Polacy chcą, Tusk tonie, a PiS śpi

Sondaże jakie są każdy widzi. I głupi ten kto je nadmiernie poważnie traktuje. W oczywisty sposób są raczej narzędziami wpływu na rzeczywistość niż narzędziami jej badania. Gdybyśmy mieli jakieś poważne państwo, działanie pracowni sondażowych powinno być kiedyś przedmiotem badania jakiejś poważnej komisji śledczej.
Budzik. Ilustracja poglądowa
Budzik. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Jednak pewne tendencje na jakie w ostatnich tygodniach, a może i miesiącach wskazują, są zbieżne z moimi intuicjami.

 

Tusk na gorącym krześle

A sytuacja jest następująca. Polacy się zmienili. Oczywiście są różni, ale emocja wyrażająca potrzebę realizacji ich zbiorowych ambicji coraz wyraźniej się zarysowuje. Polacy w coraz mniejszym stopniu czuję się "brzydkimi pannami bez posagu", a w coraz większym bez kompleksów życzą sobie mieć prawo do realizacji własnych interesów. Nie zawsze ma to swoja emanację polityczną, tu chyba trwają poszukiwania środków realizacji, ale coraz większa liczba Polaków nie ma ochoty czuć się "gorsza".

Tymczasem władza, którą sobie niestety ostatnio Polacy wybrali, zmierza w dokładnie odwrotnym kierunku. Niszczy każdą polską przewagę konkurencyjną. Zamyka, lub znacząco opóźnia każdą z inwestycji, która mogłaby podnieść Polskę na wyższy poziom rozgrywki międzynarodowej. A Polaków przygniata postępującą atrofią gospodarczą. Motywacje tych działań to temat na oddzielny tekst, ale niewątpliwie pogłębiająca się między tymi dwiema tendencjami przepaść, rodzi coraz większe napięcie społeczne. Jeśli dodać do tego różne sygnały, jak to, że, jak się mówi, służby zaczynają już "przeciekać" do PiS różne sprawki obecnej władzy, wydaje się, że Tusk już siedzi na gorącym krześle.

Jakiś czas temu w przestrzeni medialnej pojawił się sondaż, w którym respondenci wyrazili w największej liczbie chęć głosowania na jakąś nową partie polityczną. Biorąc pod uwagę jak szybkiemu gniciu podlega Koalicja 13 grudnia, taką "nową partią" mógł być dla nich PiS. Oczywiście pod warunkiem, że zaproponowałby się jako coś nowego. Z jakichś jednak tajemniczych powodów tego nie robi. Przeciwnie, z równie tajemniczych powodów uparł się przy wizerunku "tego co już było", "bo Polacy popełnili błąd, a jak ten błąd zrozumieją, to oddadzą władzę PiS". To jednak chyba tak nie działa. No i "z braku laku", a także dlatego, że akurat wyciągnęła wnioski z wyników ostatnich wyborów parlamentarnych, za "nową partię" została chyba uznana Konfederacja. I to ona zbiera sieroty po Koalicji 13 grudnia.

 

Brak wizji

Od lat już pisze o tym, że PiSowi brakuje wizji, opowieści, która chciałby się opowiedzieć elektoratowi. Umiał się opowiedzieć w ramach "Polski Solidarnej", umiał w ramach "Dobrej Zmiany". a od dłuższego czasu jakby zatracił tę umiejętność. Już pod koniec rządów jakichś niezbadanych powodów założył, że wystarczy "dać temu na łyżeczkę, a temu na miseczkę". A przecież gotowa opowieść, gotowa wizja leży na ulicy. Polacy sami ją PiSowi podpowiadają. To opowieść o rozwoju, do której PiS ciągle ma wszelkie klucze. To za PiS rozpoczęto inwestycję CPK, to PiS na poważnie rozpoczął inwestycje w zakresie energii jądrowej, za PiS zaczęto użeglawiać Odrę, to za PiS porty zaczęły się na poważnie rozwijać. To PiS ma w rękach opowieść o Ambitnej Polsce.

