loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Cezary Krysztopa dla "TS": Maszynka do mielenia klientów
Opublikowano dnia 07.11.2017 21:11
Generalnie staramy się z Rodziną w galeriach handlowych bywać jak najrzadziej. A ja spośród nas wszystkich lubię je najmniej. Chyba nic lepiej nie ilustruje tego, co dają sobie zrobić ludzie dający się przekonać, że spędzanie czasu w automatach do strzyżenia ich jak barany jest czymś tak szalenie przyjemnym. Sama konstrukcja galerii przypomina mi system zagród z wybiegiem dla eksploatowanego przy użyciu równie prostych, co skutecznych metod, bydła. A poza tym nie znoszę tłumów.

Pixabay.com/CC0
Cezary Krysztopa

Jednym z elementów galerii handlowych, które wydają mi się najbardziej symboliczne, są obrotowe drzwi występujące w większości z nich. Jak powoli obracające się ostrza, mielące powoli ludzki półprodukt pchający się w gardziel maszynki do mielenia klientów. Półprodukt odpowiednio już urobiony, gotowy i zadowolony ze swojego losu, ale jednak przed całą operacją wykazujący jeszcze pewne indywidualne cechy.

Z jednej strony do żarłocznego ustrojstwa pchają się tłumy studentów, architektów, hydraulików, rodziców, sportowców, artystów, dzieci, społeczników, dziadków, korpoludków, rowerzystów, aktorów, nauczycieli, urzędników i złodziei. Cała ta masa po przejściu przez pierwszy etap mielenia upychana jest w głównym przewodzie, w którym przesuwa się, przypominając brykiety jakiejś  dziwacznej substancji, ciągle jeszcze nie stanowiącej jednorodnego roztworu, ale już dosyć mocno scalonej.

Kolejnym etapem jest sortowanie. Przegródki kolejnych sklepów przy pomocy odpowiedniego wystroju witryn i dyskretnie wyeksponowanych cen, destylują masę na poszczególne frakcje. Oddzielają kobiety od mężczyzn, dzieci od dorosłych, rodziny od singli, zamożniejszych od uboższych. Każda z frakcji wymaga bowiem innych środków obróbki i szczególnego podejścia. Tylko to zapewni maksymalną efektywność procesu.

Po selekcji i zindywidualizowanej obróbce następuje ponowne mieszanie w głównym przewodzie i odprowadzenie do kilku ujść, skąd wychodzi już jednorodna masa objuczona torbami, ostrzyżona z pieniędzy i owładnięta jednym strumieniem świadomości: „Przecież nie wchodzę w te spodnie, po co ja je wzięłam, schudnę to wejdę... Co? Gdzie jest ten rachunek? Przecież na półce to tyle nie kosztowało... Znowu za dużo wydałem, co się ze mną dzieje?... Czego się pchasz?... Że też ta flądra musiała mi ściągnąć sprzed nosa ostatnią żółtą bluzkę, zielona też jest niezła, ale... O kurczę, a gdzie jest mój portfel?”

No i właśnie znowu wróciliśmy z zakupów w galerii handlowej. Czasem mus to mus, łatwiej kupić wszystko w jednym miejscu, niż jeździć po całym mieście. Doświadczyliśmy wszystkich stadiów wyżej opisanej obróbki. Ja doświadczyłem w związku z tym wszystkich wyżej opisanych i dość nieprzyjemnych skojarzeń. Najbardziej jednak boli, że znowu za dużo wydaliśmy i nie wiem gdzie jest ten cholerny rachunek.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (45/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.



 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl o. Jacek Norkowski Czy pobieramy narządy od żywych ludzi?
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Rodzinny sadysta i gwałciciel z wyrokiem 25 lat więzienia. Wcześniej prokuratura 3 razy umarzała sprawę
Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał wczoraj w mocy karę 25 lat pozbawienia wolności dla Mariusza Sz. – antybohatera głośnej sprawy z Pucka, który zgotował istny koszmar swym najbliższym. Skazany przez cztery lata znęcał się ze szczególnym okrucieństwem nad żoną oraz dwiema małoletnimi córkami. Pozbawił małżonkę wolności przetrzymując ją w piwnicy i wielokrotnie gwałcąc. Molestował również seksualnie 4-letnią córeczkę. Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że w latach 2011-2013 Prokuratura Rejonowa w Pucku trzykrotnie decydowała o umorzeniu tego śledztwa i odrzucała zażalenia pokrzywdzonej. Po interwencji Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry okazało się, że decyzje te zapadały przedwcześnie i były nieuzasadnione.
avatar
Przemysław
Jarasz

Festiwal absurdów. Wojewoda wzywa do wygaszenia mandatu radnemu, a członkowie PiS się wstrzymują
Rada Miasta w Zabrzu w ogóle nie zajęła się uchwałą w sprawie wygaszenia mandatu rademu rządzącego miastem ugrupowania „Skutecznych dla Zabrza” Damianowi Trześniewskiemu – byłemu piłkarzowi Górnika. A do takiego kroku został wezwany formalnie zabrzański samorząd przez wojewodę śląskiego Jarosława Wieczorka. Z pomocą koledze przyszli partnerzy klubowi radnego, którzy już na samym wstępie sesji – nie uznając ewidentnych faktów potwierdzonych po interwencji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przez nadzór prawny wojewody – zdjęli projekt uchwały z porządku obrad bez rozpatrywania go i głosowania nad nim. Dziwne było to, iż w decydowaniu o losach dokumentu w swej własnej sprawie głosował sam zainteresowany. W osłupienie jednak wprowadzić mogła reakcja wszystkich czterech radnych PiS – wbrew stanowisku ministerstwa własnego rządu i jego wojewody – wstrzymali się od głosu.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Zakopane kupiło "Palace"
„Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć.”
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.