"Powolny proces likwidacji". Co czeka pracowników krakowskiego oddziału ArcelorMittal?

"Kiedy w listopadzie ubiegłego roku podjęta została decyzja o zatrzymaniu na gorąco krakowskiej koksowni, zatrudnieni tam pracownicy jasno i jednoznacznie mówili: – To już koniec naszego Zakładu". O perspektywach dla krakowskiej huty pisze Roman Wątkowski, przewodniczący Komisji Robotniczej Hutników NSZZ "Solidarność" ArcelorMittal Poland S.A.
Huta - zdjęcie poglądowe
Huta - zdjęcie poglądowe / fot. yayimages.com

Swoje przekonanie tłumaczyli brakiem decyzji właściciela o przeprowadzeniu w czasie postoju koniecznego remontu m.in. wymurówki baterii koksowniczych. Taki remont pozwoliłby na wznowienie produkcji koksu. Głównym argumentem dyrekcji koncernu ArcelorMittal przemawiającym za zatrzymaniem koksowni były niskie ceny koksu w stosunku do kupowanego węgla koksującego. Należy jednak pamiętać, że poza podstawowym produktem, jakim jest koks, w instalacji uzyskiwano również inne produkty węglopochodne takie jak benzol, smoła, siarka. Sprzedawane były one do odbiorców zewnętrznych, zarówno w Polsce jak i w Europie.

Jedyny zakład ArcelorMittal w Europie wytwarzający koks w technologii suchego gaszenia

Koksownia w Krakowie była jedynym zakładem ArcelorMittal w Europie wytwarzającym koks w technologii suchego gaszenia. Ten rodzaj gaszenia koksu pozwalał na uzyskanie wymaganych parametrów koksu przy wykorzystaniu tańszych węgli koksujących jako surowca wsadowego.

W Krakowie produkowano trzy asortymenty: koks wielkopiecowy dla potrzeb wielkiego pieca w Dąbrowie Górniczej oraz frakcje drobniejsze, tzw. groszek oraz koksik, który był sprzedawany odbiorcom zewnętrznym.

Oprócz tego w koksowni wytwarzany był również gaz koksowniczy, który w 50% był używany do opalania samej baterii koksowniczej. Pozostała ilość przesyłana była do odbiorców wykorzystujących gaz w swoich procesach technologicznych – Walcowni Gorącej, AM Refractories, TAMEH. Wykorzystywany był także do zasilania przy produkcji pyłu węglowego.

"Powolny proces likwidacji"

W tym roku minęło 20 lat odkąd Polskie Huty Stali, czyli połączone 4 huty: T. Sendzimira (Kraków), Katowice (Dąbrowa Górnicza), Cedler (Sosnowiec) oraz Florian (Świętochłowice), sprzedane zostały w pakiecie większościowym za niewielkie pieniądze, przez ówczesny rząd lewicowy Leszka Millera, firmie LNM Holdings NV kontrolowanej przez Lakshmi N. Mittala. Od tego czasu rozpoczął się powolny proces likwidacji hutniczych instalacji oraz miejsc pracy. Tylko w krakowskim oddziale decyzjami dyrekcji koncernu ArcelorMittal zakończyła pracę Spiekalnia produkująca jeden z najlepszych wsadów do wielkich pieców, zamknięto ostatni, jedyny wielki piec, zamknięto stalownię i linię COS. Do końca roku ulegnie likwidacji wydzielony z Huty Zakład Walcownia Rur tj. AM Tubular Products. Nie pracuje linia ocynkowni nr 1. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu ArcelorMittal Poland koncentrował 70-75 % potencjału produkcyjnego przemysłu hutniczego w Polsce. Obecnie, jak podawane jest to w oficjalnym komunikacie AMP, skupia blisko połowę tego potencjału.

Kiedy w 2004 roku LNM przejęło Polskie Huty Stali, w czterech wyżej wymienionych hutach zatrudnienie wynosiło ok. 15 500 pracowników. Rok później nowy właściciel, odnosząc się do tzw. produktywności, ocenił, że powinno być zatrudnionych 10 411 osób. Obecnie w tych czterech oddziałach zatrudnionych jest ok. 6 250 pracowników, a produktywność od kilkunastu lat jest stała. Jak widać, skala zatrudnienia uległa w dwóch dekadach ogromnej deprecjacji.

"Jeżeli sami sobie nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże"

Podczas manifestacji przed Bramą Główną nowohuckiego kombinatu w 2005 roku ówczesny przewodniczący hutniczej „Solidarności” Władysław Kielian mówił: „Jeżeli sami sobie nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże, a już na pewno nie można liczyć na polityków. Dzisiaj od pracodawcy, którym jest prywatny inwestor, możemy cokolwiek wymusić tylko wspólnymi działaniami i żądaniami. …nie dopuścimy do tego, aby pracowników dotknęły zwolnienia grupowe”. Oczywiście zwolnienia były, jednakże pracownikom, dzięki związkom zawodowym, a zwłaszcza największemu, czyli Solidarności udało się zagwarantować przyzwoite odprawy.

Teraz nadszedł czas na zamknięcie na zimno krakowskiej koksowni, co oznacza jej całkowitą likwidację. W tym roku przypada 70. rocznica uruchomienia koksowni w ówczesnej HiL. Widać dla decydentów w koncernie ArcelorMittal, to dobry moment na jej kasację. W listopadzie ub. roku zatrudnionych było tam ponad 230 pracowników oraz ok. 40 osób z innych komórek krakowskiego oddziału AMP, którzy wykonywali tam pracę, nie licząc kilkudziesięciu pracowników z innych podmiotów i spółek.

Pracodawca solennie zapewnia, że żaden z pracowników AMP nie zostanie zwolniony z tytułu likwidacji koksowni. Problem jednak w tym, że pracownicy, zwłaszcza ci, którzy mają możliwość skorzystania z emerytury pomostowej, zmuszani są do dojazdu do oddziałów w Dąbrowie Górniczej i Świętochłowicach. Takich osób jest obecnie ponad 100, w tym prawie połowa dojeżdża od ponad 3 lat po likwidacji części surowcowej w Krakowie. Osoby te w ramach pewnej rekompensaty otrzymują 40 zł za jeden dzień dojazdu, wynegocjowane ze związkami zawodowymi. Jednakże licząc średnio 8 godzin pracy plus co najmniej 5 godzin dojazdu tam i z powrotem, są oni praktycznie wyłączeni z życia rodzinnego, nie wspominając o konieczności opieki nad starszymi rodzicami czy małoletnimi dziećmi.

Rozpoczęły się rozmowy

W chwili obecnej rozpoczęły się rozmowy pomiędzy największymi centralami związkowymi a dyrekcją HR., dotyczące zawarcia „Porozumienia w sprawie działań łagodzących skutki społeczne wynikające z zamknięcia Zakładu Koksownia w ArcelorMittal Poland S.A. Oddział Kraków”. Komisja Robotnicza Hutników „Solidarność” będzie żądała między innymi takich zapisów, zgodnie z którymi to pracownik ostatecznie będzie wyrażał zgodę na dojazd do innego oddziału w ArcelorMittal Poland.

Warto tutaj poruszyć jeszcze jedną kwestię, mianowicie wiarygodności obietnic i gwarancji, jakie padły ze strony obecnego właściciela koncernu ArcelorMittal. „Stalowy gigant nie zamierza zamykać krakowskiej huty” – tak brzmiał tytuł w Dzienniku Polskim w 2014 roku. Tymczasem wielki piec został zamknięty po 2 latach po generalnym remoncie, choć zapewnienia o jego pracy dotyczyły 25 lat. Jeszcze do niedawna inwestowano w część chemiczną krakowskiej koksowni. Dziś w krakowskim kombinacie pozostały tylko zakłady przetwórcze, które są modernizowane, tak by zaspokoić coraz wyższe wymagania klientów. Piece wodorowe, które obecnie są uruchamiane w Krakowie, w hutach zachodnich pracują już od ponad 30 lat. I kolejna obietnica, która dawała nadzieję, ale nie pewność na dalsze istnienie tylko części przetwórczej – mowa o budowie linii ocynkowni nr 3. Takie zobowiązanie złożone było przy wyłączaniu w krakowskiej hucie części surowcowej. W tej sprawie od kilku lat decyzja jest przekładana. Co pewien czas zapewniani jesteśmy, że już za pół roku otrzymamy odpowiedź. Przedłożone zostały konkretne oferty dotyczące budowy nowej linii. I nic. Pracownicy uważają, że jest to kolejne „mydlenie oczu”.

Od dłuższego czasu wszystkie przekazywane do mediów informacje o kolejnych wyłączeniach kończą się stwierdzeniem, że mamy najnowszą w Europie walcownię gorącą. To ma robić wrażenie. Nie wspomina się o skali inwestycji koncernu w innych europejskich hutach. Nie mówi się również, że nasza najnowsza walcownia gorąca nie osiąga swoich mocy produkcyjnych. Powodem jest m.in. brak wsadu, a przecież zlikwidowany wielki piec by to zapewniał.

"Musimy być przygotowani na różne scenariusze"

Co czeka pracowników krakowskiego oddziału ArcelorMittal w najbliższych latach? Czy rzeczywiście obecna, ponad 1800-osobowa załoga nie ma się czego obawiać? Na te pytania dzisiaj nikt nam nie odpowie, ale musimy być przygotowani na różne scenariusze.

Co bardzo ważne, dziwi nas tak znikome zainteresowanie władz miasta Krakowa i władz wojewódzkich sytuacją w byłej Hucie im. T Sendzimira, bo to nadal jest jeden z największych pracodawców i płatników w regionie.

Czy po raz kolejny przyjdzie nam samym walczyć o miejsca pracy?

CZYTAJ TAKŻE: Człowiek w kamizelce Deutsche Bahn chciał robić zdjęcia lokomotyw PKP Cargo. Ujawniono dokument


 

POLECANE
Czujesz się potem świetnie. Radosne doniesienia z Pałacu Buckingham Wiadomości
"Czujesz się potem świetnie". Radosne doniesienia z Pałacu Buckingham

Choć książę William i księżna Kate zazwyczaj strzegą swojej prywatności, tym razem uchylili rąbka tajemnicy. Podczas spaceru z członkami Youth Ocean Network w Colwyn Bay przyszły monarcha zdradził, że wraz z żoną regularnie morsują. To właśnie tam książę po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o ich nietypowej pasji.

Sukces polskiej misji. Pierwsze sygnały potwierdzone Wiadomości
Sukces polskiej misji. Pierwsze sygnały potwierdzone

Wszystkie satelity konstelacji PIAST uzyskały dwukierunkową łączność z Ziemią - podała w sobotę wieczorem Wojskowa Akademia Techniczna, lider projektu. Dzień wcześniej satelity znalazły się na orbicie - zostały wyniesione przez rakietę Falcon 9 w misji Transporter-15.

Nie żyje laureat Oscara. Miał 88 lat Wiadomości
Nie żyje laureat Oscara. Miał 88 lat

Brytyjski dramaturg i scenarzysta Tom Stoppard, który zdobył Oscara i Złoty Glob za scenariusz do filmu „Zakochany Szekspir” z 1998 r., zmarł w wieku 88 lat – poinformowała w sobotę agencja artystyczna United Agents.

Niespodzianka w ramówce TVN. Rusza nowy program Wiadomości
Niespodzianka w ramówce TVN. Rusza nowy program

Telewizja TVN Style szykuje własny program z Anną Muchą w roli głównej. Produkcja zatytułowana „Mucha nie siada” zadebiutuje już 14 grudnia.

Błąd w oprogramowaniu zatrzymał samoloty. Tysiące lotów pod znakiem zapytania z ostatniej chwili
Błąd w oprogramowaniu zatrzymał samoloty. Tysiące lotów pod znakiem zapytania

W weekend linie lotnicze na całym świecie zmagały się z poważną awarią techniczną. Z powodu błędnego oprogramowania tysiące samolotów Airbus A320 musiały pozostać na ziemi, co doprowadziło do opóźnień i odwołań lotów w wielu krajach.

IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni Wiadomości
IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni

Jak informuje IMGW, Europa północna i północno-zachodnia będzie w zasięgu niżów znad Norwegii oraz Atlantyku. Na krańcach południowo-wschodnich pogodę kształtować będzie niż znad Grecji. Pozostała część kontynentu europejskiego znajdzie się pod wpływem wału wysokiego ciśnienia łączącego centra wyżów znad Azorów, Bałkanów i zachodniej Rosji.

Prezydent przypomina lekcję historii: „Nie ma porozumień z Moskalami” z ostatniej chwili
Prezydent przypomina lekcję historii: „Nie ma porozumień z Moskalami”

Prezydent Karol Nawrocki w sobotę podczas apelu z okazji Dnia Podchorążego oraz 195. rocznicy wybuchu Powstania Listopadowego, nawiązał zarówno do współczesnych zagrożeń, jak i do dramatycznych doświadczeń polskiej historii.

Nie żyje ks. kan. Jacek Wichorowski. Diecezja potwierdza smutną wiadomość Wiadomości
Nie żyje ks. kan. Jacek Wichorowski. Diecezja potwierdza smutną wiadomość

W nocy z piątku na sobotę, 28/29 listopada, zmarł ks. kan. Jacek Wichorowski - proboszcz parafii św. Dominika w Krzynowłodze Małej. Informację jako pierwsi przekazali członkowie Ruchu Światło-Życie, z którym duchowny był związany od wielu lat. „Dziś w nocy zmarł ks. Jacek Wichorowski [*]. Wieloletni oazowicz, kapłan oddany wspólnocie. Rozpalał miłość i chęć jeżdżenia na rekolekcje oazowe” - napisano w komunikacie.

Śmigłowiec spadł w lesie i stanął w płomieniach. Trwa akcja służb z ostatniej chwili
Śmigłowiec spadł w lesie i stanął w płomieniach. Trwa akcja służb

Trudno dostępny teren, szybka akcja strażaków i dramatyczne zgłoszenie o popołudniowej porze – tak wyglądały pierwsze chwile po katastrofie, do której doszło w okolicach Rzeszowa.

Karol Nawrocki z szansą na reelekcję w 2030 r.? Tak to widzą Polacy Wiadomości
Karol Nawrocki z szansą na reelekcję w 2030 r.? Tak to widzą Polacy

Nowy sondaż dla Wirtualnej Polski, dotyczący wyborów prezydenckich z 2030 roku, pokazuje, że Karol Nawrocki jest jedną z kluczowych postaci polskiej sceny politycznej, a oceny jego szans wciąż układają się w wyraziste linie podziału.

REKLAMA

"Powolny proces likwidacji". Co czeka pracowników krakowskiego oddziału ArcelorMittal?

"Kiedy w listopadzie ubiegłego roku podjęta została decyzja o zatrzymaniu na gorąco krakowskiej koksowni, zatrudnieni tam pracownicy jasno i jednoznacznie mówili: – To już koniec naszego Zakładu". O perspektywach dla krakowskiej huty pisze Roman Wątkowski, przewodniczący Komisji Robotniczej Hutników NSZZ "Solidarność" ArcelorMittal Poland S.A.
Huta - zdjęcie poglądowe
Huta - zdjęcie poglądowe / fot. yayimages.com

Swoje przekonanie tłumaczyli brakiem decyzji właściciela o przeprowadzeniu w czasie postoju koniecznego remontu m.in. wymurówki baterii koksowniczych. Taki remont pozwoliłby na wznowienie produkcji koksu. Głównym argumentem dyrekcji koncernu ArcelorMittal przemawiającym za zatrzymaniem koksowni były niskie ceny koksu w stosunku do kupowanego węgla koksującego. Należy jednak pamiętać, że poza podstawowym produktem, jakim jest koks, w instalacji uzyskiwano również inne produkty węglopochodne takie jak benzol, smoła, siarka. Sprzedawane były one do odbiorców zewnętrznych, zarówno w Polsce jak i w Europie.

Jedyny zakład ArcelorMittal w Europie wytwarzający koks w technologii suchego gaszenia

Koksownia w Krakowie była jedynym zakładem ArcelorMittal w Europie wytwarzającym koks w technologii suchego gaszenia. Ten rodzaj gaszenia koksu pozwalał na uzyskanie wymaganych parametrów koksu przy wykorzystaniu tańszych węgli koksujących jako surowca wsadowego.

W Krakowie produkowano trzy asortymenty: koks wielkopiecowy dla potrzeb wielkiego pieca w Dąbrowie Górniczej oraz frakcje drobniejsze, tzw. groszek oraz koksik, który był sprzedawany odbiorcom zewnętrznym.

Oprócz tego w koksowni wytwarzany był również gaz koksowniczy, który w 50% był używany do opalania samej baterii koksowniczej. Pozostała ilość przesyłana była do odbiorców wykorzystujących gaz w swoich procesach technologicznych – Walcowni Gorącej, AM Refractories, TAMEH. Wykorzystywany był także do zasilania przy produkcji pyłu węglowego.

"Powolny proces likwidacji"

W tym roku minęło 20 lat odkąd Polskie Huty Stali, czyli połączone 4 huty: T. Sendzimira (Kraków), Katowice (Dąbrowa Górnicza), Cedler (Sosnowiec) oraz Florian (Świętochłowice), sprzedane zostały w pakiecie większościowym za niewielkie pieniądze, przez ówczesny rząd lewicowy Leszka Millera, firmie LNM Holdings NV kontrolowanej przez Lakshmi N. Mittala. Od tego czasu rozpoczął się powolny proces likwidacji hutniczych instalacji oraz miejsc pracy. Tylko w krakowskim oddziale decyzjami dyrekcji koncernu ArcelorMittal zakończyła pracę Spiekalnia produkująca jeden z najlepszych wsadów do wielkich pieców, zamknięto ostatni, jedyny wielki piec, zamknięto stalownię i linię COS. Do końca roku ulegnie likwidacji wydzielony z Huty Zakład Walcownia Rur tj. AM Tubular Products. Nie pracuje linia ocynkowni nr 1. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu ArcelorMittal Poland koncentrował 70-75 % potencjału produkcyjnego przemysłu hutniczego w Polsce. Obecnie, jak podawane jest to w oficjalnym komunikacie AMP, skupia blisko połowę tego potencjału.

Kiedy w 2004 roku LNM przejęło Polskie Huty Stali, w czterech wyżej wymienionych hutach zatrudnienie wynosiło ok. 15 500 pracowników. Rok później nowy właściciel, odnosząc się do tzw. produktywności, ocenił, że powinno być zatrudnionych 10 411 osób. Obecnie w tych czterech oddziałach zatrudnionych jest ok. 6 250 pracowników, a produktywność od kilkunastu lat jest stała. Jak widać, skala zatrudnienia uległa w dwóch dekadach ogromnej deprecjacji.

"Jeżeli sami sobie nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże"

Podczas manifestacji przed Bramą Główną nowohuckiego kombinatu w 2005 roku ówczesny przewodniczący hutniczej „Solidarności” Władysław Kielian mówił: „Jeżeli sami sobie nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże, a już na pewno nie można liczyć na polityków. Dzisiaj od pracodawcy, którym jest prywatny inwestor, możemy cokolwiek wymusić tylko wspólnymi działaniami i żądaniami. …nie dopuścimy do tego, aby pracowników dotknęły zwolnienia grupowe”. Oczywiście zwolnienia były, jednakże pracownikom, dzięki związkom zawodowym, a zwłaszcza największemu, czyli Solidarności udało się zagwarantować przyzwoite odprawy.

Teraz nadszedł czas na zamknięcie na zimno krakowskiej koksowni, co oznacza jej całkowitą likwidację. W tym roku przypada 70. rocznica uruchomienia koksowni w ówczesnej HiL. Widać dla decydentów w koncernie ArcelorMittal, to dobry moment na jej kasację. W listopadzie ub. roku zatrudnionych było tam ponad 230 pracowników oraz ok. 40 osób z innych komórek krakowskiego oddziału AMP, którzy wykonywali tam pracę, nie licząc kilkudziesięciu pracowników z innych podmiotów i spółek.

