loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Ewa Zarzycka dla "TS": Prawo równe i równiejsze
Opublikowano dnia 27.11.2017 18:00
Jest w końcu ustawa regulująca pracę handlu w niedzielę. Dla zwolenników wolności, rozumianej jako możliwość robienia zakupów o każdej porze dnia i nocy, to niedobra wiadomość. Co prawda w roku 2018 jeszcze nie będzie tak źle, jeszcze będzie można w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca po piwo wieczorkiem do takiej Biedronki skoczyć, ale z roku na rok będzie gorzej. Aż w końcu nadejdzie rok 2020 i sklepy w niedzielę, każdą niedzielę, będą zamknięte.

Pixabay.com/CC0
Ewa Zarzycka

Naturalnie z ponownym krzykiem i lamentem o narzucaniu obywatelom stylu życia, o fali bezrobocia wśród pracowników handlu itd. do roku 2020 czekać nie trzeba będzie. To pewne jak śmierć i podatki. Pewne natomiast nie jest, czy ustawa wszędzie będzie przestrzegana. Wszak mamy w Polsce i takie przepisy, które bardziej do kodeksu prawa teoretycznego pasują, gdyby taki był, niż innych. Niby są, ale nikt sobie nimi głowy nie zawraca – ani ci, co owe przepisy łamią, ani służby powołane do tego, by łamiących karać.

Nie będę tym razem o rowerzystach na chodnikach pisać. Oni z racji szybkiego przemieszczania się są dowodem w tym kontekście ulotnym. Natomiast kartki w sklepach z napisem „poszukuję pracowników” nie uciekają. Każdy może zapytać, kontroler PIP też, jakiego to pracownika sklep potrzebuje. Odpowiedź najczęściej brzmi – każdego, pod warunkiem, że jest młody. A to przecież niezgodne z prawem zakazującym dyskryminacji ze względu na wiek. Na rynku pracy też.

By i ustawa ograniczająca handel w niedziele do kodeksu prawa teoretycznego nie trafiła, jej przestrzegania ktoś musi na co dzień pilnować. I to nie o zapowiedziany dawno sprawdzian ze znajomości prawa chodzi, a o częste, niezapowiedziane kartkówki.

By ustawa ograniczająca handel w niedziele do kodeksu prawa teoretycznego nie trafiła, jej przestrzegania ktoś musi na co dzień pilnować.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (48/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Adam Andruszkiewicz [K'15]: Głosowałem w obronie ministra Macierewicza i już tłumaczę dlaczego
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Były prominentny polityk śląskiej lewicy jest zbyt chory na więzienie, ale miał siły na rozrywkę
Być może to już jutro Sąd Rejonowy w Zabrzu zdecyduje ostatecznie o losach byłego wiceprezydenta Zabrza Jerzego W., prawomocnie skazanego na karę więzienia za udział w aferze korupcyjnej. Ten były samorządowiec i wpływowy onegdaj działacz lewicy na Śląsku w zasadzie powinien był już trafić za kraty, lecz próbuje od pewnego czasu udowodnić przed zabrzańskim sądem, iż po orzeczeniu wyroku tak poważnie podupadł na zdrowiu, że nie może trafić do więzienia. Tymczasem jak ustalił lokalny Głos Zabrza i Rudy Śl., Jerzy W. jeszcze do późnej jesieni ub.r., a nawet wiosną br. pojawiał się na meczach Górnika Zabrze i to pomimo tęgiego chłodu i zimowych wręcz warunków atmosferycznych. Zaś po nastaniu nowego roku brał udział nie tylko w opłatku środowisk biznesowych Zabrza, ale wręcz uczestniczył w zabawie karnawałowej. Jest też i inna kluczowa wątpliwość – czy Jerzy W. powinien być opiniowany przez miejscowych biegłych lekarzy sądowych m.in. pod kątem zaburzeń sercowych, skoro zarówno on, jak i jego małżonka – Anna powszechnie znani są ze ścisłych kontaktów ze światem śląskiej kardiologii medycznej?
avatar
Elżbieta
Połomska

Elżbieta Połomska: Marność nad marnościami
Przedkładanie jednego życia ludzkiego nad drugie jest okrutnym precedensem, a usprawiedliwianie tego „realiami polityki społecznej” brzmi jak molochowy żart. Można mieć tylko nadzieję, że postawa p. poseł nie jest reprezentatywna dla całego ugrupowania PiS, które wyniosło panią na szczyty władzy. Chociaż opór tego obozu w procedowaniu tej i podobnych obywatelskich propozycji jest zaskakujący i głęboko niepokojący nas, wyborców.
avatar
Przemysław
Jarasz

64 mln zł strat i 641 pokrzywdzonych. Surowe wyroki dla twórców piramidy finansowej
Wyrządzona szkoda w wielkich rozmiarach o łącznej wysokości prawie 64 milionów złotych oraz 641 osób pokrzywdzonych – to efekt działania piramidy finansowej stworzonej przez dwóch mężczyzn z Kalisza i okolic. Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał 47-latka na karę 12 lat pozbawienia wolności, 700 tysięcy złotych grzywny, a także orzekł obowiązek częściowego naprawienia szkody i pokrycia kosztów postępowania w wysokości 250 tysięcy złotych. Drugi z mężczyzn usłyszał wyrok 3 lat pozbawienia wolności, obowiązek zapłaty 250 tys. złotych grzywny oraz zobowiązano go do uiszczenia 160 tysięcy złotych kosztów sądowych.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.