[Felieton „TS”] Magdalena Okraska: Nie śpimy spokojnie

Słyszymy, że będzie socjal i że nie będzie socjalu. Że trzeba wspierać potrzebujących, ale warto, by byli oni jednocześnie "przedsiębiorczy". Że służba zdrowia jest w katastrofalnym stanie, ale najlepiej obniżyć składkę zdrowotną. Że istnieją "kluczowi" pracownicy sektora pomocy społecznej, ale istnieją także najwyraźniej "niekluczowi", którzy nie otrzymają obiecanego przez ministrę Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk dodatku w wysokości 1000 zł miesięcznie.
Skandaliczne wykluczenie
Wykluczenie z podwyżek 35 tys. pracowników (a tak naprawdę pracownic, bo w MOPS-ach i GOPS-ach pracują głównie panie) sektora pomocy społecznej to skandal. Dodatku nie dostaną panie z działu decyzji, działu świadczeń, panie z tzw. mieszkaniówki, a także osoby niewymienione w ustawie o pomocy społecznej, np. niektórzy zatrudnieni w PFRON i PCPR. Dodatek otrzymają: osoby prowadzące rodzinne domy dziecka, pracownicy pieczy zastępczej, pracownicy socjalni, pracownicy żłobkowi (i ci z placówek, gdzie są dzieci do lat 3). Ale nie dostaną go pracownice pomocy, które nie są wymienione w ustawie. Na liście brak także terapeutek zajęciowych, chyba że pracują w ośrodku wsparcia dziennego, takim jak środowiskowy dom samopomocy. Chwała Bogu, że ministerstwo raczyło uwzględnić asystentów rodziny. Ale już pracownicy zatrudnieni w jednostkach pomocy społecznej na podstawie umowy o pracę w dziale realizującym świadczenia rodzinne czy fundusz alimentacyjny zostali wykluczeni z otrzymywania dodatku motywacyjnego. Także pracujący w Warsztatach Terapii Zajęciowej nie dostaną dodatkowo ani grosza.
Dodatek dzieli pracownice jednej instytucji. Dlaczego to jest w ogóle "dodatek", a nie zwyczajna podwyżka pensji? Dlaczego "motywacyjny"? I czemu na okres roku kalendarzowego? Tzn. oczywiście wszyscy wiemy czemu - żeby można było go wycofać bądź w kolejnym roku nie przyznać. Obniżki wypłat raczej by nie przeszły. Okrojenie dodatku - dlaczego nie? Przykład obniżki 14. emerytury pokazał, że nikt nawet za bardzo nie protestuje przeciw takim praktykom, a głosy oburzenia są ciche i rozproszone.
Czytaj także: Niemcy nie dotrzymują obietnic klimatycznych
Czytaj także: Nie żyje trener wielkich skoczków narciarskich
Groszowe oszczędności
Mam uprawnienia zawodowe pracownika socjalnego, więc znam tę pracę i mam kontakty w jednostkach pomocy społecznej. W znanych mi ośrodkach i zakładach wrze, dodatek dzieli zatrudnione kobiety, pojawiają się konflikty i - przede wszystkim - ogromne poczucie niesprawiedliwości.
To są groszowe oszczędności, a poziom niezadowolenia pracowników pomocy jest wysoki. Cena polityczna za tak wybiórcze decyzje także nie musi być wcale niska.
Nie śpimy spokojnie - my, których zadaniem jest etatowa pomoc innym. Nie śpimy spokojnie - my, wszyscy inni pracownicy najemni, którzy obawiamy się pominięcia, okrojenia, odebrania nam należnego wynagrodzenia za pracę.
Chwila nieuwagi mogła skończyć się dramatem. W sieci zawrzało

Miesiąc po tragedii w Wyrykach. Rząd obiecał pomoc, a dom wciąż stoi w ruinie
Donald Trump chce anulować miliardy dolarów na USAID
Portugalia płonie. Władze apelują o międzynarodową pomoc