Zamiast tego można odnieść wrażenie, że wpadł w jakiś stupor. PiS jakby odmawiał wyciągnięcia wniosków z wyników wyborów. Pojawiają się nawet jakieś dziwne akcje usiłujące przekonać, że "głównym powodem utraty władzy było orzeczenie TK ws. aborcji", a nie katastrofa polityki "kompromisu z Brukselą" czy uzasadnione pretensje o politykę kowidową (sondaże jakie są takie są, ale wskazują na to, że Polacy idą w prawo, a dokąd idzie PiS?). Główną linia narracyjną jest "o jak nam źle, o jak nas biją". W ten sposób można owszem przekonać kogoś do litości, ale czy można w ten sposób przekonać kogoś żeby dał PiSowi władzę? Przy czym, nie proponuję żeby zapomnieć o ofiarach reżimu Tuska. Tego robić nie wolno. dzieją się autentycznie rzeczy straszne. Ale nie musi to być ani jedyna, ani najważniejsza linia narracyjna. Trzeba się zdecydować, czy aspiruje się do przywództwa czy do litości, bo jeśli to drugie, to polecam raczej zbiórkę na Pomagam.pl.

 

"Dobrze jest"

Oberwę za to, ale to napiszę. Częścią problemu jest również część elektoratu PiS, często bardzo poczciwi ludzie, którzy jednak nie pozwolą wyartykułować najmniejszej wobec PiS pretensji, "bo było wspaniale i już", "a jeśli ktoś jest czemuś winien, to takie marudy Krysztopy, które za mało chwaliły". Taka postawa utwierdza PiS w przekonaniu, że "nic nie trzeba zmieniać" i "dobrze jest". To oczywiście bardzo wygodne przekonanie, ale chyba raczej utrudnia świadomość sytuacyjną zniechęca do dostosowywania się do zmieniających się warunków. Ludzie mają pełne prawo popierać PiS i mają prawo być z tego dumni i to otwarcie manifestować, to naturalne. Ale myślę, że warto żeby też czasem pomyśleli, że "nawet PiS" może popełniać błędy, na co warto też mu zwracać uwagę.

Często ci sami ludzie sporą część swoje internetowego wysiłku poświęcają zwalczaniu Konfederacji, a że "zdrajcy", a że "ruskie onuce", podczas gdy jest to strategia samobójcza (oczywiście, że widzę lustrzane zachowania po drugiej stronie i z punktu widzenia tego czego dzisiaj potrzebuje Polska, są one tak samo głupie). Konfederacja z całą pewnością nie jest tworem idealnym (jest w ogóle jakaś idealna partia?), ale jest PiSowi, jeśli ten chce jeszcze kiedykolwiek sprawować władzę, niezbędna. W obecnym stanie nic nie wskazuje na to żeby PiS był w stanie zdobyć samodzielną większość. Mało tego, jeśli Karol Nawrocki z wejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich z Rafałem Trzaskowskim, będzie potrzebował głosów wyborców Sławomira Mentzena, to czy antagonizowanie niecałe dwa miesiące przed pierwszą turą wyborców Konfederacji jest mądre? Czy jeśli wyborcy PiS zgłoszą się przed druga turą z prośbą do wyborców Konfederacji o głos na Karola Nawrockiego, będą w takiej sytuacji przekonujący? Może lepiej być mądrym przed szkodą? Tym bardziej, że z tego co wiem, rozmowy o ewentualnej współpracy PiS i Konfederacji, mają miejsce (cóż w tym dziwnego, PiS mógł być w koalicji z Samoobroną i LPR, to z Konfą nie może?) i gdyby kiedyś zakończyły się jakimś konkretem, to chciałbym zobaczyć miny tych, którzy się oficjalnie głoszą "obrzydzenie" ugrupowaniem Bosaka i Mentzena.

Również dla mnie Konfederacja jest swego rodzaju enigmą, na pewno konglomeratem ludzi, do których czasem mi bliżej a czasem dalej. Nie bardzo wiem np. jaka jest koncepcja geostrategiczna Konfederacji. O Międzymorzu pisałem jeszcze na Salonie24, kiedy uznawano mnie w związku z tym za może niegroźnego, ale chyba wariata. Ja jestem do tej koncepcji przywiązany, a jaki ma do niej stosunek Konfederacja, nie wiem. Na pytania dotyczące likwidacji programów społecznych odpowiedzi od Sławomira Mentzena się nie doczekaliśmy. Oczywiście pamiętam, że wyborcy Konfederacji głosowali w jakiejś niemałej części na Rafała Trzaskowskiego, ale co z tego? Konfederacja nie jest PiSem. Ma prawo iść własną drogą, a to, że zbiera elektoraty impregnowane na PiS, to akurat dobrze. Pojawiła się na scenie politycznej dlatego, że PiSowi zamarzyło się "pójście do centrum" i zostawił po prawej miejsce dla Konfederacji. To wszystko jest ważne, ale o niebo ważniejsze jest to, że samo istnienie Polski jest dziś zagrożone. I albo politycy, a z nimi my wszyscy, będziemy w stanie przysiąść fałdów i rzucić wszystkie ręce na pokład przeciwko tym, którym Polska już się znudziła, albo zachowamy swoją "splendid isolation", tylko Polski już nie będziemy mieli.

Taki przykład. Na "X" np. wywiązała się dyskusja dotycząca aktywności posłów PiS w mediach społecznościowych. Posłów PiS ma 190, to byłaby w mediach społecznościowych spora siła. Przy dobre organizacji, z pomocą zwolenników, wystarczająca do wprowadzania hasztagów do trendów. Ale ich w większości nie ma. Jest kilku niewątpliwie orzących za resztę. Ale to za mało. Gdzie jest ta reszta, która ogranicza się do wrzucenia raz na jakiś czas "przekazu dnia"? Czy zwolennicy PiS nie mają prawa wymagać od wybrańców narodu, że raz dziennie wpadną i opublikują jakąś oryginalną myśl, czy informację, przy pomocy której wesprą na przykład popieranego przez siebie kandydata? Skoro to takie ważne, a nawet mamy zamach stanu, to zbyt duży wysiłek? Profesor Zbigniew Kuźmiuk napisał mi na "X", że posłowie "jeżdżą i się spotykają". To bardzo dobrze, to też jest ważne, ale życie publiczne odbywa się dziś w dużym stopniu w mediach społecznościowych. I nie ma taryfy ulgowej, ostatnich gryzą psy.

 

Wziąć się do roboty

W całym tym obrazie jest jeden jaśniejszy punkt. To kampania Karola Nawrockiego. Nie zamierzam Was tutaj przekonywać, że jest to jakaś kampania wybitna, nie jest. Ale na tle innych "działań" PiS, jest to niewątpliwy objaw życia, tym bardziej, że bandycko pozbawiony funduszy. Nie jest to kampania wybitna, ale wydaje się, że jest to kampania wystarczająca żeby Karol Nawrocki wszedł do drugiej tury, gdzie gra zacznie się na nowo i na innych zasadach. 

Stoimy przed potężnym zakrętem historii Polski. Nie napisze Wam, że "to może być koniec Polski", bo zbyt dużo widzę postaw pt. "Polski już nie ma" i dobieram je jako opuszczenie rąk i pretekst do lenistwa. Co na takie postawy powiedzieliby Polacy w czasach zaborów czy pod okupacją? Ale niewątpliwie zagrożenia są potężne. Ani nasi potężni wschodni, ani nasi potężni zachodni sąsiedzi, nie są zainteresowani istnieniem Polski. Co gorsza w Polsce wychowali sobie miliony zwolenników. Ale Polacy się nie poddadzą, nawet jeśli w wyborach prezydenckich przegrają z post-Polakami.

Natomiast jeśli tak się stanie, to straty jakie dziś ponosimy, będą "słodkim" wspomnieniem wobec strat, które poniesiemy. Może więc czas byłby najwyższy przysiąść fałdów i wziąć się do roboty?


 

POLECANE
Pożar na Białołęce opanowany. Strażacy zakończyli akcję ratunkową z ostatniej chwili
Pożar na Białołęce opanowany. Strażacy zakończyli akcję ratunkową

Strażacy dogasili pożar na warszawskiej Białołęce. Zapaliła się tam elewacja nowo powstającego budynku. W wyniku pożaru uszkodzona została konstrukcja dźwigu. Jego operator trafił do szpitala. Ewakuowano także mieszkańców pobliskiego bloku i trzech budynków jednorodzinnych.

Jechał hulajnogą po S8. Tłumaczenie 28-latka zaskakuje Wiadomości
Jechał hulajnogą po S8. Tłumaczenie 28-latka zaskakuje

Do zaskakującej sytuacji doszło we wtorkowy poranek w województwie łódzkim. Policjanci zatrzymali mężczyznę, który… poruszał się hulajnogą elektryczną po drodze ekspresowej S8.

Barcelona chce zatrzymać Lewandowskiego? Jest jasny sygnał Wiadomości
Barcelona chce zatrzymać Lewandowskiego? Jest jasny sygnał

Wybór Joana Laporty na prezesa FC Barcelona na kolejną kadencję daje szansę na przedłużenie kontraktu Roberta Lewandowskiego. Sam działacz przyznaje, że chciałby, aby Polak, który pomógł klubowi w trudnym momencie, dalej nosił koszulkę „Dumy Katalonii”.

IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni Wiadomości
IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, w czwartek w Polsce zachmurzenie umiarkowane i duże, a miejscami również rozpogodzenia. Lokalnie na wschodzie i południowym wschodzie przelotne opady deszczu, a wysoko w Karpatach deszczu ze śniegiem i śniegu. Rano miejscami silne zamglenia i mgły ograniczające widzialność do 200-400 m (lokalnie do 100 m), które miejscami w rejonie Wybrzeża mogą się utrzymywać do godzin popołudniowych.

Alarmujące dane. Coraz więcej uczniów w Niemczech doświadcza mobbingu Wiadomości
Alarmujące dane. Coraz więcej uczniów w Niemczech doświadcza mobbingu

Coraz więcej młodych ludzi w Niemczech zmaga się z problemami psychicznymi – wynika z najnowszego badania. Po okresie poprawy po pandemii sytuacja znów zaczyna się pogarszać. Badanie zostało przeprowadzone w 2025 roku wśród około 1500 uczniów oraz ich rodziców.

Rzeczniczka MSZ Rosji: Wzywamy wszystkich do opamiętania z ostatniej chwili
Rzeczniczka MSZ Rosji: "Wzywamy wszystkich do opamiętania"

Rosyjskie MSZ apeluje o natychmiastowe wstrzymanie walk na Bliskim Wschodzie i rozpoczęcie negocjacji. W tle mają być obawy o globalne bezpieczeństwo energetyczne oraz sytuację wokół cieśniny Ormuz.

Dramat w kurorcie w Szwajcarii. Gondola urwała się z liny i spadła ze zbocza, jedna osoba nie żyje pilne
Dramat w kurorcie w Szwajcarii. Gondola urwała się z liny i spadła ze zbocza, jedna osoba nie żyje

Do tragicznego wypadku doszło w popularnym ośrodku narciarskim w Szwajcarii. Gondola odczepiła się od liny i spadła ze zbocza, a mimo szybkiej akcji ratunkowej nie udało się uratować życia jednej osoby.

Zderzenie tramwajów w Warszawie. Są ranni i duże utrudnienia Wiadomości
Zderzenie tramwajów w Warszawie. Są ranni i duże utrudnienia

Dwa tramwaje zderzyły się na Ochocie, osiem osób zostało przewiezionych do szpitala. Utrudnienia w kursowaniu tramwajów w tym rejonie.

Awaria platformy X. Coraz więcej zgłoszeń z ostatniej chwili
Awaria platformy X. Coraz więcej zgłoszeń

Coraz więcej użytkowników platformy X (dawniej Twitter) zgłasza problemy z działaniem aplikacji. Na stronie Downdetector od godz. 14 pojawiło się kilkadziesiąt nowych zgłoszeń.

TVN i zarzuty manipulacji w reportażu. Deweloper wydał oświadczenie gorące
TVN i zarzuty manipulacji w reportażu. Deweloper wydał oświadczenie

Po emisji reportażu o rynku mieszkań rozpętała się fala krytyki. Wątpliwości wzbudziła rola jednej z bohaterek materiału, co skłoniło dewelopera do wydania oficjalnego oświadczenia.

REKLAMA

Polacy chcą, Tusk tonie, a PiS śpi

Sondaże jakie są każdy widzi. I głupi ten kto je nadmiernie poważnie traktuje. W oczywisty sposób są raczej narzędziami wpływu na rzeczywistość niż narzędziami jej badania. Gdybyśmy mieli jakieś poważne państwo, działanie pracowni sondażowych powinno być kiedyś przedmiotem badania jakiejś poważnej komisji śledczej.
Budzik. Ilustracja poglądowa
Budzik. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Jednak pewne tendencje na jakie w ostatnich tygodniach, a może i miesiącach wskazują, są zbieżne z moimi intuicjami.

 

Tusk na gorącym krześle

A sytuacja jest następująca. Polacy się zmienili. Oczywiście są różni, ale emocja wyrażająca potrzebę realizacji ich zbiorowych ambicji coraz wyraźniej się zarysowuje. Polacy w coraz mniejszym stopniu czuję się "brzydkimi pannami bez posagu", a w coraz większym bez kompleksów życzą sobie mieć prawo do realizacji własnych interesów. Nie zawsze ma to swoja emanację polityczną, tu chyba trwają poszukiwania środków realizacji, ale coraz większa liczba Polaków nie ma ochoty czuć się "gorsza".

Tymczasem władza, którą sobie niestety ostatnio Polacy wybrali, zmierza w dokładnie odwrotnym kierunku. Niszczy każdą polską przewagę konkurencyjną. Zamyka, lub znacząco opóźnia każdą z inwestycji, która mogłaby podnieść Polskę na wyższy poziom rozgrywki międzynarodowej. A Polaków przygniata postępującą atrofią gospodarczą. Motywacje tych działań to temat na oddzielny tekst, ale niewątpliwie pogłębiająca się między tymi dwiema tendencjami przepaść, rodzi coraz większe napięcie społeczne. Jeśli dodać do tego różne sygnały, jak to, że, jak się mówi, służby zaczynają już "przeciekać" do PiS różne sprawki obecnej władzy, wydaje się, że Tusk już siedzi na gorącym krześle.

Jakiś czas temu w przestrzeni medialnej pojawił się sondaż, w którym respondenci wyrazili w największej liczbie chęć głosowania na jakąś nową partie polityczną. Biorąc pod uwagę jak szybkiemu gniciu podlega Koalicja 13 grudnia, taką "nową partią" mógł być dla nich PiS. Oczywiście pod warunkiem, że zaproponowałby się jako coś nowego. Z jakichś jednak tajemniczych powodów tego nie robi. Przeciwnie, z równie tajemniczych powodów uparł się przy wizerunku "tego co już było", "bo Polacy popełnili błąd, a jak ten błąd zrozumieją, to oddadzą władzę PiS". To jednak chyba tak nie działa. No i "z braku laku", a także dlatego, że akurat wyciągnęła wnioski z wyników ostatnich wyborów parlamentarnych, za "nową partię" została chyba uznana Konfederacja. I to ona zbiera sieroty po Koalicji 13 grudnia.

 

Brak wizji

Od lat już pisze o tym, że PiSowi brakuje wizji, opowieści, która chciałby się opowiedzieć elektoratowi. Umiał się opowiedzieć w ramach "Polski Solidarnej", umiał w ramach "Dobrej Zmiany". a od dłuższego czasu jakby zatracił tę umiejętność. Już pod koniec rządów jakichś niezbadanych powodów założył, że wystarczy "dać temu na łyżeczkę, a temu na miseczkę". A przecież gotowa opowieść, gotowa wizja leży na ulicy. Polacy sami ją PiSowi podpowiadają. To opowieść o rozwoju, do której PiS ciągle ma wszelkie klucze. To za PiS rozpoczęto inwestycję CPK, to PiS na poważnie rozpoczął inwestycje w zakresie energii jądrowej, za PiS zaczęto użeglawiać Odrę, to za PiS porty zaczęły się na poważnie rozwijać. To PiS ma w rękach opowieść o Ambitnej Polsce.

Zamiast tego można odnieść wrażenie, że wpadł w jakiś stupor. PiS jakby odmawiał wyciągnięcia wniosków z wyników wyborów. Pojawiają się nawet jakieś dziwne akcje usiłujące przekonać, że "głównym powodem utraty władzy było orzeczenie TK ws. aborcji", a nie katastrofa polityki "kompromisu z Brukselą" czy uzasadnione pretensje o politykę kowidową (sondaże jakie są takie są, ale wskazują na to, że Polacy idą w prawo, a dokąd idzie PiS?). Główną linia narracyjną jest "o jak nam źle, o jak nas biją". W ten sposób można owszem przekonać kogoś do litości, ale czy można w ten sposób przekonać kogoś żeby dał PiSowi władzę? Przy czym, nie proponuję żeby zapomnieć o ofiarach reżimu Tuska. Tego robić nie wolno. dzieją się autentycznie rzeczy straszne. Ale nie musi to być ani jedyna, ani najważniejsza linia narracyjna. Trzeba się zdecydować, czy aspiruje się do przywództwa czy do litości, bo jeśli to drugie, to polecam raczej zbiórkę na Pomagam.pl.

 

"Dobrze jest"

Oberwę za to, ale to napiszę. Częścią problemu jest również część elektoratu PiS, często bardzo poczciwi ludzie, którzy jednak nie pozwolą wyartykułować najmniejszej wobec PiS pretensji, "bo było wspaniale i już", "a jeśli ktoś jest czemuś winien, to takie marudy Krysztopy, które za mało chwaliły". Taka postawa utwierdza PiS w przekonaniu, że "nic nie trzeba zmieniać" i "dobrze jest". To oczywiście bardzo wygodne przekonanie, ale chyba raczej utrudnia świadomość sytuacyjną zniechęca do dostosowywania się do zmieniających się warunków. Ludzie mają pełne prawo popierać PiS i mają prawo być z tego dumni i to otwarcie manifestować, to naturalne. Ale myślę, że warto żeby też czasem pomyśleli, że "nawet PiS" może popełniać błędy, na co warto też mu zwracać uwagę.

Często ci sami ludzie sporą część swoje internetowego wysiłku poświęcają zwalczaniu Konfederacji, a że "zdrajcy", a że "ruskie onuce", podczas gdy jest to strategia samobójcza (oczywiście, że widzę lustrzane zachowania po drugiej stronie i z punktu widzenia tego czego dzisiaj potrzebuje Polska, są one tak samo głupie). Konfederacja z całą pewnością nie jest tworem idealnym (jest w ogóle jakaś idealna partia?), ale jest PiSowi, jeśli ten chce jeszcze kiedykolwiek sprawować władzę, niezbędna. W obecnym stanie nic nie wskazuje na to żeby PiS był w stanie zdobyć samodzielną większość. Mało tego, jeśli Karol Nawrocki z wejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich z Rafałem Trzaskowskim, będzie potrzebował głosów wyborców Sławomira Mentzena, to czy antagonizowanie niecałe dwa miesiące przed pierwszą turą wyborców Konfederacji jest mądre? Czy jeśli wyborcy PiS zgłoszą się przed druga turą z prośbą do wyborców Konfederacji o głos na Karola Nawrockiego, będą w takiej sytuacji przekonujący? Może lepiej być mądrym przed szkodą? Tym bardziej, że z tego co wiem, rozmowy o ewentualnej współpracy PiS i Konfederacji, mają miejsce (cóż w tym dziwnego, PiS mógł być w koalicji z Samoobroną i LPR, to z Konfą nie może?) i gdyby kiedyś zakończyły się jakimś konkretem, to chciałbym zobaczyć miny tych, którzy się oficjalnie głoszą "obrzydzenie" ugrupowaniem Bosaka i Mentzena.

Również dla mnie Konfederacja jest swego rodzaju enigmą, na pewno konglomeratem ludzi, do których czasem mi bliżej a czasem dalej. Nie bardzo wiem np. jaka jest koncepcja geostrategiczna Konfederacji. O Międzymorzu pisałem jeszcze na Salonie24, kiedy uznawano mnie w związku z tym za może niegroźnego, ale chyba wariata. Ja jestem do tej koncepcji przywiązany, a jaki ma do niej stosunek Konfederacja, nie wiem. Na pytania dotyczące likwidacji programów społecznych odpowiedzi od Sławomira Mentzena się nie doczekaliśmy. Oczywiście pamiętam, że wyborcy Konfederacji głosowali w jakiejś niemałej części na Rafała Trzaskowskiego, ale co z tego? Konfederacja nie jest PiSem. Ma prawo iść własną drogą, a to, że zbiera elektoraty impregnowane na PiS, to akurat dobrze. Pojawiła się na scenie politycznej dlatego, że PiSowi zamarzyło się "pójście do centrum" i zostawił po prawej miejsce dla Konfederacji. To wszystko jest ważne, ale o niebo ważniejsze jest to, że samo istnienie Polski jest dziś zagrożone. I albo politycy, a z nimi my wszyscy, będziemy w stanie przysiąść fałdów i rzucić wszystkie ręce na pokład przeciwko tym, którym Polska już się znudziła, albo zachowamy swoją "splendid isolation", tylko Polski już nie będziemy mieli.

Taki przykład. Na "X" np. wywiązała się dyskusja dotycząca aktywności posłów PiS w mediach społecznościowych. Posłów PiS ma 190, to byłaby w mediach społecznościowych spora siła. Przy dobre organizacji, z pomocą zwolenników, wystarczająca do wprowadzania hasztagów do trendów. Ale ich w większości nie ma. Jest kilku niewątpliwie orzących za resztę. Ale to za mało. Gdzie jest ta reszta, która ogranicza się do wrzucenia raz na jakiś czas "przekazu dnia"? Czy zwolennicy PiS nie mają prawa wymagać od wybrańców narodu, że raz dziennie wpadną i opublikują jakąś oryginalną myśl, czy informację, przy pomocy której wesprą na przykład popieranego przez siebie kandydata? Skoro to takie ważne, a nawet mamy zamach stanu, to zbyt duży wysiłek? Profesor Zbigniew Kuźmiuk napisał mi na "X", że posłowie "jeżdżą i się spotykają". To bardzo dobrze, to też jest ważne, ale życie publiczne odbywa się dziś w dużym stopniu w mediach społecznościowych. I nie ma taryfy ulgowej, ostatnich gryzą psy.

 

Wziąć się do roboty

W całym tym obrazie jest jeden jaśniejszy punkt. To kampania Karola Nawrockiego. Nie zamierzam Was tutaj przekonywać, że jest to jakaś kampania wybitna, nie jest. Ale na tle innych "działań" PiS, jest to niewątpliwy objaw życia, tym bardziej, że bandycko pozbawiony funduszy. Nie jest to kampania wybitna, ale wydaje się, że jest to kampania wystarczająca żeby Karol Nawrocki wszedł do drugiej tury, gdzie gra zacznie się na nowo i na innych zasadach. 

Stoimy przed potężnym zakrętem historii Polski. Nie napisze Wam, że "to może być koniec Polski", bo zbyt dużo widzę postaw pt. "Polski już nie ma" i dobieram je jako opuszczenie rąk i pretekst do lenistwa. Co na takie postawy powiedzieliby Polacy w czasach zaborów czy pod okupacją? Ale niewątpliwie zagrożenia są potężne. Ani nasi potężni wschodni, ani nasi potężni zachodni sąsiedzi, nie są zainteresowani istnieniem Polski. Co gorsza w Polsce wychowali sobie miliony zwolenników. Ale Polacy się nie poddadzą, nawet jeśli w wyborach prezydenckich przegrają z post-Polakami.

Natomiast jeśli tak się stanie, to straty jakie dziś ponosimy, będą "słodkim" wspomnieniem wobec strat, które poniesiemy. Może więc czas byłby najwyższy przysiąść fałdów i wziąć się do roboty?



 

Polecane