Pracodawca solennie zapewnia, że żaden z pracowników AMP nie zostanie zwolniony z tytułu likwidacji koksowni. Problem jednak w tym, że pracownicy, zwłaszcza ci, którzy mają możliwość skorzystania z emerytury pomostowej, zmuszani są do dojazdu do oddziałów w Dąbrowie Górniczej i Świętochłowicach. Takich osób jest obecnie ponad 100, w tym prawie połowa dojeżdża od ponad 3 lat po likwidacji części surowcowej w Krakowie. Osoby te w ramach pewnej rekompensaty otrzymują 40 zł za jeden dzień dojazdu, wynegocjowane ze związkami zawodowymi. Jednakże licząc średnio 8 godzin pracy plus co najmniej 5 godzin dojazdu tam i z powrotem, są oni praktycznie wyłączeni z życia rodzinnego, nie wspominając o konieczności opieki nad starszymi rodzicami czy małoletnimi dziećmi.

Rozpoczęły się rozmowy

W chwili obecnej rozpoczęły się rozmowy pomiędzy największymi centralami związkowymi a dyrekcją HR., dotyczące zawarcia „Porozumienia w sprawie działań łagodzących skutki społeczne wynikające z zamknięcia Zakładu Koksownia w ArcelorMittal Poland S.A. Oddział Kraków”. Komisja Robotnicza Hutników „Solidarność” będzie żądała między innymi takich zapisów, zgodnie z którymi to pracownik ostatecznie będzie wyrażał zgodę na dojazd do innego oddziału w ArcelorMittal Poland.

Warto tutaj poruszyć jeszcze jedną kwestię, mianowicie wiarygodności obietnic i gwarancji, jakie padły ze strony obecnego właściciela koncernu ArcelorMittal. „Stalowy gigant nie zamierza zamykać krakowskiej huty” – tak brzmiał tytuł w Dzienniku Polskim w 2014 roku. Tymczasem wielki piec został zamknięty po 2 latach po generalnym remoncie, choć zapewnienia o jego pracy dotyczyły 25 lat. Jeszcze do niedawna inwestowano w część chemiczną krakowskiej koksowni. Dziś w krakowskim kombinacie pozostały tylko zakłady przetwórcze, które są modernizowane, tak by zaspokoić coraz wyższe wymagania klientów. Piece wodorowe, które obecnie są uruchamiane w Krakowie, w hutach zachodnich pracują już od ponad 30 lat. I kolejna obietnica, która dawała nadzieję, ale nie pewność na dalsze istnienie tylko części przetwórczej – mowa o budowie linii ocynkowni nr 3. Takie zobowiązanie złożone było przy wyłączaniu w krakowskiej hucie części surowcowej. W tej sprawie od kilku lat decyzja jest przekładana. Co pewien czas zapewniani jesteśmy, że już za pół roku otrzymamy odpowiedź. Przedłożone zostały konkretne oferty dotyczące budowy nowej linii. I nic. Pracownicy uważają, że jest to kolejne „mydlenie oczu”.

Od dłuższego czasu wszystkie przekazywane do mediów informacje o kolejnych wyłączeniach kończą się stwierdzeniem, że mamy najnowszą w Europie walcownię gorącą. To ma robić wrażenie. Nie wspomina się o skali inwestycji koncernu w innych europejskich hutach. Nie mówi się również, że nasza najnowsza walcownia gorąca nie osiąga swoich mocy produkcyjnych. Powodem jest m.in. brak wsadu, a przecież zlikwidowany wielki piec by to zapewniał.

"Musimy być przygotowani na różne scenariusze"

Co czeka pracowników krakowskiego oddziału ArcelorMittal w najbliższych latach? Czy rzeczywiście obecna, ponad 1800-osobowa załoga nie ma się czego obawiać? Na te pytania dzisiaj nikt nam nie odpowie, ale musimy być przygotowani na różne scenariusze.

Co bardzo ważne, dziwi nas tak znikome zainteresowanie władz miasta Krakowa i władz wojewódzkich sytuacją w byłej Hucie im. T Sendzimira, bo to nadal jest jeden z największych pracodawców i płatników w regionie.

Czy po raz kolejny przyjdzie nam samym walczyć o miejsca pracy?

CZYTAJ TAKŻE: Człowiek w kamizelce Deutsche Bahn chciał robić zdjęcia lokomotyw PKP Cargo. Ujawniono dokument



 

Polecane