik Kolorz.

Bogdan Szozda, szef Sekretariatu Metalowców mówił, że często nawet wśród samych związkowców trudno jest uzyskać porozumienie co do zapisów układowych w branżach, np. w kwestii płacy.

„Pracodawcy nie widzą potrzeby negocjowania układów branżowych. Szczególnie trudne jest to, gdy w grę wchodzą firmy międzynarodowe, bo wtedy polski podmiot stwierdza, że nie jest pracodawcą i trzeba go szukać za granicą. Dlatego potrzebne są zachęty dla pracodawców” - argumentował Bogdan Szozda. W jego opinii, jest to rola państwa.

„Przyszłość układów zbiorowych w Polsce widzę czarno, ale na pewno Solidarność nie zrezygnuje z zabiegania o nie” - stwierdził.

Zaznaczył, że u podłoża trudności w prowadzeniu negocjacji leży to, że  partnerzy społeczni, po 1989 r. nie wypracowali wzajemnego zaufania.
„To utrudnia zasiadanie do negocjacji. Rozpoczynając batalię o układy zbiorowe trzeba więc zadbać o zwiększenie wzajemnego zaufania partnerów” - powiedział.

Bruno Vannoni z kolei zauważył, że żadna terapia szokowa nie służy dialogowi. W Polsce była ona związania z przekształceniami własnościowymi. Natomiast W Europie wiązała się z wejściem do Wspólnoty nowych państw.
„Nie będzie sukcesu gospodarczego i dialogu społecznego bez słuchania i  rozumienia partnera. Nie będzie zaś układów zbiorowych pracy, jeżeli nie będzie dialogu. On wychodzi poza zakład pracy. Jest to zjawisko społeczne” - wyjaśniał Vannoni.

Wskazywał też na problemy dialogu na poziomie Unii Europejskiej, w której  podejmowane są przecież decyzje różnie tratujące różne państwa.
Podawał przykład przemysłu chemicznego, gdzie dobrze funkcjonuje dialog na  poziomie europejskim. Chodzi o trwałe zatrudnienie w ramach rozwoju zrównoważonego przemysłu.

„Porozumienie w tej sprawie może być wykorzystywane w poszczególnych krajach. Jednak w niektórych krajach może ono być zastopowane, bo brakuje odpowiedniego układu zbiorowego” - stwierdził.

Odniósł się też do wypowiedzi prezesa Volkswagena. Zaznaczył, że dobrze jest jednak rozmawiać z innymi przedstawicielami branży, „bo w samotności można z czasem umrzeć”.

Ożywimy układy z całą konsekwencją

Przewodniczący Piotr Duda zadeklarował na koniec panelu, że NSZZ „Solidarność” jest „konsekwentny i wyrazisty”.

„Wiemy czego chcemy. Będziemy kontynuować prezentację pozytywnego  wizerunku związków, także jeśli chodzi o układy zbiorowe pracy, które będą wspierały nie tylko związkowców, ale również tych, którzy członkami związku nie są. Ale bardzo ważne jest byśmy mówili pracownikom, że jeżeli nie będzie związków, to w ogóle nie będzie komu bronić ich praw” - podkreślił.   
Natomiast Sławomir Adamczyk stwierdził podsumowując panel, że celem związku powinno być zachęcenie pracodawców do zawierania układów  sektorowych.

„Nie ma sprzeczności między układami zbiorowymi a konkurencyjnością. Jest wręcz przeciwnie. W indeksie najbardziej konkurencyjnych państw świata, z pierwszych 12-u, 9 to kraje europejskie i wszystkie one mają większy zasięg rokowań zbiorowych niż w Polsce” - wyjaśnił szef Solidarności.

Anna Grabowska

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura