Niemiecki protest przeciwko Zielonemu Ładowi

Kryzys w niemieckim rządzie nie pojawił się po zdymisjonowaniu ministra finansów Christiana Lindnera. Zaczął się dużo wcześniej, a w jego tle wyraźnie widać nierozstrzygnięte kwestie unijnej polityki migracyjnej oraz – to rzecz być może najważniejsza – unijną politykę klimatyczną, a przede wszystkim rozwiązania wprowadzane przez tzw. Zielony Ład. To program tylko pozornie niosący rozwiązania, a tak naprawdę szkodliwy dla gospodarki. Odejście od niego postulował głośno Lindner na kilka dni przed odwołaniem go z urzędu, co doprowadziło do bezprecedensowego kryzysu rządowego w Berlinie.
Olaf Scholz
Olaf Scholz / fot. Flickr.com/OSCE Parliamentary Assembly/CC BY-SA 2.0

Christian Lindner, lider Wolnej Partii Demokratycznej, jest politykiem od dawna lubianym przez biznes, choć to nie głosy przedsiębiorców dały mu miejsce w Bundestagu i zagwarantowały silną i stabilną pozycję w polityce. To jeden z niewielu obecnych polityków niemieckich, który lubi mówić prawdę, nie owijając w bawełnę, szczególnie jeśli chodzi o sprawy gospodarcze. Koncyliacyjny i raczej spokojny był w egzotycznej koalicji SPD, FDP i Zielonych gwarancją przeprowadzenia kraju przez możliwe kryzysy, które od 2021 roku nękały politykę i gospodarkę kraju Teutonów. Wybory – nieudane w przypadku polityki migracyjnej, polityki energetycznej i stosunków międzynarodowych, co przyznaje dzisiaj w badaniach większość rdzennych mieszkańców unijnej potęgi – których dokonywała poprzednia kanclerz Niemiec Angela Merkel, położyły się szerokim cieniem na decyzjach obecnego kanclerza Olafa Scholza, który niedługo po przejęciu władzy w 2021 roku (w którym Europa wciąż zmagała się z pandemią), musiał zmierzyć się z rosyjskim atakiem na Ukrainę i lewicową presją na zmiany przepisów dotyczących globalnych zmian w energetyce i gospodarkach. Scholz okazał się zbyt słaby, aby kategorycznie sprzeciwić się narzucanym przez Unię Europejską zmianom w prawie gospodarczym i energetycznym, czyli tzw. wspólnej polityce klimatycznej znanej także jako Zielony Ład. Polityce, która okazała się dla Niemców zbyt kosztowna, szczególnie że najsilniejsza netto gospodarka Europy już drugi rok z rzędu pozostaje w recesji, ciągnąc za sobą handlowych partnerów. Scholzowi nie starczyło również odwagi do wycofania się z polityki migracyjnej zapoczątkowanej przez jego poprzedniczkę, której echa odczuwają wszystkie kraje Europy.

Niemcy w kryzysie

Odwagi do przeprowadzenia zmian nie zabrakło ministrowi finansów Niemiec, który – dzisiaj zamknięte dla mediów spotkanie rządu z 5 i 6 listopada jest doskonale opisane – sprzeciwił się i polityce kanclerza, i Zielonemu Ładowi, i – w końcu – budżetowi Bundesrepubliki, który zakładał kilkukrotne przekroczenie bezpiecznego poziomu deficytu budżetowego.

Nawiasem mówiąc, Lindner jest pierwszym zachodnim i rządzącym politykiem, który w tak kategorycznym tonie skrytykował założenia Zielonego Ładu i zażądał natychmiastowego odejścia swojego kraju od europejskiej polityki klimatycznej lub przeprowadzenia wcześniejszych wyborów. Politykiem, który odważył się przywołać w swoim sprzeciwie wszystkie argumenty przeciwko Zielonemu Ładowi, które poruszane były w Polsce i o których mówi m.in. przygotowany przez NSZZ „Solidarność” raport „Drapieżny Zielony (nie)Ład” na temat skutków bezwarunkowego wprowadzenia „zielonych” rozwiązań w UE.

Dzień po odwołaniu do mediów wyciekło tzw. stanowisko Lindnera”, czyli dokument, który otrzymali przed posiedzeniem rządu kanclerz oraz koalicyjni partnerzy szefa FDP. W dokumencie Lindner stanowczo sprzeciwia się zawieszeniu konstytucyjnego zakazu nadmiernego zadłużania się – niemieckiego hamulca zadłużenia – w celu załatania dziury w budżecie federalnym na rok 2025 wynoszącej około 10 miliardów euro. Domaga się również natychmiastowego rozwiązania niemieckiego funduszu klimatycznego, z którego rząd finansuje swoje projekty zielonej transformacji. Zasilony 200 miliardami euro z federalnego budżetu niemiecki fundusz klimatyczny to echo unijnego Zielonego Ładu, którego skutki w Niemczech mają polegać na likwidacji przemysłu węglowego, docelowej, ale możliwie najszybszej, rezygnacji z paliw kopalnych i przestawienia całej gospodarki na odnawialne źródła energii – bez względu na koszty, jakie za sobą pociągną. Koalicjanci Lindnera – Zieloni, bo to właśnie za nimi stoi podszyty ideologią komunistyczną nowy model europejskich gospodarek, oraz politycy SPD, którzy obiecali Unii Europejskiej bezwarunkowe wprowadzenie Zielonego Ładu i pilnowanie, żeby również inne kraje w trybie natychmiastowym rozpoczęły implementację unijnego programu – uznali dokument ministra finansów za akt wrogości.

Biznes i think tanki popierają Lindnera

18-stronicowe memorandum Lindnera pojawiło się na dwa tygodnie przed posiedzeniem Bundestagu zaplanowanym na 14 listopada – to dzień, w którym koalicja miała podjąć kluczowe decyzje dotyczące budżetu na przyszły rok. I już od pierwszych akapitów pismo Lindnera nie pozostawia złudzeń, że ani jemu, ani jego partii nie jest po drodze z koalicjantami w kwestiach wydatków i polityki gospodarczej. Postulaty wymienione w dokumencie natychmiast znalazły zwolenników, przede wszystkim wśród właścicieli niemieckich małych i średnich firm. Wstrzymanie wpłat na fundusz wymuszający na gospodarce likwidację tradycyjnych źródeł energii i znaczne zredukowanie wypłat z tytułu ubezpieczeń społecznych (co uderzyłoby przede wszystkim w imigrantów przyjeżdżających do Niemiec nie do pracy, ale po zasiłki) oraz idące za nim odchudzenie przerośniętej biurokracji pozwoliłoby na znaczne zmniejszenie podatków dla przedsiębiorstw. Z gospodarczego punktu widzenia to dobry ruch, bo generujące aktywność gospodarczą mniej obciążone przedsiębiorstwa wpływają nie tylko na rynek pracy i kondycję samej gospodarki, ale również na większe wpływy do budżetu federalnego w związku z rozwijającą się produkcją i handlem. Wydaje się również ruchem potrzebnym w świetle ostatnich danych makroekonomicznych Niemiec. Wynika z nich, że tamtejsze eksport i produkcja przemysłowa spadły bardziej niż oczekiwano – odpowiednio o 1,7 proc. i 2,5 proc.

Do nękanych złymi wiadomościami ministrów w rządzie Scholza doszły również informacje o planowanym zamknięciu trzech z dziesięciu największych fabryk Volkswagena, który nie wytrzymał konkurencji z chińskimi produktami i musi znacznie ograniczyć koszty (pracę w koncernie może stracić nawet 90. tys. osób) oraz ogłoszone przez niemiecki koncern Bosch zwolnienia około 7000 pracowników w najbliższych miesiącach.

Kalendarz kryzysu

Już po zdymisjonowaniu Christiana Lindnera z pracy w rządzie zrezygnowali pozostali ministrowie FDP, a prezydent Frank-Walter Steinmeier zadeklarował, że jest gotów podjąć decyzję o rozwiązaniu Bundestagu. Głos zabrały również najważniejsze think tanki i grupy lobbingowe, jednoznacznie popierając postulaty byłego już ministra finansów. Henning Vöpel, szef think tanku Centrum Polityki Europejskiej, uważa, że rząd Scholza „nie zdołał przywrócić niemieckiej gospodarce ścieżki wzrostu strukturalnego”. A skoro nie zdołał, mając w gabinecie przygotowanych do reform ministrów, tym bardziej nie zrobi tego teraz.

Vöpel zidentyfikował cztery priorytety, które musi podjąć okrojona koalicja rządowa, aby przywrócić gospodarkę na właściwe tory.
– Po pierwsze, stabilizacja transformacji energetycznej, która jest kluczowa dla połączenia ochrony klimatu z konkurencyjnością. Po drugie, redukcja biurokracji, co jest szybką ulgą, która nie wymaga pieniędzy. Po trzecie, wdrożenie cyfryzacji, która ma znaczny potencjał produktywności. I po czwarte, zachęty podatkowe dla inwestycji – wyjaśnia.

Kalendarz wydarzeń uzgodniony przez wszystkie największe niemieckie partie mówi, że przedterminowe wybory do Bundestagu odbędą się 23 lutego przyszłego roku. Głosowanie w sprawie wotum zaufania dla obecnego rządu odbędzie się 18 listopada, a przyszłoroczny budżet będzie wyłącznie prowizoryczny.

Zielony Ład, który stał się zarzewiem obecnego kryzysu w koalicji, znajdzie się w programach wyborczych wszystkich lewicowych ugrupowań, w tym SPD i Zielonych.

Ład... czy zagrożenie?

Zielony Ład jest jednym z najniebezpieczniejszych narzędzi przygotowanych przez unijną administrację, które ma położyć podwaliny pod stworzenie na bazie UE superpaństwa złożonego z europejskich regionów. Państwa narodowe mają zniknąć z mapy Europy. Wskazywali na to m.in. autorzy badania i raportu dotyczącego Zielonego Ładu, dr Katarzyna Obłąkowska i dr Artur Bartoszewicz. Z badania „Polacy o Zielonym Ładzie” jednoznacznie wynika, że jesteśmy przeciwni wprowadzeniu unijnych przepisów implementujących Zielony Ład nad Wisłą. Nie chcemy tracić naszego państwa, nie jesteśmy również zainteresowani unijnym rządem oraz na siłę wprowadzanymi ekologicznymi rozwiązaniami uderzającymi w biznes i rynek pracy.

Zdaniem naukowców Zielony Ład jest jednym z elementów wprowadzanego sukcesywnie – tak jak przewidywały to założenia komunistycznego Manifestu z Ventotene – superpaństwa ze stolicą w Brukseli, funkcjonującego jako federacja regionów.
Niemiecki głos Christiana Lindnera był pierwszym tak stanowczym protestem przeciwko rozwiązaniom zaplanowanym w Brukseli w Europie Zachodniej.

CZYTAJ TAKŻE:


 

POLECANE
Ostrzeżenie IMGW dla mieszkańców siedmiu województw z ostatniej chwili
Ostrzeżenie IMGW dla mieszkańców siedmiu województw

Silny mróz nadchodzi. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega siedem województw.

Kwestionowali płeć żony Macrona. Sąd skazał 10 osób pilne
Kwestionowali płeć żony Macrona. Sąd skazał 10 osób

Sąd w Paryżu uznał, że internetowe ataki na Brigitte Macron wyrządziły jej realną krzywdę. Dziesięć osób zostało skazanych na kary więzienia w zawieszeniu, a część z nich objęto zakazem korzystania z portali społecznościowych.

W Berlinie ciągle nie ma prądu. Niemcy wściekli z ostatniej chwili
W Berlinie ciągle nie ma prądu. Niemcy wściekli

W poniedziałek tysiące gospodarstw domowych w południowo-zachodniej części Berlina nadal pozostaje bez prądu. "Wszystko pogrążone jest w ciemnościach, a do tego panuje lodowate zimno" – relacjonuje "Bild".

Obecna wiceprezydent Wenezueli i faworytka reżimu jest objęta sankcjami UE polityka
Obecna wiceprezydent Wenezueli i faworytka reżimu jest objęta sankcjami UE

Delcy Rodríguez, obecna wiceprezydent Wenezueli i jedna z kluczowych postaci reżimu, od lat znajduje się na liście sankcyjnej Unii Europejskiej. Bruksela uznaje ją za współodpowiedzialną za podważanie demokracji i łamanie praw człowieka.

Wyłączenia prądu w Poznaniu. Komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu w Poznaniu. Komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy Poznania muszą przygotować się na planowane przerwy w dostawie prądu. Sprawdź, gdzie 7 stycznia 2026 r. nastąpią wyłączenia.

Kolumbia reaguje po ujęciu Maduro. Dziesiątki tysięcy żołnierzy na granicy z Wenezuelą pilne
Kolumbia reaguje po ujęciu Maduro. Dziesiątki tysięcy żołnierzy na granicy z Wenezuelą

Po amerykańskiej operacji wojskowej w Caracas i aresztowaniu Nicolasa Maduro Kolumbia zdecydowała się na masowe wzmocnienie granicy z Wenezuelą. Na pograniczu rozmieszczono ponad 30 tys. żołnierzy.

TVN mnie zawiódł.... Burza po emisji popularnego programu TVN z ostatniej chwili
"TVN mnie zawiódł...". Burza po emisji popularnego programu TVN

Po jednym z ostatnich wydań "Dzień dobry TVN" w mediach społecznościowych zawrzało.

Włoski działacz humanitarny od ponad roku siedzi w wenezuelskim więzieniu. Jest szansa na uwolnienie? Wiadomości
Włoski działacz humanitarny od ponad roku siedzi w wenezuelskim więzieniu. Jest szansa na uwolnienie?

Po pojmaniu Nicolasa Maduro przez siły Stanów Zjednoczonych we Włoszech pojawiły się nadzieje na uwolnienie przetrzymywanego w Wenezueli włoskiego pracownika pomocy humanitarnej. Alberto Trentini od ponad roku przebywa w więzieniu pod Caracas.

Od stycznia KRUS wypłaci więcej. Komunikat dla rolników z ostatniej chwili
Od stycznia KRUS wypłaci więcej. Komunikat dla rolników

Od stycznia 2026 r. KRUS wypłaci wyższy zasiłek pogrzebowy. Sprawdź, jaki wniosek obowiązuje i co przygotować do złożenia.

Ropa tanieje mimo uderzenia USA w Wenezuelę, eksperci wyjaśniają Wiadomości
Ropa tanieje mimo uderzenia USA w Wenezuelę, eksperci wyjaśniają

Ceny ropy naftowej spadają, mimo że Stany Zjednoczone przeprowadziły szeroko zakrojoną operację wojskową przeciwko Wenezueli. Analitycy wskazują, że globalny rynek jest w stanie bez trudu zrekompensować ewentualne straty w produkcji.

REKLAMA

Niemiecki protest przeciwko Zielonemu Ładowi

Kryzys w niemieckim rządzie nie pojawił się po zdymisjonowaniu ministra finansów Christiana Lindnera. Zaczął się dużo wcześniej, a w jego tle wyraźnie widać nierozstrzygnięte kwestie unijnej polityki migracyjnej oraz – to rzecz być może najważniejsza – unijną politykę klimatyczną, a przede wszystkim rozwiązania wprowadzane przez tzw. Zielony Ład. To program tylko pozornie niosący rozwiązania, a tak naprawdę szkodliwy dla gospodarki. Odejście od niego postulował głośno Lindner na kilka dni przed odwołaniem go z urzędu, co doprowadziło do bezprecedensowego kryzysu rządowego w Berlinie.
Olaf Scholz
Olaf Scholz / fot. Flickr.com/OSCE Parliamentary Assembly/CC BY-SA 2.0

Christian Lindner, lider Wolnej Partii Demokratycznej, jest politykiem od dawna lubianym przez biznes, choć to nie głosy przedsiębiorców dały mu miejsce w Bundestagu i zagwarantowały silną i stabilną pozycję w polityce. To jeden z niewielu obecnych polityków niemieckich, który lubi mówić prawdę, nie owijając w bawełnę, szczególnie jeśli chodzi o sprawy gospodarcze. Koncyliacyjny i raczej spokojny był w egzotycznej koalicji SPD, FDP i Zielonych gwarancją przeprowadzenia kraju przez możliwe kryzysy, które od 2021 roku nękały politykę i gospodarkę kraju Teutonów. Wybory – nieudane w przypadku polityki migracyjnej, polityki energetycznej i stosunków międzynarodowych, co przyznaje dzisiaj w badaniach większość rdzennych mieszkańców unijnej potęgi – których dokonywała poprzednia kanclerz Niemiec Angela Merkel, położyły się szerokim cieniem na decyzjach obecnego kanclerza Olafa Scholza, który niedługo po przejęciu władzy w 2021 roku (w którym Europa wciąż zmagała się z pandemią), musiał zmierzyć się z rosyjskim atakiem na Ukrainę i lewicową presją na zmiany przepisów dotyczących globalnych zmian w energetyce i gospodarkach. Scholz okazał się zbyt słaby, aby kategorycznie sprzeciwić się narzucanym przez Unię Europejską zmianom w prawie gospodarczym i energetycznym, czyli tzw. wspólnej polityce klimatycznej znanej także jako Zielony Ład. Polityce, która okazała się dla Niemców zbyt kosztowna, szczególnie że najsilniejsza netto gospodarka Europy już drugi rok z rzędu pozostaje w recesji, ciągnąc za sobą handlowych partnerów. Scholzowi nie starczyło również odwagi do wycofania się z polityki migracyjnej zapoczątkowanej przez jego poprzedniczkę, której echa odczuwają wszystkie kraje Europy.

Niemcy w kryzysie

Odwagi do przeprowadzenia zmian nie zabrakło ministrowi finansów Niemiec, który – dzisiaj zamknięte dla mediów spotkanie rządu z 5 i 6 listopada jest doskonale opisane – sprzeciwił się i polityce kanclerza, i Zielonemu Ładowi, i – w końcu – budżetowi Bundesrepubliki, który zakładał kilkukrotne przekroczenie bezpiecznego poziomu deficytu budżetowego.

Nawiasem mówiąc, Lindner jest pierwszym zachodnim i rządzącym politykiem, który w tak kategorycznym tonie skrytykował założenia Zielonego Ładu i zażądał natychmiastowego odejścia swojego kraju od europejskiej polityki klimatycznej lub przeprowadzenia wcześniejszych wyborów. Politykiem, który odważył się przywołać w swoim sprzeciwie wszystkie argumenty przeciwko Zielonemu Ładowi, które poruszane były w Polsce i o których mówi m.in. przygotowany przez NSZZ „Solidarność” raport „Drapieżny Zielony (nie)Ład” na temat skutków bezwarunkowego wprowadzenia „zielonych” rozwiązań w UE.

Dzień po odwołaniu do mediów wyciekło tzw. stanowisko Lindnera”, czyli dokument, który otrzymali przed posiedzeniem rządu kanclerz oraz koalicyjni partnerzy szefa FDP. W dokumencie Lindner stanowczo sprzeciwia się zawieszeniu konstytucyjnego zakazu nadmiernego zadłużania się – niemieckiego hamulca zadłużenia – w celu załatania dziury w budżecie federalnym na rok 2025 wynoszącej około 10 miliardów euro. Domaga się również natychmiastowego rozwiązania niemieckiego funduszu klimatycznego, z którego rząd finansuje swoje projekty zielonej transformacji. Zasilony 200 miliardami euro z federalnego budżetu niemiecki fundusz klimatyczny to echo unijnego Zielonego Ładu, którego skutki w Niemczech mają polegać na likwidacji przemysłu węglowego, docelowej, ale możliwie najszybszej, rezygnacji z paliw kopalnych i przestawienia całej gospodarki na odnawialne źródła energii – bez względu na koszty, jakie za sobą pociągną. Koalicjanci Lindnera – Zieloni, bo to właśnie za nimi stoi podszyty ideologią komunistyczną nowy model europejskich gospodarek, oraz politycy SPD, którzy obiecali Unii Europejskiej bezwarunkowe wprowadzenie Zielonego Ładu i pilnowanie, żeby również inne kraje w trybie natychmiastowym rozpoczęły implementację unijnego programu – uznali dokument ministra finansów za akt wrogości.

Biznes i think tanki popierają Lindnera

18-stronicowe memorandum Lindnera pojawiło się na dwa tygodnie przed posiedzeniem Bundestagu zaplanowanym na 14 listopada – to dzień, w którym koalicja miała podjąć kluczowe decyzje dotyczące budżetu na przyszły rok. I już od pierwszych akapitów pismo Lindnera nie pozostawia złudzeń, że ani jemu, ani jego partii nie jest po drodze z koalicjantami w kwestiach wydatków i polityki gospodarczej. Postulaty wymienione w dokumencie natychmiast znalazły zwolenników, przede wszystkim wśród właścicieli niemieckich małych i średnich firm. Wstrzymanie wpłat na fundusz wymuszający na gospodarce likwidację tradycyjnych źródeł energii i znaczne zredukowanie wypłat z tytułu ubezpieczeń społecznych (co uderzyłoby przede wszystkim w imigrantów przyjeżdżających do Niemiec nie do pracy, ale po zasiłki) oraz idące za nim odchudzenie przerośniętej biurokracji pozwoliłoby na znaczne zmniejszenie podatków dla przedsiębiorstw. Z gospodarczego punktu widzenia to dobry ruch, bo generujące aktywność gospodarczą mniej obciążone przedsiębiorstwa wpływają nie tylko na rynek pracy i kondycję samej gospodarki, ale również na większe wpływy do budżetu federalnego w związku z rozwijającą się produkcją i handlem. Wydaje się również ruchem potrzebnym w świetle ostatnich danych makroekonomicznych Niemiec. Wynika z nich, że tamtejsze eksport i produkcja przemysłowa spadły bardziej niż oczekiwano – odpowiednio o 1,7 proc. i 2,5 proc.

Do nękanych złymi wiadomościami ministrów w rządzie Scholza doszły również informacje o planowanym zamknięciu trzech z dziesięciu największych fabryk Volkswagena, który nie wytrzymał konkurencji z chińskimi produktami i musi znacznie ograniczyć koszty (pracę w koncernie może stracić nawet 90. tys. osób) oraz ogłoszone przez niemiecki koncern Bosch zwolnienia około 7000 pracowników w najbliższych miesiącach.

Kalendarz kryzysu

Już po zdymisjonowaniu Christiana Lindnera z pracy w rządzie zrezygnowali pozostali ministrowie FDP, a prezydent Frank-Walter Steinmeier zadeklarował, że jest gotów podjąć decyzję o rozwiązaniu Bundestagu. Głos zabrały również najważniejsze think tanki i grupy lobbingowe, jednoznacznie popierając postulaty byłego już ministra finansów. Henning Vöpel, szef think tanku Centrum Polityki Europejskiej, uważa, że rząd Scholza „nie zdołał przywrócić niemieckiej gospodarce ścieżki wzrostu strukturalnego”. A skoro nie zdołał, mając w gabinecie przygotowanych do reform ministrów, tym bardziej nie zrobi tego teraz.

Vöpel zidentyfikował cztery priorytety, które musi podjąć okrojona koalicja rządowa, aby przywrócić gospodarkę na właściwe tory.
– Po pierwsze, stabilizacja transformacji energetycznej, która jest kluczowa dla połączenia ochrony klimatu z konkurencyjnością. Po drugie, redukcja biurokracji, co jest szybką ulgą, która nie wymaga pieniędzy. Po trzecie, wdrożenie cyfryzacji, która ma znaczny potencjał produktywności. I po czwarte, zachęty podatkowe dla inwestycji – wyjaśnia.

Kalendarz wydarzeń uzgodniony przez wszystkie największe niemieckie partie mówi, że przedterminowe wybory do Bundestagu odbędą się 23 lutego przyszłego roku. Głosowanie w sprawie wotum zaufania dla obecnego rządu odbędzie się 18 listopada, a przyszłoroczny budżet będzie wyłącznie prowizoryczny.

Zielony Ład, który stał się zarzewiem obecnego kryzysu w koalicji, znajdzie się w programach wyborczych wszystkich lewicowych ugrupowań, w tym SPD i Zielonych.

Ład... czy zagrożenie?

Zielony Ład jest jednym z najniebezpieczniejszych narzędzi przygotowanych przez unijną administrację, które ma położyć podwaliny pod stworzenie na bazie UE superpaństwa złożonego z europejskich regionów. Państwa narodowe mają zniknąć z mapy Europy. Wskazywali na to m.in. autorzy badania i raportu dotyczącego Zielonego Ładu, dr Katarzyna Obłąkowska i dr Artur Bartoszewicz. Z badania „Polacy o Zielonym Ładzie” jednoznacznie wynika, że jesteśmy przeciwni wprowadzeniu unijnych przepisów implementujących Zielony Ład nad Wisłą. Nie chcemy tracić naszego państwa, nie jesteśmy również zainteresowani unijnym rządem oraz na siłę wprowadzanymi ekologicznymi rozwiązaniami uderzającymi w biznes i rynek pracy.

Zdaniem naukowców Zielony Ład jest jednym z elementów wprowadzanego sukcesywnie – tak jak przewidywały to założenia komunistycznego Manifestu z Ventotene – superpaństwa ze stolicą w Brukseli, funkcjonującego jako federacja regionów.
Niemiecki głos Christiana Lindnera był pierwszym tak stanowczym protestem przeciwko rozwiązaniom zaplanowanym w Brukseli w Europie Zachodniej.

CZYTAJ TAKŻE:



 

Polecane